Dodaj do ulubionych

"Mamy" lipcowe.

29.07.12, 10:18
Potraficie myśleć o czymkolwiek innym? Zająć czymś te natrętne myśli, które wracają do każdej godziny pobytu na oddziale, każdego słowa lekarzy, pielęgniarek, a w najlepszym wypadku dotyczą przyszłości, ale tylko uporczywie tej jednej - kolejnej ciąży... ?
Jestem dopiero 4 dni po zabiegu w 10 tc. 6 dni temu dowiedziałam się, że serduszko dziecka bije za wolno, 5 dni temu, że już nie bije wcale, 4 dni temu miałam zabieg. A wcześniej choć kurtuazyjnie przekomarzałam się, że nic nie planujemy, bo może być różnie, tak naprawdę w głębi duszy byłam pewna, że wszystko będzie ok.
I runęło to na mnie jak grom z jasnego nieba. Więc rozsypałam się na kawałeczki i nie mogę się pozbierać.
Przeczytałam już cały wątek "zostałam mamą po poronieniu" i tylko on mnie pociesza.
Rozmawiałam na razie tylko z trzema osobami. Dwie inne "poinformowałam" w rozmowie bo inaczej nie mogłam, ale pozostałym ludziom nie daję już szans. Odrzucam telefony, odwracam się, lub wręcz piszę smsy i emaile, żeby się na razie nie zbliżali, nie odpowiadali, nie pisali. I zostaję sama. Tak jak chciałam. A to chyba złe rozwiązanie. Jak Wy sobie radzicie? Jak przyspieszyć czas?
Obserwuj wątek
    • iwpnka1984 Re: "Mamy" lipcowe. 29.07.12, 15:42
      Kochana, ja stracilam stracilam 3 tygodnie temu Dzieci w 21 tc. Nie mialam pojecia, ze nosze dwie Istoty. Zaczelam podejrzewaz na kilka dni przed utrata, ale nie zdazylam wykonac badan. Czuje sie sama ze soba dramatycznie, bo mam swiadomosc, iz to ja swoim trybem zycia spowodowalam to wydarzenie.... Obecnie przebywam od 3 tyg na chorobowym... ale mysle, ze praca pozwolilaby na zlagodzenie tego bolu. Rozumiem, ze dopiero wychodzisz z szoku. Nie mam dla Ciebie zadnej rady, bo sama po sobie wiem, ze nic nie pomago na rozpacz, bol i zalobe. Mam nadzieje, ze uda Nam sie znalezc promyk nadziei. Obie tego potrzebujemy jak rowniez inne niedoszle mamy...
      • 333a13 Re: "Mamy" lipcowe. 29.07.12, 17:10
        Ja po swojej stracie przez 2 tygodnie nie byłam w stanie z nikim rozmawiać oprócz męża. Odcięłam się od telefonów nawet najbliższej rodziny, nikogo nie chciałam widzieć. Całymi dniami leżałam w łóżku nie będąc w stanie nic zrobić. Po tym czasie weszłam na internet i tak dowiedziałam się, że mam prawo do macierzyńskiego pod warunkiem zarejestrowania dziecka, więc z opóźnieniem zaczęłam działać i załatwiać sprawy w szpitalu i urzędzie. Po ok. miesiącu wróciłam do pracy żeby zagłuszyć ból, ale z perspektywy czasu wiem, że to był błąd bo nie dałam sobie czasu na żałobę. Uciekałam w wielogodzinną pracę, uciekałam przed znajomymi itd. Mogę śmiało powiedzieć, że powrót do jako takiej równowagi trwał ok. roku. Teraz znowu jestem w ciąży (zaczynam 7 miesiąc), tęsknię za pierwszym dzieckiem, boję się straty kolejnego, ale muszę przyznać że udało mi się wrócić do "świata żywych" i moje życie wróciło na swoje tory. Musicie dać sobie czas, dużo czasu na przeżycie śmierci swoich dzieci. Nie zastanawiajcie się co pasuje a co nie, co ludzie powiedzą, lub jak powinno być. Pozwólcie sobie przeżyć żałobę, bo umarł ktoś najważniejszy w Waszym życiu a otoczenie żeby nie wiem jakie było nigdy nie będzie tego w stanie zrozumieć. Przytulam Was mocno.
        • iwpnka1984 Re: "Mamy" lipcowe. 29.07.12, 18:24
          Kazda z Nas znajdzie najbardziej odpowiedni sposob na zalobe... Jednej pomoze praca a drugiej nie. Jednej pomoze rozmowa a drugiej nie. W moim przypadku jest pisanie na forum "strata dziecka chore dziecko". Niestety moj partner nie rozmawia ze mna o Naszej Stracie sad Ale rozmowe z nim zastapilam pamietnikiem, placze nad kazdym slowem ktore pisze, ale to ukaja moj bol. Tam pisze wszystkie swoje odczucia, zale, smutki, wspomnienia. Nigdy nie pisalam pamietnika, a zalozylam go w wieku 28 lat. Pamietnik trzymam z pamiatkami po moich Aniolkach (zdjecia, akty poswiecenia przez ksiedza, obraczki do oznakowania dzieci itd). To moj maly skarb. Moze i Ty tak zrob... Nie mam pojecia jak dlugo bedzie trwalo plakanie, ale trzeba sie starac... Nie jestem w obecnej chwili dobrym doradca bo sama przezywamswoja swiezo co utracona ciaze...
          333A13 gratuluje z calego serca 7 miesiaca smile))) Zycze Wam duuuuzo zdrowka i szczescia smile
          • omimek Re: "Mamy" lipcowe. 29.07.12, 19:56
            Ogromnie mi przykro z powodu Twojej wielkiej straty... Cudze nieszczęście na pewno nie pociesza, a tak wielkie bardzo przytłacza. O pisaniu pamiętnika nie myślałam, ale widzę, że bez opamiętania analizuję każdy moment ostatniego tygodnia, więc może rzeczywiście ulgę przyniosłoby mi gdybym przelała to na papier? Muszę do tego dojrzeć. Widzę, że jesteśmy właściwie rówieśniczkami, choć ja jestem z 83 roku (grudzień).

            A 333a13 dziękuję za kolejną iskierkę nadziei, że może być dobrze.

            A głównie zastanawiam się, czy rzeczywiście postępuję słusznie oddając się tej rozpaczy tak jak radził psycholog. I odtrącając wszystkich wokół. Bo ranienie męża, który i tak wykazuje do mnie anielską cierpliwość i wielki niepokój, nie przyniesie mi ulgi. A tylko drażni coraz bardziej...
            • 333a13 Re: "Mamy" lipcowe. 29.07.12, 22:43
              Nie zastanawiałam się nad tym po Stracie czy pasuje mi rozmawiać np. z własną mamą i innymi czy nie, wiedziałam po prostu że nie jestem w stanie, więc nie robiłam tego na siłę. Nie pamiętam rozpamiętywania tego co się stało, a raczej wielki ból, wszechogarniającą pustkę, obrzydzenie do siebie... Mąż też ze mną zbyt dużo nie rozmawiał, powiedział mi tylko że on nie związał się z dzieckiem tak jak ja i on tego nie odczuwa podobnie do mnie. Żeby nie było niedomówień wyjaśniliśmy sobie kilka kwestii. Mianowicie to, że mimo że nic nie mówi ani nie płacze wcale nie oznacza, że ma mnie i dziecko gdzieś. Z kolei on miał świadomość, że jak mu się żalę, mówię co czuję, płaczę, to nie musi się silić na żadne słowa pocieszenia bo i tak one nic nie dadzą. Do dzisiaj zdarza mi się troszkę popłakać w jego ramionach a na początku było to na porządku dziennym. Z nikim właściwie nie rozmawiałam o tym co się stało, tylko z nim. Moja mama czy siostra nie były w stanie zrozumieć tego co czuję i starały się bagatelizować to co się stało. Koleżanki praktycznie nagle zniknęły z mojego życia... Więc to mąż był i jest moim oparciem. Nasze życie po Stracie nigdy nie będzie już takie samo, z perspektywy czasu wiem, że pierwszy żal i rozpacz musi znaleźć ujście i nie należy go tłumić. Ważne też by nie dać się ponieść i by nie wpaść w jakąś depresję i zafiksowanie na jednym temacie. Życie toczy się dalej, naszych dzieci na tym świecie już nie ma i powoli musimy się nauczyć żyć oczekiwaniem, że się kiedyś spotkamy.
              • iwpnka1984 Re: "Mamy" lipcowe. 29.07.12, 23:07
                wiesz 333a13, ja mam tak samo. jestem teraz w anglii. mam tutaj mame i Lukasza. ale z nikim o tym nie moge porozmawiac. nikt nidm widzial zdjec moich Dzieci. nie mam komu pochwalic síe jakie byly pieknne-bo w 21tc wygladaly jak noworodki wczesniaki. jedyne co to czasawgi moge poplakac w ramionach partnera w milczeniu. dzieki Twoim slowom zrozumial jego brak slow. moze pewnego dnia bedzie gotowy wyjargnic mi to, albo ja bede gotowa sie zapytac. masz racje, chociazby na tym forum musimy podzielic sie swoja tragedia.
            • iwpnka1984 Re: "Mamy" lipcowe. 29.07.12, 22:53
              ja jestem z maja 84 roku, niewiele starsza jestes ode mnie smile tak w ogole to moja druga strata ciazy. pierwsza straciłam jakies 2 lata temu we wczesnym tyg.
              ale uwazam, ze Nasz bol nie jest tak dramatyczny, jak bol matek ktore traca dzieci w samaj koncowce ciazy czy co gorsze, w trakcie zycia dziecka na ziemi. to jest znacznie gorszy bol.
              jednak My tez kochalysmy i nosilysmy Ludzkie Istoty pod sercew. a czy kiedykolwiek skonczy sie ta rozpacz? raczej nie, zapewne bedziemy mniej plakac i wspominac. moze bedziemy musialy opiekowac i wychowywac maluszki.
              zauwazylam, ze rowniez pomaga w tych ciezkich chwilach wyszukiwanie nowych Aniolkowych Mam (nikomu nie zycze tych doswiadczen, ale dziennie w samej Polsce przybywa 100 takich mam). np. na takich forach trzeba sie dzielic wlasnymh. doswiadczeniami, trorkami kazdego dnia. musimy wrzystkie sobie pomagac.
              mam nadzieje, ze zrobisz takie pudeleczko pamieci wraz z pawietnikiem...
              --
              [*] -08.07.2012
              W 21 tyg ciazy- odeszli chlopiec i dziewczynka
              • omimek Re: "Mamy" lipcowe. 30.07.12, 14:16
                To jest zupełnie inny rodzaj nieszczęścia. Po poronieniu opłakujesz nie tylko tę malutką istotę, ale też własne ambicje, plany, marzenia, a przede wszystkim własną "ułomną" cielesność i poczucie niespełnienia (wiem, że nie powinnam tak myśleć). A gdy umrze dojrzalszy potomek ten ból jest większy, ale też zupełnie, zupełnie inny.
                Już wiem, że na pewno pomaga mi to forum i choćby patrzenie na to jak dziewczyny się wspierają, motywują, razem przeżywają.
                Dziś na izbie przyjęć gin.-położniczej widziałam zapłakaną dziewczynę. I pomyślałam, że mam ochotę ją przytulić i powiedzieć, że wiem co czuje. I zobaczyłam, że chyba rzeczywiście nie jestem sama.
                Jutro niestety wracam do szpitala na powtórkę z rozrywki.
                • iwpnka1984 Re: "Mamy" lipcowe. 30.07.12, 16:02
                  Najlepszym sposobem jest wygadanie sie, bo pismo nie nadaza tak jak jezyk za myslami....
                  Jutro masz wizyte w szpitalu? Trzymam kciuki, zeby bylo dobrze. Ja mam 14.09. Wraz z moim partnerem dowiemy sie jakie sa wyniki testow... Obojgu robili nam badania.
                  Co do pomocnej reki dla innych kobiet, to tez jakis sposob na poradzenie sobie z bolem. Z pewnoscia fora sa rodzajem terapii. Ale i nie tylko. Kazda moze sie dowiedziec jak wygladaja dalsze badania, sledzic losy innych kobiet itd. Sa kobiety ktore po poronieniu zaszly w ciaze i maja pelno obaw po wstrzasajacych przezyciach. ALE MAJA MNOSTWO NADZIEI smile To od Nich czerpie energie i czekam na wpis, ze szczesliwie urodzily smile))
                  Szkoda, ze nie mozna sie ze soba spotkac w jakims milym miejscu i porozmawiac. Uniemozliwia Nam to odleglosc, bo zapewne mieszkamy wroznych miastach albo panstwach. A zauwazylam, ze jest duzo grup terapeutycznych ze "specjalista", ale platne. A byloby lepiej gdyby Aniolkowe Mamy same sobie zorganizowaly takie spotkania.
                  • iwpnka1984 Re: "Mamy" lipcowe. 30.07.12, 16:40
                    Wczoraj ostatni raz wzielam Bromokreatyne na powstrzymanie laktacji, i w koncu przestalam krwawic... Jesli 14.09 wizyta w szpitalu okaze sie pozytywna to rzucam faje i biore kwas foliowy tak na wszelki wypadek ) moze cos z tego bedzie... ))
                    • omimek Re: "Mamy" lipcowe. 30.07.12, 16:58
                      Ja idę niestety na powtórne łyżeczkowanie. Badań laboratoryjnych odpowiadających na pytanie "dlaczego" nie miałam na razie żadnych poza histopatologią (w toku). Napisz proszę jakie pobrano Wam badania. Wiem, że to inne realia, inny kraj, ale zawsze warto wiedzieć. W Polsce z kolei są darmowe (na NFZ) grupy terapeutyczne. Ale na razie o tym nie myślałam.
                      A co do kwasu foliowego to bierz go już, bo trzeba 3 miesiące wcześniej wznowić suplementację. I jak codziennie dalej łykam te tabletki to powtarzam sobie: musisz o siebie dbać.
                      • iwpnka1984 Re: "Mamy" lipcowe. 30.07.12, 17:20
                        Ja mialam pobierane 11 ampolek krwi, a Lukasz 5 ampulek. Beda sprawdzac genetyke, konflikt serologiczny itd. Dokladnie nie wiem. Dwa razy w tygodniu przychodzi do mnie polozna, bedzie teraz w piatek to moze czegos wiecej sie dowiem. Ale zapewne szczegoly bede znac 14.09. Co i tak dla mnie to bardzo dlugo. Do tego czasu nic nie planuje. Musze miec pewnosc, ze nie ma przeciwskazan do dalszych prob... Co dziwniejsze nie mialam robionego jeszcze USG. Moj lekarz rodzinny powiedzial, ze w szpitalu beda mnie badac czy aby nie mamp roblemow z ksztaltem szyjki macicy... W UK takie sprawy odbywaja sie troszke inaczej. Jedyne co mnie pociesza to od samego poczatku beda sie mna bardziej troskliwie opiekowac smile A i chca mi zbadac poziom tarczycy.
                        Chcialabym Ci napisac, ze jestem jutro z Toba myslami... Bedzie to zapewne dla Ciebie trudne fizycznie jak i psychicznie. Ale pamietaj, ze jak bedziesz czuc sie samotna to napisz tu na forum. Jest mnostwo zyczliwych osob, ktore Cie wespra...
                        Jutro pierwszy raz od 8.07 ide do praca. Mam zamiar powoli i stopniowo wracac. Mam szczescie, ze moja firma zgodzila sie abym w kazdym tygodniu dokladala sobie po jednym dniu. Nie musze od razu isc na 5 dni...
                      • iwpnka1984 Re: "Mamy" lipcowe. 31.07.12, 07:08
                        Ide do pracy, ale jestem z Toba myslami dzisiejszego dnia. Odezwe sie wieczorem. Buziaki i sciskam mocno.
                        • omimek Re: "Mamy" lipcowe. 31.07.12, 18:23
                          Dzięki smile Dzielnie przetrwałam dzisiejszy dzień i mam nadzieję, że już będzie z górki. Jeśli wszystko będzie ok to czeka mnie teraz wypoczynek na łonie natury. Ulga dla ciała, a katorga dla duszy i rozszalałych myśli.
                          20.08 mam kontrolę i wracam do pracy. Może wtedy zadziała czasoprzyspieszacz smile
    • olesia301 Re: "Mamy" lipcowe. 30.07.12, 20:50
      Ja byłabym mamą od paru dni, rodzilabym w lipcu.

      Powiem Wam, ze najgorszy jest własnie ten czas porodu.
      boli to strasznie, bo wiesz, że maleństwo byłoby z Tobą.

      Czas trochę leczy rany, ja poronilam w styczniu, ale czasami jest taka wielka tęsknota, że aż serce boli.

      Moja siostra urodziła coreczkę w dniu, gdy ja miała urodzić. Nie mogę się zebrać, by jechać ją zobaczyć. Wymiguję się chorobą, obowiązkami. prawda jest taka, że boję się ją zobaczyć, bo już zawsze będzie mi przypominać mojego synka.
      • justyna3003 Re: "Mamy" lipcowe. 31.07.12, 08:18
        Olesia301 ja mam to samo w poczwórnym wydaniu-obie moje szwagierki urodziły w lutym tak jak ja miałam rodzić, moja najlpesza przyjaciółka miała termin na ten sam dzień co ja. Teraz z drugiej ciąży miałabym termin porodu-mniej przeżywam, bo nawet nie zdążyłam się ucieszyć tą ciążą, ale też 2 koleżanki rodziły w tych dniach, co i ja witałabym dzieciątko na świecie. Moja przyjaciółka zaszła w ciążę dokładnie rok po tym jak ja zaszłam, ma dokładnie co do dnia termin jak ja tyle że będzie to 8.02.2013...Powiem ci tak, chcieli nas nawet na chrzestnych do bratanka, ale odmówiliśmy-nie dalibyśmy rady.Po miesiącu widziałam dzieci szwagierek, mojej przyjaciółki widziałam po 4 mies(mieszka w Szwecji).Też się bardzo bałam, ale było ok.Trzymałam maluchy na rękach, myślałam, że mogło to być moje dziecko, ale odeszło...ale nie bolało, bo kocham dzieci wszystkie.Moje jest w niebie, te są na ziemi, o moim moge już tylko myśleć, te mogę przytulić, uśmiechnąć się do nich, zamknąć oczy i pomyśleć przez chwile, że trzymam moje dziecko.U mnie od pierwszej straty minął już ponad rok, nabrałam już spokoju, dystansu, choć rana w sercu jest...potrzeba wiele czasu...
      • kama0305 Re: "Mamy" lipcowe. 10.08.12, 13:03
        doskonale Cię rozumiem, razem ze mna zawsze ktos ze znajomych był w ciąży one rodziły ja roniłam bolało jak cholera mój chrzesniak urodził sie w tym samym terminie co miałam ja crying(( ile razy płakałam wiem tylko ja !dziewczyny chce dac Wam nadzieje poroniłam 5 razy a od kilku mcy jestem szczesliwa mama choc dawali mi niewielkie nadzieje, a jednak wiara czyni cuda!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • gulis1 Re: "Mamy" lipcowe. 31.07.12, 11:06
      Z własnego doświadczenia pomagały mi rozmowy z mężem i znajomymi, płakałam opowiadałam jak to wszystko przebiegało no i szybkie starania o drugie- na szczescie udane. Nie powiem ze nie zdarza mi sie jeszcze poplakiwac- tymbardziej jak sobie pomysle ze na dniach bym urodzila... Musisz swoje wypłakać a zeby bylo lepiej to potrzeba na to sporo czasu...
    • ulenkac Re: "Mamy" lipcowe. 31.07.12, 13:09
      ja też miałam być mamą lipcową ale córeczka nie doczekała lipca, zmarła we mnie, ciężko wrócić do normalnego życia ale niestety nie mamy innego wyjścia, nie raz zaciskam zęby, uśmiecham się i wychodzę do ludzi,
      ciężko doradzić jak sobie radzić w takich sytuacjach, najlepiej daj sobie troszkę czasu, przez pierwsze tygodnie po porodzie również nie odbierałam telefonów, nie spotykałam się z ludźmi, potrzebowałam poukładać sobie wszystko na nowo, przewartościować życie,
      a jak znajdziesz sposób na przyspieszenie czasu to podziel się informacjami, chętnie skorzystam
    • sacea Re: "Mamy" majowe i lipcowe. 06.08.12, 23:09
      gdy poroniłam w maju myślałam, że serce mi pęknie z bólu, też akceptowałam tylko męża mimo, że miałam 7-miesięczną córeczkę, chciałam jak najszybciej znowy być w ciąży, lekarz szybko dał zielone światło, niestety, w lipcu znowu się nie udało, teraz jakoś mi łatwiej, ale bardzo się boję czy uda nam się ponownie zostac rodzicami, ale teraz mam zamiar poczekać rok, w moim przypadku pomaga wypłakanie się
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka