Kochani!
Byc moze niektore z was pamietaja: to moja trzecia ciaza, czwarte dziecko i
wyglada na to ze pierwsze, ktore z nami zostanie. W lutym zmarla moja
coreczka Malgorzatka, miala wady wrodzone uniemozliwiajace jej przezycie.
Wtedy swiet mi sie zawalil, budowalam go dlugo i powoli.
Przyczyna smierci Malgosi byl zly gen, po kilku mies czekania na wyniki
zdecydowalam sie zajsc w ciaze, bo balam sie ze jesli lekarze dadza mi iles
tam procent prawdopodobnienstwa na zdrowe dziecko nigdy nie bede umiala sie
zdecydowac. Do dzis nie wiadomo czy nie mam tego genu, byc moze ujawni sie w
nastepnej ciazy - a moze nie. Pisze ten post po to by dodac otuchy tym z was,
ktorzy wciaz czekaja na swoje kruszynki. Mi jak dotad moj maly cud sie udal,
choc wiem, ze nikt nigdy nie da mi gwarancji, ze bedzie zdrowy - tego nikt
przewidziec nie moze. Ale pozostaje nadzieja - i nia wlasnie chcialam sie z
wami podzielic

))
Nasz maly zabeczek ma 25 tyg, i jest jak dotad modelowym przykladem medycznie
nudnego przypadku - co oby tak zostalo do konca

))
Ostatnio pisze tu mniej, bo jak wiecie pracujemy nad strona poswiecona
poronieniom

Jesli te slowa czyta grafik ktory chcialby zaprojektwoac logo
do takiej strony - prosze o kontakt do mnie lub Adju. W USA logo jest stopa
dziecka odcisnieta na piasku, my myslalysmy o peknietym sercu z malutki,
peknietym serduszkiem w srodku...
Sciskam was mocno
anka