Dodaj do ulubionych

Coś mi tu nie gra...

27.11.09, 18:10
Cześć dziewczyny. Odebrałam dziś wynik mojego hispatu. Wynik trochę mnie
zaskoczył.
Byłam w 12 tyg ciąży, wg USG moje dziecko przestało rosnąć ok 10 tyg. 6
listopada pojechałam na łyżeczkowanie do szpitala. Wcześniej nie było ani
plamień, ani krwawień. Martwą ciąże stwierdzono na rutynowej wizycie u
ginekologa. Na USG w 7 tyg widziałam małe, bijące serduszko.
A wg opisu mojego hispatu, nie stwierdzono obecności zarodka w tym co pobrali
w trakcie zabiegu... Ponieważ nie bardzo zrozumiałam co to oznacza, zapytałam
lekarza, który mój zabieg wykonywał. Stwierdził, że według nich to było puste
jajo płodowe. A ja przecież WIDZIAŁAM SWOJE DZIECKO! MÓJ LEKARZ PROWADZĄCY
TEŻ! Mam zdjęcia USG!

Czy któraś z was miała na hispacie stwierdzone puste jajo płodowe pomimo tego,
że na USG było widać dziecko? Sama już nie wiem o co w tym chodzi...
Obserwuj wątek
    • lidek0 Re: Coś mi tu nie gra... 27.11.09, 19:06
      To co widział lekarz zależy od jego doświadczenia w robieniu usg
      wczesnych ciąż i tego na jakim było to sprzęcie. Bardziej dałabym
      wiarę badaniu histopatologicznemu o ile poddano mu cały zarodek. Ja
      byłabym daleka od stwierdzenia, że ja też widziałam dziecko, to co
      widziałaś to była plamka na ekranie i lekarz mówił Ci co to jest
      więc widziałś to co Ci powiedział /tak sądzę, ale może znasz się na
      usg/
      Ja na tym etapie widziałam właśnie plamki na ekranie.
      • 1magda_lena10 Re: Coś mi tu nie gra... 27.11.09, 20:59
        Wydaje mi się, że jeśli lekarz mówił Gosi, że widzi zarodka i jego bijące serduszko, to nie ma co z tym dyskutować. Myślę, że po obumarciu zarodek mógł zostać wchłonięty. Tak jak się dzieje w przypadku bliźniąt dwujajowych, kiedy jedno się rozwija a drugie obumiera na wczesnym etapie i zostaje wchłonięte. Zapytaj Gosia lekarza co sadzi o takiej teorii.
        • gosia_gd Re: Coś mi tu nie gra... 27.11.09, 21:25
          Co do wchłonięcia, nie jest to prawdopodobne. Jeszcze dwa dni przed zabiegiem
          byłam na usg, bo mój lekarz chciał na 100% potwierdzić że serduszko przestało
          bić... Dziecko było, wyraźnie było je widać, dało się zmierzyć, odróżnić "część
          głowową od tyłowej" powiedział lekarz. W samym szpitalu polegali tylko na
          spadającej becie, sami usg nie powtarzali. A serduszka nie da się przeoczyć, te
          które widziały je na monitorze, wiedzą o czym mówię... Ech... strasznie mi dość...
    • monisia81 Re: Coś mi tu nie gra... 28.11.09, 10:26
      monim zdaniem maja balagan w papierach.Pokaz zdjecia, i wyniki bety
      przy pustym jaju jest inna beta.Niech sie odniajada w tym balaganie.
      A do kolzeanki co napisala,ze widzimy co lekarz powie to jest w
      duzym bledzie.Znam sie na usg i widze cale dziecko i bijace tentno
      nazywane poniej sercem-nie plame!!wiec jezeli gosia gd widziala
      dziecko to nie moze byc to puste jajo.wdzialam zdjecia z usg pustego
      jaja i wiem jak to wyglada i jaka jest roznica miedzy jednym a
      drugim.
      gosiu gd sciskam i zycze sily.
      • gosia_gd Re: Coś mi tu nie gra... 28.11.09, 13:26
        Pojawia się jeszcze jeden problem... zaraz po zabiegu, mój mąż podszedł do
        lekarza i poprosił o zgłoszenie dziecka martwo urodzonego do Urzędu Miasta.
        Lekarz powiedział, że takiego zaświadczenia nie wyda dopóki nie otrzyma wyniku
        hispatu. Stwierdził, że musi mieć pewność, że była to ciąża, a nie puste jajo...
        Więc teraz nawet w UM nie mogę dokonać rejestracji bo lekarz papierów wypełnić
        nie chce. Jak pokazałam mu zdjęcia usg i opis tych zdjęć dokonanych przez mojego
        lekarza i zapytałam co w takim razie pokazują te zdjęcia, lekarz ze szpitala
        powiedział, że on nie wie co to jest... ŚCIANA! Ich nie obchodzą wyniki bety i
        USG! Nie da się z nimi tego przewalczyć...
      • lidek0 Re: Coś mi tu nie gra... 28.11.09, 19:11
        Prawad jest taka, że to lekarz jej powiedział, ze da się odróżnić
        częć głowową od reszty, ona sama bez informacji od elkarza tego nie
        wiedziała i nie widziała. Prawda jest taka, ze w wielu przypadkach
        widzimy to co mówią nam inni /nie twierdzę, ze teraz też tak było/.
        Ty akurat znasz się na usg, ale nie wszystkie kobiety się znają.
        Mnie też wielu lekarzy przy usg mówiło różne rzeczy a ja je
        widziałam podczas kiedy inni mówili, ze nic takiego tu nie ma. Sama
        znam gina, kóry nerkę pomylił z jajnikiem /kobieta nie miała od
        urodzenia jednego jajanika a przesuniętą w to miejsce nerkę/ Tak
        więc wiele zależy od tego co mówi lekarz robiąc usg i co nam
        pokazuje.
        Ale w tym konkretnym przypadku być może nie cały zarodek został
        pobrany do badania.
        • gosia_gd Re: Coś mi tu nie gra... 28.11.09, 20:46
          Wybacz Lidek ale... nie masz racji... mam oczy i wiem co widziałam...
    • 3-martek Re: Coś mi tu nie gra... 28.11.09, 10:37
      Gosiu, nie zawsze poddają badaniu hist-pat całość. Często jest to
      fragment np jaja, bez zarodka. U mnie też w badaniu hist-pat o
      zarodku nie napisano a serduszko biło w 7tc, w 10tc już nie.
      Napisano nawet u Ciebie, że w tym, co pobrali do badania nie było
      zarodka. Oznacza to, że do badań skierowano fragment.
      Istnieje też teoria z wchłonięciem zarodka- u mojej przyjaciółki tak
      było, serduszko w 8tc a po zabiegu w 11tc puste jajo.
      Przytulam...
      • gosia_gd Re: Coś mi tu nie gra... 28.11.09, 13:27
        Dzięki dziewczyny za odp i wsparcie...
    • monisia81 Re: Coś mi tu nie gra... 29.11.09, 14:34
      idz do innego lekarza pokarz mu najpierw zdjecia i wyniki.zapytaj
      sie co on sadzi o tym i co masz zrobic w tej sprawie.Jezeli zarodek
      byl wchloniety to przeciez w jakis sposob lekrze musza to
      stwierdzic.lekarz wykonujac zabieg sprawdza czy wszystko zostalo
      usuniete wiec powinien zobaczyc co i jak.Co powiedzial ci lekarz
      dokladnie po tym jak pokazalas mu wynik a widzial przeciez dziecko i
      serduszko.A swoja droga dlaczego nie daja calego cialka do zbadnia i
      nie badaja dokladnie przyczyny co i jak.Ja jestem zla,ze nie
      wykonano badan genetycznych plodu.
      • mwiktorianka Re: Coś mi tu nie gra... 01.12.09, 12:08
        A mnie sie gosiu wydaje,ze lekarz i szpital zwyczajnie nie chcieli wystaić
        zaswiadczenia o urodzeniu martwego dziecka.Czytałam tu na forum taki wątek gdzie
        kobiety opisywały trudnosci na jakie napotykaly ze strony szpitala w takich
        sytuacjach.To jest chyba nie do końca uregulowane prawnie,sa luki,a szpitale to
        wykorzystuja żeby nie robic sobie dodatkowych problemow,choć ja osobiscie nie
        widze zadnego problemu w wystawieniu takiego zaswiadczenia.Myślę,że gdyby twój
        mąż nie upomniał sie od razu o to zaswiadczenie dostałabyś rzetelny wynik
        badania,a tak napisali co napisali i umyli rece.Uważam,że to nieetyczne ze
        strony lekarza,przeciez takie badanie jest bardzo istotne poniewaz ma określic
        przyczynę dlaczego tak się stało,pomóc zapobiec w przyszłości takiej sytuacji,a
        oni uniemozliwili to.Nie poddawaj się,może idź do lekarza,który robil USG i
        zapytaj czy to możliwe,że widział cos czego nie było.Ten wynik,który otrzymalas
        podwaza jego kompetencje wiec nie powinien przejsć kolo tego obojetnie.Jeszcze
        jedno,ja na dobrym sprzecie w 6tyg widzialam moja córcię bardzo wyraznie,bijące
        serduszko,nózki,raczki.Trzymam za ciebie kciuki i pozdrawiam.
        • mampka Re: Coś mi tu nie gra... 01.12.09, 21:09
          W 6 tc widziałaś rączki i nóżki? Przecież w 6tc liczonym od zapłodnienia dopiero
          tworzą się zalążki kończyn.
          Jak widziałaś rączki i nóżki wyraźnie to musiało być później to usg, niż 6 tc.
          pzdr
          M.
    • studium_w_szkarlacie Re: Coś mi tu nie gra... 02.12.09, 13:54
      Może troche OT, ale przed łyżeczkowaniem nie robili Ci USG? Zanim to zrobią,
      jest obowiązek, by dwóch lekarzy, właśnie przez badanie USG stwierdziło, że
      ciąża obumarła/puste jajo, inaczej im prokuratura siedzi na karku... Skandal jakiś.

      Druga myśl: jeśli poronienie nie zaczęło się samoistnie, pewnie dostałaś
      tabletki na jego wywołanie. Wtedy zaczyna się krwawić i jest duże
      prawdopodobieństwo, że poroni się maleństwo właśnie w tym momencie, a nie w
      czasie łyżeczkowania. Stąd też makabryczna prośba personelu szpitala, żeby po
      rozpoczęciu krwawienia sikać do pojemnika i sprawdzać, czy nic o stałej
      konsystencji tam nie trafiło...
      • mampka Re: Coś mi tu nie gra... 02.12.09, 20:43
        O matko, to znaczy, że szpital, w którym roniłam ostatnio zupełnie nie przyjął
        tych procedur. Miałam usg robione przez lekarza jednego, ale 2 razy, raz na
        przyjęciu na IP i raz jak zaczęłam krwawić.
        Z tym pojemniczkiem, też nie dostałam niczego takiego i wiem, że najwięcej to ze
        mnie "wyszło" nie w trakcie zabiegu lecz w toalecie.
      • gosia_gd Re: Coś mi tu nie gra... 02.12.09, 22:07
        Ocenili sytuację po spadającej becie (badanie w pon i srode). Nie robili USG. A
        tabletek na wywołanie nie dostałam tylko od razu zrobili zabieg wiec nie moglam
        nic sama przeoczyc...
        • agang Re: Coś mi tu nie gra... 21.12.09, 18:33
          jak teraz byłam na zabiegu to dziewczyna ze mna leżąca tez miała
          miec zabieg na podstawie bety,bo spadała niby,ale dobrze ze upewnili
          się jeszcze na USG,bo okazało się ,że serduszko bije, a wynik był
          innej kobiety uncertain
          • gosia_gd Re: Coś mi tu nie gra... 22.12.09, 20:54
            U mnie nie było szans na taką pomyłkę. W prywatnym gabinecie postawiono
            diagnozę, do szpitala trafiłam już bez cienia szansy...
            Dzięki dziewczyny za odp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka