Dodaj do ulubionych

Słowiańska saga

05.03.06, 10:42
Słowiańska saga

Jedynym wyjaśnieniem pojawienia się na Islandii charakterystycznych
półziemianek jest obecność w grupach pierwszych osadników islandzkich
osób zapewne pochodzenia słowiańskiego.

Piotr Kieraciński

www.forumakad.pl/archiwum/2003/06/artykuly/21-bn-slowianska_saga.htm

W średniowieczu na Lofotach kwitło miasto Vagan. Jego znaczenie opierało się
na połowach dorsza, wówczas głównego produktu eksportowego Norwegii. Do
niedawna nie było wiadomo, gdzie leżało tajemnicze Vagan, które znikło z kart
historii z początkiem XV stulecia. Zagadkę rozwiązały badania, które w
początku lat 80. prowadził na Lofotach prof. Przemysław Urbańczyk z Instytutu
Archeologii i Etnologii PAN.

– Byłem akurat po doktoracie i szukałem nowego tematu badań – wspomina.
Rozprawę poświęcił zagadnieniom teoretycznym – metodyce prowadzenia wykopalisk
i procesom stratyfikacyjnym. Wtedy jeszcze metodyka prowadzenia
uporządkowanych badań i ich właściwej dokumentacji nie była powszechnie znana
archeologom, a w każdym razie nie była stosowana w praktyce wykopaliskowej.
Szukając nowego pola badań, wysłał ofertę współpracy do archeologów norweskich
z uniwersytetu w Tromso, uczelni położonej najdalej na północ na świecie.
Chciał ich zainteresować swoimi umiejętnościami prowadzenia wykopalisk.
Norwegowie postanowili przekonać się, jak u siebie w kraju Urbańczyk
zrealizował zagadnienia, które teoretycznie przedstawił w doktoracie. Dwoje
archeologów z Tromso odwiedziło Czersk, gdzie kopał Urbańczyk oraz Pułtusk,
gdzie kopał Andrzej Gołębnik. Oględziny zrobiły na nich takie wrażenie, że
wkrótce obaj polscy archeolodzy wyjechali do Norwegii.

Przemysław Urbańczyk miał przygotować metodyczną stronę wykopalisk na
Lofotach. Norwegowie, na podstawie danych ze źródeł pisanych, zachowanych do
dziś nazw topograficznych oraz śladów na powierzchni, wytypowali lokalizację
tajemniczego Vagan. – Już w 1982 r., gdy otworzyliśmy tam mały wykop
sondażowy, trafiliśmy na grube warstwy kulturowe – wspomina prof. Urbańczyk.
Pod warstwą darni znaleziono pozostałości budynków, kości i ceramikę. Następny
sezon wykopaliskowy potwierdził przypuszczalną lokalizację Vagan.
SUSZONY DORSZ

Na Lofotach nie było w średniowieczu zwartego osadnictwa. Klimat i uboga gleba
uniemożliwiały wyżywienie większej liczby osób zamieszkujących w jednym
miejscu. Każda rodzina mieszkała wśród własnych pól, a wsie i miasta nie
istniały. Jednak każdego roku w lutym wody przybrzeżne wysp roiły się od ławic
dorszy. Średniowieczne rygorystyczne chrześcijaństwo sprawiało, że w ciągu
roku było bardzo wiele dni postnych. Zatem popyt na ryby był w Europie spory.
Nie istniała natomiast dobra metoda konserwacji żywności, gdyż soli nie
wydobywano na taką skalę, jak później. Suszone na mrozie dorsze z Lofotów
trafiały więc na stoły niemal całej Europy. W gabinecie uczonego w IAiE PAN w
Warszawie od 18 lat wiszą na ścianie dwa płaty suszonego dorsza z Lofotów.
Prof. Urbańczyk zapewnia, że po ugotowaniu jeszcze dzisiaj nadawałyby się do
zjedzenia.

Wróćmy jednak do Vagan. Wraz z dorszami w lutym w „mieście” pojawiali się
okoliczni rolnicy, którzy zimą zajmowali się połowem ryb, oraz kupcy, a za
nimi – królewscy poborcy podatkowi. Ośrodek tętnił życiem przez cztery
miesiące, a potem pustoszał aż do następnej zimy.

Norwesko-polski zespół odkrył zwartą zabudowę domów z drewna i darni na
kamiennych fundamentach. Skąd drewniane domy na Lofotach, gdzie nie ma lasów?
Otóż, można tam znaleźć wyrzucone na ląd drewno dryftowe, przyniesione przez
Prąd Zatokowy aż z Ameryki Północnej. – Takie bale, pięknie obrobione przez
morze, niemal gotowe do użycia, widziałem potem na Islandii – mówi Urbańczyk.
Tamtejsze drewno dryftowe pochodzi dla odmiany z... Syberii. W Vagan odkopano
sporo pozostałości średniowiecznych domów o ścianach z darni, u podstawy
grubych na około półtora metra, i podobnym pokryciu dachów.

Była to architektura charakterystyczna dla całej północnej Skandynawii.
Stosowano ją od czasów rzymskich niemal po wiek XX. – Umiejętność budowy domów
„z niczego” warunkowała zasiedlenie surowych, pozbawionych lasów ziem
północnych – mówi prof. Urbańczyk. – Takie budownictwo spotyka się od Lofotów
przez Wyspy Owcze aż po Islandię, Grenlandię i Nową Fundlandię, gdzie także
znaleziono zbudowaną tą metodą około roku 1000 osadę Leifa Erikssona.

Okres świetności Vagan skończył się na początku XV stulecia. Przyczynić się do
tego mogła wielka epidemia „czarnej śmierci”, która w 1348 r. spustoszyła
Norwegię. Z pewnością wpływ na upadek tego ośrodka połowu i handlu suszonymi
rybami miało upowszechnienie się w Europie nowej metody konserwacji ryb –
solenia. – Tak więc udało nam się zweryfikować archeologicznie dane ze źródeł
pisanych – podsumowuje badania prof. Urbańczyk.
TAJEMNICZY WIKINGOWIE

W Norwegii kopał jeszcze przez kilkanaście lat. Były to głównie badania
ratownicze. – W 1992 r. w Bodo, podczas odkrywania osady z okresu wikińskiego,
złożonej z typowych długich darniowych domów skandynawskich, znaleźliśmy coś
niezwykłego – dom wkopany w ziemię. Mała półziemianka miała wymiary ok. 3 na 3
metry, drewniane słupy w narożnikach i przy ścianach oraz kamienny piec
umieszczony w rogu. Żadnemu ze skandynawskich uczonych, biorących udział w
wykopaliskach, niczego to nie przypominało. Dla Polaka jedyną paralelą do tego
obiektu były półziemianki znane z całego obszaru zamieszkanego przez
wczesnośredniowiecznych Słowian. Dokładnie tak wyglądają domy odkrywane od
Nadodrza po Bałkany i od Dniepru po Alpy. – Wtedy pomysł ten wydał mi się zbyt
egzotyczny i zwariowany, aby o nim mówić – wspomina uczony.

Nie dawał mu jednak spokoju. Poszukiwania w literaturze pozwoliły stwierdzić,
że podobne domy znajdowano też w innych częściach Skandynawii. Interpretowano
je bądź jako sauny, bądź jako magazyny nabiału, czy wreszcie jako specjalne
pomieszczenia tkaczy (znajdowano w nich bowiem ciężarki tkackie). – Nikt nie
wpadł na to, że mogą to być domy słowiańskich uczestników wypraw wikińskich –
mówi Urbańczyk.

Najwięcej tego typu półziemianek odkryto na Islandii. Urbańczyk zreferował
swoją hipotezę na kilku konferencjach międzynarodowych. Większości
skandynawskich kolegów pomysł uczestnictwa Słowian w kolonizacji Islandii
wydawał się niedorzeczny. Powszechne jest bowiem tradycyjne przekonanie, że to
Skandynawowie byli motorem postępu w północnych rejonach Europy
wczesnośredniowiecznej. To oni łupili dwory i klasztory, ale też zakładali
miasta i inicjowali powstawanie nowych państw – np. Rusi.

Jednak w 1999 r. prof. Urbańczyk został zaproszony do udziału w wykopaliskach
na Islandii. Wszystkie z odkrytych tam półziemianek pochodzą z pierwszego
okresu osadnictwa, głównie z X wieku. Były też zawsze najstarszymi domami w
osadach zakładanych na dziewiczych terenach. Nie potrafiono jednak
wytłumaczyć, skąd takie dziwne domy na obszarach skolonizowanych przez
skandynawów. I znów pojawiły się przedziwne interpretacje, mówiono np., że
były to tymczasowe domostwa, które stawiano naprędce, na czas budowy
właściwych, długich domów skandynawskich. Życie wkrótce obaliło ten argument.
Podczas badania północnoislandzkiej osady w Sveigakot, założonej we wczesnej
fazie osadnictwa, znaleziono półziemiankę, która była użytkowana intensywnie i
długo. – Znaleźliśmy tam kilkanaście poziomów z paleniskiem przesuwanym w
różne miejsca – mówi Urbańczyk. Zapewne dopiero wzory dominującej w okolicy
kultury sprawiły, że kolejne pokolenie mieszkańców osady zbudowało „normalny”
skandynawski dom naziemny. Zdaniem polskiego uczonego, jedynym wyjaśnieniem
pojawienia się na Islandii charakterystycznych
Obserwuj wątek
    • bolko_turan Re: Słowiańska saga 05.03.06, 10:58
      Przed laty byl na forum artykul o slowianskiej kolonizacji Norwegii i
      tamtejszych ziemiankach slowianskich - wkleil go chyba ignor lub scand, juz nie
      pamietam. Nie moge go znalezc. Moze ktos pamieta tytul artykulu badz slowa
      kluczowe? Szukalem chyba zbyt powierzchniowo, ale uzywajac klucza "norwegii",
      artykulu znlezc nie moglem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka