02.05.06, 10:09
WAMPIRY

ŁUKASZ MAURYCY STANASZEK

archiwum.wiz.pl/2001/01011200.asp

Archeolodzy badający cmentarzyska znajdują niekiedy zagadkowe groby. Niezwykłe
pozy zmarłych, brak niektórych części ciała - np. głowy - czy przebicie klatki
piersiowej ostrym przedmiotem są niemymi świadectwami praktyk mających
ochronić ludzi przed "wampirami". Takie zabiegi stosowano jeszcze pół wieku
temu...

Co to znaczy "wampir" i czym jest wampiryzm? Wedle wierzeń, wampir to duch lub
ożywione ciało zmarłego, które wychodzi z grobu, błądzi nocą i wysysa krew ze
śpiących, powodując ich rychłą śmierć. Odżywiając się witalną substancją osoby
żywej, jej krwią, nie ulega rozkładowi, który jest normalnym następstwem
śmierci. Wampiry uważano zazwyczaj za ludzi "z krwi i kości", nie zaś za zjawy.

Słowo "wampir" pochodzi z języka prasłowiańskiego (bułgarskie vampir, polskie
wąpierz, ruskie upir). Z języków słowiańskich rozpowszechniło się w całej
Europie, a potem i na świecie. Na ziemiach polskich używano również innych
określeń, m.in. upiór, wypiór, wąpierz, wampierz, strzyga, strzygoń, które
zostały utrwalone w licznych nazwach geograficznych, jak np. Wąpiersk,
Wampierzów, Strzygi.

U Słowian wiara w wampiry sięga co najmniej IV wieku n.e., a więc czasów, gdy
stanowili oni jeszcze wspólnotę językową i kulturową. Świadczą o tym podobne
opowieści o wampirach i sposobach walki z nimi, znane zarówno u Słowian
Południowych (w Serbii, Chorwacji, Bułgarii), jak i Zachodnich (w Polsce,
Czechach, Słowacji). Tak więc wampir jako sprawca zła ma bardzo długą historię
i jest zlepkiem wierzeń, przesądów ludowych oraz wydarzeń, częściowo
autentycznych, mających wytłumaczenie w medycynie.

Ludowe rozumienie sprawiedliwości domagało się, by złoczyńcę spotkała kara
wieczna (wiarę w to podtrzymywała religia chrześcijańska). Dlatego też
uważano, że ktoś, kto był wyrzutkiem społecznym za życia, pozostanie takim i
po śmierci. Było zatem bardzo prawdopodobne, że wampirami "staną się" ludzie
wiodący "żywot występny i rozwiązły", jak również osoby, na których w chwili
zgonu ciążyła klątwa lub przekleństwo. Mogli nimi zostać też fałszywi
świadkowie, niewierzący, pochowani w sposób sprzeczny z nakazami religii (np.
bez ostatniego namaszczenia, ostatniej spowiedzi), martwo urodzone dzieci z
nieprawego łoża, dusze zmarłych dzieci, jak również dziewcząt i młodzieńców,
którzy nie zdążyli użyć życia, co powodowało ich zawiść w stosunku do ludzi
nim się cieszących. Wampirami stawali się także zamordowani lub zmarli
śmiercią gwałtowną (topielcy, samobójcy, zmarli na zarazę).

Warto zwrócić uwagę na zbieżność w czasie relacji o pojawianiu się wampirów z
atakami morowego powietrza. Przyczyną tego były wypadki choroby i gwałtownej
śmierci kilku osób w jednej rodzinie, które napawały strachem pozostałych przy
życiu członków grupy. W czasach średniowiecznych notowano w Europie
Środkowo-Wschodniej liczne epidemie wampiryzmu, idące oczywiście w parze z
epidemiami chorób.

Inspiracją wampirycznych opowieści mogły być też dość często zdarzające się
przypadki przedwczesnego pochówku osób pogrążonych w transie kataleptycznym,
zapaści pourazowej lub letargu. Rabusie grobów, którzy otwierali mogiły zaraz
po pogrzebie, nierzadko byli świadkami przerażających scen. Rozpaczliwe próby
wydostania się z zamknięcia, jakie podejmował żywcem pochowany, były przyczyną
tego, że zwłoki znajdowano w nienaturalnych, konwulsyjnie wykrzywionych
pozach, a dno trumny pełne było świeżej krwi.

Jak antropolodzy mogą dziś stwierdzić, że w jakimś grobie był pochowany
"wampir"? Większość grobów "wampirów" zlokalizowana jest na peryferiach
cmentarzy i brak w nich wyposażenia zmarłego (np. kabłączków, noży,
paciorków), charakterystycznego dla pochówków z okresu wczesnego
chrześcijaństwa. Zgodnie z obrządkiem pogrzebowym już w Polsce
wczesnopiastowskiej na cmentarzyskach ciało zmarłego układano w pozycji
wyprostowanej na wznak, głową w kierunku zachodnim. Groby "wąpierzy" różniły
się od pochówków zwykłych śmiertelników, zwłoki spoczywały bowiem w
nienaturalnej pozycji (innej niż powszechnie przyjęta), były niekiedy celowo
uszkadzane (przebicie ciała lub odcięcie głowy zmarłego), przywalane
kamieniami itp.

Od stuleci ludzie stosowali najrozmaitsze zabiegi antywampiryczne,
zabezpieczające przed powrotem zmarłych do świata żywych. Zwłoki układano, np.
na brzuchu, odcinano głowę "wampira" i kładziono ją między stopami - Polsce
znany jest tylko jeden grób, ilustrujący taką praktykę unicestwiania "upiora".
Jest nim pochówek odkryty na cmentarzysku w Starym Brześciu Kujawskim w
województwie kujawsko-pomorskim. Zwyczaj "kładzenia wampira na gębę" po to,
"by się w ziemię wgryzał", był wśród polskiego ludu bardzo rozpowszechniony.

Ciało "wampira" przebijano czasami ostrym przedmiotem. Opowieści o tym mają
stary rodowód, m.in. biskup Burchard z Wormacji na początku XI wieku opisał
przypadek wampiryzmu, gdzie zmarłe bez chrztu dziecko niewiasty chowały w
miejscu tajemnym i przekuwały je drewnianym kołem, by z grobu nie wstało i
ludzi nie dusiło.

Przedmiotem, którym przebijano ciało zmarłego, mogło być wszystko: zaostrzone
kołki (najskuteczniejsze miały być osikowe), ciernie, zęby od brony, żelazne
kolce, groty strzał, gwoździe. Z obszaru Polski znane są trzy groby, w których
klatki piersiowe zmarłych przekłute zostały kołkiem drewnianym. Znajdowały się
one na cmentarzyskach w Brześciu Kujawskim (województwo kujawsko-pomorskie),
Buczku (województwo łódzkie) i Starym Zamku (województwo dolnośląskie).

Zapobieganie szkodliwej działalności strzygoni poprzez ścięcie im głowy było
sposobem o bardzo długiej historii, ale i bardzo trwałym. Żywość ich przejawia
się m.in. w opisanym w XX wieku zdarzeniu ze środkowej Polski, jak to pewien
gospodarz zapadł w letarg, uznano go za zmarłego i położono do trumny. Późnym
wieczorem, gdy stare kobiety śpiewały pobożne pieśni, nieboszczyk począł nagle
się ruszać. Baby wyskoczyły z chałupy z przeraźliwym krzykiem, że to strzygoń.
Zaalarmowano całą wieś. Początkowo nikt nie chciał wejść do domu. Później co
odważniejsi mężczyźni, uzbrojeni w drągi, siekiery i widły, wpadli do izby,
gdzie stała trumna. Zastali go siedzącego w trumnie i próbującego się z niej
wydostać. Uderzony kłonicą w głowę, obsunął się z powrotem do trumny i więcej
się nie poruszył. Ciało miał jeszcze ciepłe, a policzki zaróżowione. Nikt z
obecnych nie miał wątpliwości, że był to strzygoń. Na wszelki wypadek, aby nie
wyszedł z grobu, postanowiono obciąć mu głowę. Zmarły nie próbował już więcej
razy wydostać się z trumny...

Z opowiadań mieszkańców wielu okolic Polski wynika, że za bardzo stary i
najpewniejszy sposób unieszkodliwienia "wampira" uważano położenie obciętej
głowy między nogami, tak "aby nie mógł jej uchwycić rękoma". Zwyczaj ucinania
upiorowi głowy i umieszczania jej w tym miejscu zrodził się niewątpliwie
jeszcze w czasach praindoeuropejskiej wspólnoty, o czym świadczą podobne do
słowiańskich przypadki obchodzenia się z ciałem, pochodzące ze świata
germańskiego. Zdarzały się tam jeszcze w latach 1561, 1617, 1732 - o czym
można dowiedzieć się z odkryć archeologów - a w samym Berlinie trwały aż do XX
wieku.

Obroną przed upiorami było także wkładanie nieboszczykowi do trumny sierpów,
noży, gwoździ itp., aby wstając z grobu, pokaleczył się i nie mógł kontynuować
swej wędrówki. Etnografowie wspominają o kaleczeniu pięt i przecinaniu pod
kolanami ścięgien oraz o umieszczaniu ostrych przedmiotów w celu
unieszkodliwienia upiora. Innym sposobem utrudniającym wyjście zmarłego było
przywalenie go ciężkimi głazami (szczególnie okolic głowy, klatki piersiowej
albo stóp).

Jednym ze skuteczniejszych i zwykle ostatecznych sposobów uratowania się przed
powrotem zmarłego z zaświatów było unicestwienie go poprzez spalenie, gdyż
wówczas nie mógł już opuścić grobu. W pewnej
Obserwuj wątek
    • bolko_turan (2) Wąpierzy 02.05.06, 10:18
      W pewnej czeskiej kronice z XV wieku zanotowano dwa takie wypadki - w latach
      1336 i 1344. Oto jeden z nich: "W Czechach [...] we wsi Blow umarł pasterz
      Myślęta. Ten wstając co nocy chodził wokół po wszystkich wsiach, ludzi straszył,
      dusił i wywoływał. A gdy został kołkiem przebity, mówił szydząc: a to mi bardzo
      zaszkodzili, bo mi dali laskę, żebym się mógł psom opędzać! A gdy go odkopali,
      był wzdęty jak wół i ryczał strasznie. A gdy go rzucono w ogień, ktoś porwawszy
      kij wbił w niego, i natychmiast trysnęła krew jak z naczynia. Gdy został
      wykopany i włożony na wóz, ściągnął nogi ku sobie jak żywy, ale gdy go spalono,
      całe zło ustało".

      Wiara, że zmarli, wstawszy z grobów, napadają na ludzi i robią im krzywdę, była
      powszechna nie tylko na naszych ziemiach czy ziemiach innych Słowian, ale także
      w starożytnej Babilonii, Egipcie, Indiach, Chinach oraz w wielu innych częściach
      naszego globu. Korzeni wampiryzmu należy zatem szukać w mrokach paleolitycznych
      wspólnot pierwotnych. Potwierdza się też stara prawda, że archaiczne formy wiary
      bywają najtrwalsze i że później, już w innych kulturach, znajdują urodzajną
      glebę do bujnego rozkwitu. Krwawa idea wampiryzmu przetrwała do połowy XX wieku.
      A może w XXI wieku archeolodzy i antropolodzy stwierdzą, że jednak dłużej?



      Odmieńcy

      W średniowieczu, a także później, powszechna była wrogość społeczności wobec
      wszystkiego co niezwykłe. Znalazła ona odbicie w głębokiej wierze, że ludzie
      starzy, biedni i kalecy mają naturalną skłonność do bycia czarownikami, a nawet
      wampirami. Z podobnych przyczyn za przyszłego upiora uważano, w zależności od
      czasu i miejsca, osoby o jakimś szczególnie wyróżniającym się wyglądzie, m.in.
      trwałym kalectwie - garbatych, kulawych, sparaliżowanych, z okaleczonym ciałem.
      Gigantyzm i karłowatość, zajęcza warga, owłosiona wewnętrzna strona dłoni,
      zrośnięte brwi, rude włosy, dwa rzędy zębów albo nadmiernie wysunięte do przodu
      kły, siność i opuchnięcie twarzy, nierówny oddech - także budziły lęk. Nie
      rozumiano wówczas stanów chorobowych osób cierpiących na gruźlicę, serce czy
      nadciśnienie tętnicze. Owo odmienne postrzeganie było związane ze stanami
      patologicznymi zachodzącymi w ciele "anormalnego osobnika" - niepokój lokalnych
      społeczności, dystansujący je od wszelkich odmieńców, wzbudzały też różnego
      rodzaju znamiona charakterystyczne dla danej choroby, np. kilaki. Tylko dokładna
      analiza antropologiczna szkieletu, służąca możliwie jak najwierniejszej
      identyfikacji cech osobniczych zmarłego - tzw. fenotypu - pozwala określić
      niektóre właściwości ludzi traktowanych zarówno za życia, jak i po śmierci w
      szczególny sposób przez ówczesną społeczność.

      Mgr Łukasz Maurycy Stanaszek jest doktorantem w Zakładzie Antropologii
      Historycznej Uniwersytetu Warszawskiego
    • bolko_turan POGAŃSKA RELIGIA SŁOWIAN 02.05.06, 10:21
      POGAŃSKA RELIGIA SŁOWIAN

      Kult duchów i demonów

      www.slawistyka.ath.bielsko.pl/historia/slowianie01.html

      Ważnym elementem religii słowiańskiej była demonologia, czyli ta część wierzeń,
      która dopuszcza istnienie istot pośrednich między bogami a ludźmi. Niektórzy
      badacze są zdania, że religia słowiańska wyłącznie poruszała się w sferze bóstw
      o charakterze demonicznym. Istnienie takiego stanowiska zaznaczyłem na początku
      poprzedniego rozdziału. Z konieczności zmuszony będę przedstawić tylko
      najbardziej istotne postacie demoniczne w mitologii słowiańskiej.

      Do takich zaliczyłbym przede wszystkim dusze zmarłych, wśród nich zaś
      najbardziej interesujące jest zjawisko wampiryzmu. Słowiańskim odpowiednikiem
      międzynarodowego określenia "wampir" jest "strzyga". Wiara w strzygi trwała
      jeszcze bardzo długo, również (a może przede wszystkim) w okresie
      chrześcijańskim. Strzyga to człowiek mający dwie dusze. Poznać go można po tym,
      że rodzi się z zębami. Podczas chrztu ksiądz chrzci tylko jedną duszę, która po
      śmierci "ulata za planety", natomiast ta druga, niechrzczona, dusza wraz z
      ciałem wychodzi z grobu, aby pić krew z ludzi i zwierząt. Aby temu zapobiec,
      trzeba "go kołem osinowym do ziemi przybić i głowę uciąć". Archeolodzy badający
      cmentarzyska znajdują niekiedy zagadkowe groby. Niezwykłe pozy zmarłych, brak
      niektórych części ciała - np. głowy - czy przebicie klatki piersiowej ostrym
      przedmiotem są niemymi świadectwami praktyk mających ochronić ludzi przed
      "wampirami". Takie zabiegi stosowano jeszcze pół wieku temu. U Słowian wiara w
      wampiry sięga co najmniej IV wieku n.e., a więc czasów, gdy stanowili oni
      jeszcze wspólnotę językową i kulturową. Świadczą o tym podobne opowieści o
      wampirach i sposobach walki z nimi, znane zarówno u Słowian południowych (w
      Serbii, Chorwacji, Bułgarii), jak i zachodnich (w Polsce, Czechach, Słowacji).
      Tak więc wampir jako sprawca zła ma bardzo długą historię i jest zlepkiem
      wierzeń, przesądów ludowych oraz wydarzeń, częściowo autentycznych, mających
      wytłumaczenie w medycynie.

      Duchy wodne to kolejna grupa demonów, mających wpływ na życie dawnych Słowian.
      "Są to istoty pełne złości, celują w chwytaniu i topieniu ludzi, wciągając ich w
      wiry wodne. Wylegują się na pobrzeżach wód, odmieniają swoją postać w zwierzęta
      i ryby". Do duchów wodnych należały złowrogie Rusałki, Topielice, Utopcy i
      Wodnicy. Byli to ludzie, którzy utonęli lub popełnili w ten sposób samobójstwo.
      Demony te często miały postać taką, jak w momencie śmierci, chociaż nieraz
      zdeformowaną. Dusze wisielców i straconych złoczyńców przybierały postać
      Latawców i Latawic, były złośliwe, ale nie tak groźne jak duchy wodne.
      Odpowiadały za niektóre zjawiska atmosferyczne i należały do tych demonów, które
      łatwo było przekupić, i wtedy działały na naszą korzyść.
      Na szczęście istniały jeszcze duchy domowe, pożyteczne istoty pilnujące domu,
      zagrody i roli. Były to duchy rodzinne, odpowiadające poniekąd rzymskim larom i
      penatom. Duch taki, choć niewidzialny, traktowany był jak członek rodziny,
      dawano mu poczęstunki i nazywano pieszczotliwie sąsiadem, gospodarzem, dziadkiem
      i ojczulkiem. Jego kult wiązał się w niektórych regionach z kultem węża -
      zaskrońca na Białorusi i pewnych gatunków żmii w Serbii i Chorwacji. Ofiarą dla
      tych duszków miała być czarna kura (lub kogut).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka