Witajcie dziewczyny
4 tygodnie temu straciłam swoje dzieciątko - 9 tydzień, ciąża obumarła, zabieg
Potem ból brzucha, krwawienie, L4 Fizycznie dość szybko doszłam do siebie,
psychicznie niekoniecznie Zaraz po zabiegu przepłakałam kilka dni, w
samotności, z mężem, przy komputerze, przy forum Teraz jest lepiej, podłamują
mnie jeszcze opowieści dziewczyn z pracy które są w ciąży i terminowo byłabym
na podobnym etapie do nich Ciężko mi też mówić znajomym o tym co się stało
Jest mi przykro i płyną łzy
Chce Wam powiedzieć co mi pomogło dojść w miarę do siebie Może pomoże to w
jakiś sposób którejś z Was
Pierwszy etap - kilka dni po zabiegu wytłumaczyłam sobie,że nasze dziecko
zostało wyróżnione bo bez ciężkiej życiowej drogi na ziemi Bóg od razu wziął
je do nieba by było Aniołkiem i to my kiedyś pójdziemy do niego a nie ono
przyjdzie do nas Teraz choćby nie wiem co przyniósł los razem z mężem już
zawsze będziemy rodzicami naszego Aniołka
Drugi etap - zdecydowałam że przestane czytać internet a także forum o
poronieniu czy losy ludzi którzy stracili swoje dzieci Jestem bardzo
empatyczna, biorę wszystko do siebie i bardzo się przejmuje Choć wydaje mi się
że po poronieniu każda z nas taka właśnie jest Jak na razie trzymam się
postanowienia i jest mi lżej, nawet dużo lżej Myślę teraz o przyszłości, mam
nadzieje że szybko minął 3 m-ce które zalecił lekarz i z optymizmem patrze
przed siebie
Jednocześnie chce Wam podziękować na informacje i otuche którą tu znalazłam -
wcześniej była mi bardzo potrzebna Mam nadzieje że więcej nie będę musiała tu
zaglądać, a moim marzeniem jest by to forum opustoszało i nie miał kto pisać
na nim o swoim przypadku
Pozdrawiam Was dziewczyny gorąco, trzymajcie się dzielnie i mam nadzieje do
zobaczenia na forum 'Ciąża i poród' czy 'Nasze dzieci'

Przepraszam za długi post ale tak szczerze to myślę że mogłabym go skwitować
krótko - Trzeci etap
Do widzenia