Dodaj do ulubionych

Mamuśki? Chyba coś tu nie tak

25.11.11, 16:54
doskonale Pani to ujęła, ten wywiad upokarza wszystkie matki w trakcie ciąży i po porodzie, rozdarte między pełnowymiarową realizacją zawodową a zdrowiem i bezpieczeństwem - swoim i dziecka.
A jeszcze bardziej wkurza mnie automatyczne założenie, że to matka będzie mniej wydajna w pracy - to zależy od relacji w związku, podziału obowiązków, dyspozycyjności, znam ojca, który jest taką stereotypową "matką", tak się podzielili. Tylko że jak oni idą na rozmowę o pracę i wspominają o dwójce dzieci, nikt z defaultu nie zakłada, że ten ojciec będzie popylał z dzieckiem do lekarza i siedział z nim w domu. W przypadku kobiety to automatyczne założenie.
Natomiast inną sprawą jest ciąża - żadna kobieta, która w ciąży nie była, nie wie, jakie potrafi to być obciążenie dla fizjologii organizmu. Nie jesteśmy cyborgami.
Obserwuj wątek
    • Gość: matka Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.11, 19:44
      szczerze, to nie obchodzi mnie i prawdopodobnie pani koleżanek że dzieci chorują a mąż nie może z nimi zostać bo taka ma pracę i musi kredyty popłacić. Podejrzewam, że trafiłaby mnie cholera jak stąd do Maroka na takie ględy. To WASZA sprawa, ok? Pani się zobowiązała do pracy i za pracę pobiera kasę. Ciąża to nie choroba,mozna ją zaplanować i odłożyć pieniądze. No a jak was nie stać, to sorry. Sama nie pracowałam w okresie rozmnażania, tylko dorywczo. Dlaczego? Bo to dla mnie szczyt chamstwa zwalać robotę na innych, zajmować miejsce pracy i cwaniaczyć pt zatrudnię się i hulaj dusza gumek nie ma. Jeśli chcesz się rozmnażać, to znajdź sobie faceta, mężczyznę który będzie w stanie sfinansować reprodukcyjne zapędy. Jesli wezmę kredyt na rozruch firmy, to na pewno nie zatrudnię mlodych kobiet, własnie przez takie panie jak Ty i tobie podobne. Bo ja też będę miała kredyt, wiesz? Same kręcicie na siebie bicz, chytry dwa razy traci.
      No i rozwaliły mnie wyznania pt: musze się przygotować, wyciszyć itd. Super! ale za własną kasę mamuśko!
      • Gość: edi Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak IP: *.subscribers.sferia.net 01.12.11, 07:35
        Dokładnie tak. W ciągu roku planuję otworzyć własną firmę, jestem na etapie biznesplanu itp. I mowy nie ma żebym zatrudniła młode kobiety. Nie dlatego, że sama nie mam i nie lubię szczególnie dzieci, ale dlatego właśnie, że to niepewna inwestycja. A ja będę musiała wziąć kredyt i go spłacać. Nie zamierzam finansować cudzych wariacji hormonalnych i planów prokreacyjnych, nie stać mnie na to. Chcecie mieć dzieci - super, ale miejcie je za własne pieniądze, nie za moje. I nie brzęczcie mi o demografii i emeryturach - te co tak mówią nie mają pojęcia o tym, jak działa obecny system emerytalny. Na swoją emeryturę pracuję sama, bez łaski cudzej macicy.
        • Gość: autorka tekstu Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak IP: 94.42.140.* 02.12.11, 12:13
          No i dobrze, to już także sprawa Pani prywatnej macicy, kogo Pani zatrudni, by użyć Pani języka. Powodzenia!
        • Gość: henna12 Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.12, 22:52
          Takie gadki o samodzielnym zarabianiu na emeryturę może mówić ktoś kto nie ma pojęcia, jak działa system emerytalny - niestety baaardzo zależy od efektu działania cudzych macic. Co komu z tego, że będzie miał miliony do wydawania na emeryturze, jak 1 milion będzie chleb kosztował? Ile są warte miliony w pieniądzach już wiemy.
      • Gość: autorka tekstu Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak IP: 94.42.140.* 02.12.11, 12:09
        Samym sposobem formułowania odpowiedzi zablokowała Pani rozmowę. Przyjemności.
      • Gość: też matka Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak IP: *.adsl.inetia.pl 05.12.11, 10:05
        do @matka
        ale jędza z ciebie. Złośliwa, wredna jędza. Faceci nie są tak wredni dla kobiet jak druga kobieta.
        Rozumiem, że jak sama poważnie zachorujesz to się zwolnisz, bo chyba nie będziesz bezczelnie zajmowała miejsca w pracy podczas chemioterapii czy innego leczenia. Ciąże można zaplanować, ale nie można zaplanować przebiegu ciążu ani stanu zdrowia dzieci. A sugerowanie, że najpierw trzeba odłożyć górke pieniędzy jest właśnie chamstwem. To może w ogóle przepis że prawa reprodukcyjne tylko dla zdrowych i bogatych.
