Dodaj do ulubionych

moja terapia...

22.09.08, 22:23
Witajcie dziewczyny
4 tygodnie temu straciłam swoje dzieciątko - 9 tydzień, ciąża obumarła, zabieg
Potem ból brzucha, krwawienie, L4 Fizycznie dość szybko doszłam do siebie,
psychicznie niekoniecznie Zaraz po zabiegu przepłakałam kilka dni, w
samotności, z mężem, przy komputerze, przy forum Teraz jest lepiej, podłamują
mnie jeszcze opowieści dziewczyn z pracy które są w ciąży i terminowo byłabym
na podobnym etapie do nich Ciężko mi też mówić znajomym o tym co się stało
Jest mi przykro i płyną łzy
Chce Wam powiedzieć co mi pomogło dojść w miarę do siebie Może pomoże to w
jakiś sposób którejś z Was
Pierwszy etap - kilka dni po zabiegu wytłumaczyłam sobie,że nasze dziecko
zostało wyróżnione bo bez ciężkiej życiowej drogi na ziemi Bóg od razu wziął
je do nieba by było Aniołkiem i to my kiedyś pójdziemy do niego a nie ono
przyjdzie do nas Teraz choćby nie wiem co przyniósł los razem z mężem już
zawsze będziemy rodzicami naszego Aniołka
Drugi etap - zdecydowałam że przestane czytać internet a także forum o
poronieniu czy losy ludzi którzy stracili swoje dzieci Jestem bardzo
empatyczna, biorę wszystko do siebie i bardzo się przejmuje Choć wydaje mi się
że po poronieniu każda z nas taka właśnie jest Jak na razie trzymam się
postanowienia i jest mi lżej, nawet dużo lżej Myślę teraz o przyszłości, mam
nadzieje że szybko minął 3 m-ce które zalecił lekarz i z optymizmem patrze
przed siebie
Jednocześnie chce Wam podziękować na informacje i otuche którą tu znalazłam -
wcześniej była mi bardzo potrzebna Mam nadzieje że więcej nie będę musiała tu
zaglądać, a moim marzeniem jest by to forum opustoszało i nie miał kto pisać
na nim o swoim przypadku
Pozdrawiam Was dziewczyny gorąco, trzymajcie się dzielnie i mam nadzieje do
zobaczenia na forum 'Ciąża i poród' czy 'Nasze dzieci' smile
Przepraszam za długi post ale tak szczerze to myślę że mogłabym go skwitować
krótko - Trzeci etap
Do widzenia smile
Obserwuj wątek
    • ursz-ulka Re: moja terapia... 23.09.08, 09:00
      Bardzo dojrzale do poronienia podeszłaś.
      27-go minie miesiąc od mojego poronienia.
      Ja ostatnio podczytuję forum dla starających się i w oczekiwaniu winki
      też chcę, by wiele z nas spotkało się na forum ciąża z tylko
      pozytywnymipostami!
      Już nie patrzę z zazdroscią na koleżanki w ciąży i na male dzieci.
      Cieszę się, że tym ludziom się udało - to daje nadzieję. Czasem
      patrząc na wesołe małe dziecko myślę, że moje maleństwo przez nie
      przesyła mi uśmiech.
      Być może chwila moment znajdę nową pracę, ułożę sobie jeszce kilka
      spraw, pocieszę się seksem dla seksu, obecnością tylko we dwoje.
      Myślę, że nasze maleństwo dało nam mimo wszytko wiele pięknych
      chwil i teraz trochę czasu dla siebie. Czasu dla tych którzy są tu i
      teraz. Nie wyłączając samej siebie.
      I nowy wymiar mają słowa: śpieszmy się kochać ludzi... tak łatwo
      odchodzą...
    • ankups Re: moja terapia... 23.09.08, 12:50
      wink
      za trzecie etap - czapki z głów!
      Kiedy czytam posty jak wój, mam łzy w oczach - dałas mi wiele
      radości, bo radzisz sobie, bo wiele kobiet na takie myśli i odczucia
      czeka bardzo, bardzo długo.A TY idziesz dalej - już.

      Proszę tylko o jedno - kiedy zamieszka z Wami Mały Człowiek, wróć na
      chwilkę i napisz nam o tym - daj nadzieję tym, którzy zwątpią smile

      Anka
    • gloria_ma Re: moja terapia... 26.09.08, 18:47
      Hej Dziewczyny!
      Mogę Wam opowiedzieć o moim 4 etapie... Poroniłam w grudniu 2006 w 12 tc, w kolejna ciążę zaszłam w rok po zajściu w te straconą. Dziś moja Córeczka ma 4 miesiące, jest moim trzecim żyjącym dzieckiem i może trochę przesądza o tym wiek, może trochę doświadczenia z moimi starszymi synami, ale na pewno poronienie powoduje, że to macierzyństwo jest o wiele dojrzalsze. Roniąc ciążę przeżyłyśmy doświadczenie, którego nie da się opowiedzieć i na pewno jesteśmy o nie bogatsze. W czasie ostatniej ciąży tak bardzo się na niej skupiałam, że, wstyd się przyznać, trochę zapominałam o moim Aniołku. Ale dziś bardzo za nią tęsknię i jestem jej wdzięczna, że się poświęciła - nie mogę mieć już więcej dzieci - a dzięki mojemu Aniołkowi (wierzę, że to też była dziewczynka) moja Piękna Królewna jest dziś z nami.
      Nie poddawajcie się, starania sa b. dobra terapią. Życzę Sukcesu i dożo sił. Pozdrawiam.
      • ursz-ulka Re: moja terapia... 26.09.08, 22:59
        <ale na pewno poronienie powoduje, że to macierzyństwo jest o wiele
        dojrzalsze.>
        Na pewno. Bardzej dziecko doceniamy, gdy się je wcześniej straciło
        lub gdy go nie można mieć.
        Gratuluję pozostalej trójki maluchów! Super!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka