pluskat
25.07.06, 08:44
Michal, na Twoim miejscu szukalabym pracy u okolicznych ludzi.
W agencjach, wiadomo, pracy nie ma, ale chlop zawsze moze potrzebowac pomocy
na dzien czy choc na kilka godzin, czy do jakiejs konkretnej pracy.
Wyobrazilabym sobie i napisalabym po polsku dialog, w ktorym proponuje swoje
uslugi.
Za pomoca rozmowek przetlumaczylabym go na angielski.
Dopiero wtedy poprosilabym Kiciora o sprawdzenie. Skrupulatnie zapisalabym
sobie jego uwagi i nauczylabym sie na pamiec ostatecznej wersji dialogu.
Przeciez jak nawet juz znajdziesz prace, to Kicior nie bedzie stal nad Toba i
tlumaczyl.
Mozesz tez napisac ogloszenie i wlozyc je za szybe samochodu.
Mozesz miec przy sobie kartke gotowym tekstem.
Mozesz podsunac rozmowcy kartke, zeby napisal cos, czego nie rozumiesz.
Na agencje nie masz co liczyc, ale na siebie jak najbardziej.
Wychodzisz z domu rano, jakbys szedl do pracy i przez caly dzien wykonujesz te
prace, jaka jest szukanie zajecia.
Byle nie siedziec z zalozonymi rekami, liczac na innych.