cześć dziewczyny,
nigdzie w necie nie znalazłam takiego przypadku więc piszę ,może ktoś mi coś podpowie.Jestem w 7 tyg ciąży,od 29 dnia cyklu biorę duphaston,acard i clexane.Duphaston 3x 2.....mam 35 lat i jest to moja trzecia ciąża.Pierwsza poroniłam w 2008 roku w 9 tyg-od samego początku hcg nie rosło prawidłowo wiec lekarz ostrzegał mnie ,ze nie widzi szans na jej uratowanie

skończyła się szpitalem i łyżeczkowaniem.Po poronieniu oczywiście cały zestaw badań i szukanie przyczyny.W ciągu kilku miesięcy zrobiłam kilkanaście badań z których wynikło że choruję na endometriozę więc czekała mnie laparoskopia,leczenie hormonalne i dopiero później kolejne próby zajścia w ciąże.Po ponad roku od tego wszystkiego udało mi sie znowu zajść w ciąże ale chyba była to ciąża biochemiczna bo hcg doszło do 80 ml i spadło dzień po planowanej miesiączce.Po kolejnych badaniach wyszło ,że dodatkowo mam problemy immunologiczne(badanie w Szpitalu w Prokocimu mlr 0%) więc czekało mnie szczepienie z surowicy męża.Immunolog nie pozostawiał dużej szansy na donoszenie ciąży bez tych szczepień i kiedy już miałam zaplanowane związane z tym badania i zaklepane terminy szczepień okazało się ze jestem w ciąży...radość ogromna ale też wielki strach bo przecież wyniki są fatalne i nie wróżą nic dobrego.Zadzwoniłam do Dr Sachy,który jest moim immunologiem i usłyszałam ,że raczej cud musiałby się zdarzyć żebym donosiła tym razem

Od początku miałam fobię na punkcie hcg po pierwszym poronieniu więc i tym razem lekarz znając moją historię choroby kazał sprawdzać poziom co dwa dni.Jaka była moja radość jak zobaczyłam kolejne i kolejne idealne wzrosty...były wręcz książkowe! i nagle po tygodniu poziom gwałtownie zmniejszył wzrost.Był moment ze zamiast 66% wzrosło o kilka procent.Załamałam się.Byłam ciągle na telefonie z lekarzem.A on, nie tak jak w 2008 roku, nic nie wspomniał o poronieniu tylko kazał badać dalej.Kolejne badanie i znowu mały wzrost,usg na którym nic jeszcze nie było widać ale uspokoiło ze to nie ciąża pozamaciczna.Kolejne badanie zrobiłam po 72 h i nagle hcg wzrosło bardziej-nie tak jak powinno ale dużo więcej niż poprzednie dwa.Takiego mętliku w głowie nie miałam nigdy.Nie wiedziałam czy sie cieszyć czy i tak jest to zły wynik bo nie było "książkowego" .Teraz czekam juz tydzień na kolejne badanie,bolą mnie piersi,jestem słaba,dużo śpie,szybko się męczę...w piątek zaczynam 8 tydz i wiem ,że już coś będzie widać na usg.Strasznie się tego boję chociaż wiem ,ze skończy się moja niepewność.Nie czuję się na siłach wrócić do pracy,tam przez to ,ze jestem na L4 wszyscy wiedzą o ciąży,wiedzą o moich staraniach i problemach i o poprzednim poronieniu.Nie zniosę pełnych współczucia spojrzeń

(
Czy któraś z Was tak miała?Czy poziom hcg rósł idealnie,później prawie zatrzymywał się i nagle przyspieszał na nowo?i czy dobrze się to skończyło?Napiszcie coś co da mi nadzieję.