Dodaj do ulubionych

nie chciałam tu być!

06.02.05, 09:03
Obserwuj wątek
    • kiszoniak nie mam siły 06.02.05, 09:25
      ldaczego znowu TO się stało??
      dlaczego znowu nie ma juz mojego Słonka?
      znowu 3 lutego(a 4 lutego zabieg)


      ewa
      mama Wojtka i Aniołków(03.02.2003 i 03.02.2005)
      • miszka13131 Re: nie mam siły 06.02.05, 12:23
        Strasznie mi przykro ze znowu Cie to spotyka, ja jestem 3 tyg po zabiegu.
        Bardzo mocno cie przytulam nie jestes sama.
        • kiszoniak Re: nie mam siły 07.02.05, 08:33
          dziękuję za ciepłe słowa
          łatwiej się płacze jak nie jest się samemu
          • akala Re: nie mam siły 07.02.05, 12:11
            I wcale nie musisz miec sily!!! Teraz jest czas na placz, na rozpacz, na
            pozegnanie Malenstwa. Przyjdzie czas na zbieranie sie w sobie, ale pozniej -
            teraz wcale nie trzeba niczego udawac. Pierwsze dwa tygodnie przelezalam
            zawinieta w koce, czytalam w kolko te same ksiazki, wynajdywalam sobie
            najdziwniejsze zajecia, zeby tylko nie myslec, albo plakalam bez konca.
            Ty stracilas wiecej, drugi raz przechodzisz przez ten sam koszmar - nie mozna tu
            nic naprawic. Chce Ci tylko powiedziec, ze kiedys Twoj Maluszek wroci do Ciebie,
            i wszystkie marzenia i plany, odlozone na pozniej, kiedys sie spelnia. Trzeba w
            cos wierzyc. I ja wierze, ze jeszcze zobacze moje Malenstwo - to tylko cialo
            odeszlo, ale Duszyczka czeka na nastepna probe, na zaproszenie z powrotem w
            Twoje ramiona!

            Sciskam Cie mocno, Ala
      • annasol Re: nie mam siły 20.03.05, 18:07
        Siłę po prostu trzeba znaleźć i trzeba wierzyć że kiedyś się uda.8 lat temu 31
        03 tez to przezywałam.Teraz jest już dobrze,włeśnie obok krzyczą moje skarby 7i
        5 lat.Ale o mojm aniołku też pamiętam.
        • annasol Re: nie mam siły 21.03.05, 14:09
    • plomyk Re: nie chciałam tu być! 07.02.05, 13:20
      Przykro mi bardzo, ze to sie stalo.
      Przytulam Cie cieplo i pisz, jesli czegos potrzebujesz.
      pozdrawiam,
      Ania
      • kiszoniak Re: nie chciałam tu być! 07.02.05, 16:50
        dziewczyny jesteście naprawdę wspaniałe
        przecież jestem dla Was obcą osobą
        nawet nie wiecie jak dużo dają takie zwykłe ciepłe słowa
        to nie prawda że nie muszę mieć siły
        muszę mieć bardzo dużo
        mam wspaniałego synka, który jest jeszcze za mały żeby go obciążać tą tragedią
        a z drugiej strony jest już duży i bystry i jak się nie będę pilnować to się
        zorientuje że coś nie gra
        na płacz pozwalam sobie tylko jak Wojtuś jest w szkole
        z drugiej strony to może lepiej bo zaryczałabym się na śmierć a tak jakoś się
        trzymam
        nie mogę sobie poradzić ze złym humorem i niestety najbardziej obrywa mój
        chłopak a on przecież cierpi tak samo jak ja
        wiem że mi wybaczy ale przykro mi że go ranię
        oj!źle mi bardzo!
        ewa
        • plomyk Re: nie chciałam tu być! 07.02.05, 17:01
          Ewa,
          ja mysle,ze to ze masz synka to lepiej, bo prawda jest to co dziewczyny
          napisaly,z e trzeba sie wyplakac, ale dziecko pozwala szybciej wrocic do
          realnosci i szybciej sie pozbierac.
          Ja tez po poronieniu musialam sie pilnowac, zeby moj maly synek nie widzial,z e
          placze i jego obecnosc bardzo mi pomogla.
          Nie wiem czy to Cie pocieszy, ale z kazdym dniem bedzie lepiej i za 2-3
          tygodnie inaczej bedziesz patrzec na to co sie stalo. Na szczescie, tylko
          musisz przeczekac..
          Zycze Ci duzo sily,
          Ania
          • kiszoniak Re: nie chciałam tu być! 08.02.05, 08:28
            wiem że muszę poczekać bo jak to się mówi "czas leczy rany"
            i jest w tym troche prawdy
            po pierwszym poronieniu pomógł mi szybki powrót do pracy i wszystko jakoś
            wróciło do normy(choć czasem smutek atakował)
            teraz jest inaczej,nie wyobrażam sobie funkcjonowania w pracy, podejmowania
            decyzji itd.....
            gdy dowiedziałam się że znowu jestem w ciąży
            wróciło wszystko co było najgorsze i niestety ani jeden dzień
            tej ciąży nie był pozbawiony lęku
            teraz myślę że to co się stało to moja wina bo
            od samego początku myślałam że będzie źle
            a może myślałam tak bo coś przeczuwałam?
            bo od początku nie czułam się ciążowo
            już sama nie wiem
            lepiej się nie obwiniać ale nad myślami czasem
            nie można zapanować
            i w moim przypadku trudno oprzec się wrażeniu że coś
            mnie prześladuje
            oba zabiegi miałam tego samego dnia(4 lutego)
            oba poronienia też(3 lutego)
            specjalnie zmieniłam lekarza aby odciąć się
            od tamtych wspomnień(mimo że lekarz był ok)
            postanowiłam jechać do innego szpitala
            i w tym innym szpitalu na izbie przyjęc spotkałam
            TAMTEGO lekarza choć wcale nie miał dyżuru,
            był tam przypadkiem a lekarka z izby gdzieś wyszła na chwilę
            Aniu ! to co piszesz to prawda
            z czasem będzie lepiej i ja to wiem
            ale tak strasznie trudno dotrwać to tego"lepiej"
            przepraszam że się tak rozpisałam ale musiałam się wygadać
            pozdrawiam i dziękuję
            ewa
            • danade Re: nie chciałam tu być! 08.02.05, 11:17
              Witaj. Wiesz, bardzo mnie denerwowało, jak położne, rodzina mówili: "tak miało
              być, to nie Twoja wina". A ja ryczałam, bo to była moja wina- uczyłam się
              jeździć na nartach, jadałam nieregularnie, na ile się dało zdrowo, ale "na
              mieście" (2 kierunki studiów, zajęcia 8-14 i 17-21...), denerwowałam się
              pierdołami, nie wysypiałam się, spacery tylko wkoło bloku, do parku daleko, do
              knajp niby nie chodziłam, ale czasem tylko na chwilkę, kolega się obronił,
              urodziny przyjaciółki a tam wiadomo dym... I czułam, że to jest moja wielka
              wina. A potem się wypłakałam, doszło do mnie, że na nartach byłam, jak ono już
              umarło; że moja mama też tak straciła pierwsze dziecko; że kumpela paliła, piła
              i nie chce swego dzieciaka a urodziła bobasa na medal; że tak miało być, bo tak,
              a do tego miało mnie czegoś nauczyć: że moje priorytety nie są tak naprawdę
              moimi. Bo to moja mama ma fazę na niezależność finansową. Bo to mój ojciec
              chciał być lekarzem. Ja chcę w życiu gadać z ludźmi, skończyć tę "śmieszną" dla
              moich rodziców inżynierów i męża informatyka psychologię i pracować z ludźmi,
              tak jak teraz potrzebuję się przed Wami wygadać tak dawać potem komuś a razem z
              tym wsparcie, którego dawania jeszcze muszę się nauczyć.. A zanim się nauczę,
              chcę dorosnąć, bo jako 25-letnia gówniara się nie poczuwam do bycia kompetentną
              w pomaganiu, jeszcze jestem za głupia. I wiem, ile przewartościowało mi to
              doświadczenie straty. Teraz obijam się przed egzaminem z 3,5 lat studiów, z
              pediatrii. Nie mam siły tego czytać. Nie teraz. Najwyżej obleję. Powtórzę rok.
              No i co z tego? To nieważne, ważny był mój dzidziuś i ważna jest po nim żałoba.
              Nie będę jej przeżywać byle jak, bo on, mój Piotruś czy Ala nie zasłużyli na to,
              żebym ich zamknęła w jednym zdaniu: byłam w ciąży i już nie jestem. Muszę się
              wypłakać. A potem zrobić wszystko, żeby nie musieć tłumaczyć sobie, że to nie
              moja wina -zbadać co się da. Pójść na zwolnienie, a nie "to ostatni rok, jakoś
              dam radę". Itd. Chciałam Cię pocieszyć jakoś, a tu sama się o sobie rozpisałam.
              Przepraszam. Z drugiej strony, Twoje rozpisanie pomogło mi nazwać parę spraw.
              Może moje Tobie jakoś pomoże.. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę
              odnalezienia sensu
              • kiszoniak Re: nie chciałam tu być! 09.02.05, 09:08
                ja po pierwszym poronieniu wcale nie czułam się winna
                bo dbałam o siebie,cieszyłam się z tej ciąży jak głupia
                nie brałam leków które mogłyby zaszkodzić Maleństwu itd.....
                mój organizm też chyba działał skutecznie skoro Dzidziuś umarł
                we mnie a ja poroniłam dopiero po usłyszeniu wyroku"brak akcji serca"
                to był piątek ok 14
                na usg dowiedziałam się że moje Maleństwo nie żyje
                nie było żadnych wątpliwości bo badanie było robione
                przez dobrego specjalistę i na dobrym sprzęcie
                dwa tygodnie wcześniej było widać serduszko
                powiedziano mi że mogę od razu zostać na oddziale ale
                i tak dopiero w poniedziałek będą wywoływać poronienie
                wolałam wrócić do domu i ewentualnie przyjechać jak coś się będzie działo
                w poniedziałek zaczęło się poronienie samoistne
                psychika może bardzo wiele
                stąd moje obawy że to ja zawiniłam
                bo od samego początku mówiłam że mi się nie uda
                płakałam że znowu mnie czeka zabieg, szpital itp....
                jakbym sama tego chciała
                od początku poczytywałam to forum zamiast grzecznie siedzieć na ciąży
                i opisywać objawy
                pierwszą stratę Dzidziusia opłakiwałam "z wielkim hukiem"
                teraz płaczę po cichu, prawie nikt o tym nie wie
                ale to boli jakoś tak głębiej
                wolałabym płakać, krzyczeć , wyć, przeklinać
                a mnie się tylko nie chce żyć
                ewa
                • akala Re: nie chciałam tu być! 10.02.05, 18:43
                  Ewuniu, strasznie, strasznie smutno - chcialabym Cie mocno przytulic, ale nie da
                  rady. Przesylam wiec mase cieplych mysli, dla Ciebie i Twojego synka. Jak on sie
                  miewa, jak rodzina?
                  Nie dalibyscie rady wyjechac, odciac sie od wszystkiego na moment? Zebys nie
                  musiala sie do niczego (praca, decyzje...) zmuszac? Mnie lekarz w szpitalu
                  zapowiedzial, ze przez kilka tygodnie nie wolno mi o niczym decydowac - i mial
                  racje, gdybym poszla za swoimi emocjami, zaszkodzilabym sobie bardzo (mysle tu o
                  pracy, zwiazku, zmianach).
                  To wszystko boli strasznie, ale nie da sie przeskoczyc. Potrzeba czasu, ale
                  wcale nie trzeba sie spieszyc, ani zapominac...
                  Pozdrawiam serdecznie, Ala
                  • kiszoniak Re: nie chciałam tu być! 11.02.05, 13:22
                    mój synek to pyskaty dziesięciolatek, który całkiem nieźle daje mi w kośc
                    ale to dzięki niemu zbieram się "do kupy"
                    ostatnio powyrywał dokładnie połowę kartek z zeszytu od angielskiego i na moje
                    pytanie dlaczego to zrobił odpowiedział całkiem poważnie"Przecież muszę na czymś
                    rysowac"
                    tak więc mam na co dzień o czym myślec
                    co do wyjazdu to mam zamiar wyskoczyc na kilka dni do rodzinki
                    moja ukochana cioteczka już szykuje dla mnie różne pyszne rzeczy
                    a decyzji żadnych nie będę teraz podejmowac bo jak słusznie zauważyłaś mogłoby
                    się to źle skończyc
                    jeszcze tydzień poodpoczywam a potem do roboty
                    wiem że na początku będzie ciężko ale jak wpadnę w rytm to jakoś to będzie
                    nie chcę zapomniec
                    chciałabym żeby to tak nie bolało
                    i chciałabym nie myślec że coś zrobiłam nie tak
                    ostatnio przypomniałam sobie że dwa dni przed tym jak zorientowałam się że
                    jestem w ciąży zeżarłam sporo proszków przeciwbólowych(jestem migrenowcem i raz
                    na kilka tygodni dopada mnie okropny ból głowy, biorę wtedy po 4-6 tabletek tego
                    co mam pod ręką, mniejsze ilości nie działają)
                    oj głupie rzeczy przychodzą do głowy
                    ciągle myślę że ja cos źle zrobiłam , że może trzeba było zrobic jeszcze jedno
                    usg(robiłam 3 u różnych lekarzy)
                    nie ma siły na takie myśli
                    dziękuję Ci serdecznie za pamięc i ciepłe słowa
                    świadomośc że ktoś rozumie moje rozterki i mój ból sprawia że nie czuję się jak
                    kopnięta histeryczka
                    jeszcze raz dziękuję
                    pozdrawiam
                    ewa


                    • agawa79 Re: nie chciałam tu być! 11.02.05, 17:35
                      Ewciu,
                      nikt chyba nie chce być na tym forum... ale skoro już jesteśmy, to zróbmy z
                      tego użytek.
                      Absolutnie nie obwiniaj się, że miałaś złe nastawienie. Widzisz, ja miałam
                      dobre - zbyt dobre - i też się gryzę, że nie dość o siebie dbałam... a to
                      widocznie nie ma znaczenia, czy się dba, czy nie... ciekawi mnie jedynie, kto
                      decyduje o tym, która z nas może urodzić, a która musi się pożegnać z dzieckiem
                      o wiele za wcześnie...
                      Mocno Cię ściskam
                      Aga
                      mama Krzysia i Tymka - Aniołka (08.02.2005)
                      • kiszoniak Re: nie chciałam tu być! 11.02.05, 19:19
                        Aguniu! bardzo mi przykro że też tu jesteś
                        nie wiem co mądrego mogę napisać
                        wydawało mi się że jakoś sobie radzę ale dzisiaj właśnie okazało sie że nie
                        miałam nie podejmować ważnych decyzji
                        ale coś mi odbija
                        wyrzuciłam mojego faceta(nie mieszkamy razem)
                        zrobiłam to nie gwałtownie ,z krzykiem(to dałoby się wytłumaczyć emocjami)
                        po prostu powiedziałam że nie odpowiada mi taki związek i koniec
                        poszukam czegoś innego
                        a teraz chodzi mi po głowie zmiana pracy
                        strasznie potrzebuję zmian
                        muszę "zacząć nowe życie"
                        tylko czy będzie lepsze?
                        chyba nie....
                        trzeba ochłonąć, poczekać, pomyśleć
                        głowa szaleje
                        chyba lepiej by było gdybym po prostu lezała w łózku i ryczała
                        ale nie mogę ,muszę się tzrymać bo mam synka ,bo muszę robić zakupy,
                        sprzątać, gotować , po prostu normalnie żyć
                        chciałabym zostać sama i się wypłakać
                        masz rację że tak naprawdę to nie mamy wpływu na pewne sprawy
                        ja w pierwszej ciąży zupełnie o siebie nie dbałam
                        nie dlatego że nie kochałam mojego brzuszka ale
                        po prostu byłam młoda i nie miałam o niczym pojęcia
                        nie wiedziałam nic o kwasie foliowym, witaminach, badaniach
                        pracowałam ,jadłam co popadło, chodziłam na koncerty
                        i urodziłam zdrowiutkiego łobuza, który teraz ma 10 lat i prawie nigdy nie
                        choruje, moje kolezanki rozmawiają o syropkach i innych specyfikach na katar
                        ,kaszel a ja nie wiem o czym mowa
                        chyba trzeba op prostu wierzyć że będzie dobrze
                        i żyć dalej
                        chociaż teraz jeszcze to bardzo trudne
                        pozdrawiam Cię Ago serdecznie
                        jeżeli masz chęć to pisz co Cię dręczy , ja zawsze chętnie odpowiem
                        ewa
                        • jenifer1 Re: nie chciałam tu być! 19.03.05, 13:48
                          JA TEŻ TU NE CHCIAŁAM BYĆ I WIERZYŁAM ŻE WSZYSTKO BĘDZIE OK NO I SKOŃCZYŁO SIĘ
                          W 11TYG ZACHODZIŁAM W TĄ CIĄZĘ 3 LATA CIEKAWE ILE BĘDĘ ZACHODZIĆ TERAZ
    • boberek76 Re: nie chciałam tu być! 20.03.05, 15:50
      żadna nie chciała... Ja też nie, ale jak już tu jestesm,y to trzymajmy się
      razem i pomagajmy sobie, choć mam dziś doła i jest mi ciężko zwłaszcza, że
      zbliżają się święta i będę u moich rodziców, boję się im spojrzeć w oczy...
      • mama.mimi do Boberka 21.03.05, 16:15
        Dlaczego boisz się spojrzeć im w oczy?
        Monika
        • boberek76 Re: do Boberka 21.03.05, 17:07
          nie wiem, że ich zawiodłam po raz drugi... czuję jakiś okropny wstyd, nie wiem,
          nie potrafię tego opisać, że jak ich spotkam to znów będę płakać i przezywać
          wszystko od początku. Będzie mój brat który ma już dziecko i nie wiem jak to
          przeżyję...
          • mama.mimi Re: do Boberka 22.03.05, 10:01
            Jeżeli masz czuć się tak źle na spotkaniu z rodziną to odczekaj jeszcze jakiś
            czas i dopiero się z nimi spotkaj.

            Małe dziecko na spotkaniu to bardzo zły pomysł, na mnie bardzo źle działają
            niemowlęta, maleńkie płaczące, tak jak ostatnio w serialu, trafiło mnie, więc
            Ty przeżyjesz to pewnie podobnie. Chyba nie pojechałabym na Twoim miejscu.

            Wstyd? Jakie wstyd. To jest bez sensu, że wstydzimy się jakbyśmy popełniły
            grzech śmiertelny a najczęściej nie jesteśmy niczemu winne. Nie jesteśmy w
            stanie ustrzec się od setek wirusów, bakterii, zakażeń, złego jedzenia, bo
            dobrego nie ma prawie wcale,zanieczyszczeń...

            To niech Twoja rodzina się teraz postara, żebyś poczuła się lepiej, od tego są,
            od wspierania Ciebie. Przecież to Twoi rodzice przekazali Ci w genach to jaka
            teraz jesteś, to oni Cię wychowali i to ich zasługa że radzisz sobie tak jak
            sobie radzisz, więc nie masz prawa czuć się winna wobec nich.
            Rodzina? Jest to bardzo drażliwy dla mnie temat, od razu włącza mi się czerwona
            lampka, agresja.
            Ja do mojej rodzinki też chyba nie pojadę bo wiem że zniosę to fatalnie.
            Trzymaj się ciepło
            Monika
            • boberek76 Re: do Boberka 23.03.05, 00:53
              dziękuję, bardzo krzepiące co mi napisałaś zwłaszcza o tych wirusach, genach
              rodzinnych itp. Masz rację.
              Wiem, ze małe dzieci na mniei działają w taki a nie inny sposób już 2 raz
              przeżywam to samo... Niestety
              A jeśli chodzi o mój wyjazd na świeta to nie wiem czy pojadę bo własnie dziś
              się okazało, że będę najprawdopodobniej mieć powtórny zabieg, bo lekarze
              spartaczyli ten "rutynowy" zabieg. Kurde znowu stres tak jakbym miała ich
              mało... I jak tu mam się wziąć w garść skoro takie "niespodzianki"?
    • saga5 Re: nie chciałam tu być! 21.03.05, 16:04
      ja też!!! myślę,że żadna z nas.
      Przede mną wizyta u lekarza, a on zadecyduje kiedy zabieg.17.03 dowiedziałam
      się że mojemu sześciotygodniowemu okruszkowi przestało bić serduszkosad((
      Dlaczego?????? Mam nadzieję,że jakoś podniosę się z tego i na nowo odżyję.Mam
      przecież dla kogo- mąż oraz 4 letni synek.
      Pozdrawiam i łączę się z Wami w bólu
      Aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka