annika23
01.03.11, 16:23
Dziewczyny jestem 22 dni po poronieniu, dziś byłam pierwszy dzień w pracy, bo sama stwierdziłam,że dłuższe siedzenie w domu zwyczajnie mi nie służy. Liczyłam na to, że jak pójdę do pracy to łatwiej zapomnę, czy może pogodzę się z całą sytuacją, a tymczasem wróciłam ze łzami w oczach...Dziewczyny stanęły na wysokości zadania, tuliły mnie i współczuły, niektóre milczały i nic nie mówiły, a we mnie po prostu wzrastała wściekłość. O wszystko, o to, że tam jestem, a miałam wrócić dopiero za rok, o to, że pytają, albo, że nie pytają. Ja nie wiem co się ze mną dzieje, czy to minie, czy lepiej zaczynać szukać psychologa???