ignorant11
27.04.10, 09:42
Sława!
Pytajmy o pomoc w NATO
www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100427&typ=po&id=po01.txt
Z Witoldem Waszczykowskim, wiceszefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego,
rozmawia Jacek Dytkowski
Przebieg śledztwa w sprawie katastrofy prezydenckiego samolotu przybliża
nas do prawdy?
- Mam nadzieję, że kiedyś zbliży, bo jak na razie tylko mnożą się pytania.
Dostrzegam również jakiś dziwny spokój i powolność w podejmowanych
działaniach. Chyba nawet dotarło to kilka dni temu do premiera Donalda
Tuska, ponieważ zdecydowano jednak w ostatnią sobotę i niedzielę włączyć
się w pewien sposób w to śledztwo. Szef rządu wysłał ministra obrony
narodowej Bogdana Klicha do Moskwy oraz sam zabrał głos w sprawie. Spotkał
się także z drugim panem Klichem - Edmundem, szefem Państwowej Komisji
Badania Wypadków Lotniczych, i obiecał, że w środę przedstawi jakieś
wstępne wyniki działań. To potwierdza, że ostatnie dwa tygodnie są
niezadowalające i sączenie informacji przez prokuratorów nie jest
korzystne, a często wprowadza opinię publiczną w błąd. Są pytania, na
które można było natychmiast udzielić odpowiedzi. Wszyscy zwracają uwagę
na dokładną porę katastrofy, która nie wiadomo dlaczego dopiero po dwóch
tygodniach została ujawniona - i okazało się, że była inna niż podawano
pierwotnie. Na sugestię o kilku podejściach do lądowania i na wiele innych
wątpliwości można było odpowiedzieć w ciągu kilku godzin i nie stwarzać
takiej "pożywki" dla spekulacji.
Edmund Klich zarzuca rządowi brak jakiegokolwiek wsparcia w czasie pobytu
w Federacji Rosyjskiej...
- Trudno się do tego odnieść. Nie wiemy, jaka była umowa, do czego
zobowiązał się rząd i jakich zadań podjął się przewodniczący komisji.
Wydaje się rzeczywiście dziwne, że ten wyjazd nie był zorganizowany i nie
zapewniono tam tłumaczy. Okazuje się bowiem, że po kilku dniach pobytu w
Rosji ujawniają się nawet tego typu drobiazgi i panowie toczą o nie spór.
A przecież tak ważne śledztwo powinno być koordynowane. Moim zdaniem,
widać to, co przewidywał śp. prezydent Lech Kaczyński - że oderwanie
prokuratury od czynników politycznych jest błędem. Prezydent obawiał się,
że może dojść do jakiejś drastycznej, brutalnej zbrodni - oczywiście nikt
nie przewidywał tego typu sytuacji - i opinia publiczna będzie wymagała,
aby czynniki polityczne sprawowały nadzór nad toczonym śledztwem. Mamy
więc sytuację, że pozostawienie sprawy wyłącznie bezdusznej machinie
prokuratorskiej powoduje, iż wprawdzie prokuratorzy zagłębiają się
spokojnie w swoje paragrafy i prowadzą postępowanie, ale sączą opinii
publicznej bardzo umiarkowane informacje, co jest źle odbierane. Wydaje
się zatem, że sobotnio-niedzielne posunięcie premiera, aby niejako wejść w
śledztwo, potwierdza, iż decyzja o odseparowaniu prokuratury od
Ministerstwa Sprawiedliwości nie była chyba trafna.
Dziś "Nasz Dziennik" ustalił, że Amerykanie po katastrofie swojego
samolotu pod Dubrownikiem w 1996 r. sami zabezpieczyli miejsce
katastrofy...
- Nie trzeba nawet sięgać daleko i do tak wielkiego państwa jak Stany
Zjednoczone. Wystarczy się przyjrzeć, jak wyglądał wypadek białoruskiego
myśliwca pod Radomiem w ubiegłym roku. Polacy natychmiast zareagowali
prawidłowo i dopuścili śledczych białoruskich, a faktycznie oddali im
postępowanie. W obecnym natomiast przypadku uważam, że jeśli mamy
taką "odwilż" i sytuację z Rosjanami, to należałoby oczekiwać bardziej
otwartej postawy. Rosjanie nie powinni zawłaszczać śledztwa, ale
natychmiast dopuścić stronę polską, a nawet w pewnym momencie przekazać
nam to śledztwo. Mamy do czynienia z wypadkiem samolotu Sił Powietrznych
Rzeczypospolitej Polskiej, a jego szczątki stanowią tzw. mienie wojskowe.
Kurtuazja i dobry ton, które się rodzą w tej chwili w relacjach polsko-
rosyjskich, raczej nakazywałyby, aby Rosjanie przekazali to śledztwo
stronie polskiej zarówno ze względu na kwestię wojskową, jak i wagę
sprawy. Zginął prezydent sąsiedniego kraju i w takim wypadku Polska
miałaby absolutne prawo, aby przejąć prowadzone postępowanie. Wymagają
tego ranga tej sprawy i status ofiar.
Polska może zwrócić się do NATO o pomoc w śledztwie?
- Naturalnie, że może. Mamy na przykład prawo do limitu liczby godzin
używania samolotów transportowych oraz do pewnych konsultacji i
współpracy. Polska jako kraj, który poniósł olbrzymią stratę także w
wymiarze wojskowym, ma prawo zasięgnąć takiej opinii u natowskich
specjalistów. Za pośrednictwem tych państw można na przykład uzyskać
monitoring sojuszniczy. Kraje Sojuszu Północnoatlantyckiego posiadają
swoją sieć satelitarną i można się z nimi skonsultować, uzyskać jakieś
informacje na temat przebiegu tego lotu.
Nie dziwi Pana, że na pogrzeb prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie przybyli
dowódcy państw NATO?
- Oczywiście, przede wszystkim dziwi brak samego Andersa Fogha Rasmussena,
sekretarza generalnego NATO. Krótko przed tragedią gościliśmy go w naszym
kraju. Był witany w Belwederze z honorami przez prezydenta. Jest dla mnie
absolutnym zaskoczeniem, że Sojusz nie był w stanie przetransportować
swoich urzędników o blisko 1000 km, które mieli do Krakowa. Mam jak
najgorsze zdanie o tym, że nawet nie przysłano jednego symbolicznego
przedstawiciela.
Dziękuję za rozmowę.
Forum Słowiańskie
gg 1728585