Dodaj do ulubionych

jestem wydmuszką czwarty raz...

28.12.09, 19:25
Witam się z Wami...
W sobotę wieczorem poroniłam czwartą ciążę...!7 grudnia dowiedziałam
się,że serce przestało bić...wylądowałam na patologii,bo mół
lekarz,który jest niedouczony,stwierdził,że mnie widzi pierwszy raz
i on chce poczekać tydzień...pytam się po co? skoro serce biło,a
teraz nie i dziecko w 10tyg ma 3mm,i serce nie bije...a on na to,że
nic nie leci,nic nie boli to trzeba poczekać...nie pominę,że był
przy tym wszystkim bardzo chamski,czułam się tam jak intruz,jakbym
pomyliła sale i najlepiej szybko wyszła...Kutas mówi,żebym przyszła
w nast. tyg.,ja na to,że będą święta,to kiedy mam przyjśc,a on na
to; "co dla pani jest ważniejsze,dziecko czy święta?"...Tak mnie
zatkało,że aż biało mi się zrobiło przed oczami! Czemu cięte i
inteligentne riposty nie nadchodzą w takiej chwili??? Mnie zatkało,w
życiu nie pomyslałabym,że lekarz,który wie,że to czwarta nieudana
ciąża powie coś tak idiotycznego! Wał jeden niedouczony,konował
pierdolony,dzisiaj "zabiłabym" go za te słowa,a przynajmniej oczy
wydłubała!!!
Przykro mi,że kobiety w 10tyg(we wczesnej ciązy), u której
stwierdzono poronienie chybione nie traktują jak
ciężarnej,wymagjącej takiej samej opieki,a nawet większej,bo
psychika jej siada,tylko jak problem,który szybko się rozwiązuje...
Jak weszłam w sobotę na salę zaczął się "Harry Poter",jak wybudzali
mnie po narkozie...dalej leciał... Tyle się starasz o dziecko,tyle
poświęcasz,tak się boisz,tak szybko się przywiązujesz...a w 20 minut
robią z Ciebie wydmuszkę,znowu jesteś pusta,obdarta z godności, z
nadziei i wiary...Potem leżysz na sali z ciężarnymi czekającymi na
rozwiązanie i słuchasz ktg 8 pacjenetek...słyszysz bijące serca,a Ty
wiesz,że już Twojego dziecka nie bije...to jak operacja na otwartym
sercu czy mógu bez znieczulenia! Pielęgniarki przechodzą obok
Twojego łóżka obojętnie,bo Ty już nie jesteś w ciązy...a Ty wyjesz i
wijesz się w środku,płaczesz w poduszkę i chcesz umrzeć...miałam
nadzieję,że się nie obudzę p narkozie,ale dalej muszę się zmagać z
życie i szukać odowiedzi,siły i wiary...
Miałam być lipcową mamą ,miałam rodzić 18 dni po moich urodzinach,w
dniu urodzin mojego męża. Cieszyłam się,że na 30 urodziny dostanie
najpiękniejszy prezent...a teraz 20 lipca będę płakała...Ostatnio
gdzieś usłyszałam;"chcesz rozbawić Boga? powiedz mu o swoich
planach..."
--
...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
Obserwuj wątek
    • meresanch Re: jestem wydmuszką czwarty raz... 28.12.09, 23:28
      tak mi przykro
      przytulam mocno
      • aga43214 posluchaj 29.12.09, 11:17
        poronilam 3 razy, i mam teraz dwoje dzieci! kiedys myslalam tak jak
        Ty! chodizlam od lekarza do lekarzaaz wreszcie trafilam na tego
        walsciwego! wiec uwierz ze i tobie sie uda! z poronianiami da sie
        wygrac!
        caluje
    • ewela38 Re: jestem wydmuszką czwarty raz... 28.12.09, 23:33
      Wiem co przeżywasz bo sama to przeszłam. Pomóc może tylko następna ciąża i
      następna nadzieja. Mój lekarz opowiadał mi o pacjentce, której się udało za 11
      razem. Nic moje słowa pocieszenia pewnie nie pomogą. Szukałaś przyczyny? Skąd
      jesteś?
      • monika.j.76 Re: jestem wydmuszką czwarty raz... 29.12.09, 10:26
        Jestem z Białego stoku. Badania robiłam. Zdrowa jak ryba,bałam się o
        toxo, bo nie miałam,mimo posiadania psa i 3 kotów. Mam teraz zrobić
        listeriozę,bo kocham sery pleśniowe,łososia wędzonego i
        wędliny "dojrzewające". Poza tym zbadać tarczycę,bo tego nie
        robiłam. I jeszcze jedno,lekarka powiedziała,że może być coś z
        immunologią,że na plemnikach męża może być jakaś bakteria,niby
        dochodzi do zapłodnienia,ciąża się rozwija,a potem serce przestaje
        bić,jaby organizm odrzucał ciążę,coś jak po przeszczepie... Mamy
        jechać do Warszawy do kliniki hematologii i się okaże.
        ps.Tak myślę sobie jak nasze marzenia sie redukują z biegiem lat...
        Planowałam urodzić pierwsze dziecko w wieku 31-32 lata,a kolejną
        dwójkę do 42...Mam już 33 i pół,dziecka nie mam,4 poronienia za
        sobą...a marzenia zweryfikowałam do jednego zdrowego dziecka...tylko
        i aż tyle...Już nie planuję jak kiedyś,tak jak napisałam
        wcześniej; "chcesz rozbawić Boga,powiedz mu o swoich
        planach...",teraz mogę po cichutku, nie wychylając się, marzyć o
        zdrowym jednym dziecku,Zuzi lub Kacperku...na większe marzenia nie
        mam odwagi...
        • marioleczka34 Re: jestem wydmuszką czwarty raz... 29.12.09, 11:13
          monika, ja ma 34 lata, brak dzieci i marzenia (chyba jeszcze je
          mam). Poł roku temu wierzyłam ze sie spełniają,w perspektywie była
          mała Ala, ktora zyła 10 tygodni, dala mi nadzieje, ktorą tak szybko
          straciłam a juz mialam byc tak szczesliwa i co teraz? wierze ze Ala
          jeszcze bedzie... Pozdrawiam Cie mocno
        • aga43214 jak jestes z Bialegostoku 29.12.09, 11:19
          to masz ulatwione zadanie! ja musialam dojezdzac z daleka! tasm sie
          leczy takie rzeczy!!!! mi wlasnie w bialymstokupomogli lekarze!
    • vespa_83 Re: jestem wydmuszką czwarty raz... 29.12.09, 10:15
      Mam wrażenie,że większość personelu szpitalnego, od lekarzy po pielęgniarki,nie potrafi poradzić sobie w sytuacji śmierci nienarodzonego dziecka-nabierają dystansu,chłodu emocjonalnego i pewnie tłumaczą sobie,że to dla dobra pacjentki. To,co mnie przeraża,to brak jakiegokolwiek emocjonalnego wsparcia,pomocy w szpitalu, skazywanie matkę po poronieniu na torturę leżenia na jednej sali z ciężarnymi...to,co zrobili tobie,to jest nieludzkie!
      Naprawdę bardzo mi przykro,że podwójnie musiałaś doznać bólu - straty dziecka i tego,jak cię potraktowali. Przytulam mocno!
    • aga43214 Re: jestem wydmuszką czwarty raz... 29.12.09, 11:20
      mniw pomogli tam www.wolczynski.pl
      • monika.j.76 do aga43214 29.12.09, 11:45
        Aguś,czy mogłabyś napisać jak Ci pomógł? Ja słyszałam o nim,ale
        myslałam,że on jest od InVitro...Pozdrawiam.
        • martasz123 Re: do aga43214 29.12.09, 13:23
          Moniko a do jakiego lekarza chodziłaś, ja słyszałam bardzo dobre
          opinie o dr Mrugaczu, zleca mnostwo badań. Moja kolezanka do niego
          chodziła bardzo długo, ona wogole nie mogla zajsc w ciązę i on jej
          pomogł.
          • monika.j.76 do martasz123 29.12.09, 14:28
            Dr Pytko "zamieniłam na dr. Gacutę. Po dwuch poronieniach nie mogłam
            zajść w ciążę,ale dr. Gacyta powiedziała,że mnie zaciąży i jak
            powiedziała,tak zrobiła. Ufam jej,przejmuje się mną, i z tego co
            słyszałam jest kochana dla wszystkich. Może jest zabiegana,ale jest
            dobrym człowiekiem,nie robotem! Jakoś nawet się nie wstydzę przy
            niej,a mam duży problem z nieśmiałością,nie myślę u niej,że zaraz
            nogi przed nią rozłożę. Może to dla Was mało istotne i śmieszne,ale
            dla mnie ma duże znaczenie. Nie czuję się przy niej skrępowana. Nie
            mogę też zmieniać co ciążę lekarza,bo żaden mnie nie zapamięta i nie
            będzie miał szansy pomóc. Ona jest trzecim lekarzem. Jeżei teraz coś
            się nie zmieni,po badaniac na listerioze,tarczycę i ta
            immunologia,to pewnie będę szukała pomocy gdzieś jeszcze. Mam iść do
            niej 7 sytcznia. Teraz szukamy przyczyny,dlaczego cąża po pewnym
            czasie obumiera.
            po. Dziękuję Wam wszystkm bardzo za zainteresowanie.
            --
            ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
            • monika.j.76 byk! 29.12.09, 14:42
              Wybaczcie,ale byka walnęłam! Po DWÓCH!!!... nie dwuch!!! Ale wstyd!

              --
              ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
        • aga43214 do moinka.j 31.12.09, 12:34
          hej, napisz do mnie na priv gazetowy to pogadamy, on nie jest tylko
          od in vitro, ma spore osiagniecia w leczeniu poronien, u mnie nie
          zdiagnozowali zadnej przyczyny, prof. stwierdzil ze komorki jajowe
          sa slabe i ciaze sie nie rozwijaja! zalecil stymulacje jajeczkowania
          i inseminacje. W moim przypadku byl to strzal w 10! tak donosilam
          diwe icaze, aha, i jeszcze clexan bralam!
          jakby co to pytaj na priva, odpowiem na wszystkie pytania!
    • e-dziunia Re: jestem wydmuszką czwarty raz... 29.12.09, 14:14
      Moniko ja też poroniłam 4 razy... po 1 poronieniu zdarzył się pierwszy cud -
      urodziłam córkę w 7 miesiącu po bardzo bardzo bardzo trudnej ciąży. Potem
      zapragnęłam drugiego dziecka i zaczęła się najdłuższa walka: 2 poronienie....3
      poronienie....4 poronienie.... nie miałam już sił sad Ale wtedy właśnie doszłam
      do wniosku, że tyle już straciła, że bardziej już nie zaboli i postanowiłam
      próbować aż do skutku, choćby mieli mnie skrobać jeszcze z 10 razy.... I właśnie
      wtedy zdarzył sie drugi cud - zaszłam w ciążę, zagrożoną od początku,
      trudną..... Początkowo scenariusz był taki jak zwykle - plamienia, leżenie,
      krwawienie.... myślałam że już po wszystkim, kiedy krwawienie osiągnęło rozmiary
      @.... Na szczęście miałam mądrą i przytomną lekarkę - zleciła mi Utrogestan, to
      progesteron sto razy lepszy od Duphastonu, niestety niedostępny w PL. Jeździłam
      po niego do Czech i dzięki temu dziś cieszę się zdrowym, donoszonym synkiem.
      Co chcę Ci powiedzieć? Nie poddawaj się, ale też przed kolejną próbą gruntownie
      się przebadaj. Poświęć max czasu na znalezienie dobrego specjalisty, który nie
      boi się śmiałych decyzji. Wylecz zęby. To wszystko daje większe szanse na
      sukces. A przede wszystkim nigdy nie trać nadziei! Ona umiera ostatnia......
      Trzymam kciuki i służę pomocą, gdybyś chciała o coś podpytać, albo zwyczajnie
      rękawkiem, jakbyś nie miała pod ręką chusteczki wink
      Tulę ciepło
      e-dziunia

      PS. (*) dla Twojego Maleństwa
      • monika.j.76 do e-dziunia 29.12.09, 14:40
        Co do zębów to ok,jestem technikiem dentystycznym...gdyby nie to,to
        pewnie miałabym teraz ruinę i tylko granat by pomógł,hehhe
        ps. Treaz zastanawiam się i bije się po buzi ,że nie brałam
        zastrzyków...lekarz mi powiediała,żeby brać zastrzyki w brzuch,a ja
        tak się przestraszyłam igły(dwie fobie pająki i igła),że odwiodłam
        ją od tego pomysłu...Jak zobaczyła,jak zareagowałam i się
        przestraszyłam,powiedziała,żebym się uspokoiła,bo poronię,że
        poczekamy na wyniki. Wyniki ok,więc wstrzymałyśmy się od zastrzyków.
        A jak przez to poroniłam???Boże,jestem idiotką i tchórzem!
        ps. Cieszę się,że są wsór nas teakie jak Ty,pełne wiary i odwagi!
        --
        ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
        • lipcowka2010 do monika.76 29.12.09, 19:49
          monika, sciskam cie mocno i podzielam twoj bol. pamietam cie z forum lipcowe
          mamy.ja tam tez bylamsad. bo 16 grudnia. moja dziecinka tez umarla.sad. ja bede ja
          oplakiwala najbardziej 10 lipcasad
          • monika.j.76 Re: do monika.76 29.12.09, 20:32
            Ja też Ciebie pamiętam,w lipcu będziemy razem płakać:o(

            --
            ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
        • e-dziunia Re: Moniczko 02.01.10, 11:36
          te zastrzyki nie bolą smile Ale rozumiem, bo też się kiedyś histerycznie bałam igły
          - no ale mnie wyleczyli z tej fobii w szpitalach, w których leżałam wielokrotnie wink

          Może faktycznie te leki przeciwzakrzepowe mogły by się okazać pomocne... a może
          nie - to można sprawdzić tylko w jeden sposób wink
          Więc nie zrażaj się niepowodzeniami i nie przerywaj poszukiwań. Z takim bagażem
          doświadczeń jesteś już bliżej celu niż dalej!
          Może dołączysz do nas na Promyczek? link w sygnaturce smile
    • mamaaik Re: jestem wydmuszką czwarty raz... 30.12.09, 21:30
      Też straciłam czworo dzieci, ale jakoś nie nazwałam lekarza kutasem.
      Jak możesz oczekiwać szacunku, skoro sama nie szanujesz innych?
      Konował pierdolony?
      Brawo
      • monika.j.76 do mamaaik 30.12.09, 22:49
        Znasz mnie,że mnie oceniasz??? Szanuję każdego do momentu kiedy mnie
        się szanuje i traktuje jak człowieka. Jeżeli stoję przed LEKARZEM
        zaryczana,roztrzęsiona,czekając na wyrok,a on na mnie się wydziera
        pytając,po co ja tutaj,to o jakim Ty szacunku mówisz??? Jakbyś
        chciała wiedzieć dziewczyno czy kobieto(nie wiem ile masz lat),to
        ten lekarz takie szopki odstawia w szpitalu,że lekarze się za głowy
        łapią,a siedzi tam tylko dzięki tatusiowi też ginekologowi,który
        jest akurat dobrym lekarzem.
        Szkoda,że nie wzięłaś poprawki na to,że ja to pisałam w emocjach,w
        bardzo świeżym bólu,złości,wściekłośni na świat i na tego KONOWAŁA
        co mnie tak potraktował...Dla Twojej wiedzy,to był lajcik,tego jak
        mogłam go nazwać,a jak Ci nie pasuje mój język,to nie mój
        problem,przykro mi. Zapewne nie dorównuje Tobie do pięt...Przeżyję
        to.
        --
        ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
      • ewela38 do:mamaaik 30.12.09, 23:37
        A może dlatego straciłaś czworo dzieci bo jesteś w rękach kutasów i konowałów a
        tego nie widzisz? Ile Ty masz lat dziewczyno i w jakim świecie żyjesz? Niestety
        trafić na dobrego lekarza i jeszcze gina to nie lada sztuka. Weź to pod uwagę.
        Na szacunek trzeba zasłużyć.
        • monika.j.76 do ewela38 31.12.09, 12:36
          Ok. Nie zasługję na szacunek. Lepiej WAM? Oby tak,bo mi nie!!!
          Jeszcze brakuje,żeby któraś napisała,że sałuzyłam na to,że nie mam
          dzieci!!!
          --
          ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
          • ewela38 do Monikaj.76 31.12.09, 12:52
            Oj Monika przecież ten post nie był do Ciebie tylko do tej mamaiik - ona pisze,
            ze też straciła czworo dzieci a skoro jest taka świętobliwa to może nie wie jak
            ciężko trafić na dobrego lekarza a nie kutasa. Ja też straciłam dziecko przez
            konowałów więc doskonale Cię rozumie. Mówiąc, że na szacunek trzeba zasłużyć
            miałam na myśli lekarzy przecież.
            • monika.j.76 Re: do Monikaj.76 31.12.09, 14:13
              A! To przepraszam,ale myślałam,że do mnie i że więcej jest takich
              jak mamaaik... Dziękuję Tobie za zrozumienie!
              --
              ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
    • lipcowka2010 Re: jestem wydmuszką czwarty raz... 30.12.09, 22:08
      moja przedmowczyni uwazam ze nieslusznie skrytykowala monike.76. ja tez nazwalam
      niejednokrotnie lekarzy niewybrednymi epitetami, bo poprostu na to zasluguja. a
      to forum przede wszystkim sluzy do pomocy a nie krytyki! takie jest moje zdanie.
      • monika.j.76 Re: jestem wydmuszką czwarty raz... 30.12.09, 22:53
        Dziękuję Ci lipcówko za wsparcie!
        --
        ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
        • ewela38 Re: jestem wydmuszką czwarty raz... 30.12.09, 23:44
          Często sobie myślę o Tobie i zastanawiam się czy w tym układzie z Twoją panią
          doktor jest wszystko ok. Dlaczego znalazłaś się w rękach obcych lekarzy? czemu
          ona Cię nie prowadzi cały czas. Pytam bo wiesz mnie się udało, mam małą
          córeczką chociaż nie dawano mi szans. A zawdzięczam to lekarzowi, który zajął
          się mną od początku do końca. Ja leżałam i zdawałam mu relacje telefonicznie co
          się dzieje a on dawkował mi leki. Nie rodziłam u niego bo on jest ginem
          ednokrynologiem i u niego na oddziale nie ma porodów ale wszystko super ustawił
          pomimo,że to był inny szpital. Przy takich kłopotach brak stresu, leżenie i
          wspomagacze hormonalne to postawa. Jesteś pewna, że jesteś w dobrych rekach? A
          tą tam na M to olej z grubej rury wink)
          • monika.j.76 do oceniających mnie i mojego lekarza 31.12.09, 14:10
            hmmm...
            Obecna Pani Doktor,jest kochanym człowiekiem! W dniu kiedy
            wylądowałam na patologii przyjmowała na izbie przyjęć,a na patologii
            dyżurował akurat Pan Niedouczony. I niestety,ale są takie zasady w
            szpitalu,że ten lekarz,który przyjmuje zajmuje się pacientką,a nie
            ten ,który ją tam wysyła. Jakbyś chciała wiedzieć,to moja Pani
            doktor była u mnie trzy razy,biegała zamiast do kibelka do mnie,żeby
            mnie uspokoić i zapytać jak się czuję. To ona po kryjomu poprosiła
            jeszcze dwóch lekarzy,żeby potwierdzili jej obawy,ale tak,żeby
            tamten nieuk się nie dowiedział. To ona mi powiedziała,żebym nie
            zgodziła się na zagieg u niego i żebym mu powiedziała,że chcę
            poczekać jeszcze. To ona mi załatwiła w święta,żeby jej córka
            zrobiła mi zabieg(niestety,ona miała urlop w tym czasie i nie mogła
            w tym czasie pracować w szpitalu,czyli mnie wyczyścić). To jej córka
            mnie trzymała za ręke i pocieszała. Znalazła mi taką opiekę,abym
            jakoś to przeżyła. To ona do mnie dzwoni i dopytuje się jak się
            czuję i żebym się nie poddawała.
            Dwie pierwsze ciąże prowadziła mi inna lekarka,ale dla niej tylko
            kasa migała przed oczami. Jak stwierdziła,że muszę mieć
            zabieg,zaczęłam ryczeć,w szoku zaczłęam się ubierać,a ona
            co? "100zł" za wizytę! Nawet nie zadzwoniła zapytać się co i jak.
            Wtedy o poronieniach nie miałam żadnej wiedzy,a jak mi lekarz
            mówi,że przy pierwszej ciąży bardzo często się roni i nie trzeba się
            przejmować,tylko działać,to się słucham,po to się chodzi do lekarza.
            Zrobiłam badania na toxo i cmv, i miałam cmv. Uspokoiła mnie,ze już
            mam przeciwciała i tego już się nie muszę bać. To nie ja jestem
            lekarzem,internetu wtedy nie miałam,więc wierzyłam jej. Zaszłam w
            drugą ciążę i w 7 tyg zaczłęłam plamić,nakazała brać Duphaston,Nospę
            Forte i leżeć. Mimo to poroniłam. Zadzwoniłam do niej,a ona,że jej
            nie ma w mieście i że albo mam jechać do szpitala,albo do niej jutro
            przyjść. Pojechałam na usg i lekarz stwierdził,że
            wszystko "poleciało" i skąd ja wiem,że byłam w ciąży,mówię,że po
            dwóch dodatnich testach i hcg 781 w 40 dniu cyklu. Wysłał mnie do
            domu,nie pytając jaką mam grupę krwi. Jak mnie oświeciło po paru
            dniach,że nie dostałam immunoglobuliny,to myślałam,że padnę na
            zawał. Dzwonię do lekarza od usg i mu mówię,a on,że to nic,bo samo
            wyleciało!!! Dzwonię do p.dr. i mówie co i jak,a ona że
            niedobrze,ale trudno i to wszytko!
            Zmieniłam wtedy panią doktor. Koleżanka poleciła mi ją. Jej ciążę
            uratowała i nie tylko jej. Nowa pani dr. pracuje w klinice
            rozrodczości. I jak do nie trafiłam prywatnie,to zamiast robić
            prywatnie badania genetyczne,dzięki niej miałam na NFZ i p/ciała
            antykardiolipinowe,CMV,toxo,chlamydie,prolaktynę,testosteron,estradio
            l,erytrocyty,cytologię. Pytała o tarczycę i wprowadziłam ją w
            błaąd,bo powiedziałam,że miałam robioną,a dopiero teraz
            przetrzepałam wyniki wszystkich badań i okazało się,że jednak nie
            robiłam. Chciała po trzecim poronieniu wysłać mnie na badania
            immunologiczne,ale zaszłam w ciążę i nie zdążyłam. Nakazała
            zrezygnować z pracy,wypisała zawolnienie,Luteina dopochw. 3 r.dz.
            Nospa Forte 3 r.dz. Feminatal 800. Zrezygnowałam z pracy,co na
            własnej działalności nie jest proste,ale trzeba to słucham. I to ona
            ze mna płakała jak w 7 tyg. zobaczyła serce bijące! Ze szczęścia! I
            to ona miała łzy w oczach jak zobaczyła dwa tyg później,ze już nie
            bije! I to ona powiedziała,żebym nie robiła zabiegu u tego nieuka
            (ona go tak nie nazwała)jak chcę mieć jeszcze dzieci,wie,że nie mówi
            się tak o lekarzach kolegach,ale to dla mojego dobra! Widziałam się
            z nią wczoraj,poszłam po zwolnienie i pytałam,czy mam myśleć o
            invitro,powiedziała,że nie,bo zachodzę w ciążę bez problemu. Trzeba
            się dowiedzieć dlaczego obumiera. Zakazała zachodzić w ciążę dopóki
            nie zrobię wszystkich pozostałych badań,coś wspomniała o
            heparynie,ale ja się nie znam i nawet nie dopytałam. Teraz mam iść w
            nast. czwartek do przychodni i na NfZ zleci wszystkie badania i
            powie co dalej robimy w jakiej kolejności. Powiedziałam,że jeżeli
            trzeba to mogę płacić za badania,a ona "po co? płacisz ZUS i
            składki,więc czas,żebyś teraz miała coś darmo i jak można to trzeba
            z tego korzystać,sama powiedziałaś,że zrezygnowałaś z pracy,czyli
            nie zarobiłaś, i że masz długi,po co większe?". Ona pamięta
            mnie,moją grupę krwi i się martwi moimi finansami!
            Jeżeli to Waszym zdaniem zły lekarz,to ja już nic nie wiem...
            --
            ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
            • monika.j.76 Re: do oceniających mnie i mojego lekarza 31.12.09, 14:31
              Dodam jeszcze tylko,że obecna p.dr. jest na białaej liście:o)
              --
              ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
              • ewela38 Re: do oceniających mnie i mojego lekarza 31.12.09, 15:40
                Monika.j.76 w takim razie tylko pogratulować takiego lekarza. Z pierwotnego
                opisu wyglądało, że się Tobą za bardzo nie interesowała ale tak jak to teraz
                opisałaś to widać, ze wyjątkowy lekarz bo mój się mną jednak tak nie zajmował.
                Sprawdź jeszcze męża, może z nim coś nie tak. Leżała ze mną kobieta przed
                porodem w piątej ciąży. Cztery wcześniejsze poroniła ale tamte były innym
                mężczyzną. Wyjaśniło się, że to maż był przyczyną. Do zmiany męża Cię nie
                zachęcam ale do kontroli nasienia jak najbardziej. Może mieć na przykład bakterie.
                I jeszcze jedno, ostatnia rzecz i nie będe Ci więcej zawracać głowy. Może warto
                skorzystać z pomocy psychologa, zeby Cię troche wyciszył. Psychika odgrywa
                ogromną rolę. Życzę Ci spełnienia marzeń w Nowym Roku! Bądz silna!
                • monika.j.76 Re: do oceniających mnie i mojego lekarza 31.12.09, 19:06
                  No właśnie na tych badaniach immunologicznych mają zbadać czy mąż
                  nie ma bakterii,jeżeli tak,to jest jakaś szczepionka i będziemy
                  leczyć. Namawiałam męża,żeby mnie zostawił,może z inną miałby
                  dzieci,ale jakoś nie chce...
                  O psychologu też myślę,bo teraz chyba sama nie dam sobie rady.
                  Porzednio uciekałam w pracę,jechałam na wycieczkę...teraz pracę
                  olałam,na wycieczkę nie mam,bo przecież zrezygnowałam z pracy na te
                  2,5 miesiąca,nie zaobiłam nic,długów pełno,mąż na kredyt za
                  chałupę,nabenzynę i podstawowe jedzenie zarabiał. Martwiłamsię,że
                  jestem w ciąży,nic nie odłożone,na wózek nawet nie będzie...ale
                  cieszyłam się,że w sierpniu będę leżała na tarasie z moim
                  skarbem...dupa blada!
                  Fizycznie już dobrze,przestałam krwawić,brzzuch już nieboli,ale
                  serce mam złamne i nie wiem jak je poskładać...
                  Dziękuję za życzenia i wzajemnie! Może kolejny skar zoztanie z nami
                  na ziemi...
                  --
                  ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
              • e-dziunia biała lista hmmmm.... 02.01.10, 11:40
                A moja jest na czarnej wink
                I wszyscy lekarze z białej listy albo mi wprost odmawiali leczenia, albo
                doprowadzali do poronienia, a ona, "ta zła" uratowała moje dziecko smile No cóż,
                nie ma reguły wink
        • marioleczka34 Re: jestem wydmuszką czwarty raz... 31.12.09, 09:04
          monika.76 rozumiem Cie i Twoje oburzenie i masz prawo wyrazic swoje
          zdanie tymbardziej ze pisalas je w bolu i cierpieniu. Ja tez
          niestety trafilam na KONOWAŁA !!!!! chociaz bardzo go szanowlam, co
          z tego? stracilam dziecko. Drugi lekarz załapał sie za glowe gdy
          usłyszał przy jakim poziomie tsh pozwolil mi w nią zachodzić,
          nakazując pospiech bo mam 34 lata. Pamietaj monika.76 ! po to masz
          to forum by wyrazic wszystko co czujesz. Jesli komus sie to nie
          podoba niech tego nie czyta.
          • monika.j.76 Re: jestem wydmuszką czwarty raz... 31.12.09, 19:20
            Dziękuję Ci Mariolu za te słowa. Właśnie dlatego napisałam na tym
            forum,bo wiem,że każy ma prawo do własnego zdanie i odczuć.
            Oczekiwałam zrozmienia,a nie ataku,bo użyłam nieładnego
            epitetu...Pracuję 10 lat z lekarzami,i żebyście wiedziały co
            niektórzy robią pacjentom...powiem tyle;zabrać dyplom i zakazać
            wykonywania zawodu! Wiem,że w każdej dziedzinie są młotki,ale lekarz
            ma za zadanie leczyć a nie liczyć kasęa za naszą niewiedzę jedzić
            zjebistą furą,dwa razy w roku Kanary i marmury w domu... Nie
            powiem,znam lekarzy,którzy wiedzą co robią i robią to dobrze,jeżdżą
            na kursy,szkolą się,inwestują duże pieniądze i kasa im się
            należy,ale uwieżcie,to jest mały procent! Dlatego jak trafiłam do
            tego nieuka,a słyszałam o nie wcześniej dużo złego,ze przy porodzie
            potrafi bark dziecku wyrwać...a potem on mnie tak traktuje...to
            nazywam jak nazywam...
            --
            ...pamiętam o Was moje cztery aniołki...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka