primavera34
30.03.10, 19:48
tydzien temu stracilismy synka. to byla nasza pierwsza ciaza i nic
nie wskazywalo na takie zakonczenie. Poszlam na zwykla wizyte
kontrolna i okazalo sie ze moje malenstwo nie zyje od tygodnia -
SZOK. Przeszlam przez wszystkie fora tutaj - najpierw dla
nieplodnych (2 lata staran), potem dla oczekujacych, a teraz jestem
tutaj. Na razie nikt nie wie co sie stalo - czekamy na wyniki. Ale
jest strasznie ciezko. Budze sie codziennie rano i zastanawiam sie
czy jest sens wstawac. Chyba gdyby nie moj kochany maz poddalabym
sie. Wlasciwie nie wiem po co zakladam ten nowy watek - chyba musze
to z siebie wyrzucic, a wiem ze Wy mnie zrozumiecie...
Dziekuje jesli ktos to przeczytal...