monika.j.76
28.12.09, 19:25
Witam się z Wami...
W sobotę wieczorem poroniłam czwartą ciążę...!7 grudnia dowiedziałam
się,że serce przestało bić...wylądowałam na patologii,bo mół
lekarz,który jest niedouczony,stwierdził,że mnie widzi pierwszy raz
i on chce poczekać tydzień...pytam się po co? skoro serce biło,a
teraz nie i dziecko w 10tyg ma 3mm,i serce nie bije...a on na to,że
nic nie leci,nic nie boli to trzeba poczekać...nie pominę,że był
przy tym wszystkim bardzo chamski,czułam się tam jak intruz,jakbym
pomyliła sale i najlepiej szybko wyszła...Kutas mówi,żebym przyszła
w nast. tyg.,ja na to,że będą święta,to kiedy mam przyjśc,a on na
to; "co dla pani jest ważniejsze,dziecko czy święta?"...Tak mnie
zatkało,że aż biało mi się zrobiło przed oczami! Czemu cięte i
inteligentne riposty nie nadchodzą w takiej chwili??? Mnie zatkało,w
życiu nie pomyslałabym,że lekarz,który wie,że to czwarta nieudana
ciąża powie coś tak idiotycznego! Wał jeden niedouczony,konował
pierdolony,dzisiaj "zabiłabym" go za te słowa,a przynajmniej oczy
wydłubała!!!
Przykro mi,że kobiety w 10tyg(we wczesnej ciązy), u której
stwierdzono poronienie chybione nie traktują jak
ciężarnej,wymagjącej takiej samej opieki,a nawet większej,bo
psychika jej siada,tylko jak problem,który szybko się rozwiązuje...
Jak weszłam w sobotę na salę zaczął się "Harry Poter",jak wybudzali
mnie po narkozie...dalej leciał... Tyle się starasz o dziecko,tyle
poświęcasz,tak się boisz,tak szybko się przywiązujesz...a w 20 minut
robią z Ciebie wydmuszkę,znowu jesteś pusta,obdarta z godności, z
nadziei i wiary...Potem leżysz na sali z ciężarnymi czekającymi na
rozwiązanie i słuchasz ktg 8 pacjenetek...słyszysz bijące serca,a Ty
wiesz,że już Twojego dziecka nie bije...to jak operacja na otwartym
sercu czy mógu bez znieczulenia! Pielęgniarki przechodzą obok
Twojego łóżka obojętnie,bo Ty już nie jesteś w ciązy...a Ty wyjesz i
wijesz się w środku,płaczesz w poduszkę i chcesz umrzeć...miałam
nadzieję,że się nie obudzę p narkozie,ale dalej muszę się zmagać z
życie i szukać odowiedzi,siły i wiary...
Miałam być lipcową mamą ,miałam rodzić 18 dni po moich urodzinach,w
dniu urodzin mojego męża. Cieszyłam się,że na 30 urodziny dostanie
najpiękniejszy prezent...a teraz 20 lipca będę płakała...Ostatnio
gdzieś usłyszałam;"chcesz rozbawić Boga? powiedz mu o swoich
planach..."
--
...pamiętam o Was moje cztery aniołki...