Dodaj do ulubionych

Poronienie samoistne - a wyłyżeczkowanie - pytanie

14.01.08, 16:06
Kochane Dziewczyny, czy mozecie wytlumaczyc mi jeszcze jedną rzecz -
od czego zależy decyzja lekarzy o praktycznie natychmiastowym
zabiegu wyłyżeczkowania, a w in. przypadkach lekarze każą wracać do
domu i czekać na poronienie, a potem tylko czyszczą resztki. I jest
jeszcze trzeci wariant - lekarze dają w szpitalu jakieś leki na
wywołanie skurczy macicy i tym samym poronienie. Od czego to zależy?
Ja miałam od razu w ten sam dzień gdy zjawiłam się w szpitalu zabieg
pod pełną narkozą i zastanawiam się czy można było uniknąć
całkowitego wyłyżeczkowania?
Obserwuj wątek
    • toma_25 Re: Poronienie samoistne - a wyłyżeczkowanie - py 14.01.08, 16:21
      Witam,
      Z tego co wiem to wszystko zależy od lekarza, jeden każe czekać a
      drugi od razu na zabieg. W szpitalu dają tabletke na wywolanie wtedy
      gdy szyjka macicy jest mocno zwarta/ściśnięta, żeby nie musieli
      mocno rozszerzać. Pod wpływem tabletki rozszerza sie i dochodzi do
      samoistnego poronienia, później czyszczą to co pozostało. Jestem po
      2 poronieniach z zabiegami, za pierwszym razem miałam robiony zabieg
      tak jak Ty bez tabletki, za drugim podali mi tabletke. Słyszałam też
      o takich przypadkach że zakładają tylko tabletke 1 lub 2 w razie
      potrzeby i odsyłają do domu zeby wszytsko sie samoistnie oczyściło,
      wówczas po kilku dniach sprawdzaja czy doszło do całkowitego
      oczyszczenia jeśli tak to zabieg nie jest konieczny. Ale myśle że to
      sporadyczne przypadki, lekarze nie bawią sie w coś takiego tylko
      zazwyczają biorą na zbieg. A szkoda bo może udało by sie uniknąć
      wszelkich powikłań po zabiegach np. typu zrostysad
      • po_trzydziestce1 Re: Poronienie samoistne - a wyłyżeczkowanie - py 15.01.08, 08:47
        Dzięki za odpowiedź. Właśnie o to mi chodziło, czy można było
        uniknąć zabiegu z powodu np. zrostów po. Ale pocieszam się, że
        zrosty to nie jest standard po zabiegu, gdyż wiele kobiet przecież
        zachodzi w ciąże. A poza tym zawsze można (jakby co) zrobić HSG - w
        moim przypadku to byłoby drugie badanie, wiec przynajmniej wiem co
        mnie czeka. Pytanie tylko czy lekarz tak chętnie da skierowanie.
        • sofi75 Re: Poronienie samoistne - a wyłyżeczkowanie - py 15.01.08, 09:20

          To czy od razu pojdziesz na zabieg czy tez lekarz da szanse na
          poronienie samoistne zalezy od wielu rzeczy:
          a) wieku ciazy
          b) wielkosci dziecka
          c) tego, czy ciaza byla wspomagana duphastonem
          d) twojego nastawienia do tematu (ronienie samodzielne w domu jest
          dosyc ciezkim przezyciem i zostaje na dlugo w pamieci)
          e) ktore poronienie z rzedu i ile czasu minelo od poprzedniego

          Mnie w pierwszym przypadku lekarz od razu wzial na zabieg, ale mial
          szczera nadzieje ze tym jednym poronieniem wyczerpalam swojego
          pecha.
          Drugie nastapilo niecale pol roku po pierwszym, poniewaz lekarz bal
          sie ze dwa zabiegi w ciagu pol roku to troche za duzo, zaproponowal
          cytotec - dostalam 8 tabletek do domu i mialam czekac. Nic sie nie
          stalo, poniewaz ciaza byla wspomagana utrogestanem. Fin al byl taki
          ze wyladowalam na zabiegu.
          Zrostow sie nie obawiaj - w tej chwili resztki usuwa sie metoda
          prozniowa, a lyzeczkuje tylko w wypadku kiedy rzeczywiscie nie da
          sie inaczej. Moj lekarz twierdzi ze w rzeczywistosci zrosty zdarzaja
          sie w 1-2% kobiet po zabiegu. Glowa do gory!

          • po_trzydziestce1 Re: Poronienie samoistne - a wyłyżeczkowanie - py 15.01.08, 11:05
            Dzięki Sofi75 za odpowiedź. Chyba jesteśmy z tego samego rocznika.
            Strasznie mi przykro, że musiałaś 2 razy przez to przechodzić. Czy
            wiesz czemu tak się stało? Czy lekarz wysłał Cię na jakieś dodatkowe
            badania? Ja byłam w 10,2 tc - płód miał 23 mm, moze faktycznie
            decyzja zalezy od tygodnia ciązy i wielkości zarodka. Z tego co
            gdzies czytalam do 7 tc roni sie samoistnie, a pozniej czesciej sa
            zabiegi. Bralam duphaston - moze dlatego nie mialam wczesniej
            zadnych sygnalow, ze cos jest nie tak. Bo serce przestalo bic
            wczesniej - mysle ze ok. 8-9 tc. Na wypisie jest napisane, ze ciaza
            obumarla 7/9 tydzien - ale ja w 7,5 tc bylam na USG i wszystko bylo
            ok, serduszko bilo, a fasolka miala wtedy 11 mm.
            A na co bralas utrogestanem? Co to za lek? Sciskam Cie mocno.
            • sofi75 Re: Poronienie samoistne - a wyłyżeczkowanie - py 15.01.08, 13:16

              odpowiadajac na Twoje pytania.
              Nie nie wiem, czemu tak sie stalo. Co do badan - mieszkam w Belgii,
              wedlug tutejszych zasad badania naleza mi sie dopiero po trzecim
              poronieniu z rzedu. Co prawda moj gin nieco sie nade mna zlitowal i
              zlecil mi je po drugim (robilam w grudniu). Zrobilam ich calkiem
              sporo, i chyba niezle mi to obciazy kieszen (wszystkie choroby
              odzwierzece, tarczyca, kariotyp moj i meza, cytologia,
              nadkrzepliwosc). Na razie romawialam z lekarzem jedynie
              telefonicznie - twierdzi ze wszystkie badania prawidlowe i przyczyny
              nadal brak. Ide do niego w sobote pogadac szczegolowo na temat planu
              na przyszlosc i tychze badan (szczegolnie ze mi jedna rzecz w
              badaniach na nadkrzepliwosc sie nie podoba, ale mozliwe jest ze
              bezposrednio po ciazy taki wynik jest prawidlowy). Zobaczymy ...
              lekarz jest dobrej mysli, ja troche podminowana ale jednak
              upatrujaca swiatelka w tunelu.
              Staram sie po prostu myslec, ze 90% przyczyn lezy tak naprawde w
              twojej glowie i to nad nia i podejsciem do tematu trzeba ak naprawde
              popracowac.
              "Bralam duphaston - moze dlatego nie mialam wczesniej zadnych
              sygnalow, ze cos jest nie tak. Bo serce przestalo bic wczesniej -
              mysle ze ok. 8-9 tc."
              Nie, nie dlatego. ja poronilam poprzednia ciaze w czerwcu. Nie byla
              wspomagana zadnymi lekami. Akcja serca ustala w 7 tc, dowiedzialam
              sie o tym w czasie wizyty kontrolnej w 12 tc. Nie masz jak tego
              rozpoznac ...
              W tej ciazy akcja serca ustala w 9w2d - plod mial 22 mm.
              Zdecydowalam sie przechodzic poronienie w domu, ale lekarz uprzedzal
              mnie ze musze byc swiadoma tego na co sie porywam, bo po 9 tyg moze
              to byc trudne. Mysle ze lekarz bierze tez pod uwage cos takiego jak
              psychiczny stan pacjentki - w moim przypadku twierdzi, ze
              psychicznie przechodze przez to bardzo OK i szybko staje na nogi.
              Moze dlatego sie na to zdecydowal.
              Utrogestan to tutejszy odpowiednik duphastonu.
              • po_trzydziestce1 do Sofi75 16.01.08, 11:00
                dzięki sofi75 za wyczerpującą odpowiedź. Będę trzymała kciuki żeby
                wyniki Twoich badań były ok. I żeby w Twoim przypadku było do trzech
                razy sztuka - 2 nieudane razy masz juz za sobą, a ten następny
                będzie już OK! Napisz proszę jak będziesz po wizycie czego
                dowiedziałaś się od lekarza. Może przy okazji coś bedzie wskazówką
                dla mnie. Choć ja na pewno nie bede teraz wszystkich badan
                wykonywac. W Polsce robi sie badania tez po 3-im poronieniu. Ja mam
                gleboka nadzieje, ze u mnie drugi raz juz bedzie ok. Bardzo staram
                sie myslec pozytywnie, choc z trudem mi to przychodzi. Ale staram
                sie, dla siebie, dla meza i dla kolejnej ciazy. A teraz czekam jak
                na zbawienie na 1@ po zabiegu, bo chce zaczac juz cos dzialac -
                lekarz, badania itdsmile W piatek bedzie 4 tydzien po zabiegu wiec
                jeszcze do 2-ch tyg.moge na @ czekac. A czy cykle po poronieniu
                wracaja do normy czy ulegaja zmianie? Chodzi mi o to, ze przed ciaza
                mialam 26 dniowe, czy teraz moge miec nadzieje, ze bedzie tak samo?
                Pozdrawiam Cie serdecznie.
                • sofi75 Co do Twojego pytania 16.01.08, 13:11
                  nie ma na to reguly - ile kobiet tyle wersji odpowiedzi.

                  W moim przypadku po pierwszym poronieniu bylo tak: pierwszy cykl -
                  40 dni, drugi 35, trzeci - nie doczekalam bo zobaczylam dwie
                  krechy smile (moge sie jedynie domyslac ze tendencja bylaby spadkowa).

                  Teraz? Na razie nie mam pojecia, domyslam sie i mam nadzieje ze nie
                  bede czekac dluzej.
                  • po_trzydziestce1 Re: Co do Twojego pytania 16.01.08, 15:58
                    dzięki za odpowiedź, Boże jak ten czas wolno leci - tak bardzo
                    chciałabym aby nadszedł juz czas starań i nowych nadziei...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka