ignorant11 21.07.03, 18:51 Sława! Myślę, że warto grupować tematycznie nasze watki; Oto ciekwy link o Czechach: wiem.onet.pl/wiem/fts.html?q=czechy&szukaj.x=41&szukaj.y=11 Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ignorant11 Czechy. Polska. Śląsk 03.08.03, 13:28 www.miramex.com.pl/SYMPOZJA/SEJMIK/S12-SEJM.HTM#referaty Odpowiedz Link
ignorant11 Edward Benesz i kwestia niemiecka 03.08.03, 14:51 Wysiedlenie Niemców z Czechosłowacji. Ewolucja Edwarda Benesza Z punktu widzenia czysto ideologicznego Edward Benesz był typowym przedstawicielem opcji liberalnej, można nawet powiedzieć masońskiej. Wychowany w duchu tejże ideologii miał ambiwalentny stosunek do kwestii narodowej, podzielając stanowisko Tomasza Masaryka, że przyszłe państwo czechosłowackie musi być "republika obywatelską". Z czasem musiał wszakże skorygować swoje poglądy na ten temat. Główną tego przyczyną była tzw. kwestia niemiecka. Budując po 1918 roku państwo czechosłowackie duet Masaryk-Benesz wychodził z założenia, że jego granice należy ustalić wedle kryteriów historycznych, a nie etnicznych. Gdyby bowiem oparto się na kryterium etnicznym, to nowe państwo pozbawione byłoby nie tylko swoich dawnych siedzib, ale i dużej części terytorium. Taką właśnie wizję udało im się przeforsować na konferencji pokojowej. Ceną była obecność w ich państwie aż 3,5 mln Niemców, którzy od samego początku kontestowali sam fakt istnienia czeskiej państwowości. Początkowo Niemcy próbowali bojkotu instytucji państwa czechosłowackiego, ale z czasem musieli zmienić taktykę i zaangażować się w życie polityczne Republiki. Nie było to zaangażowanie szczere, gdyż w odczuciu Benesza, i nie tylko Benesza, Niemcy tylko przeczekiwali i czyhali na okazję, by się od swojej nowej ojczyzny odłączyć. Z tego też względu Benesz sprzeciwiał się od samego początku postulatom nadania Niemcom autonomii, gdyż, jak słusznie sądził, byłby to tylko wstęp do oderwania dużej części terytorium Czechosłowacji i przyłączenia jej do Niemiec. Już w latach 20. Benesz był pesymistą. W rozmowie z jednym z francuskich dyplomatów powiedział: "Nie mam żadnych iluzji co do tego, czego możemy oczekiwać od czechosłowackich Niemców w trudnych okolicznościach. W przypadku silnego zagrożenia zewnętrznego nie będą po naszej stronie". Mimo to podejmował wysiłki, by pozyskać chociaż część Niemców Sudeckich do lojalnej współpracy z państwem. Uczynił bardzo dużo zwłaszcza w ciągu pierwszych dwóch lat swojej prezydentury (1935-1937). Zjeździł całe Pogranicze, agitował, przekonywał i obiecywał Odpowiedz Link
ignorant11 Sprawa Zaolzia(1) 05.08.03, 23:05 CZY POLACY PRZEPROSZĄ CZECHÓW tygodnikforum.onet.pl/1116642,0,4788,925,7,artykul.html Otwarte rany Zaolzia W 1938 roku wojska polskie zajęły cały Śląsk Cieszyński. Dla Czechów to początek wysiedleń, prześladowań i krzywd. Dziś czas rozpocząć dialog na ten temat. IVAN MOTÝL 3.02.2003 Jest jesień 1938 roku. Do chaty na górze Stożek w Beskidzie Cieszyńskim zmierza bojówka miejscowych Polaków. Przychodzą ze wsi Nydek, do niedawna jeszcze czechosłowackiej. Chcą tylko, aby mieszkańcy domu na górskim odludziu pocałowali polską flagę. 81-letnia Zuzana Stebelova z Nydka na zawsze zapamięta, jak matka hardo odprawiała rozkrzyczanych bojówkarzy: Przysięga się przed krzyżem, nie przed takimi chłopami jak wy. W czasie gdy niemiecka armia zabiera Sudety, polscy żołnierze zajmują wąski pas przy północno-wschodniej granicy Czechosłowacji, pomiędzy Boguminem a Jabłonkowem. Polacy wypędzają tysiące Czechów. Nie na długo. Po błyskawicznym rozgromieniu Polski przez hitlerowców we wrześniu następnego roku większość wypędzonych Czechów powraca. - Wielu pała żądzą zemsty i przychodzi do domu z czeską flagą w jednej ręce, a swastyką w drugiej. Niemiecki agresor ma teraz posłużyć Czechom do usunięcia dawnych i głęboko tkwiących zadr w ich stosunkach z polskimi sąsiadami - historyk Józef Szymeczek, przewodniczący Kongresu Polaków w Republice Czeskiej, stara się unikać ostrych słów. Rana w stosunkach czesko-polskich jest wciąż otwarta. "Bez prawa powrotu do Rzeczypospolitej Polskiej" - taki wysiedleńczy glejt polscy policjanci doręczyli 84-letniemu dziś Albinowi Hillowi ze Skrzeczonia pod Boguminem 1 grudnia 1938 roku. Na wyprowadzkę miał tylko kilka godzin. - To było na początku adwentu. Inni Czesi tutaj mieli jeszcze gorzej. Polacy celowo zmuszali ich do wyprowadzki w samą wigilię - opowiada Hill, trzymając w rękach pożółkły dokument, który miał go na zawsze pozbawić możliwości życia na rodzinnej ziemi. W wigilię na bruk Granicę przekroczył w Rychwałdzie, gminie bezpośrednio sąsiadującej dziś z Ostrawą. - Żołnierze na przejściu granicznym jeszcze mnie dokładnie pouczyli. Powiedzieli, że niedługo cała Ostrawa ma należeć do Polski, więc powinienem raczej kierować się dalej w głąb kraju - mówi Hill, przypominając ówczesne hasło bojowe polskich nacjonalistów: "Ostrawica-granica". Do rzeki Ostrawicy w Ostrawie polskie wojsko jednak nie dotarło, chociaż miało ją na wyciągnięcie ręki. - Na własne oczy widziałem, jak w wigilię przez most sykorowski w Ostrawie przejeżdżali na wozach wygnańcy. W rękach mieli poubierane choinki - Hill przywołuje zdarzenia z 24 grudnia 1938 roku. Rozkaz wysiedlenia był dla wielu Czechów tak wielkim zaskoczeniem, że nie potrafili się rozstać z udekorowanym już symbolem Bożego Narodzenia. - Zagubieni i zziębnięci stali z tymi choinkami na rynku głównym, zanim ktokolwiek się nimi zajął - opowiada świadek, który w dzień wigilii był wygnańcem już od czterech tygodni. Zdążył nawet znaleźć pracę w kopalni Zarubek, co dla uciekinierów stanowiło nie lada szczęście. "W czasie świąt nasiliły się prześladowania osób czeskiej narodowości. Czesi byli przesłuchiwani przez komisję karną, która przyjechała do gminy z dalszych rejonów Polski. Poturbowano trzynastu obywateli. Na przykład staruszek, który nigdy nie udzielał się w polityce, został pobity za to, że nie chciał się wyprowadzić. Innym owijano głowy czechosłowacką flagą i przez nią bito" - podaje kronika miejscowości Dolna Lutynia koło Karwiny. 1234567 Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Sprawa Zaolzia(2) wersja czeska 05.08.03, 23:06 CZY POLACY PRZEPROSZĄ CZECHÓW Otwarte rany Zaolzia W 1938 roku wojska polskie zajęły cały Śląsk Cieszyński. Dla Czechów to początek wysiedleń, prześladowań i krzywd. Dziś czas rozpocząć dialog na ten temat. IVAN MOTÝL 3.02.2003 ... ciąg dalszy Dziś, po 65 latach od zagarnięcia Sudetów przez hitlerowców, toczy się otwarty dialog między stroną czeską i niemiecką. - Niestety, między Czechami i Polakami taki dialog jeszcze się nawet nie rozpoczął. Nie powstała ani jedna organizacja, która, tak jak na przykład Czesko-Niemiecki Fundusz Przyszłości czy Wspólnota Ackermann, zajęłaby się wzajemnymi krzywdami Czechów i Polaków z tamtego czasu - martwi się Szymeczek. Wydarzenia z lat wojny nie mogą już, jego zdaniem, służyć za źródło nienawiści narodowej na Zaolziu. - Jasne, że niektórzy świadkowie wywodzący się z obu narodów tych krzywd nie zapomną - mówi. Zwraca jednak uwagę, że po roku 1989 Zaolzie ominęła fala skrajnego nacjonalizmu, która w Europie zalała głównie byłą Jugosławię. - Już kilkakrotnie zdarzało się, że spory narodowościowe pomiędzy Czechami a Polakami na ziemi cieszyńskiej (w oryg. Tieszinsko, czeska nazwa geograficzna Zaolzia - przyp. Forum) prowadziły do napięć, jakich później byliśmy świadkami w Bośni i Hercegowinie. Niemniej nigdy nie palono tutaj wsi i tylko sporadycznie kogoś zabijano, a wszystko kończyło się z reguły na paru bijatykach i wybitych oknach - uzupełnia polskiego kolegę czeski historyk Petr Beck z Muzeum Ziemi Cieszyńskiej w Cieszynie Czeskim. Mówiąc o napiętych sytuacjach Beck ma na myśli czesko-polskie walki o Śląsk Cieszyński w latach 1918-1920 i właśnie rok 1938. "W październiku tego roku wypędzono 86 czeskich rodzin, razem 319 osób. Kolejni wypędzeni dołączyli w wigilię, podczas najgorszych mrozów. Było to wielkie cierpienie zarówno dla tych, którzy musieli wynieść się jako żebracy, jak i tych, którzy mogli zostać" - zapisał tuż po zajęciu ziemi cieszyńskiej mieszkaniec Bogumina Frantiszek Szima, którego notatki przechowuje dziś archiwum powiatowe w Karwinie. Najpierw tabliczka, potem dom Z Bogumina wygnano również rodziców Dagmary Stolarzikovej z Ostrawy. - Mama była nauczycielką, tata urzędnikiem. Oboje już wcześniej domyślali się, że na ziemi cieszyńskiej nie będzie się działo dobrze, więc nas z siostrą wysłali wcześniej do cioci do Ostrawy - wspomina Stolarzikova, która w Boguminie zdążyła skończyć pierwszą klasę w nowo wybudowanym czeskim gimnazjum. Rodzina miała willę obciążoną hipoteką. Matka Anna Szlachtowa uczyła w czeskiej zerówce. - Przyjazd polskiego wojska do Bogumina opisywała późnej z należną dawką czarnego humoru. W odróżnieniu od eleganckich żołnierzy z czechosłowackiego posterunku w Boguminie polscy żołnierze wyglądali nędznie - mieli karabiny na sznurkach - Stolarzikova przytacza opowieść matki. 1234567 Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Sprawa Zaolzia(3) wersja czeska 05.08.03, 23:07 CZY POLACY PRZEPROSZĄ CZECHÓW Otwarte rany Zaolzia W 1938 roku wojska polskie zajęły cały Śląsk Cieszyński. Dla Czechów to początek wysiedleń, prześladowań i krzywd. Dziś czas rozpocząć dialog na ten temat. IVAN MOTÝL 3.02.2003 ... ciąg dalszy Na decyzję o wypędzeniu nie trzeba było długo czekać. - Najpierw przyszedł żołnierz mówiąc, że tabliczka na furtce, która ostrzegała przed złym psem, musi być w języku polskim. Wkrótce potem przyszli od razu z rozkazem ewakuacyjnym. Na spakowanie rodzice dostali 24 godziny - wspomina Stolarzikova. Rodzina została w Ostrawie, a do Bogumina wróciła dopiero na wiosnę 1945 roku. - Dom był zdewastowany, ale rodzice nie dociekali, kto w nim mieszkał za panowania Polaków ani później, za Niemców. Podziwiam, że po tak bolesnych doświadczeniach wojennych nie zgorzknieli i nigdy nie nabrali do Polaków szowinistycznych uprzedzeń. Z fotografem prezydenta Do saloniku dla gości w siedzibie Kongresu Polaków w czeskim Cieszynie sekretarka wnosi dzbanek z gorącą herbatą i solidną porcją miodu. Z fotografii na ścianie spogląda polski prezydent Ignacy Mościcki, stojący na czele państwa od roku 1926 aż do niemieckiego najazdu w 1939 roku. Pożółkłe zdjęcie pochodzi z jesieni 1938 r., kiedy to odwiedził "starą ojczyznę" - Zaolzie, zajęte przez polskie wojsko. - Zrobiłem wtedy we Frysztacie cały reportaż z prezydenckiej wizyty - wyjaśnia autor zdjęcia, 87-letni Frantiszek Sikora. Na stole pojawia się jedna fotografia za drugą. Ze wszystkich bije pogodny nastrój: Mościcki radośnie witany przez dzieci w cieszyńskich strojach ludowych, polski generał Edward Rydz-Śmigły podczas przeglądu przybyłych wojsk, Mościcki z karwińskim starostą, czy pani prezydentowa kosztująca zupę z kuchni polowej. - To był wielki dzień dla Polaków w mieście. Czesi i Niemcy dla odmiany woleli raczej nie wychodzić na ulice - wspomina Sikora. Sam wówczas deklarował czeską narodowość. - Byłem handlowcem w trójjęzycznym mieście, a to wymagało dobrej znajomości czeskiego, polskiego i niemieckiego. A do tego jeszcze trzeba było władać gwarą cieszyńską - wyjaśnia. O pozwolenie na dokumentację wizyty poprosił płynną polszczyzną samą głowę państwa: Miałem już doświadczenie z prezydentami, w 1935 r. we Frysztacie pytałem o możliwość fotografowania Masaryka. O tym że Polacy wyganiają tysiące Czechów, wiedział, ale nie sądził, żeby padło także na niego. Nie padło. Po wejściu Niemców został nawet nadwornym fotografem karwińskiego barona węglowego Larischa. 1234567 Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Sprawa Zaolzia(4) wersja czeska 05.08.03, 23:11 ... ciąg dalszy Po drugiej stronie barykady Koleżanka Sikory Wanda Vantuchowa po wkroczeniu Niemców znalazła się po drugiej stronie barykady z racji polskiej narodowości. - W 1938 r. widziałam, jak Polacy wyganiają Czechów, a na spakowanie się dają im sześć, dwanaście albo dwadzieścia cztery godziny. Ani mi przez myśl nie przeszło, że za kilka miesięcy będziemy uciekać i my - opowiada. Jej ojciec próbował chronić rodzinę przed groźbą niemieckiego ataku ewakuacją do wschodniej Polski. Doszli do Lublina, ale hitlerowskie wojska były szybsze. Potem nastąpił zwrot, znamienny dla targanej politycznymi wichrami ziemi cieszyńskiej. Ciotka wyszła za niemieckiego żołnierza, rodzina podpisała volkslistę i praktycznie całą wojnę spędziła w Berlinie. - Nawet jeszcze pamiętam adres, Steinmetzstrasse 62 - mówi kobieta. Inni Polacy z ziemi cieszyńskiej wyszli na tym gorzej. Zwłaszcza ci, którzy w 1939 r. zdążyli na mobilizację. Na wschodzie czekała ich pułapka zastawiona przez Hitlera i Stalina, dzielących między siebie Polskę. Niejeden cieszyński krajan, który zakładał mundur polskiego oficera i wierzył, że w radzieckiej Rosji powstanie teraz legionowe wojsko przeciwko hitlerowcom, gorzko się rozczarował. Czekał go łagier, a później zbiorowy grób w Katyniu. Ondrzej Polok, ojciec Stebelovej, dostał jesienią 1938 r. ostrzeżenie od Polaków, że przyjdą go pociąć piłą. - Tata przez to kilka tygodni ukrywał się nocami w lesie, a w tym czasie polskie bojówki systematycznie wybijały nam okna. Powiem panu, baliśmy się o swoje życie - opowiada Stebelova. Rodzina deklarowała się jako czeska, choć w praktyce przynależność narodowa była tu sprawą względną. Mieszkańcy górskich wsi na ziemi cieszyńskiej byli przede wszystkim "gorolami". Do tego wszyscy mówili po "gorolsku" - gwarą do dziś określaną tu jako "po naszemu" - barwną mieszanką czeskiego i polskiego (z wieloma neologizmami), z której równie mało zrozumie Polak z Warszawy, co Czech z Pragi. Z okupacji pod okupację Czescy i polscy nauczyciele zgadzają się w jednym. Podręczniki historii praktycznie nie poświęcają miejsca polskiej okupacji ziemi cieszyńskiej, a całe zagadnienie spada na barki wykładowcy. - Nie wiem, czy taki temat da się w ogóle obiektywnie przedstawić. Polski nauczyciel będzie zawsze wykładał materiał inaczej niż czeski - mówi dyrektorka polskiej szkoły w Hradku Renata Czaderova. - Spór o ziemię cieszyńską ma swoje korzenie między innymi w konflikcie o te tereny z lat 1918-1920, przy czym nieporozumienia między dwoma narodami nie ustały też w międzywojennej Czechosłowacji - przypomina historyk Petr Beck. - Raz paliło się w gminie Szumbark i do pożaru jechała czeska drużyna strażacka. Kiedy strażacy zobaczyli, że pali się polskie gospodarstwo, zawrócili i pozwolili mu spłonąć - opowiada. Podobnie zachowywali się, jego zdaniem, polscy strażacy, kiedy płonęły zabudowania czeskie. Ocenia się, że z ziemi cieszyńskiej w 1938 i na początku 1939 roku wygnano od 20 do 30 tysięcy Czechów. - To był czas wielkiego zamętu, liczby wypędzonych do dziś nie możemy dokładnie ustalić - mówi historyk. Zwykle wyganiano według klucza: kto nie jest rodakiem, musi opuścić Polskę. Podobną zasadę stosowano wobec tych, którzy przedtem pracowali w administracji czeskiej i działali w czeskich organizacjach. - Jak udało mi się stwierdzić na podstawie zapisków kronikarskich i rozmów ze świadkami, polscy urzędnicy z Warszawy czy Krakowa w większości zachowywali się po rycersku. Najgorsi byli sfanatyzowani miejscowi ludzie - podkreśla Beck. Ziemię cieszyńską trudno jest zdefiniować pod względem etnicznym. Według autochtonów - Czechów, Niemców i Polaków - żyli tu ludzie, którzy deklarowali swego rodzaju "przynależność ziemską" do Śląska Cieszyńskiego. Podczas gdy hitlerowcy terroryzowali Polaków, co było w części zemstą za wypędzenie podczas krótkotrwałych polskich rządów około pięciu tysięcy Niemców, prześladowania Czechów były dość umiarkowane. Hitlerowcy umożliwili większości obywateli wybranie tzw. narodowości śląskiej, a nadana z urzędu volkslista uczyniła z nich obywateli niemieckich, podzielonych na cztery kategorie wedle ich lojalności w ocenie okupanta. - Mnie wpisali na volkslistę od razu, mimo że o nią nie prosiłem. Dla odmiany szwagier, aktywny członek organizacji Sokol i przedwojenny kolejarz, prosił o nią kilka razy, ale nigdy nie dostał. I na szczęście dla niego - Jan Stebel wraca wspomnieniami do początku lat 40. Ziemia paradoksów W 1942 r. zmobilizowano go do Wehrmachtu i po krótkim szkoleniu pomaszerował na front wschodni. - Kierunek Moskwa. 17 września 1942 r. zostałem po raz pierwszy ranny - opowiada ten były żołnierz armii niemieckiej. - To było straszne. Rosjanie uzbrojeni w zwykłe karabiny napierali na nas chmarą. Pierwszy szereg powaliliśmy seriami z ckmów, ale zaraz za nim ruszał drugi - po plecach zabitych. Kiedy w panice chcieliśmy się wycofać, uzbrojeni po zęby esesmani pędzili nas z powrotem - Stebel opowiada, jak polityczna zawierucha rzucała zwyczajnymi ludźmi ze Śląska Cieszyńskiego. Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Sprawa Zaolzia(5) wersja czeska 05.08.03, 23:12 ... ciąg dalszy Zbliżamy się do historycznego mostu nad graniczną rzeką w czeskim Cieszynie, którą Czesi nazywają Olszą, a Polacy Olzą. Aż do roku 1920, kiedy to jednolite dotąd miasto śląskie podzieliła granica państwowa, przez most co pół godziny przejeżdżał tramwaj. - W październiku 1938 r. przechodziły tędy na mocy ultimatum mego imiennika, ministra spraw zagranicznych Józefa Becka, polskie jednostki - mówi historyk Beck. Jak się okazało po przebadaniu drzewa genealogicznego, wywodzi się on z tego samego rodu co ten zmarły w 1944 r. polityk. - Ale jest to naprawdę dalekie pokrewieństwo z wielkim europejskim rodem szlacheckim Becków - dodaje z uśmiechem historyk. Ziemia cieszyńska jest krainą paradoksów, których trudno by szukać gdzie indziej w Czechach. * * * Rok 1938 na ziemi cieszyńskiej - co mówią Czesi? Księstwo Cieszyńskie zalicza się do pozostałości Górnego Śląska, utraconego po roku 1742 przez habsburżankę Marię Teresę w wojnach z Prusami. Wielonarodowy skrawek ziemi o powierzchni 2,2 tys. kmkw. po kryzysie i krótkiej wojnie w latach 1918-1920 rozdzieliły między siebie Czechosłowacja i Polska. Od wiosny 1938 r. zarówno przedstawiciele mniejszości polskiej jak i Warszawa domagali się pełnej autonomii dla czechosłowackiej ziemi cieszyńskiej. Niemieckie i proniemieckie siły na ziemi cieszyńskiej żądały plebiscytu. - Polska mniejszość jest zdecydowana postawić żądanie poprawy jej sytuacji w republice poprzez akt prawny zapewniający takie swobody autonomiczne, które nie tylko uchroniłyby Polaków w Czechosłowacji przed dalszym wynaradawianiem, lecz również umożliwiły przywrócenie własności ziemi, którą im w roku 1920 odebrano - mówił na przykład 28 marca 1938 r. w czeskim parlamencie poseł Wolf ze Związku Polaków w Republice Czechosłowackiej. Inny polski poseł, komunista Śliwka, kontrował wówczas: Tam gdzie stanie stopa pana Wolfa i jego wspólników, trawa nie rośnie przez siedem lat. Program autonomii przedstawiony tu przez posła Wolfa jest wierną kopią tego, co głosi i pisze Konrad Henlein. (Henlein przewodził tzw. Niemcom Sudeckim, dążącym do oderwania od Czechosłowacji terenów zamieszkanych przez mniejszość niemiecką (przyp. FORUM). ... ciąg dalszy 27 września 1938 r. polski rząd przedłożył w Pradze notę z żądaniem oddania czechosłowackiej części ziemi cieszyńskiej. Notę odrzucono, a rząd Czechosłowacji zaproponował powołanie mieszanej, czesko-polskiej komisji pod patronatem Wielkiej Brytanii i Francji. Jednak Józef Beck, polski minister spraw zagranicznych, wystosował kolejną notę - z 12-godzinnym ultimatum. Żądał między innymi "wycofania z Zaolzia czechosłowackiego wojska i policji". 1 października, w napiętej sytuacji po układzie monachijskim, Czechosłowacja skapitulowała i przyjęła polskie warunki. - Oczywiście niepodobna zgadzać się z teoriami niektórych polskich historyków, że nic się nie stało, a Polska jedynie zajęła, po oficjalnym porozumieniu z rządem w Pradze, sporne terytorium z lat 1918-1920 - mówi polski historyk i przewodniczący Kongresu Polaków w Republice Czeskiej Józef Szymeczek. Zajmowanie obszaru o powierzchni 810 kmkw. zakończono 11 października 1938 roku. Granica przebiegała między dzisiejszymi dzielnicami Ostrawy - Hruszov i Michalkovice, przez Radwanice, Orłową i Ligotkę do wsi Tyra i dalej do granicy ze Słowacją. Czeskie organizacje i stowarzyszenia zostały rozwiązane, podobnie jak wiele organizacji niemieckich. Wysiedlono 20 do 30 tysięcy Czechów i około pięciu tysięcy Niemców. Historia ziemi cieszyńskiej pod rządami Polski kończy się 1 września 1939 r., kiedy tereny te zajęli Niemcy. Do rąk czeskich wróciły one po sześciu latach. Na podstawie Týden Co mówią Polacy? Konflikt wokół Śląska Cieszyńskiego ma swoją genezę w pierwszych latach po I wojnie światowej, a więc na dwa dziesięciolecia przed zajęciem Zaolzia przez wojska polskie w 1938 roku. 23 stycznia 1919 r. armia czechosłowacka wkroczyła na polską część Śląska Cieszyńskiego, podzielonego tymczasowo 5 listopada 1918 roku na podstawie porozumienia dwóch władz lokalnych - polskiej Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego i czeskiej Rady Narodowej Śląska - według kryteriów etnicznych. Śląsk Cieszyński był atrakcyjny dla władz praskich głównie ze względów gospodarczych. Na jego terytorium znajdowały się kopalnie węgla w Zagłębiu Karwińskim, huta żelaza w Trzyńcu oraz odcinek linii kolejowej łączącej Czechy ze Słowacją. Czesi zamierzali zająć cały Śląsk Cieszyński, od Ostrawy po Bielsko, jednak po starciach z siłami polskimi zatrzymali się na linii górnej Wisły. O ostatecznym podziale Śląska Cieszyńskiego, Spisza i Orawy zadecydowała 28 lipca 1920 roku Konferencja Ambasadorów, ciało wykonawcze Rady Najwyższej zwycięskich mocarstw alianckich. Strona polska musiała ograniczyć swój stan posiadania, tracąc dodatkowo część Cieszyna, na zachodnim brzegu Olzy, oraz Frysztat, Trzyniec i Jabłonków. (Polsce przyznano tylko północno-wschodnią Orawę i północno-zachodni Spisz). W granicach Czechosłowacji znalazło się 184 tys. Polaków. Zanim to nastąpiło, władze czeskie nasilały ucisk ludności polskiej, zwłaszcza w obliczu planowanego plebiscytu, do którego ostatecznie nie doszło. Należy dodać, że w okresie międzywojennym, mimo pewnego złagodzenia represji, prawa polskiej mniejszości narodowej w Czechosłowacji nie były w pełni respektowane. Na podst. książki prof. Marka Kamińskiego "Konflikt polsko-czeski 1918-1921", Instytut Historii PAN, Wydawnictwo Neriton, Warszawa 2001. Odpowiedz Link
lacietis Czy Czesi przeproszą Polaków za stworzenie Zaolzia 21.10.03, 13:31 W czasach komunistycznych - ale i dzisiaj - za bardzo przejmowano się w Polsce polskimi "grzechami" wobec Czechosłowacji, a zupełnie ignorowano czechosłowackie... Nie widzę problemu wyzwolenia Zaolzia z Czeskiej niewoli, tylko problem Czechosłowackiej agresji na polską część Śląska Cieszyńskiego w 1919roku! Bo, że sobie panowie Masaryk i Beneš, założyli państwo czechosłowackie w granicach historycznych Królestwa Czech i Górnych Węgier - to raczej ich problem, a nie polski, czy niemiecki. To, że Czechosłowacja potrzebowała linii kolejowej Ostrawa-Cieszyn_czadca, czy huty w Trzyńcu, jest po prostu bezczelnym argumentem. Polacy też potrzebowali huty w Trzyńcu i kopalnii w Karwinie, a przede wszystkim miejscowi Polacy mieli prawo przy rozpadzie poprzedniego państwa {Austro-Węgier} do SAMOSTANOWIENIA! Nic nie wiem na ten temat by Czesi przeprowadzali debaty, o tem jak to podstępnie i bezczelnie zagarnęli połowę Księstwa Cieszyńskiego - z dominującą ludnoscią polską! A może górnicy w Karwinie powinni byli byś lojalni wobedz Czechosłowacji w styczniu 1919, gdy oddziały czechosłowackie pod dowództwem francuskich oficerów napadły na Polskę?... Może Polska powinna przeprosić jeszcze za to, że nie oddała wówczas całego Cieszyńskiego i że granica zamiast na Białce, przebiega dzisiaj na Olzie?... Udział Hitlera w sprawie "Sudetów" i wyzwolenia Zaolzia zaciemnia sprawę. Powoduje, że sprawy oczywiste zmieniają swe kształty. Bo ani Polacy zaolziańscy, ani Niemcy "sudeccy" nie mieli żadnych powodów do lojalnosci wobec Czechosłowacji - która siłą i wbrew oporowi zbrojnemu owej ludności, dzięki poparciu Francji {czy nie czas na zrewidowanie naszej nieuzasadnionej sympatii do żabojadów?] zagarnęła prawem kaduka ziemie z miażdżącą przewagą ludności polskiej i niemieckiej (a także węgierskiej). A może jest inaczej - może to Polacy byli nielojalni wobec Niemiec wszczynając powstania: wielkopolskie i śląskie? Może powinni byli być lojalni wobec Rzeszy, na terenie Warthelandu - bądź co bądź włączonego dekretem Hitlera (coś jak decyzja Masaryka) do Rzeszy (coś jak Czechosłowacja)? I na koniec pytam się: gdzie lojalność Czechów wobec władz Protektoratu, gdy (dopiero) w maju 1945roku zwrócili się przeciwko wojskom niemieckim na nieodłącznym terenie Rzeszy Wielkoniemieckiej - w Protektoracie Czech i Moraw! Najlepszym dowodem na słuszność polskiej akcji w 1938r. są dwa fakty: 1.Czeskich kolonistów (jakby ktoś nie rozumiał - tacy czescy Volksdeutsche - czyli Volkstschechen)wyrzucali spontanicznie miejscowi Polacy - a więc: nie pragnęli oni władzy ČS, byli zadowoleni z powrotu do Polski, rzady czeskie były dla nich dokuczliwe (stąd brzydkie, ale zrozumiałe pragnienie zemsty...). 2.Dziś na Zaolziu, niewiele jest miejsc gdzie Polacy stanowią choćby połowę populacji - a przed wojną było odwrotnie. Zostali w państwie Czechosłowackim zbohemizowani - gdyż obcy okupant nie umiał i nie chciał zapewnić im właściwych warunków rozwoju... Dobrze jest bić się w piersi za swoje winy - ale nie winy urojone i wmówione nam przez bezczelnych (w tym wypadku) sąsiadów. p.s.:Cieszyn Zachodni zawsze był czeski - ale jeszcze wróci do macierzy Odpowiedz Link
ignorant11 CZESI 07.08.03, 04:13 CZESI Nowa encyklopedia powszechna PWN © Wydawnictwo Naukowe PWN SA CZESI, naród zachodniosłow. zamieszkujący gł. Czechy (9,7 mln), mieszkają również w USA (ok. 500 tys.), Słowacji (ok. 63 tys.), Kanadzie (ok. 50 tys.), Francji, Niemczech, ogółem ok. 10,4 mln; język czeski. Ludność słow. napłynęła na te tereny (określane hist. nazwą łac. Bohemia) w V w. Były to plemiona Czechów, Chorwatów czes., Łuczan, Zliczan, Dudletów, Deczan, Pszowian. Po upadku państwa wielkomorawskiego, na przeł. IX i X w. zjednoczyły się wokół najsilniejszego plemienia — Czechów; powstało państwo z dyn. czes. Przemyślidów na czele; w IX w. rozpoczął się proces chrystianizacji Czechów; od 2 poł. XII w. w obrębie Rzeszy; od 1526 podlegali władzy Habsburgów, później wchodzili w skład monarchii austro-węg. (do końca I wojny świat.). W XVI–XIX w. wyraźne nasilenie wpływów niem., zwł. w wyższych warstwach społ.; mimo germanizacji język i kultura czes. przetrwały w warstwach ludowych. W XIX w. rozpoczął się proces odrodzenia nar., zainicjowany przez czes. inteligencję (początki nauki i literatury w języku czes.), w wyniku którego ukształtował się współcz. naród czeski. Czesi w Polsce. W II RP mieszkało 38 tysięcy Czechów (spis z 1931); gł. rolnicy w woj. wołyńskim (osiedlali się tam od 2 poł. XIX w.) oraz 4 tys. w woj. łódz., gł. w Zelowie (od pocz. XIX w.), przede wszystkim rzemieślnicy i robotnicy. Ludność czes. nie brała udziału w życiu polit. Polski, natomiast przywiązywała wielką wagę do zachowania tradycji oraz odrębności nar.; na Wołyniu istniały szkoły czes., działała Czes. Macierz Szkolna i inne lokalne organizacje (m.in. Tow. Roln., Stowarzyszenie Sport. „Sokół”. Obecnie Polskę zamieszkuje ok. 4 tys. Czechów, gł. w Zelowie i okolicy; tworzą wspólnie ze Słowakami Tow. Społ.- Kult. Czechów i Słowaków (zał. 1957), wydają pismo „Żivot”. J. TOMASZEWSKI Mniejszości narodowe w Polsce XX wieku, Warszawa 1991. WIĘCEJ; encyklopedia.pwn.pl/15153_1.html Odpowiedz Link
ignorant11 Aglicy chcieli spłacić dług za orłow-lotników? 30.08.03, 23:37 Czechy/ Brytyjscy ochotnicy chcieli bronić Praskiej Wiosny (PAP) 20-08-2003, ostatnia aktualizacja 20-08-2003 14:54 20.8.Praga (PAP) - Na kilka tygodni przed inwazją wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 roku w kraju tym przebywało kilkudziesięciu brytyjskich ochotników wojskowych, którzy chcieli wesprzeć ówczesne władze w walce z interwentami Wiadomość taką podał w najnowszym dodatku magazynowym czeski dziennik "Pravo". Według byłego pracownika sekcji brytyjskiej w ministerstwie spraw zagranicznych Czechosłowacji Jana Mrazka, ówczesne władze brytyjskie, mocno sympatyzujące z Praską Wiosną, sondowały różne możliwości wsparcia ówczesnych przemian O możliwościach pomocy wojskowej Mrazek rozmawiał m.in. z korespondentem wojennym "Timesa" Charlesem Humem (bratankiem byłego brytyjskiego premiera) i ówczesnym konserwatywnym posłem Montgomerym Hydem, który w czasie II wojny światowej był szefem brytyjskiego wywiadu na Dalekim Wschodzie W pierwszych dniach lipca 1968 roku, kiedy w kręgach ówczesnych władz coraz głośniej zaczęto mówić o możliwej interwencji, a naciski Rosjan na ekipę Alexandra Dubczeka nasilały się, czechosłowackie ministerstwo spraw zagranicznych otrzymało anonimowy (jak ustalono, napisany na maszynie brytyjskiej ambasady w Pradze) tekst, określający warunki, na jakich brytyjscy ochotnicy wojskowi gotowi byliby bronić "integralności terytorialnej Czechosłowacji przeciwko interwencji zewnętrznej i w przypadku próby puczu" Jan Mrazek (który przed 1968 rokiem przez wiele lat pracował jako dyplomata w Londynie) opisał spotkanie z mężczyzną, który przedstawił się jako Cape, a który - jak ocenił Mrazek - był przedstawicielem brytyjskiego wywiadu i koordynował akcję brytyjskich ochotników wojskowych, chcących walczyć w Czechosłowacji w obronie Praskiej Wiosny Od mężczyzny tego dowiedział się, że grupy ochotników (w większości czechosłowackich emigrantów) przebywają już w okolicach Pragi, Brna i Bratysławy. Kilka grup oczekiwało ponoć na rozkaz w Austrii w regionach przygranicznych. W Pradze ochotnicy zakonspirowani zostali jako statyści, występujący w kręconym tam akurat amerykańskim filmie wojennym "Most w Remagen" (The Bridge at Remagen) Ostatecznie czechosłowackie władze nie przyjęły pomocy brytyjskich ochotników. Jan Mrazek sądzi, że całą akcję podjęto z inicjatywy rządzącej wówczas w Wielkiej Brytanii Parti Pracy, za wiedzą i zgodą premiera Harolda Wilsona, który jednak oficjalnie nie mógł jej wesprzeć Zbigniew Krzysztyniak (PAP) dmi/ kan/ mw/ Odpowiedz Link
ignorant11 Czechy zaczną reformę finansów 26.09.03, 20:59 Czechy zaczną reformę finansów d, PAP 26-09-2003, ostatnia aktualizacja 26-09-2003 20:37 Czeski parlament uchwalił w piątek wszystkie projekty ustaw związanych z reformą finansów; jest ich jedenaście. To podwójny sukces czeskiego rządu koalicyjnego Vladimira Szpidli, który kilka godzin wcześniej przetrwał głosowanie nad wotum nieufności Rządowy pakiet reform wprowadza cięcia w wydatkach budżetowych i zmiany podatkowe. Celem reformy jest zmniejszenie deficytu do 4 proc. PKB w 2006 r. z oczekiwanych w tym roku 7 proc. Wśród uchwalonych reform znalazło się stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego, tak by w 2013 r. mężczyźni i bezdzietne kobiety przechodzili na emeryturę po ukończeniu 63 lat. Obniżany ma być z kolei wymiar wcześniejszych emerytur. Obniżony został też zasiłek chorobowy: za pierwszy trzy dni zwolnienia lekarskiego - aż do połowy obecnego poziomu. Niższy będzie także zasiłek za pierwsze 14 dni zwolnienia. Posłowie uchwalili też zamrożenie na trzy lata wynagrodzeń urzędników państwowych, których płaca nie będzie mogła przekraczać trzykrotności przeciętnego wynagrodzenia w sektorze publicznym. "Położyliśmy solidne fundamenty pod budżet" - skomentował po głosowaniu premier Szpidla. Minister finansów Bohuslav Sobotka przypomniał, że przegłosowany pakiet to dopiero początek głębokiej reformy finansów publicznych. "Przygotowujemy drugą fazę, która rozpocznie się wraz ze złożeniem trzech projektów ustaw dotyczących walki z szarą strefą" - zapowiedział. Odpowiedz Link
ignorant11 W Czechach tylko do końca miesiąca będzie można pł 03.10.03, 00:51 W Czechach tylko do końca miesiąca będzie można płacić 10- i 20-halerzówkami Tomasz Grabiński 02-10-2003, ostatnia aktualizacja 02-10-2003 21:50 Tylko do końca października będzie można płacić w Czechach najmniej wartościowymi monetami - 10- i 20-halerzówkami (ok. 14 i 28 gr). Czeski Bank Narodowy wycofuje je z obiegu, m.in. dlatego, że koszty produkcji są dwukrotnie wyższe od ich wartości. Na dodatek z tymi monetami były same problemy - Od kilku lat te monety były tylko kawałkiem blaszki jednokrotnego użytku - mówi Jan Frait z rady banku centralnego. W przeciwieństwie do pozostałych monet o wyższej wartości większość Czechów wyciągała bowiem "dziesiątki" i "dwudziestki" z portfeli i portmonetek, wskutek czego nie wracały one do obiegu. Np. z 10-halerzówek wydanych w 2001 r. do banku centralnego wróciło tylko 19,2 proc., podczas gdy dla pozostałych monet wskaźnik ten wynosił ponad 86 proc. Tymczasem duże sieci handlowe słały do banku centralnego nieustanne zamówienia na monety o najniższym nominale. By je spełnić, bank musiał produkować nowe. Szacuje się, że dzięki wycofaniu 10- i 20-halerzówek Czeski Bank Narodowy zaoszczędzi 20-30 mln koron (2,8-4,2 mln zł). Przedstawiciele banku uspokajają, że ta operacja nie powinna spowodować dużego wzrostu cen. W najbardziej pesymistycznym wariancie (jeśli wszystkie ceny zaokrąglono by w górę) ceny towarów wzrosłyby o 0,5 proc., a w wypadku produktów o wartości do 50 koron o ponad 1 proc. Manipulowanie cenami powinna jednak ograniczyć konkurencja na rynku. Jeden z operatorów komórkowych zapowiedział już, że wszystkie rachunki będzie zaokrąglał tylko w dół. Zgodnie z zaleceniem banku centralnego dotychczasowe ceny w sklepach powinny pozostać bez zmian. Do połowy lub pełnej korony będzie zaokrąglana dopiero ostateczna cena za wszystkie zakupy. Klientom z kolei też nie będzie łatwo pozbyć się w październiku zbieranych przez lata monet. Sprzedawca może odmówić przyjęcia więcej niż dziesięciu monet naraz. Banki komercyjne będą wymieniać wycofane halerze jeszcze przez rok, a bank centralny do końca października 2009 r. Szacuje się jednak, że wróci do niego najwyżej jedna trzecia monet, a większości Czechów nie będzie się chciało fatygować do banku. Monety będzie można wymienić za darmo, ale pod warunkiem że będą zapakowane w rulony po 50 lub 100 sztuk. Pierwotnie halerze o najmniejszym nominale miano wycofać jeszcze w maju. Decyzję przesunięto, by mieć więcej czasu na dostosowanie cen regulowanych przez państwo, m.in. znaczków pocztowych i energii. Bliski podjęcia podobnego kroku jak Czesi jest również Narodowy Bank Słowacji. W połowie roku w obiegu było 705 mln monet 10-halerzowych i 540 mln 20- halerzówek. W sumie ważyły 822 tony. Statystycznie każdy mieszkaniec Czech ma w domu 69 "dziesiątek" i 53 "dwudziestki". Monety 10-halerzowe wprowadzono do obiegu przed 80 laty, a "dwudziestki" dwa lata wcześniej. W latach 1953-70 wzorem radzieckim zastąpiono je monetami o wartości 25 halerzy. Odpowiedz Link