        A na koniec: mnie rozwaliło stwierdzenie, że w okresie rozmnażania pracowałaś dorywczo. Czyli co, zatrudniali cię w ciąży? Kurcze, kobiety bez brzucha mają problem ze znaleznieniem pracy a tobie udawało się z brzuchem? A potem jak dzieci były małe to też zatrudniałaś się czasowo na 3 tygodnie do choroby dziecka? Kłamczucha z ciebie. I do tego bezczelna. To właśnie takie jak ty urządzają innym kobietom piekło. Wredne, złośliwe jędze.
      • aagnes Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak 07.12.11, 14:37
        Zycze ci, zeby pracownicy szanowali ciebie tak jak ty innych (rzeczone mlode kobiety, 'mamuski' z dziecmi), osoba o takiej mentalnosci nie ma najmniejszych szans na sukces.
      • Gość: laperla Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak IP: *.nsystem.pl 06.01.12, 19:17
        nie pracowałaś w okresie rozmnażania, bo cie nikt nie chciał zatrudnić, a teraz żal cie ściska co..kobieta ma prawo do zwolnienia na dzieci, zagwarantowane przez kodeks pracy, a w ciąży i na macierzyńskim nikomu miejsca nie musi zajmować ignorantko bo można zatrudnić na zastępstwo, nie musisz zatrudniać młodych kobiet nikt ci nie każe..
      • Gość: ona Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak IP: *.220.111.20.bransat.pl 12.01.12, 00:02
        matka, pie...sz, jak potluczona.
      • agulha Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak 26.02.12, 00:23
        Masz rację. Nie bardzo rozumiem twierdzenie autorki, że "nikt za nią niczego nie musiał robić". Zostawała po godzinach lub brała pracę do domu, żeby nadrobić? Jeśli tak, OK. W przeciwnym wypadku są dwie możliwości - albo jednak ktoś musiał robić, albo w tym urzędzie są przerosty zatrudnienia. Prawo jest za nią, jeśli chodzi o zwolnienia, ale niech się nie dziwi, że nie budzi sympatii branie "co miesiąc kilku dni zwolnienia, max. 10" - toż na litość Boską miesiąc ma 30 dni kalendarzowych zwykle, z czego dwadzieścia kilka roboczych! Ciekawe, czy ta pani tak samo szanuje prawa innych zatrudnionych osób - do urlopu w okresie Świąt lub wakacji (na przykład). Jeżeli tak silnie odczuwa swoją powinność zostawania z dziećmi w domu, jak są chore, i takie tam, oraz tak bardzo pragnie wesprzeć męża w jego dziele, to uczciwe byłoby wzięcie urlopu wychowawczego albo przerwanie pracy na kilka lat, ot co. Co są winni jej współpracownicy, że tej rodzinie zachciało się brać kredyty? Co by powiedziała, gdyby to kolega singiel powiedział, że on musi wziąć kilka dni urlopu, żeby zrobić fuchę, bo kupił sobie nową furę i teraz ma duży kredyt do spłacenia?
        Porównanie z chemioterapią jest nietrafione, bo zachorowania na raka nie sposób zaplanować, natomiast ciążę i wychowanie dzieci w znacznej mierze jednak można.
        Argument o pracowaniu na singielki i matki jedynaków jest śmiechu wart. Ten mechanizm działa wyłącznie w skali statystycznej, globalnej. Akurat ta dwójka tych dzieci tej pani może zrobić karierę naukową i realizować się na uniwersytecie Harvarda (i płacić podatki w USA), wyjechać na zmywak do Anglii, nie daj Bóg - zachorować i pobierać środki z polskiego ZUS, zamiast je wpłacać, mogą się okazać niedojdami pół życia na garnuszku rodziców (znam takie osoby...) itd.
        U nas w pracy większość osób ma dzieci, kobiety zachodzą w ciążę, rodzą dzieci i wracają do pracy, niektóre wybierają wychowawczy. Znakomita większość jest w porządku, ale są wyjątki. Jedna młoda mama odmawia oddelegowania poza miejsce pracy (w tym samym mieście) na 8 godzin, bo ona musi dziecko z przedszkola odebrać, i musi sprawę załatwić druga młoda mama, która jest w dokładnie tej samej sytuacji, tyle, że to nie jej projekt, ale tamtej. Większość dziewczyn dzisiejszym zwyczajem dość wcześnie idzie na zwolnienie ciążowe; są takie, co pracują prawie do końca, ale są i takie, co to ledwo zobaczą dwie kreski na teście, już się robią takie chore, że tylko po galeriach handlowych mogą łazić godzinami i na wakacje wyjeżdżać...
    • Gość: autorka tekstu Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak IP: 94.42.140.* 02.12.11, 12:10
      Dziękuję, trzeba walczyć o swoje prawa. Pozdrawiam ciepło!
      • jolunia01 Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak 07.01.12, 00:48
        Gość portalu: autorka tekstu napisał(a):

        > Dziękuję, trzeba walczyć o swoje prawa.

        Droga autorko, twoje chamstwo, bo inaczej tego nazwać nie można, powoduje że twoje współpracownice muszą - wbrew temu, co głupio twierdzisz - pracować ZA CIEBIE. Nie wiesz, ile więcej do zrobienia mają wtedy, kiedy ty "walcząc o swoje prawa" opuszczasz 1/3 czasu pracy. Ja wiem - pracuję z takimi. Przez takie leniwe cwaniary regularnie muszę zostawać po godzinach albo brać pracę do domu. No i oczywiście nie mogę wziąć wolnego w okresie okołoświątecznym czy na długi weekend, bo właśnie wtedy takie mamuśki-cwaniary jak ty, idą na zwolnienie. Ci, którzy was krytykują mają święta rację - wasze bachory - wasz problem. Ja na swoją emeryturę pracuję sama. Na twoją, leniu śmierdzący, może będą pracowały twoje bachory, bo ty nie masz z czego składek opłacać.
        • Gość: Jaga Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak IP: 176.31.202.* 09.01.12, 20:38
          @Jolunia

          Zaskoczę Cię. Niemiło. Nie pracujesz na swoją emeryturę. Pracujesz na emerytury i renty 8 milionów Polaków pobierających obecnie stałe świadczenia z ZUS i KRUS.
          Na Twoją emeryturę będą więc pracowały "bachory".
          Podejrzewam też, że jesteś tzw. "singielką', czyli starą, zgorzkniałą panną, której do tej pory nikt nie chciał zapłodnić.

          bez pozdrowień, Jaga
          • Gość: ona Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak IP: *.220.111.20.bransat.pl 12.01.12, 00:05
            > Podejrzewam też, że jesteś tzw. "singielką', czyli starą, zgorzkniałą panną, kt
            > órej do tej pory nikt nie chciał zapłodnić.
            >



            matka natura wie, co robi.
            pewne osobniki nie powinny sie rozmnazac i przekazywac dalej swoich genow.
            jolunia do nich nalezy:)
            • kocur_chichot Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak 12.01.12, 17:22
              Mogłabyś napisać coś więcej na ten temat?
            • jolunia01 Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak 11.02.12, 16:03
              Gość portalu: ona napisał(a):


              > matka natura wie, co robi.
              > pewne osobniki nie powinny sie rozmnazac i przekazywac dalej swoich genow.

              Tu się zgadzam

              > jolunia do nich nalezy:)

              A tu nie. Idź popłacz.
              • Gość: ona Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak IP: *.braniewo.vectranet.pl 17.02.12, 12:54
                joluniu, wiem, ze sie niestety rozmnozylas i jak widac, niezla z ciebie zolza:)
                plakac nie mam nad czym, wiec zastosuj do siebie joluniu.
                ty juz placzesz tutaj.
          • jolunia01 Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak 11.02.12, 16:01
            Wiesz, Jaga, to raczej ja cię zaskoczę. JA PRACUJĘ na swoją emeryturę. Nie mam tu na myśli ochłapów z ZUS, które będą dodatkiem. I zapewniam cie, że nie liczę na wzrost wartości tych ochłapów, bo jeśli weźmiemy pod uwagę te roszczeniowe młode pindy, które zasłaniając się bachorami olewają swoje obowiązki, to czarno widzę pracę ich bachorów.
            I wyobraź sobie, że nie jestem - tak modną - singielką. I nie jestem bezdzietna. Owszem, mam swoje lata, ale nie jestem zgorzkniała, jak te mamuśki z syndromem niedopchnięcia, bo stale je głowa boli, a na forach wylewają żale, że mało zarabiają, że szklany sufit, że mąż nie docenia, że tracą pracę w pierwszej kolejności, że ....
    • Gość: mama Mamuśki? Chyba coś tu nie tak IP: 178.219.123.* 03.12.11, 21:42
      Komentarz konkretny i prawdziwy w przeciwieństwie to nędznego wywiadu, który stawia sprawę tendencyjnie. Wysiłki pani psycholog, która próbuje znaleźć złoty środek - są po prostu żałosne, podobnie jak spowiadanie się dziennikarki z "cwaniactwa", które, owszem, potępia, ale po odchowaniu dzieci. Ciekawe czemu nie zdobyła się na heroizm i nie poszła na uczciwy wychowawczy?
      Dobrze że zaraz po wywiadzie doczytałam Pani wpis, po samym artykule pozostałby niesmak. Dziękuję za wypowiedź:)
    • stukostrach-jeden Mamuśki? Chyba coś tu nie tak 13.12.11, 14:19
      Komentarz sensowny w przeciwieństwie do artykuliku pań psycholożek, które kobiete w ciąży to widziały na obrazku podczas genderowych studiów.
      Jestem matką, pracownikiem też. Większość zatrudnionych koleżanek ma dzieci. I jakoś kurcze nigdy nie zdarza się, zeby kogoś nie było w pracy, bo tak. Nie zdarzaja sie też wcześniejsze wyjścia bo dziecko ma teatrzyk! W pracy sie pracuje i nie ma na to czasu. Gdy ktos źle wykonuje swoje obowiązki to po prostu jest zwalniany.
    • Gość: Nie-mamuska Mamuśki? Chyba coś tu nie tak IP: *.wroclaw.mm.pl 13.12.11, 18:22
      A ja pracuję w firmie, która jest w 95% sfeminizowana. I nikogo nie dziwią wcześniejsze wychodzenia na wywiadówki, ciąże, zwolnienia na dzieci itd. Normalna sprawa. Jasne, pewnie są jednostki które te wykorzystują, ale generalnie polityka jest bardzo prorodzinna i jedna koleżanka nie narzeka jak drugiej nie ma, bo wie, że za tydzień może być odwrotna sytuacja. Zastępstwa obowiązków są na porządku dziennym, a jak praca jest zrobiona to i pracownik syty i firma cała :)

    • Gość: Amazoniak Mamuśki? Chyba coś tu nie tak IP: 77.236.24.* 14.12.11, 22:23
      a mnie wcale nie dziwi ostracyzm wobec autorki tekstu w pracy. Wystarczy sobie wyobrazić że jakaś osoba co miesiąc bierze sobie kilka dni-max 10 (jak to ujęła autorka) wolnego w pracy i już. Powód dla mnie nie jest ważny-bo dlaczego ma stan zdrowia jej dziecka kogokolwiek w pracy interesować-to jej prywatna sprawa, czy ktokolwiek byłby zainteresowany wizytami u dentysty pracowniczki singielki czy stanem zdrowia jej kota czy prywatnymi lekcjami gry na pianinie-z pewnością nie. A każda z tych Pań ma takie same prawo do robienia ze swoim czasem prywatnym co chce, tylko że tu wg mnie jest problem roszczeniowej postawy matki z powodu posiadania dzieci. Pani nastawienie to elementarny brak szacunku do współpracowników i to właśnie, a nie fakt bycia matką spowodowało ich wrogość. Wymaga Pani wyrozumiałości od innych od siebie tego nie dając kompletnie a wręcz bezczelnie się dziwiąc dlaczego dla kogoś jest problemem branie przez Panią co miesiąc kilku dni zwolnienia. No jest-bo pogwałca podstawową zasadę równości w pracy wszystkich pracowników.
    • malalenka85 Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak 03.01.12, 10:22
      Jedyny sposób by porozmawiać ze specjalistą o swoim problemie. Wystarczy wejść na psychospace.pl i zapisz się na konsultację. To naprawdę pomaga.
    • alawcislo Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak 17.05.12, 06:10
      Właśnie dlatego ten kraj jest chory.... ;większość Państw chroni kobiety, które zostały matkami i wspiera rozwój rodziny. Tutaj nie dość, że prawo Cie jeb...e w du...e, to jeszcze koleżanki w pracy pomogą Ci się wykończyć psychicznie. Polska to kraj chorych ludzi z zawiści i małostkowości.
      Ja nie mam dzieci ale w mojej pracy jest dużo kobiet z dziećmi i często chodzą na zwolnienia lekarskie, zwłaszcza zimą.Czasami muszę coś za nie zrobić a czasami nie, zależy. Nie stanowiło to dla mnie problemu, pracy nie mamy katorżniczej, papierki. Ale tu chodzi o podejście, moje jest takie, że mi ręce nie odpadną, jak zrobię coś dodatkowego, zrobię i już jest po sprawie. Ale moje koleżanki zanim zrobią dana sprawę za kogoś to przez cały dzień muszą wiadro pomyj wylać na koleżanka, żółci naprodukować aby wykonać jej pracę. I o to chodzi, faceci nie jeb....ą się między sobą a baby tak. Jedna drugą by "pożarła", co zresztą widać na tym forum. A druga prawda jest taka, że brakuje dzieci w tym kraju i wszyscy powinniśmy je mieć jak najwięcej bo grozi nam katastrofa demograficzna i ci, którzy rezygnują z potomstwa powinni wspierać tych co mają odwagę na posiadanie dzieci (nie wspomnę o chodzeniu tych matek do pracy bo to prawie heroizm). Pomyślcie, jeśli nie te dzieci co teraz chorują (nawet jeśli zostanie w Polsce jeden na trzech) to tyłki na starość kto wam będzie podcierał? Praca to tylko część naszej aktywności życiowej (współczuje tym kobietą ,dla których jest wszystkim) i trzeba patrzeć szerszym spojrzeniem, nie tylko przez pryzmat własnej d...py.
      • gazeta_mi_placi Re: Mamuśki? Chyba coś tu nie tak 17.05.12, 12:12
        Mój tyłek moja sprawa, no jak był jeszcze młody to był sprawą wielu młodziaków :-)
        A rozmnażanie zacznij od siebie, sama daj dobry przykład.
    • Gość: anka Ja nie rozumiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.12, 23:21
      tej wrogości do kobiet w ciąży i mających dzieci. Po co? Trzeba sobie nawzajem pomagać, bo nigdy nie wiadomo, kiedy my będziemy potrzebować pomocy. Dla jasności-ja od lat prowadzę swoją małą firmę, nie miałam urlopu macierzyńskiego, sama sobie jestem sterem, żeglarzem i okrętem. A mam dwójkę dzieci.Pierwsza ciąża: góry mogłam przenosić. Druga: siły nie miałam się ruszyć. Nie mam problemu zatrudnianiem pań z dziećmi, pań które mogą zajść w ciążę. Do głowy mi to nawet nie przyszło. Lajf is lajf, różne rzeczy się zdarzają. Była w firmie dziewczyna z zagrożoną ciażą, na zwolnieniu większość czasu, dzieciaki chorują, czasem ktoś musi wyjść wcześniej bo w przedszkolu jest przedstawienie (może dziwnie u nas jest, ale dotyczy to też ojców). No, ale na litość chyba jesteśmy ludźmi i wszystko da się zorganizować i dać radę. Jeśli dziecko chore-można z domu pracować, coś wypada-można jakoś podzielić obowiązki. Bo każdy może tego potrzebować. Przykłady z tego roku: pojechał facet na urlop na narty i wyjątkowo paskudnie połamał nogę. Długie zwolnienie, trzeba było na czas jego leczenia przeorganizować pracę. Drugi: w panią wjechał samochód prowadzony przez pijanego kierowcę. Znowu długie leczenie i rekonwalescencja. Nigdy nie wiadomo, co się może zdarzyć, więc lepiej zamiast się z założenia nienawidzić i skakać sobie do oczu, lepiej sobie pomagać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka