Dodaj do ulubionych

Mężczyzna - wybryk natury

26.11.03, 20:31
W 2010 roku jedna trzecia mężczyzn będzie żyła samotnie. Połowa z nich
prawdopodobnie umrze

Mężczyźni są skazani na wymarcie. Tak brzmi najnowsza teza brytyjskich (i nie
tylko) genetyków, którą można porównać do trzęsienia ziemi. "Męskość mężczyzn
nieustannie zanika, zarówno w sferze biologii, jak i stosunków społecznych",
pisze Steve Jones, wykładowca genetyki w londyńskim University College, w
nowej, a już głośnej w świecie książce "O pochodzeniu mężczyzny". "Jeśli
chodzi o znaczenie mężczyzny dla kontynuacji gatunku, to mężczyznę trzeba
uznać za pasożyta samicy. Bo mężczyźni już rodzą się ułomni.

EWA LIKOWSKA

Wszystkiemu winny jest chromosom Y. To on decyduje o tym, że dziecko otrzymuje
płeć męską. Kobiety mają w jądrze komórkowym dwa niemal identyczne, witalne
chromosomy X, będące jakby kopiami bezpieczeństwa, na wypadek gdyby jeden z
nich został uszkodzony. W jądrze komórkowym mężczyzny zamiast drugiego
chromosomu X jest króciutki, samotny chromosom Y. Ten ułomek - bo męska oznaka
tożsamości jest śmiesznie mała, stanowi zaledwie jedną pięćdziesiątą część
całego genomu - któremu brak siły i odporności - utracił zdolność regeneracji.
W dodatku chromosom Y jest coraz mniejszy, obecnie stanowi jedynie jedną
trzecią pierwotnego rozmiaru sprzed 300 mln lat - i nadal się kurczy. Samce
homo sapiens są skazane na wyginięcie w drodze ewolucji gatunku", przypuszcza
prof. Jones.

- Ten genetyczny symbol męskości ulega tak szybkiej degeneracji, że wkrótce
mężczyzna będzie należał do przeszłości - wyrokuje prof. Bryan Sykes z
uniwersytetu w Oksfordzie, zajmujący się badaniem DNA z próbek pobranych z
prehistorycznych szkieletów. Z jego obliczeń wynika, że koniec mężczyzny
nastąpi za jakieś 5 tys. pokoleń, czyli 125 tys. lat.

Sykes podkreśla, że posiadacze chromosomu Y przychodzą na świat jakby z
wrodzoną wadą, na dodatek są w coraz gorszej kondycji biologicznej, począwszy
od malejącej liczby coraz słabszych plemników w nasieniu.

Z badań brytyjskich genetyków wynika, że obecnie przyczyną niepłodności u ok.
30% mężczyzn są uszkodzenia chromosomu Y. Z biegiem pokoleń geny ulegają
bowiem mutacjom i do genotypu wkradają się błędy. Obecnie męski chromosom
zgromadził wiele szkodliwych mutacji, których nie było jeszcze w pokoleniu
dziadków i pradziadków. Każde następne męskie pokolenie będzie gromadzić coraz
większy śmietnik genetyczny.

Darwin się pomylił
Teoria Karola Darwina sprzed półtora wieku o wyższości samców nad samicami
brzmi dla współczesnych genetyków wręcz zabawnie. W "Doborze płciowym", gdzie
rozwija koncepcję współzawodnictwa i wyboru, pokazuje, jak egoistyczne dążenie
samca do przekazania swego dziedzictwa genetycznego powoduje powstanie ozdób i
wojowniczość w świecie zwierząt. A o ludziach pisze: "Ostatecznie mężczyzna
wyewoluował na przywódcę. W ten sposób ostatecznie uzyskał wyższość nad
kobietą. Istotnie, bardzo korzystny jest fakt, że u ssaków panuje prawo
równego przekazywania cech obu płciom; w przeciwnym bowiem razie mężczyzna
prawdopodobnie przewyższałby kobietę wyposażeniem psychicznym tak bardzo, jak
paw przewyższa pawicę upierzeniem ozdobnym".

Ojciec niepotrzebny

Czy ludzkość ma szansę przetrwać bez samców? Okazuje się, że koniec mężczyzny
wcale nie musi oznaczać końca naszego gatunku. Medycyna bada różne warianty
wyjścia z sytuacji, czyli zastąpienia mężczyzn w procesie reprodukcji.

- Najlepszym wyjściem byłoby klonowanie albo zastępcze nasienie z żeńskich
tkanek, wtedy całkiem obeszłoby się bez męskiej spermy. Inny sposób to hodowla
męskich plemników w jądrach zwierzęcych, eksperymenty na knurach dają dobre
wyniki - uważa Carol Peterson z uniwersytetu harwardzkiego.

- Owca Dolly została poczęta bez męskiej pomocy, co uświadomiło połowie
populacji niepewność jej statusu - zgadza się prof. Jim Cummins, sam będący
posiadaczem chromosomu Y.

- Być może, w niedalekiej przyszłości nauka spowoduje powrót natury do jej
oryginalnego żeńskiego stanu i mężczyźni sami znikną z pola widzenia. Jak
wtedy będziemy się rozmnażać? Może przez klonowanie, które pod względem
technicznym jest proste: trzeba pobrać materiał genetyczny z organizmu
kobiety, umieścić w pozbawionej jądra komórce jajowej i gotowe.

W przypadku ludzi droga do tego "prostego rozwiązania" jest jeszcze długa, ale
doświadczenia na zwierzętach dają coraz lepsze efekty. Australijska badaczka
Orly Lacham-Kaplan z Monash Institute of Reproduction and Developement w
Melbourne już dwa lata temu obwieściła, że w pierwszej fazie zapłodnienia nie
jest potrzebny plemnik, można bowiem powołać do życia zygotę, która ma dwie
matki. Wprawdzie eksperyment powiódł się na myszach, ale przecież od tego
zwykle się zaczyna.

Jednak nie wszyscy naukowcy są optymistami. Bryan Sykes obawia się, że
sztuczna sperma się nie sprawdzi. Jego zdaniem, istnieje niebezpieczeństwo, że
wymarcie mężczyzn spowoduje wymarcie całego gatunku homo sapiens. - Przecież
wiele gatunków zwierząt wyginęło z powodu genetycznej marności samców, z
ludźmi może być podobnie. Tak być może, ale nie musi - zastrzega.

Wszystkiemu winny jest chromosom Y. To on decyduje o tym, że dziecko
otrzymuje płeć męską. Kobiety mają w jądrze komórkowym dwa niemal identyczne,
witalne chromosomy X, będące jakby kopiami bezpieczeństwa, na wypadek gdyby
jeden z nich został uszkodzony. W jądrze komórkowym mężczyzny zamiast drugiego
chromosomu X jest króciutki, samotny chromosom Y. Ten ułomek - bo męska oznaka
tożsamości jest śmiesznie mała, stanowi zaledwie jedną pięćdziesiątą część
całego genomu - któremu brak siły i odporności - utracił zdolność regeneracji.
W dodatku chromosom Y jest coraz mniejszy, obecnie stanowi jedynie jedną
trzecią pierwotnego rozmiaru sprzed 300 mln lat - i nadal się kurczy. Samce
homo sapiens są skazane na wyginięcie w drodze ewolucji gatunku", przypuszcza
prof. Jones.

Darwin się pomylił
Teoria Karola Darwina sprzed półtora wieku o wyższości samców nad samicami
brzmi dla współczesnych genetyków wręcz zabawnie. W "Doborze płciowym", gdzie
rozwija koncepcję współzawodnictwa i wyboru, pokazuje, jak egoistyczne dążenie
samca do przekazania swego dziedzictwa genetycznego powoduje powstanie ozdób i
wojowniczość w świecie zwierząt. A o ludziach pisze: "Ostatecznie mężczyzna
wyewoluował na przywódcę. W ten sposób ostatecznie uzyskał wyższość nad
kobietą. Istotnie, bardzo korzystny jest fakt, że u ssaków panuje prawo
równego przekazywania cech obu płciom; w przeciwnym bowiem razie mężczyzna
prawdopodobnie przewyższałby kobietę wyposażeniem psychicznym tak bardzo, jak
paw przewyższa pawicę upierzeniem ozdobnym".
- Ten genetyczny symbol męskości ulega tak szybkiej degeneracji, że wkrótce
mężczyzna będzie należał do przeszłości - wyrokuje prof. Bryan Sykes z
uniwersytetu w Oksfordzie, zajmujący się badaniem DNA z próbek pobranych z
prehistorycznych szkieletów. Z jego obliczeń wynika, że koniec mężczyzny
nastąpi za jakieś 5 tys. pokoleń, czyli 125 tys. lat.

Sykes podkreśla, że posiadacze chromosomu Y przychodzą na świat jakby z
wrodzoną wadą, na dodatek są w coraz gorszej kondycji biologicznej, począwszy
od malejącej liczby coraz słabszych plemników w nasieniu.

Z badań brytyjskich genetyków wynika, że obecnie przyczyną niepłodności u ok.
30% mężczyzn są uszkodzenia chromosomu Y. Z biegiem pokoleń geny ulegają
bowiem mutacjom i do genotypu wkradają się błędy. Obecnie męski chromosom
zgromadził wiele szkodliwych mutacji, których nie było jeszcze w pokoleniu
dziadków i pradziadków. Każde następne męskie pokolenie będzie gromadzić coraz
większy śmietnik genetyczny.

Ojciec niepotrzebny

Czy ludzkość ma szansę przetrwać bez samców? Okazuje się, że koniec mężczyzny
wcale nie musi oznaczać końca naszego gatunku. Medycyna bada różne warianty
wyjścia z sytuacji, czyli zastąpienia mężczyzn w procesie reprodukcji.

- Najlepszym wyjściem byłoby klonowanie albo zastępcze nasienie z żeńskich
tkanek, wtedy ca
Obserwuj wątek
    • bolko_von_karierowitz Re: Mężczyzna - wybryk natury ( 2 ) 26.11.03, 20:38
      Awans kobiet

      "Mężczyźni mają uzasadnione powody do niepokoju. Pozycja samców podupada nawet
      bez pomocy klonów. W miarę postępów cywilizacji nosiciele chromosomu Y
      przeżywają upadek - od zmniejszającej się liczby plemników po obniżenie statusu
      społecznego i od podważonej roli przy zapłodnieniu po szybszą śmierć. Także ich
      miejsce w społeczeństwie - kiedyś niepodlegające dyskusji - jest zagrożone
      postępami rodu niewieściego", podsumowuje Steve Jones. Jeszcze bardziej
      radykalną opinię głosi niemiecki socjolog Dieter Otten, autor pracy "Przemoc
      nosi męskie oblicze", w której wykazuje, że kryminalne upodobania mężczyzn
      ciągle rosną. Uważa on mianowicie, że tzw. słaba, a w rzeczywistości silna płeć
      jest ostoją współczesnego świata: "Kobiety są bardziej uczciwe i moralne,
      zaangażowane w pracę zawodową i społeczną. Bez nich przestałby funkcjonować
      gospodarczy, społeczny i polityczny system zachodnich demokracji".

      Alarmujące odkrycia brytyjskich genetyków idą w parze z wynikami badań
      socjologów i psychologów amerykańskich. Ich zdaniem, w obecnych czasach do
      degradacji biologicznej dochodzi degradacja społeczna mężczyzn.

      - Awans społeczny kobiet i zamiana ról społecznych powodują niespotykany
      wcześniej w dziejach ludzkości kryzys tożsamości mężczyzn i chłopców. Na naszych
      oczach zmienia się wizerunek mężczyzny. Trzeba przewartościować nasze myślenie o
      płci - twierdzi psycholog Barney Brawer, kierownik programu Boys Project na
      Uniwersytecie Tufts w Bostonie. Wyniki badań jego zespołu są zaskakujące: ponad
      połowa nastoletnich chłopców czuje się zdominowana przez dziewczyny, ponad
      połowa dorosłych mężczyzn ma kompleks "gorszości" w stosunku do kobiet - sami
      siebie uważają za mniej zaradnych, gorzej zorganizowanych, bardziej podatnych na
      stresy, mających słabszą wolę, bardziej ulegających pokusom (zdrada partnerki,
      korupcja, napad rabunkowy), nieporządnych i brudnych. Czy ta niska samoocena
      jest obiektywna?

      Fakty mówią, że tak. Mimo to w Polsce mężczyźni na ogół nie przyjmują ich do
      wiadomości.

      - U nas pozycja mężczyzny jest wciąż bardzo silna, nie można mówić o zamianie
      ról społecznych, raczej o ich wyrównaniu - twierdzi Adam Górecki, socjolog i
      psycholog. - Do zamiany ról społecznych jeszcze u nas daleko. To wiąże się ze
      specyfiką polskiej kultury, która wciąż jest kulturą patriarchalną. W związku z
      tym nie obserwujemy u nas kryzysu tożsamości mężczyzn. Inaczej jest w wielu
      krajach Europy, zwłaszcza w krajach skandynawskich.

      Podobnego zdania jest Katarzyna Władyka, koordynatorka Gender Studies
      (Podyplomowe Studia nad Problematyką Kulturowej i Społecznej Tożsamości Płci),
      wykładowczyni przedmiotu alternatywne formy rodziny. - Stereotypowo pojmowane
      role społeczne płci się zmieniają, co jest zjawiskiem pozytywnym. Nie można
      jednak mówić o kryzysie tożsamości męskiej, raczej o zmianie męskiego wizerunku.
      Często słyszę od studentów, że czują ulgę z powodu osłabienia stereotypu macho.

      Jak powstaje chłopiec

      Do siódmego tygodnia ciąży nie można określić płci płodu ludzkiego. Decyduje o
      niej plemnik. Jeśli zawiera dwa chromosomy X, będzie dziewczynka, a jeśli
      zawiera chromosom Y - chłopiec. W siódmym tygodniu chromosom Y się uaktywnia i
      aktywizuje się gen SRY (sex determining region of the Y; ten wyznaczający płeć
      gen odkryto w 1990 r.), który zaczyna wytwarzać białko aktywizujące inne geny.
      Wykształcają się jądra, które wytwarzają "męski hormon" testosteron. Ok. 12-14.
      tygodnia zamyka się fałda cewki moczowej i można już rozpoznać płeć męskiego
      płodu. Chłopiec rodzi się ok. 40. tygodnia ciąży.

      Jedno dziecko na tysiąc rodzi się z jądrami i jajnikami jednocześnie albo z
      tkanką zawierającą mieszankę jąder i jajników. Niektóre z takich obojnaczych
      dzieci mają chromosom Y, ale większość go nie ma, a zatem nie ma też genu SRY.
      Jak w płodzie mogą się rozwinąć jądra, skoro brakuje mu potrzebnej do tego
      sekwencji DNA, nie wiadomo, być może, sugerują badacze, gen SRY wcale nie jest
      tak niezbędny, jak się uważa.

      W czym panowie są gorsi

      Nosiciele słabnącego chromosomu Y sami są coraz słabsi - pod względem zdrowia,
      edukacji i moralności. Dane, które zebrał Steve Jones w książce "O pochodzeniu
      mężczyzny", nie zostawiają cienia wątpliwości. Wynika z nich, że panowie, którzy
      wszędzie na świecie żyją krócej od kobiet (w krajach cywilizacji zachodniej
      średnio o ok. sześć lat), trzy razy częściej zapadają na choroby serca, mają
      słabszy układ krwionośny ("Zdarza się, że dosłownie umierają z miłości - pisze
      Jones - już w "Wykazach zgonów" z XVII w. jako przyczynę śmierci podawano:
      żałoba, nieszczęśliwa miłość"), trzykrotnie częściej są ofiarami zawałów serca
      (liczba zawałów wśród młodych mężczyzn jest aż siedem razy większa niż wśród ich
      rówieśniczek). W ogóle choroby serca i układu krążenia powodują połowę
      wszystkich zgonów mężczyzn przed wiekiem emerytalnym. Dlaczego? Bo mężczyźni nie
      mają "tarczy ochronnej" w postaci estrogenu, który chroni serca kobiet poprzez
      zwiększone uwalnianie tlenku azotu rozszerzającego naczynia krwionośne.

      Wyliczać słabości tzw. silnej płci można jeszcze długo. Mężczyźni trzy razy
      częściej mają wady wymowy (stanowią ok. 75% jąkających się) i są daltonistami (a
      co 12. ma trudności z precyzyjnym rozpoznawaniem kolorów), cierpią na hemofilię
      (ok. 90%) i nowotwory. Tylko mężczyźni całkiem łysieją, w dodatku coraz młodsi.
      Dermatolodzy dziwią się, że coraz więcej panów w okolicach dwudziestki, a nawet
      nastolatków ma "bardzo wysokie" czoło.

      Są słabsi już od chwili narodzin. W pierwszym roku życia na 100 zgonów
      dziewczynek przypada 126 zgonów chłopców, choć natura daje im większe szanse: na
      etapie zapłodnienia na 100 żeńskich embrionów przypada aż 120 męskich
      (prawdopodobnie dlatego, że plemniki zawierające chromosom Y są lżejsze i
      szybciej się poruszają). Ale proporcje zmieniają się jeszcze w czasie ciąży -
      męski płód jest słabszy. Kłopoty zdrowotne czy stres matki często są przyczyną
      jego zgonu. Demografowie zauważyli, że kryzysy ekonomiczne i wojny zawsze mają
      wpływ na znaczny spadek męskiej populacji. Podobnie jak katastrofy ekologiczne i
      klęski żywiołowe, np. rok po silnym trzęsieniu ziemi w japońskim mieście Kobe w
      1998 r. urodziło się niemal 2% mniej chłopców niż w latach wcześniejszych,
      podobnie było w Niemczech po upadku muru berlińskiego i kryzysie ekonomicznym.

      Gdy już męski noworodek przyjdzie na świat (100 urodzeń dziewczynek na 105
      chłopców), o wiele bardziej niż jego rówieśniczka jest narażony na różne
      ułomności, zwłaszcza uszkodzenie mózgu, porażenie mózgowe i wrodzone wady
      genitaliów.

      Chłopcy wolniej się rozwijają - w 40 tyg. życia noworodek męski jest o 4-6 tyg.
      opóźniony w stosunku do dziewczynki. Gorzej radzą sobie w szkole - na każdym
      etapie nauczania dwa razy więcej chłopców powtarza klasę. Może dlatego we
      wszystkich krajach rozwiniętych chłopcy i mężczyźni mniej czytają?

      Opinie psychologów także nie są korzystne dla nosicieli chromosomu Y. Mężczyźni
      mają niższą odporność psychiczną. Zdaniem Marka Robinsa, nowojorskiego
      psychologa, gorzej sobie radzą ze stresem, częściej się załamują, popadają w
      depresję. Wielokrotnie częściej giną w wypadkach drogowych - szczególnie młodzi
      kierowcy. Trudno się temu dziwić, zważywszy że mają gorszy refleks, trudności z
      koordynacją ruchową i postrzeganiem, co wiedzie do błędnej oceny ryzyka. Chłopcy
      w porównaniu z dziewczętami są narażeni na dwukrotnie wyższe ryzyko śmierci w
      wypadku; różnica jest duża już wśród czterolatków.

      Nie trzeba żadnych badań, żeby zauważyć, że mężczyźni stanowią przytłaczającą
      większość wszelkich przestępców, od seryjnych morderców, groźnych zboczeńców
      seksualnych, pedofilów po drobnych złodziei i chuliganów. Także pod względem
      uzależnień - nikotyny, alkoholu, narkotyków, hazardu - prawie trzykrotnie biją
      na głowę kobiety. "Co roku śmierć, której w zasadzie można było uniknąć, zabiera
      w samej Wielkiej Brytanii 5 mln mężczyzn. Jeden odłam społec
      • bolko_von_karierowitz Re: Mężczyzna - wybryk natury ( 3 ) 26.11.03, 20:43
        "Co roku śmierć, której w zasadzie można było uniknąć, zabiera w samej Wielkiej
        Brytanii 5 mln mężczyzn. Jeden odłam społeczeństwa specjalizuje się w paleniu (z
        każdych trzech mężczyzn jeden pali, jeden rzucił palenie i jeden nigdy nie
        palił), jedzeniu tłustych potraw i stresie. Mężczyźni cierpią na wiele chorób,
        od podagry po przepuklinę (odpowiednio cztero- i dziewięciokrotnie częstszych u
        mężczyzn), a ich partnerki są oszczędzone", czytamy w "O pochodzeniu mężczyzny".
        W dodatku mężczyźni dwukrotnie rzadziej chodzą do lekarza (choć z drugiej strony
        stanowią ok. 80% wszystkich hipochondryków), mimo że mają znacznie gorsze
        zdrowie. "Mężczyźni z przyczyn genetycznych gorzej sobie radzą w niekorzystnej
        sytuacji, zwłaszcza gdy nie mają wpływu na czynniki zewnętrzne", kwituje Steve
        Jones i dodaje: "Kiedy zaczynają się kłopoty, kobiety dają sobie lepiej radę, a
        kiedy życie jest dostatnie, mężczyźni tak bardzo sobie folgują, że znowu cierpią".

        W jakiej mierze te złowieszcze rewelacje naukowców dotyczą także Polaków?
        Zdaniem psychologa i psychoterapeuty Jacka Burakowskiego, w każdej. - Mężczyźni
        są mniej odporni na stres, bardziej przejmują się niepowodzeniami w pracy,
        mocniej przeżywają klęski w miłości. Mają większe trudności w podejmowaniu
        decyzji, bardziej boją się ryzyka, częściej są konformistami, hipokrytami.
        Szybciej się załamują i gorzej znoszą stany depresyjne. Dodajmy, że panowie
        stanowią ok. 70% samobójców, i to we wszystkich grupach wiekowych.

        Dane mówią same za siebie - w 2002 r. w Polsce śmierć z własnej ręki poniosło
        5,1 tys. osób, w tym 4215 mężczyzn i 885 kobiet. I choć wydaje się to dziwne, co
        roku w każdym kraju statystyka wygląda podobnie.

        Sabotażysta testosteron

        Na pytanie, co jest przyczyną słabości mężczyzn, genetycy odpowiadają:
        prawdopodobnie testosteron. Hormon, którym szczycą się jego właściciele,
        przynosi im zgubę. - Wieloletnie badania mężczyzn wykastrowanych i
        niewykastrowanych wykazały, że mężczyźni pozbawieni jąder żyją przeciętnie o 13
        lat dłużej, a wykastrowani w bardzo młodym wieku nawet do 30 lat. To prowadzi do
        wniosku, że testosteron skraca życie - twierdzi biolog Bob Lieberman z Whitehead
        Institute w Cambridge.

        Ten "męski hormon" osłabia odporność organizmu. Dlaczego? Zdaniem Jonesa,
        wszystkiemu winne są męskie jądra. "Ich wydzieliny negatywnie wpływają na
        zdrowie właścicieli. Komórki układu odpornościowego obumierają w zetknięciu z
        testosteronem, a ciało męskie z olbrzymimi ilościami tej substancji jest mniej
        zdolne do wytwarzania przeciwciał niż jego żeńskie odpowiedniki. W rezultacie
        mężczyznom trudniej jest zwalczyć raka i opierać się rozmaitym chorobom, od
        rzeżączki po wściekliznę. U większości zwierząt samce umierają w młodszym wieku
        niż samice, co wskazuje na znaczenie chemii", przekonuje genetyk. Twierdzi też,
        że z biegiem czasu będzie coraz gorzej, przekonamy się o tym w niedalekiej
        przyszłości, już za kilkanaście, a może nawet kilka lat, kiedy dorośnie
        pokolenie wychowywane w plastikowych pieluszkach. Okazuje się bowiem, że
        niemowlęta płci męskiej, które noszą takie pieluszki, mają wyższą temperaturę
        ciała poniżej pasa niż te, które mają pieluszki bawełniane. W dodatku w ceniącym
        wygody świecie cywilizacji zachodniej dzieci noszą pieluszki dłużej niż kiedyś,
        do trzeciego czy czwartego roku życia, co potem odbija się na ich zdrowiu,
        bowiem przegrzanie jąder jest częstą przyczyną bezpłodności.

        Kolejna rewelacja brytyjskiego naukowca brzmi: mężczyźni wyewoluowali do życia w
        związku z kobietą. W przeciwieństwie do kobiet, które nieźle sobie dają radę
        same, mężczyźni u boku kobiety zyskują kilka lat życia. W 2010 r. jedna trzecia
        mężczyzn w Anglii będzie żyła samotnie. A ponieważ śmiertelność samotnych panów
        (ale nie pań) jest dwukrotnie wyższa niż w całej populacji (co odnotował już
        Karol Darwin w pracy "O pochodzeniu człowieka"), nie rokuje to dobrze naszemu
        gatunkowi.

        Zanim pojawił się samiec
        Przez pierwszy miliard lat życie obchodziło się bez samców. Jednokomórkowe
        organizmy kopiowały się, dzieliły. Około miliarda lat temu dwie komórki musiały
        się połączyć i wymienić materiałem genetycznym. Powstał nowy gen, który podwoił
        tempo rozprzestrzeniania się. Tak wyłoniły się płcie. Wkrótce jedna z płci
        zaczęła "oszukiwać". Duże komórki są cenne, lepsze przy podziale, mają większy
        zapas pożywienia. Produkcja małych komórek jest tańsza, ale nie stać ich na
        podział. Jedyną szansą była fuzja z większą komórką. "Napięcie między plemnikiem
        a jajem było siłą napędową znacznej części ewolucji. Dla jednej z zaangażowanych
        stron - dla samic - pierwsza fuzja oznaczała największą pomyłkę natury. Dla
        samców zaś był to triumf", pisze Steve Jones w książce "O pochodzeniu mężczyzny."

        Tragarze genów
        Z ekonomicznego punktu widzenia rozmnażanie płciowe jest mało sensowne. Na jedno
        zapłodnione jajo przypadają miliony zbytecznych plemników. Szacuje się, że
        wszyscy mężczyźni łącznie kopulują ok. 50 miliardów razy rocznie, co w sumie
        daje ok. miliona litrów nasienia dziennie; w każdej sekundzie na całym globie
        produkują 200 tys. miliardów plemników, co przekłada się na... pięć urodzeń.
        Kobiety z całego świata, aby osiągnąć ten wynik, dostarczają zaledwie 400
        komórek jajowych. Po co naturze taka rozrzutność? Dlaczego samicom wystarczy
        jedna komórka jajowa, a samcom potrzebna jest taka nadprodukcja? Zdania
        naukowców są podzielone. Większość uważa, że samce produkują tak dużo nasienia,
        gdyż jest ono słabej jakości. Znaczna część od razu ginie, gdyż zawiera
        uszkodzony materiał genetyczny, tylko niewielka ilość jest zdatna do
        zapłodnienia. Spora grupa uczonych tłumaczy, że samiec musi mieć tak dużo
        nasienia, aby wygrać rywalizację z nasieniem rywali.

        Nie brakuje w naturze przykładów, że samce są powołane do życia w jednym tylko
        celu - jako tragarze genów. Samice niektórych gatunków jak modliszka zjadają
        partnera po akcie zapłodnienia. Są gatunki, gdzie samiec po zapłodnieniu
        degeneruje się i umiera - jak łosoś. Kpiną z samczej roli wydaje się ryba zwana
        diabłem morskim. W tym gatunku maleńki samczyk jest wręcz zredukowany do organów
        płciowych. Przyczepia się do kilkakrotnie większej samicy, po czym żyje, jakby
        był jej pasożytem: pobiera pożywienie z jej organizmu, podłącza się do jej
        układu krwionośnego. Żyje jako jej narośl, tylko po to, by na jej żądanie
        wydzielać nasienie. Z kolei żabnica ma na sobie pół tuzina zestawów genitaliów
        swoich partnerów, którzy obumarli, i sama decyduje, którego prącia użyć.

        Świat bez mężczyzn

        Zakrawa to na paradoks, ale w świecie kobiet najbardziej chcieliby żyć...
        mężczyźni. - Chciałbym żyć w świecie zdominowanym przez kobiety. Chyba że w
        świecie kobiet sam byłbym kobietą, co bardzo by mi odpowiadało - mówi Mario
        Vargas Llosa, światowej sławy pisarz peruwiański. - W moim odczuciu świat jest
        coraz bardziej określany przez kobiety. A już szczególnie kultura - one znacznie
        więcej czytają, aktywniej uczestniczą w imprezach artystycznych. Zdecydowanie
        wolę przebywać z kobietami.

        - Gdyby istniał kraj rządzony przez kobiety, natychmiast bym się tam
        przeprowadził - zapewnia też brytyjski reżyser, Peter Greenaway. - Podziwiam i
        cenię kobiety, dlatego bohaterki w moich filmach są fascynujące, intrygujące.
        Mężczyźni w porównaniu z kobietami są po prostu banalni.

        Z Greenawayem zgadza się Pedro Almodóvar, hiszpański reżyser: - Kobiety mi
        imponują. Są silniejsze, bardziej zaradne i rozsądne. Mają bogatsze życie
        wewnętrzne. Wychowałem się w domu kobiet i zawsze żałowałem, że sam nie jestem
        kobietą.

        Fascynacji "słabą płcią" nie ukrywa także Woody Allen, w którego filmach jest
        dużo kobiecych postaci. - Całe życie staram się zgłębić kobiecą psychikę, ale
        mam wrażenie, że nadal jestem w punkcie wyjścia. Uważam, że kobiety są bardziej
        interesujące niż mężczyźni, mają bogatsze życie biologiczne i psychiczne.
        Mężczyźni są na ogół nudziarzami. Świat złożony z samych kobiet byłby cudowny,
        pod war
        • bolko_von_karierowitz Re: Mężczyzna - wybryk natury ( 4 ) 26.11.03, 20:47
          Świat złożony z samych kobiet byłby cudowny, pod warunkiem że znalazłoby się w
          nim miejsce i dla mnie. To by była idylla: gdyby kobiety rządziły światem, nie
          byłoby wojen, bandytyzmu, chuligaństwa. Przecież te kobiety, które schodzą na
          drogę przestępstw, robią to pod wpływem mężczyzn.

          - Gdybym miał powiedzieć, która część ludzkości jest szlachetniejsza, wskazałbym
          kobiety - mówi Zygmunt Kubiak, pisarz. Na pytanie, czy miałby coś przeciwko
          temu, żeby żyć w świecie rządzonym przez kobiety, odpowiada: - Ależ ja żyję w
          takim świecie!

          W artykule wykorzystano książkę Steve'a Jonesa "O pochodzeniu mężczyzny", seria
          Nowe Horyzonty, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2003


          Czy chciał(a)by Pan/Pani żyć w świecie kobiet?

          Agnieszka Graff, feministka, autorka książki "Świat bez kobiet"

          "Seksmisja" i inne wizje świata samych kobiet to nie są, wbrew pozorom, fantazje
          feministek. My nie chcemy świata bez mężczyzn, tylko świata, w którym płeć nie
          decyduje o dostępie do życiowych szans i praw. Chcemy równości po prostu.
          Matriarchat - o ile kiedykolwiek istniał - nie był światem samych kobiet ani też
          odwróceniem patriarchatu. Zapewne różnił się od niego poziomem agresji, mniej w
          nim było dominacji. Natomiast "Seksmisja" to projekcja męskich lęków przed
          kobiecym buntem. Jest to fantazja dość głupia (choć film zabawny), bo stanowi
          odwrócenie rzeczywistości, w której żyjemy. W realnym świecie kobiety są, ale
          nikt się z nimi specjalnie nie liczy - tak jak z panami, którzy zostali
          odmrożeni w świecie kobiet u Machulskiego. Dlatego w sensie wpływów politycznych
          współczesna Polska to świat bez kobiet. Proponuję wyrównać proporcje, będzie się
          żyło o wiele przyjemniej.

          Kazimiera Szczuka, historyk literatury, prezenterka magazynu "Dobre Książki" TVP

          Bardzo chciałabym żyć w takim świecie, choć nikt takiego świata jeszcze nie
          widział. Były oczywiście parodie, próby odwrócenia istniejącego porządku, np. w
          "Lizystracie". Pokazanie "świata na opak" to rodzaj karnawału, ale na serio
          równouprawnienie wydaje się czymś fascynującym, także dla mężczyzn, jednak to
          nie ma nic wspólnego z bredniami w rodzaju "Seksmisji", która jest dobrą komedią
          opartą na starym motywie, ale zarazem bardzo seksistowskim filmem. Prawdziwa
          polityka równouprawnienia prowadzi do zmian społecznych, o których można w
          Polsce marzyć. W Szwecji czy Norwegii polityka równościowa jest już o wiele
          bardziej zaawansowana i dopiero tam mężczyźni zaczynają rozpoznawać prawdziwe,
          całkiem ludzkie przywileje klasy dominującej, jak przywilej opieki nad dziećmi.

          Prof. Jerzy Sławomir Wasilewski, antropolog, Uniwersytet Warszawski

          Nikt z nas, mężczyzn, by tego nie wytrzymał. Nie chciałbym być w żadnej opresji
          i sądzę, że ani w wybitnie męskiej, ani wybitnie kobiecej dominacji żyć się nie
          da. Rodzaj ludzki nie jest na to przygotowany i sądzę, że nam to nie grozi. Nie
          znaczy to, że nie cenię pewnych cech kobiecych, przeciwnie, z radością witałbym
          przeniesienie zalet tradycyjnie przypisywanych kobietom do zasad życia
          społecznego. Choć z drugiej strony, procesy technologiczne determinują kształt
          naszego życia i zmuszają do współzawodnictwa, do szybszych, skuteczniejszych
          decyzji, a nie są to cechy stereotypowo kobiece. Kobiety nie są tak konfliktowe,
          cechują je zachowania kolektywne, są lepszymi organizatorkami opieki niż
          mężczyźni, tylko że dominacja kobiet w szkolnictwie czy służbie zdrowia
          wytworzyła typ toksycznej nauczycielki lub pielęgniarki.

          Sławomir Jeneralski, prezenter "Wiadomości" TVP

          W mojej firmie kobiety grają pierwsze skrzypce. Dama nr 1 "Wiadomości" - Jola
          Pieńkowska, wydawca Lena Bretes, podobnie jak szefowa "Panoramy" - kobieta. Na
          ekranie królują kobiety, jest tylko dwóch panów prowadzących "Wiadomości". W
          "Teleexpressie" również mamy pełne równouprawnienie i nikt nie powie, że kobieta
          działa gorzej niż mężczyzna. Mówi się potocznie, że kobieta częściej kieruje się
          emocjami niż chłodną kalkulacją, a to w pracy bywa przeszkodą. Nie chcę, by
          zabrzmiało to kategorycznie, ale łatwiej mi się poukładać z facetem niż z
          kobietą. Gdyby jednak zamienić się rolami, to ja lubię gotować i byłbym w stanie
          sobie wyobrazić, że moja kobieta zarabia na życie, a ja siedzę w kuchni i pichcę
          obiad. To nie jest dla mnie czarna wizja. Uprawiam calanetics, jogging, chodzę
          do kosmetyczki itd. "Koła do góry" i odpowiedzialność mniejsza, bo nie do mnie
          należy walka o byt mojego stada. Wizja, w której zamieniamy się
          odpowiedzialnością, ma swój urok... Hipotetycznie.

          Dr Anna Wyka, socjolog kultury

          Nie chciałabym żyć w świecie z dominującą rolą jednej płci. To absurd społeczny
          i kulturowy. W Polsce na pewno warto się zająć wyrównywaniem szans kobiet,
          choćby w polityce. Dobrze, iż taki proces ma miejsce, jednak powinien on
          przebiegać w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem, a nie w sposób szalony. Bezsensowne
          i bezduszne są pomysły ustalenia procentowego składu gremiów politycznych, bo po
          to, by nastąpiło rzeczywiste równouprawnienie, nie są potrzebne żadne sztuczne
          zabiegi, ale naturalny rytm zmian. Należy o tym mówić i działać na rzecz
          równouprawnienia, ale nie przyśpieszać w żaden sposób takiej tendencji, bo wtedy
          rodzi się groteska.


          Świat bez mężczyzn

          Zakrawa to na paradoks, ale w świecie kobiet najbardziej chcieliby żyć...
          mężczyźni. - Chciałbym żyć w świecie zdominowanym przez kobiety. Chyba że w
          świecie kobiet sam byłbym kobietą, co bardzo by mi odpowiadało - mówi Mario
          Vargas Llosa, światowej sławy pisarz peruwiański. - W moim odczuciu świat jest
          coraz bardziej określany przez kobiety. A już szczególnie kultura - one znacznie
          więcej czytają, aktywniej uczestniczą w imprezach artystycznych. Zdecydowanie
          wolę przebywać z kobietami.

          - Gdyby istniał kraj rządzony przez kobiety, natychmiast bym się tam
          przeprowadził - zapewnia też brytyjski reżyser, Peter Greenaway. - Podziwiam i
          cenię kobiety, dlatego bohaterki w moich filmach są fascynujące, intrygujące.
          Mężczyźni w porównaniu z kobietami są po prostu banalni.

          Z Greenawayem zgadza się Pedro Almodóvar, hiszpański reżyser: - Kobiety mi
          imponują. Są silniejsze, bardziej zaradne i rozsądne. Mają bogatsze życie
          wewnętrzne. Wychowałem się w domu kobiet i zawsze żałowałem, że sam nie jestem
          kobietą.

          Fascynacji "słabą płcią" nie ukrywa także Woody Allen, w którego filmach jest
          dużo kobiecych postaci. - Całe życie staram się zgłębić kobiecą psychikę, ale
          mam wrażenie, że nadal jestem w punkcie wyjścia. Uważam, że kobiety są bardziej
          interesujące niż mężczyźni, mają bogatsze życie biologiczne i psychiczne.
          Mężczyźni są na ogół nudziarzami. Świat złożony z samych kobiet byłby cudowny,
          pod warunkiem że znalazłoby się w nim miejsce i dla mnie. To by była idylla:
          gdyby kobiety rządziły światem, nie byłoby wojen, bandytyzmu, chuligaństwa.
          Przecież te kobiety, które schodzą na drogę przestępstw, robią to pod wpływem
          mężczyzn.

          - Gdybym miał powiedzieć, która część ludzkości jest szlachetniejsza, wskazałbym
          kobiety - mówi Zygmunt Kubiak, pisarz. Na pytanie, czy miałby coś przeciwko
          temu, żeby żyć w świecie rządzonym przez kobiety, odpowiada: - Ależ ja żyję w
          takim świecie!

          W artykule wykorzystano książkę Steve'a Jonesa "O pochodzeniu mężczyzny", seria
          Nowe Horyzonty, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2003

          Czy chciał(a)by Pan/Pani żyć w świecie kobiet?
          Agnieszka Graff, feministka, autorka książki "Świat bez kobiet"

          "Seksmisja" i inne wizje świata samych kobiet to nie są, wbrew pozorom, fantazje
          feministek. My nie chcemy świata bez mężczyzn, tylko świata, w którym płeć nie
          decyduje o dostępie do życiowych szans i praw. Chcemy równości po prostu.
          Matriarchat - o ile kiedykolwiek istniał - nie był światem samych kobiet ani też
          odwróceniem patriarchatu. Zapewne różnił się od niego poziomem agresji, mniej w
          nim było dominacji. Natomiast "Seksmisja" to projekcja męskich lęków przed
          kobiecym buntem. Jest to fantazja dość głupia (choć film zabawny), bo stanowi
          odwrócenie rzec
          • ignorant11 Mężczyzna słowiańskim wybrykiem natury? 26.11.03, 22:17

            • bolko_von_karierowitz Y - chromosom 26.11.03, 22:31
              Ignorant: Czy rzeczywicie jesteś przekonany, że ten skądinąd ciekawy artykuł pod
              jakim kolwiek pretextem powinien się znaleźć na Naszym Forum?

              Artykul opisuje Y-chromosom, wiec uwazam ze ma sporo z naszym Forum do
              czynienia. Przypominam ze hg3 jest slowianskim Y-chromosomem. Chromosom ten
              (Y-chromosom) przechodzi od ojca na syna i jest postaci hg3 znajdowany od
              Islandii po Indie.


              Sklady genetyczne / ludy / Slowianie

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12217&w=9150501
              • borebitsy Re: Y - chromosom 26.11.03, 23:39
                bolko_von_karierowitz napisał:

                > Ignorant: Czy rzeczywicie jesteś przekonany, że ten skądinąd ciekawy artykuł
                po
                > d
                > jakim kolwiek pretextem powinien się znaleźć na Naszym Forum?
                >
                > Artykul opisuje Y-chromosom,

                Opisuje? co opisuje? że peruwiński pisarz chciałby być kobietą...

                Przypuszczam że ignorant tego nie skasuje a wątek ten bedzie długo męczony by
                sciemnić wcześniej wypracowany rozjśniony obraz genetycznych zależności.

                Czy ty sam uważasz że warte jest przeczytanie tego co tu wkleiłeś?

                wiec uwazam ze ma sporo z naszym Forum do
                > czynienia. Przypominam ze hg3 jest slowianskim Y-chromosomem. Chromosom ten
                > (Y-chromosom) przechodzi od ojca na syna i jest postaci hg3 znajdowany od
                > Islandii po Indie.


                >
                > Sklady genetyczne / ludy / Slowianie
                >
                > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12217&w=9150501
                • borebitsy Re: Y - chromosom 26.11.03, 23:41

                  > > Artykul opisuje Y-chromosom,
                  >
                  > Opisuje? co opisuje? że peruwiński pisarz chciałby być kobietą...
                  >
                  > Przypuszczam że ignorant tego nie skasuje a wątek ten bedzie długo męczony by
                  > sciemnić wcześniej wypracowany rozjśniony obraz genetycznych zależności.
                  >
                  Nie musiałem długo czekać. Już napisał, jak ja was znam sad
                  • borebitsy Bzdurnoś jest podstawą michy 26.11.03, 23:42
                    borebitsy napisał:

                    >
                    > > > Artykul opisuje Y-chromosom,
                    > >
                    > > Opisuje? co opisuje? że peruwiński pisarz chciałby być kobietą...
                    > >
                    > > Przypuszczam że ignorant tego nie skasuje a wątek ten bedzie długo męczony
                    > by
                    > > sciemnić wcześniej wypracowany rozjśniony obraz genetycznych zależności.
                    > >
                    > Nie musiałem długo czekać. Już napisał, jak ja was znam sad

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12217&w=9328909&a=9332853
            • borebitsy szkoda wspólnego czasu 26.11.03, 23:30
              Ja jestem za skasowaniem bo jest to dużo tekstu mało prawdy.

              Chromosom Y istnieje od milionów lat.

              I szkoda czasu innych ludzi by czytali ten bzdurny artykuł.
              • ignorant11 ALE SKORO JEST SŁOWIAŃSKI Y, to.../nt 26.11.03, 23:38

              • ignorant11 Re: szkoda wspólnego czasu 26.11.03, 23:39
                borebitsy napisał:

                > Ja jestem za skasowaniem bo jest to dużo tekstu mało prawdy.
                >
                > Chromosom Y istnieje od milionów lat.
                >
                > I szkoda czasu innych ludzi by czytali ten bzdurny artykuł.
                • bolko_von_karierowitz Re: szkoda wspólnego czasu 27.11.03, 03:07
                  No to przenies watek do archiwum, faktycznie jest tu duzo tekstu, przez ktory
                  sie pogubic mozna.
          • tygrys01 Bolko... jak możesz 27.11.03, 10:08
            Bolko jak możesz ujawniać przed Babami takie fakty. Czy Tu zdajesz sobie
            sprawę z naszego marnego losu i jeszcze dajesz Babom taką broń do reki w
            postaci informacji. Bolko gdzie Twoja męska solidarność?
            • ignorant11 Słowianin wybryk natury? 27.11.03, 15:20
              tygrys01 napisał:

              > Bolko jak możesz ujawniać przed Babami takie fakty. Czy Tu zdajesz sobie
              > sprawę z naszego marnego losu i jeszcze dajesz Babom taką broń do reki w
              > postaci informacji. Bolko gdzie Twoja męska solidarność?
              • alex.4 Re: Słowianin wybryk natury? 29.11.03, 15:15
                ha, ha, ha....
                zmniejszanie się liczebności zywotnych plemników w spermie, najprawdopodobniej
                jest związana z czymś innym zanieczyszczeniem środowiska - obserwowana jest nie
                tylko u ludzi, ale i u innych zwierząt....
                Rozważania co będzie za 125 tys. lat odłozyłbym do lamusa.... przy tempie
                rozwoju cywilizacji trudno powiedzieć jak mogłaby ona wygladać za taki okres
                czasu.... jeśli jakaś cywilizacje jeszcze będzie...
                A klonowanie, chyba jeszcze wiele wody upłynie zanim bezpiecznie zostanie
                opanowana ta technika....
                POzdr
            • ziuta Bez przesady z tym "ujawnianiem faktow"........ 29.11.03, 15:49
              O wlasciwosciach osobnikow z chromosomem Y wie juz kazde niemowle plci zenskiej od
              zarania dziejow !!!!!
              To dla nas, kobiet zadna rewelacja !!!!!

              A to, ze mezczyzni odkrywaja ten fakt dopiero w XXI wieku, to tylko potwierdza szlusznosc
              twierdzenia, iz chromosom Y jest malo...................."rozgarniety" i w zasadzie ewolucyjnie
              zbyteczny !!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka