Modlitwa za moją S

24.01.08, 00:30
Boże, pozwól mi uwierzyć, że odbieranie nadziei, którą dajesz
ludziom obdarzając ich nowym życiem ma jakiś sens. Że za moją
stratą kryje się coś więcej niz tylko pech i przypadek medyczny. Że
przyjście zaledwie na kilka tygodni naszych dzieci miało sens
większy niż tylko uszlachetniające cierpienie. Daj siłę otworzyć
oczy nastepnego dnia. Naucz mnie żyć dalej.
    • aleksandra19811 Re: Modlitwa za moją S 15.02.08, 16:35
      Też podobnie myslę. Bóg ma jakiś cel. Po coś tak się
      dzieje.
      • pantera2000 Re: Modlitwa za moją S 16.02.08, 07:06
        Tylko jaki?! Dlaczego obdarzając kogoś darem macierzyństwa i nowego życia, w taki brutalny sposób je późnniej odbiera.
        Wydawało mi się, że nie robiłam nikomu krzywdy, że staram się pomagać innym, że jestem dobrą żoną i że robiłabym wszystko, by zostać i dobrą mamą...
        A tu Bóg, który jest podobno Miłością pozbawia mnie daru, który mi dał i to nawiasem mówiąc nie dosyć, że podwójnego, to już drugi raz.
        Dlaczego, dlaczego, dlaczego!?!?!? ...odpowiada mi echo...
        Mam żal do Boga... Boże wybacz, jeśli niesłusznie sad
        • lilith76 Re: Modlitwa za moją S 16.02.08, 17:10
          Chyba nie ma sensownego wytłumaczenia, oprócz tego, że wszystko ma jakiś ukryty sens. To co się wydarzyło, popchnęło nasze życie w rejon, ku ludziom, które by się nigdy nie przydarzyły, dzięki czemu wpływamy na historie innych.
          Dla jednych jest historia Hioba, dla innych historia Nike.
    • sana Re: Modlitwa za moją S 16.02.08, 17:28
      Ja też czasami myślę, że jeśli Bóg istieje to ma niewiele wspólnego
      z tym, co się dzieje na świecie. Chciałam pożegnać mojego Synka,
      poszłam do koscioła i zapaliłam swieczkę ale nie byłam w stanie się
      pomodlić. Nie miałam Bogu nic do powiedzenia...

      Mój Synek miał 19 tygodni, w lipcu miałam się cieszyć Jego
      narodzinami. Umarł we mnie ja zapadam się w sobie...
      • pantera2000 Re: Modlitwa za moją S 16.02.08, 18:07
        sana, doskonale znam ten stan
        Od momentu przyjazdu do szpitala ok. 1:00 do momentu wzięcia mnie na jak to lekarz określił "poronienie" po godzinie 10:00 modliłam się tak bardzo, jak jeszcze nigdy w życiu, zresztą po kilkuletniej przerwie.
        Po całym tym doświadczeniu i uśmierceniu moich Maleństw mówiąc wprost i tak po ludzku- obraziłam się na Boga... choć jest mi z tym źle...
        • ik07 Re: Modlitwa za moją S 16.02.08, 19:31
          hmm.. ja miałam, może nadal mam, podobnie.. mam ogromny żal do Boga
          za to, że mi odebrał nadzieję. Z drugiej strony pozwoliło mi to
          zrozumieć do końca, że życie jest Darem, że to nie ja coś chcę i to
          tworzę i to jest, ale otrzymuję, lub nie... nie miałam wpływu na
          poronienie. nic nie mogłam zrobić, byłam bezsilna. ale też
          rozumiałam, że jeśli geny tworzącego się dziecka są poplątane i nie
          wyrośnie z nich dziecko, to Natura wie co robi i dobrze, że robi to
          tak wcześnie..
          mam żal do Boga, w istnienie którego wierzę. mam prostą ludzką
          pretensję, że mi zabrał nadzieję. ale też odnalazłam w tych
          zdarzeniach sens i mądrość.
    • ankasz1970 Re: Modlitwa za moją S 10.03.08, 09:05
      Kochanie ja też przeżyłam stratę swoich kruszynek.Nie mogłam się z
      tym pogodzić,obraziłam się na Boga zwłaszcza,że przez trzy lata
      mozolnych starań i zabiegów nic się nie działo.Niby wszystko w
      porządku a dzidzi jak nie było tak nie było.Byłam bezsilna,załamana
      i bez nadzieji.I wtedy przechodząc obok Kościoła nie wiem
      dlaczego,ale weszłam tam.Usiadłam w ławce przed Obrazem Matki
      Boskiej i poprostu się rozpłakałam.Powiedziałam,jeżeli Ty mi nie
      pomożesz,to nikt tego nie zrobi.Siedziałam i beczałam,nie wiem
      ile,może godzinę,może dłużej.Budziłam ogólną sensację i nagle
      podeszła do mnie starsza pani i powiedziała dziecko nie płacz,dla
      Boga nie ma rzeczy niemożliwych i dla Jego Matki też.Będę modlić się
      za ciebie Nowenną do Matki Boskiej od trzech Zdrowaś Mario.Nie
      pytała o co ma się modlić,powiedziała poprostu,że to zrobi.Nie
      znałam tej modlitwy a tym bardziej nie wierzyłam w jej skutek.
      I jakie było moje zdziwienie kiedy dokładnie po 23 dniach od tego
      spotkania zrobiłam test i ukazały mi się dwie grube krechy.Musiałam
      zajść w ciążę kiedy ta kobieta skończyła 9-dniową modlitwę.Pobiegłam
      do Kościoła,ale jej tam nie spotkałam.Moja ciąża przebiegała bez
      zakłóceń i niespodzianek mimo,ze miałam już wtedy 34 lata.Urodziłam
      śliczną,zdrową córeczkę która w tej chwili ma już 5-lat.Będąc w
      ciąży zaczęłam szperać w internecie i tam spotkałam się z pojęciem
      modlitwy wstawienniczej,kiedy inni modlą się w twojej sprawie.Taka
      modlitwa jest nad wyraz skuteczna,ja tego doświadczyłam.I jestem
      wdzięczna Bogu,za to że wtedy zaprowadził mnie do Kościoła i wierzę
      w to,że moje małe Aniołki,które wcześniej zabrał do Siebie też
      uprosiły mi to Słonko,które codziennie rozświetla moje
      życie.Wszystko zawsze jest po coś,chociaż my nie zawsze rozumiemy po
      co.Ja już wiem,ze na Boga nie można się obrażać,bo wtedy nie ma już
      nic.Nawet nadzieja potrafi umrzeć.Wam wszystkim życzę wysłuchanych
      modlitw i cudownych bobasków.
    • nimeska Re: Modlitwa za moją S 12.03.08, 00:23
      przykro mi bardzo bardzo
      zycze duzo cierpliwosci i wytrwania ktorej sama sie ucze
Pełna wersja