Dodaj do ulubionych

przyjazny szpital- Warszawa

01.08.07, 10:31
Witam,
nie cieszylismy się długo naszym cudemsaddzisiaj dowiedziałam się, że ciąża się
nie rozwija, dostałam skierowanie do szpitala.W związku z tym mam do was
pytanie- który wybrać?strasznie się boję,jestem załamana i wściekła na cały
świat, dlaczego znowu mnie to spotyka??chciałabym chociaż zostać godnie
potraktowana, ze zrozumieniem.Ci mam zabrać ze sobą?
Dziewczyny doradzcie...
Obserwuj wątek
    • joasiap2 Re: przyjazny szpital- Warszawa 01.08.07, 10:44
      Wiem co czujesz. Ja to samo przeżyłam. Moja ciąża obumarła i musiałam mieć
      zabieg. Najpier pojechałam na Starynkiewicza - nie polecam. Nie czułam się tam
      dobrze. Na izbie badał mnie lekarz, który był wobec mnie wręcz brutalny i
      oschły. Potem na obchodzie nikt nie chciał odpowiadać na moje pytania. Poczułam
      że chcą się mnie pozbyć. Wypisałam się więc na własne życzenie i pojechałam na
      Inflancką. Tam byłam naprawdę wspaniale potraktowana. Wszyscy lekarze są bardzo
      mili. Polecam Inflancką z czystym sumienie. Tam właśnie miałam zabieg.
      Co prawda ja byłam w szpitalu w momencie strajków i naprawdę szpital był
      przepełniony ale lekarze do każdej pacjentki podchodzili indywidualnie. Położne
      też są super. Jak już czekałam na zabieg i ryczałam jak bóbr to położna
      trzymała mnie za rękę i pocieszała, lekarz też bardzo dobrze mnie traktował.
      Zabierz ze sobą piżamę (lub jakąś koszulkę i spodenki), kapcie, ręcznik, kubek,
      talerzyk, sztućce oraz jakieś mydełko, szczoteczkę, pastę i inne przybory do
      higieny.
      • agineczka Re: przyjazny szpital- Warszawa 01.08.07, 10:46
        dziękuję za odpowiedz
        możesz mi powiedzieć ile tam byłaś?wyszłaś tego samego dnia czy
        nastepnego?dostałaś zwolnienie lekarskie?
        pozdrawiam
        A
        • joasiap2 Re: przyjazny szpital- Warszawa 01.08.07, 11:04
          Leżałam dwa dni. W poniedziałek zostałam przyjęta, wieczorem miałam zabieg, a
          następnego dnia już wyszłam. Co prawda 3 dni później znów trafiłam do tego
          szpitala bo dostałam silnego krwawienia i trochę obawiałam się że mnie źle
          wyczyścili, ale okazało się źe wszystko jest ok, nie ma żadnego zapalenia tylko
          po prostu hormonki szalały i macica się nie obkurczała. Dostałam leki i leżałam
          jeszcze 4 dni w szpitalu. Chciałam od razu wyjść ale lekarz nie chciał mnie
          wypisać, bo chciał mieć pewność że wszystko jest ok. Myślę, że to dobrze o nich
          świadczy, bo obchodził ich mój stan zdrowia.
          Zwolnienie dostałam na 2 tygodnie, ale tak naprawdę to przy wypisie zapytano
          mnie na ile chcę zwolnienie. Jeśli będziesz chciała na miesiąc to też
          dostaniesz.
          Jeśli chodzi o sam zabieg, to jeśli nie zaczęło się u ciebie poronienie to
          dostaniesz tabletkę dopochwową na jego wywołanie. Jest to korzystniejsze, bo
          nie trzeba mechanicznie szyjki otwierać. Od momentu zaaplikowania tego leku
          czekałam ok. 5 godzina na rozpoczęcie krwawienia. Potem zabrano mnie na salę
          zabiegową, dostałam narkozę, obudziłam się po 2 godzinach i było już po
          wszystkim. Mąż mówił, że sam zabieg trwał 15 minut.
          Nie chcę już tu pisać, że strasznie przeżyłam stratę mojej kruszynki, do dziś
          nie mogę się z tym pogodzić mimo że minęły 2 miesiące. Ale na Inflanckiej
          naprawdę czułam się pewnie i traktowano mnie po ludzku, a to jest naprawdę
          ważne w takim momencie.

    • yba2 Re: przyjazny szpital- Warszawa 01.08.07, 10:58
      Bardzo mi przykro, że Ciebie też to spotyka.
      Nie wiem czy pomogę Ci w wyborze szpitala. Ja dwa razy przechodziłam tragiczne
      chwile na Inflanckiej i raz w Bielańskim.
      Za każdym razem w danym szpitalu miałam "swojego" lekarza a mimo to było różnie.
      Tak naprawdę wszystko zależy od tego na jaką ekipę trafisz danego dnia, w
      jakich będą humorach, ile będą mieć pracy.
      Wiele dobrego (i z tego co pamiętam tylko dobrego w kontekście poronień)
      czytałam o Żelaznej, może spróbuj tam.

      A co do tego co masz zabrać. Dokumenty, legitymację ubezpieczeniową,
      skierowanie, aktualne badania jeśli masz, koszulę lub dwie(w zależności od tego
      ile będą Cię trzymać w szpitalu. Dwie, bo po zabiegu często ta w której
      jesteśmy w czasie zabiegu jest pobrudzona), przybory toaletowe, klapki pod
      prysznic, podpaski.

      Trzymaj się Kochana.
      Yba

      Yba
      • joasiap2 Re: przyjazny szpital- Warszawa 01.08.07, 11:08
        Na Inflanckiej nie miałam swojego lekarza. Inny lekarz mnie przyjmował, potem
        inny mnie badał, jeszcze inny robił mi zabieg, a jeszcze inny był opiekunem
        mojej sali. I każdy z nich był naprawdę super. W sumie spędziłam w tym szpitalu
        6 dni (najpierw 2 dni, potem 4) i miałam kontakt z większością pracujących tam
        lekarzy i każdy był miły i "ludzki".
        Jeśli chodzi o Żelazną, to ja słyszałam, że jeśli nie masz tam swojego lekarza
        to traktują bardzo rutynowo.
      • yba2 Re: przyjazny szpital- Warszawa 01.08.07, 11:09
        Ważne, jeśli masz badanie na grupę krwi to weź ze sobą do szpitala.
        Yba
    • moly78 Re: przyjazny szpital- Warszawa 01.08.07, 15:35
      Bardzo mi przykro, że musisz przez to przechodzić.
      Ja dużo dobrego słyszałam o Inflanckiej. Sama poroniłam na Starynkiewicza
      i gdyby nie to, że miałam najbliżej kiedy zaczeły odchodzić mi wody na pewno
      bym tam nie chciała sie udać.A już najbardziej zabolały mnie słowa pewnej dość
      znanej pani doktor, kiedy to na mój widok z nieciekawą miną rzekła:,,Umyjcie
      ją, bo sie pobrudze"....
      • joasiap2 Re: przyjazny szpital- Warszawa 01.08.07, 18:15
        Moly to straszne. Strasznie ci współczuje. Ja pisałam wyżej że najpierw
        pojechałąm na starynkiewicza jak dostałam plamienia. To był 6 t.c.Tam na izbie
        był taki młody lekarz, który się do mnie bardzo wulgarnie odzywał. Jak mnie
        badał to aż podskoczyłam z bólu i powiedziałam, że mnie boli. Na to on
        powiedział, że każda kobieta tak ma i żebym się uspokoiła i nie będzie się ze
        mną obchodził jak z dzieckiem. Nikt nie powiedział mi co się dzieje. Dostałam
        luteine i pierwszą tabletkę połknęłam bo nikt mi nawet nie powiedział że ona
        jest dopochwowa. Potem na kolejnym badaniu, po usg powiedzieli że ciąża nie
        jest optymistyczna i od razu chcieli mnie skierować na zabieg. Nie zbadali
        nawet poziomu betaHCG. Rano zaraz po przebudzeniu miałam oddać mocz do analizy.
        Obudziłam się o 6.30 i poszłam z pełnym pojemniczkiem do pokoju położnych.
        Niestety obudziłam siostrę dużurną i zostałam bardzo niemiło potraktowana. Rano
        na obchodzie pani doktor (pewnia ta sama co u Ciebie Moly) na moje pytania
        odpowiedziała: 'przecież pani się może domyślić co pani jest. nic dobrego.
        powinna pani wiedziec, ze 30% ciąż nie kończy się pomyślnie. pani jest po
        prostu kolejnym dowodem na to że statystyki nie kłamią'. Wtedy poprosiłam o
        wypis. Nie wytrzymałam. I dopiero z wypisu dowiedzialam sie ze podejrzewaja
        puste jajo plodowe.
        Poszłam do lekarza prywatnie i okazało się, że ciąża się rozwija i że widać
        zarodek, czego nie widać było 3 godziny wczesniej w szpitalu. Zastanawiam się
        jaki oni mają sprzęd w tym szpitalu, skoro u nich miałam tylko 5mm pęcherzyk
        bez zarodka a u lekarza 3 godziny później pęcherzyk miał 9 mm. a zarodek 5 mm.
        Spora rozbieżność, prawda? Lekarz poradział mi żeby się nie spieszyć i
        poczekać, może będzie dobrze. Potem po tygodniu serduszko zaczęlo bić i lekarz
        był dobrej myśli. Niestety po paru dniach już serduszko bić przestało i
        dostałam skierowanie do szpitala. Dodam, że lekarz u którego byłam prywatnie
        nie pracuje na Inflanckiej, ale sam mi polecił ten szpital. Byłam naprawdę
        zadowolona z tego jak mnie potraktowali na Inflanckiej. Tam są lekarze z
        powołania.
        • yba2 Re: przyjazny szpital- Warszawa 01.08.07, 23:16
          Joasiu, Moly, to straszne co piszecie.
          Odnośnie Starynkiewicza, to ja też przeżyłam tam 2 koszmarne dni, których nie
          chcę wspominać. I też wypisałam się na własną prośbę. To było 3 lata temu,
          widać od tego czasu niewiele się zmieniło.
          A co do Inflanckiej, rzeczywiście większość lekarzy jest tam cudownych, ale
          jest też ta gorsza mniejszość.
          Joasiu, miałaś szczęście, że na nich nie trafiłaś.
          Jak wcześniej pisałam leżałam tam dwa razy. Pierwszy raz półtora roku temu,
          spędziłam tam dwa dni. Drugi bardzo niedawno- prawie dwa tygodnie.
          I naprawdę było różnie. Pewnie jak wszędzie.
          Yba
    • ajotka1 Re: przyjazny szpital- Warszawa 02.08.07, 11:19
      Prawie dwa tygodnie temu trafiłam na Żelazną, nie miałam tam swojego lekarza,
      byłam po prostu tak z ulicy. Obsługa z pełnym zrozumieniem i współczuciem
      podchodziła do mnie. Nikt mnie nie zbywał, na każde pytanie dostałam
      wyczerpującą odpowiedź, przed i po zabiegu non stop ktoś pytał, czy życzę sobie
      coś przeciwbólowego lub na uspokojenie. Gdyby nie powód z jakigo się tam
      znalazłam, to bym powiedziała "super ekstra". Jedyny problem był tylko z kartą
      urodzenia/zgonu. A i jeszcze mamy z maluchami na korytarzu ale niestety to już
      nie wina pracowników, że szpital jest mały i ma takie a nie inne
      warunki "lokalowe". Koniecznie trzeba zabrać ze sobą grupę krwi, ale nie
      wystarczy sam wpis w karcie ciąży, trzeba mieć potwierdzenie z laboratorium.
      Znacznie przyspiesza to ciąg dalszy bo nie trzeba czekać na wyniki. Dobrze też
      zabrać ze sobą podpaski, są wygodniejsze od szpitalnej ligniny.
      • gloria_ma Praski super 08.08.07, 12:55
        Na izbie przyjęć dr Sarnowska, współczująca, dodająca otuchy. Po dwóch godzinach ta sama dr robi zabieg. Przedtem umieszczają mnie na ginekologii, samą w sali (mogę się wypłakać bez niczyich spojrzeń przed i po zabiegu), nie widziałam ani jednej ciężarnej czy noworodka. Wszyscy mili, współczujący, taktowni. Szkoda, że okoliczności niewesołe... Wiem, że autorka wątku jest już po zbiegu, ale może ktos inny skorzysta, polecam. W 2005r. Twój Styl nadał Oddziałowi Ginekologii i Położnictwa szpitala Praskiego tytuł "Placówki przyjaznej Kobiecie".
    • kacha95 głos na Inflancką 03.08.07, 13:25
      Inflancka, mialam tam zabieg, pielęgniarki miłe i lekarze sympatyczni.
      • organza77 Re: głos na Madalińskiego 03.08.07, 14:55
        Trafiłam tam przypadkiem. nie spodziewałam się takiego obraotu sprawy- bo dobrze się czułam, tylko niepokoiły mnie bóle w podbrzuszu - dokładnie w terminie 2 @.
        pojechałam tam bo było najbliżej. bo zaczęło się krawienie i nie byłam w stanie iść. Mój B. musiał mnie nieść na rękach.

        lekarz w Izbie Przyjęć - bardzo miły. szybko mnie zbadał, potem przyszedł drugi lekarz z Oddziału by potwierdzić "Poronienie w toku, brak zarodka". Dostałam szpitalna koszulkę (bo oczywiście nic ze sobą nie miałam)
        W ciągu 15 min zostałam przewieziona na Salę, pielęgniarka pobrała mi krew, wbiła wenflon. 10 min. później byłam już po zabiegu.
        Następnego dnia - po śniadaniu lekarz na obchodzie zapytał się czy chcę zwolnienie lekarskie na 14 dni.
        Leżałam na sali, gdzie były inne dziewczyny po zabiegach .. więc jakoś było znośnie.
        • agineczka dziękuję za pomoc 04.08.07, 11:46
          Dziewczyny, dziękuję Wam bardzo za głosy.To okropne co przechodziłyście w
          niektórych szpitalach...pomyśleć że to XXI wiek...szkoda słów.
          Ja zdecydowałam się na zabieg prywatnie, w Damianie.Strach przed państwową
          służbą zdrowia niestety był za dużysad
          była to bardzo słuszna decyzja, nie położyli mnie na oddziale ginekologicznym,
          abym nie miała doczynienia z kobietami w ciąży, lekarz i pielęgniarki cudowni,
          delikatni, ciepli.Niestety moje nerwy nie wytrzymały całej sytuacji, strasznie
          rozpaczałam, dlatego też cały zabieg został przesunięty o godzinę, nikt nie miał
          do mnie pretensji.Tej samej nocy wyszłam do domu.Dzisiaj mija 2 dzień po
          zabiegu, ale wcale nie jest mi lżej.Nie potrafię się pogodzić z tym co się stałosad
          • alela1 Re: dziękuję za pomoc 07.08.07, 14:22
            ja mialam w IMIDZ na kasprzaka, fakt, ze mam zlota karte w Medicover
            dlatego bylam traktowana jak VIP ale polecam opieke i podejscie.
    • tomoe Re: przyjazny szpital- Warszawa 09.08.07, 23:42
      Potwierdzam że Starynkiewicza to koszmar i mordownia. nie będę opisywac
      dokładnie tego co tam przeżyłam. może powiem tylko tyle że sama urodziłam moje
      dziecko w 18 tyg ciaży, w nocy, i nikt nawet nie powiedział mi co się ze mną
      dzieje, a ja nie wiedziaąłm bo to była pierwsza ciaża. nie rozumiałam co się
      stało dopóki dziecko nie znalazło się na zewnatrz, zresztą byłam oszołomiona z
      bólu. Rodziłam na wspólnej sali leżąc z dwoma dziewczynami, nie było przy mnie
      lekarza, położnej, nikogo. Co było potem nie powiem... zastanawiam się czemu ta
      placówka w ogóle funkcjonuje. może powinnyśmy wszystkie podac ją do sądu. Przez
      tych ... nie wyraże się... mam traumę do konca życia.

      Dwa lata później na Karowej było bardzo po ludzku, pomogli mi urodzić , byłam
      sama w pokoju, sami zaproponowali wydanie ciała, pozwolii nam pozegnac się z
      synkiem. Więc wydaje mi się że wszystko ok, choć może mam skrzywioną perspektywę
      - po tym co się stało na Starynkiewicza rodzenie w stodole wydałoby mi sie chyba
      wielkim luksusem...
    • poemi123 Re: przyjazny szpital - Warszawa 11.10.07, 15:27
      A ja dobrze potraktowana byłam właśnie na Starynkiewicza. Położne
      były wspaniałe. Ciepłe, wiedziały, jak podejść do mnie, o czym i jak
      rozmawiać. Na lekarzy, poza jednym, też nie mogę narzekać. Wszystko
      ok. Jedyny minus to fakt, że musiałam dłuższą chwilę poczekać na
      korytarzu na łóżko, ale wynikało to z tego, że nie chcieli mnie
      kłaść na sali z ciężarną lub matką z dzieckiem. Więc to też w sumie
      na plus

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka