Dodaj do ulubionych

NOWY NOTATNIK TEATRALNY - WOJNA W POLSKIM TEATRZE

IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 25.01.05, 11:29
Jakie macie wrażenia z lektury? Moim zdaniem numer ważny i bardzo
wartosciowy, oddajacy charakter goracej dyskusji, ale zarazem podsumuwujacy
ja w bardzo ciekawy sposób (in plus zaskoczyła mnie bardzo inteligentna
polemika Mościckiego). Plus naprawdę zdumiwający wywiad z Krystianem Lupą. W
zadnej chyba rozmowie Lupa nie mówił tak szczerze (a nawet przejmująco) o
swoim teatrze, o ludziach. Przeczytałam cały numer - od deski do deski.
Rzadko dziisaj mi sie to juz zdarza.
Obserwuj wątek
    • Gość: T. Mościcki Re: NOWY NOTATNIK TEATRALNY - WOJNA W POLSKIM TEA IP: *.acn.waw.pl 25.01.05, 17:43
      A dlaczego to Łaskawą Panią tak zaskoczyło? Że inteligentna? Czy że autor umie
      formułować wypowiedzi w ojczystym języku? Zaręczam - wypowiedzenie sie w tej
      sprawie nie było trudne. Zwłaszcza wobec intelektualnej bezradności drugiej
      strony, która wyszła przy okazji dziennika pewnego recenzenta. Młody polski
      teatr to nie jest trudny przeciwnik. Cięższą podajcie mi zbroję.
      ukłony
      • jasiek_natolin Re: NOWY NOTATNIK TEATRALNY - WOJNA W POLSKIM TEA 26.01.05, 00:43
        To,że ktoś potrafi formułować wypowiedzi w ojczystym języku,nie znaczy
        jeszcze,że czyni to z sensem.Cała kawalkada frazesów i manipulacji także może
        być ustrojona w doskonały język polski. Tak więc proszę nie czynić zaszczytu z
        czegoś,co dla każdego dziennikarza powinno być oczywistością.Jednak jeśli ktoś
        nie ma wiele do powiedzenia na jakiś temat,to każdej brzytwy się złapie ,żeby
        tylko nie utonąć. Czy sprawność w operowaniu językiem ojczystym nie jest dla
        pana taką brzytwą?
        Bo za inteligencją tego artykuły kryje się po prostu usilne dążenie do
        zdyskredytowania pewnego zjawiska,którego pan nie znosi.I sam pan doskonale
        wie,że jeżeli nawet młody polski teatr nie jest trudnym przeciwnikiem,to stary -
        nawet,jeżeli coś takiego jeszcze istnieje - nie jest w ogóle żadnym
        przeciwnikiem.Pan chyba uważa,że jest heroldem jakiejś niezwykłej nowiny?
        Czy pan uważa,że teatr ma do końca świata tkwić w tym samym miejscu? Młodym
        reżyserom nie brak przynajmniej odwagi w poszukiwaniach,jestem więc
        przekonany,że spośród nich wyłoni się ktoś naprawdę wyjątkowy.Czas pokaże,kto
        nim będzie.
        Nie cierpię takich manipulacji,jaką jest moim zdaniem pański artykuł w
        Notatniku.
        • farfarello Re: NOWY NOTATNIK TEATRALNY - WOJNA W POLSKIM TEA 26.01.05, 09:12
          jasiek_natolin napisał:

          > To,że ktoś potrafi formułować wypowiedzi w ojczystym języku,nie znaczy
          > jeszcze,że czyni to z sensem.Cała kawalkada frazesów i manipulacji także może
          > być ustrojona w doskonały język polski. Tak więc proszę nie czynić zaszczytu
          z
          > czegoś,co dla każdego dziennikarza powinno być oczywistością.Jednak jeśli
          ktoś
          > nie ma wiele do powiedzenia na jakiś temat,to każdej brzytwy się złapie ,żeby
          > tylko nie utonąć.

          Bardzo podoba mi się stwierdzenie, że powinno to być oczywistością dla każdego
          dziennikarza. Może przeczyta to zdanie (i weźmie sobie do serca) recenzent,
          który we wspomnianym numerze "Notatnika" deklarował, że na forum zagląda, a
          którego recenzje stały się ostatnio "bohaterem" lekcji polskiego w jednej ze
          szkół. Na przykładzie zdań z tychże recenzji uczniowie poznawali typowe błędy
          stylistyczne...
        • Gość: T. Mościcki Re: NOWY NOTATNIK TEATRALNY - WOJNA W POLSKIM TEA IP: *.acn.waw.pl 26.01.05, 20:54
          Szanowny Panie,
          Serdeczne dzięki za tę wypowiedź, musze wszakże sprostować, a właściwie może
          raczej: wyjaśnić. Ja nie jestem dumny z osiągnięcia sprawności w posługiwaniu
          się polszczyzna na poziomie czysto komunikacyjnym, choć niektóre wypowiedzi w
          internecie nakazują już taka dumę odczuwać. Choć właściwie Pana nawet i
          rozumiem: ironia jest dziś towarem rzadkim i niechodliwym. Coraz mniej ludzi
          umie się nią posługiwac. Czemu sądzi Pan, że nie mam nic do powiedzenia w
          sprawie "młodego teatru"? Pański post sugeruje,że i owszem mam. Gdybym w istocie
          nic nie miał - Pan nie odezwałby się w tej sprawie.
          Pan oczywiście ma rację - ja dyskredytuję to zjawisko, ale nie dlatego, że
          młode. I nie usilnie, bo nie ja prosiłem redakcję o miejsce w numerze, tylko
          mnie poproszono o wyrażenie swojego zdania na piśmie. Co też uczyniłem. Jeśli
          Pan uważnie przeczytał tekst w Notatniku - a nie wątpię, że tak właśnie było -
          zauważył zapewne, że pobieżne nawet przedstawienie metryk naszych milusińskich
          każe się zastanowić: młodzi oni czy nie. Kilka osób jest wśród nich nawet ciut
          lub duzo starszych ode mnie i paru Kolegów mówiących mniej więcej to samo co ja.
          No więc co to za młody teatr? Czegoś łysawy i brzuchaty. A skąd niepokój, że
          tonę? Świetnie mi się pływa. Brzytwy nie używam od lat. Wolę strzelać.
          Zgadzam się z Panem, że tzw. stary teatr (cokolwiek to znaczy) to dziś żaden
          przeciwnik. Z tą dziedzina sztuki w naszym kraju w ogóle nie jest dobrze, a
          proszę wierzyć - w zamierzchłych latach 80. nazywaliśmy Teatr Polski (wobec
          którego dziś placówka Kiliana jawi sie niemal jako skrajna awangarda), że to
          "trupiarnia". Nie oznacza to wszakże, że należy chwalić wszystko, co stało się z
          tą dziedziną sztuki w ostatnich latach. I wcale nie uważam (nie wiem, w którym
          miejscu Pan to u mnie wyczytał), że teatr powinien tkwić w tym samym miejscu. Ma
          Pan rację mówiąc, że może przyjdzie ktoś młody, kto tę dryfującą łajbę
          naprowadzi na właściwy kurs. Bo to, co teraz się na naszych scenach dzieje - to
          nie są narodziny niczego nowego. To są jakieś niesmaczne konwulsje, a w materii
          artystycznej - zgrane numery sprzed dziesięcioleci. Proszę przeczytać sobie
          Puzyny "Wiosnę w konfekcji", tekst sprzed trzydziestu paru lat. Częsciowo ma
          więc Pan rację. Ale nie ma jej żądając, że wszelkie myśli co nowe należy
          aprobować jako akty odwagi. Pozwoli Pan, że zdobęde się na kilka podobnych: domy
          stawiamy kominem w dół, a fundamenty umieszczamy na balkonie w lewym narożniku.
          Ziemia jak wiadomo jest wklęsła. Ludzie oddychaja skrzelami i plują siarką. To
          odważne myśli, prawda? - ale niewarte publikowania. Niestety taką intelektualną
          odwagą i odkrywczością charakteryzuje się duża część najnowszych dokonań "na
          niwie". A propos - czy Pan już był na "Makbecie" w Polskim? Jeśli nie -
          koniecznie proszę obejrzeć. Ma Pan tam wszystko jak na dłoni. Nowoczesność "w
          domu i zagrodzie", trendy reżyser, trendy dekor, trendy aktorzy, trendy
          adaptacja - tylko sensu brak. Jak Pan widzi - żaden ze mnie herold. Ja po prostu
          opisuję co widzę.
          Faktem jest, że jak Pan zauważył - to, co dzieje się teraz w sztuce teatru
          niezbyt mi odpowiada. Przysięgam - nie będe się czepiał Jarzyny, jeśli znów
          zrobi spektakl na miarę "Uroczystości". Tylko że on nie chce mi dać szansy
          wpadnięcia w zachwyt i dalej stawia dom z fundamentem na balkonie i kominem w
          ziemi. Jeśli zaś w Ateneum będę widział takie knoty jak "Demony" - będę je
          wyśmiewał do upadłego. Zdaje się Pan postrzegać tych, którzy krytycznie piszą o
          trendy polisz fieter jako bande tumanów i wsteczników mających za cel obronę
          tego, co już nie do obrony. Pan ma o mnie i innych dość ograniczoną wiedzę,
          wynikającą zapewne z tego, że nie pisujemy w tytułach o nakładzie ponad 50
          tysięcy. Jesteśmy na marginesie. Ale jeśli dostrzegł Pan mój tekst - to znaczy,
          żeśmy skuteczni i wyraziści. Nawet z tego marginesu.
          Zmartwiło mnie nazwanie mojego tekstu w "Notatniku" manipulacją. Czym
          manipulowałem? Faktami? Są do sprawdzenia - nawet w Internecie. Proszę spojrzeć
          z łaski swojej w debatę w Raszewskim o "Zszywaniu". Znajdzie Pan tam informację,
          kto wykastrował tekst z tych ohydztw. Uczyniła to sama reżyserka w godnym
          politowania strachu. Ale tej informacji nie znajdzie Pan w zamieszczonym w tym
          samym numerze - tuż po moim tekście czołowego chwalcy i kreatora tego
          nieporozumienia, z którym mamy do czynienia od niemal dekady. A jak nazwałby Pan
          dowolne żonglowanie cytatami, mieszanie informacji z komentarzem, demagogiczne
          gry pod publiczkę, którymi namiętnie się posługuje? Nie proszę o publiczną
          odpowiedź - proszę rzecz rozważyć w zaciszu przed komputerem i swoim sumieniem.
          Nieszczęście polega na tym, że ja wypowiadam się tylko w swoim imieniu. I zawsze
          pod swoim nazwiskiem. Również w sieci. Łatwo mnie więc anonimowo zaaatakować w
          Internecie, ponieważ i Pan i parę innych osób kryje się pod wymyślnymi
          pseudonimami. Oprócz mnie na odwagę odkrycia się pozwoliła sobie tylko Maja
          Ruszpel (Maju! Pozdrawiam Cię serdecznie!) i Pani Zofia Sawicka. A czego boi się
          Pan? Pisze Pan rzeczy ciekawe, czasem się z Panem zgadzam, czasem mnie Pan
          irytuje, a byłoby chyba ciekawiej, gdyby wszyscy zdjęli maski i pokazali kim są.
          Mamy karnawał, prawda? Zwłaszcza, że i tak się wszyscy znamy. Duża część tego
          forum to WoT. Gdyby tak się stało - skończyłyby sie te podszczypywanki, tłuste i
          niesmaczne aluzję, spekulacje odnośnie prywatnego życia. Odwagi!
          Szanowny Panie, pozwolę sobie korzystając z tego listu do Pana zwrócić sie do
          osoby podpisanej jako farfarello. Proszę zmienić nauczycielkę, bo chyba korzysta
          ze złych przykładów, gdy uczy Panią poprawnościowych norm. Rezultat - w Pani
          liście. Recenzje nie mogą być "bohaterem", moga być tylko bohaterami. Porządki
          zawsze warto zacząć od swojego obejścia. Jeśli nauczycielka tak uczy młodzież -
          to czyni to bardzo nieskutecznie. I rezultaty sa widoczne. Stan ortografii i
          gramatyki na internetowych forach już nawet nie woła o pomstę do nieba. Leży
          sobie i cicho kwiczy...
          Szanowny Panie Jaśku - byłoby mi miło pogadać z Panem o teatrze, ale sądzę, że
          ciekawsza byłaby nasza dyskusja na tzw. priv. Gdyby miał Pan ochotę - łatwo
          znaleźć mój mail w Internecie. Po krótkiej bytności na forum znów je opuszczam.
          Zajrzę tu za jakiś czas.
          Ukłony
          tm
          • jasiek_natolin Re: NOWY NOTATNIK TEATRALNY - WOJNA W POLSKIM TEA 27.01.05, 00:51
            Dzisiaj może napiszę tylko tyle,że dobrze czuję się w swojej anonimowości.Moje
            nazwisko nic panu nie powie,nie jestem ani nie byłem studentem Wotu,a w budynku
            na Miodowej bywam rzadko. Po prostu lubię teatr ,ale nie jestem z nim związany
            zawodowo w najmniejszym nawet stopniu.Usprawiedliwieniem mojej anonimowości
            niech będzie to,że nikogo po tyłku nie kopię.
            A o tym ,dlaczego pański tekst uważam za manipulację napiszę może jutro,bo
            teraz gały się kleją.

            • jasiek_natolin Re: NOWY NOTATNIK TEATRALNY - WOJNA W POLSKIM TEA 29.01.05, 11:18
              W czym zatem tkwi pańska manipulacja? Pomijam już sam tytuł tekstu, w którym z
              lubością staje pan ramię w ramię z samym bohaterem romantycznym na wyżynach
              jego arystokratycznego uniesienia, niech to będzie poczytane panu za całkiem
              zabawny żart. Dalej jednak sięga pan po dokładnie takie same chwyty, jakie
              wytyka swojemu oponentowi, czyli wyjmuje pan z kontekstu cytat z Pawłowskiego
              i imputuje mu fascynację spektaklem Józefowicza. Czytałem ten tekst i pamiętam,
              że Pawłowski nie napisał w nim laurki dla Józefowicza, lecz po prostu opisał
              to, co widział na scenie.
              A w ogóle stawianie Józefowicza, który robi przedstawienia dla dzieci w wieku
              od lat 5 do 15, obok reżyserów związanych tak czy siak z Rozmaitościami jest
              interesujące, prawda?
              Czy sądzi pan ,że Jarzyna nie zapoznał się z dokonaniami Swinarskiego? Jeśli
              tak, to jest pan naiwny wierząc w tę swoistą ignorancję, z jaką Jarzyna czasem
              lubi się obnosić. Myślę jednak, że pan po prostu dla własnej wygody
              wykorzystuje tę pozę Jarzyny po to, żeby napisać, jaki to z niego ignorant, co
              to ledwie słyszał o tym, że przed trzydziestu laty żył ktoś taki jak Swinarski
              Konrad. Nie jest pan więc ignorantem, lecz manipulatorem, który niektóre fakty
              przemilcza, inne eksponuje, a jeszcze inne koloryzuje na wygodną sobie modłę.
              A ten dowcip z „jedynką” Ryszarda? Przyśnił się panu ? Bo ta historia na
              kilometr pachnie demagogią.
              Ciekawe, że wszystkimi wadami polskiego teatru obarcza pan tzw. młody teatr,
              zupełnie jakby w telenowelach nie występowali aktorzy wszystkich pokoleń.
              I czy pan oczekuje od teatru, że będzie wychowywał nastoletni narybek
              przyszłych elit intelektualnych? Mnie się zawsze zdawało, że od wychowywania
              to są rodzice, a potem szkoła. Teatr może tylko zadawać pytania.
              Kiedy twierdzi pan, że jeśli rozebrać „Burzę” na części pierwsze pod względem
              logicznym, to okaże się, że spektakl Warlikowskiego jest tandetą, ja
              oczekuję, że przeprowadzi pan taki dowód, że udowodni pan ,że „Burza” jest
              błyskotką. Napisać można wszystko, ja też mogę powiedzieć, że „Wyzwolenie” to
              pustka intelektualna, ale jeśli ktoś zmusi mnie, żebym powiedział ,dlaczego,
              okazać się wtedy może, że ja tego ‘Wyzwolenia” po prostu nie rozumiem.
              Tak więc, czy to nie jest manipulacja?
              To co? Może zaprezentuje pan ten swój rozbiór logiczny któregoś ze spektakli
              tak przez siebie pogardzanych? Może i mnie pan przekona do swoich tez?
              A jeśli chodzi o „Zszywanie”, muszę powiedzieć ,że to, co pan napisał świadczy,
              że niczego pan nie zrozumiał ( albo – znowu – nie chciał zrozumieć ). Skoro nie
              jest ważne, jakie słowa bohaterowie wykrzykują, nie ma znaczenia, że jakieś
              bluźniercze zdania z tego przedstawienia wypadną. Bo wszystko, co wypowiadają
              to jedno wielkie tratatatatata. Mogliby tak krzyczeć cały dzień, a z ich ust i
              tak wydobywałaby się pustka, bo te słowa nie znaczą nic. Żart z powieści
              Kundery w dzisiejszym świecie nie ma racji bytu. Z jednej strony to i dobrze
              oczywiście, ale z drugiej... Nie chodzi bowiem o to, co mówią
              bohaterowie „Zszywania”, ale po co to mówią, i co wypowiadane przez nich słowa
              mówią o nich samych. Czy powiedzą „kocham”, czy „ku..” – na jedno wychodzi.
              Czy jest więc sens bronienia jednego zdania w tym przedstawieniu? Czy w tym
              przejawiałaby się bezkompromisowość artysty?
              Niech pan nie będzie taki naiwny, dobrze?
              • Gość: T. Mościcki Re: NOWY NOTATNIK TEATRALNY - WOJNA W POLSKIM TEA IP: *.acn.waw.pl 31.01.05, 20:31
                Sznony Panie,
                Serdecznie dziekuję za ten post. Jeśli Pan pozwoli - odpowiem Panu wysyłając
                e-mail. Powód jest prosty - nie chcę, by moja odpowiedź była asumptem do
                kolejnej rewii insynuacji, zaglądania mi do portfela i wyrażania radości z
                powodu upadku gazety, w której publikowałem. Mnie ten upadek zmartwił przede
                wszystkim z powodu nieszczęscia, które dotknęło moich kolegów. Dla mnie jest to
                prztykiem, dla nich - życiową tragedią, bo stracili jedyne źródło utrzymania.
                Niech się pan mazut nad tym zastanowi. Bo sytuacja w Polsce jest taka, że każdy
                mazut może za chwilę stanąć w takiej samej sytuacji.
                Zatem - w ciągu paru dni pozwolę sobie napisać do Pana - i mam nadzieję, że
                zaczniemy jakąś sensowną rozmowę na temat dzielących nas różnic bez
                akompaniamentu komentarzy, które nie przynoszą ujmy mnie ani Panu, a jedynie
                świadczą o poziomie ich autorów. To nie jest towarzystwo ani dla mnie ani dla Pana.
                Z poważaniem
                tm
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka