Dodaj do ulubionych

Śmierć komiwojażera

19.04.04, 11:34
recenzje tego przedstawienia sa skandaliczne. trudno mi uwierzyć, że
krytykami moze rządzić taka hipokryzja. albo po prostu widzą to, co chcą
widzieć.

przedstawienie jest okropne - nudne i nieprawdziwe. spłaszczone i spłycone.
role serialowe. a twócy zadowoleni z siebie.
Obserwuj wątek
    • konop Re: Śmierć komiwojażera 19.04.04, 12:56
      Nie zgadzam się - widziałem i mimo że nie jestem wielkim zwolennikiem
      takiego "akademickiego" teatru to jednak byłem porażony. Gajos - wielka rola.
      Oj posypią się Feliksy....
    • Gość: alfaromeo Re: Śmierć komiwojażera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.04, 21:06
      Twój głos, to kolejny dowód, że jużdawno temu świat teatru rozpadł się na
      odrebne kontynenty. Dla mnie ten Miller to naprawde wybitne przedtawienie -
      oddaje prawde rzeczywistości, choć nikt nie rzuca tu "jobami' ani nie snuje
      się "lupiańsko" po scenie, nie ćpa (tylko jak człowiek - pije). Teatr dla
      myślących ludzi, którzy mniej więcej odpowiedzieli sobie na pytanie jacy są
      i jaki jest świat, co uda się zrobic w zyciu, o co juz - nie.
      Jerzy Koenig jakies trzydzieści pięć lat temu wymyślił na takie spektakle
      termin - teatr dla dorosłych. Tylkoże dzisiaj kultura jest dla niedorosłych....
      many wishes
    • Gość: alfaromeo Re: Śmierć komiwojażera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.04, 21:06
      Twój głos, to kolejny dowód, że jużdawno temu świat teatru rozpadł się na
      odrebne kontynenty. Dla mnie ten Miller to naprawde wybitne przedtawienie -
      oddaje prawde rzeczywistości, choć nikt nie rzuca tu "jobami' ani nie snuje
      się "lupiańsko" po scenie, nie ćpa (tylko jak człowiek - pije). Teatr dla
      myślących ludzi, którzy mniej więcej odpowiedzieli sobie na pytanie jacy są
      i jaki jest świat, co uda się zrobic w zyciu, o co juz - nie.
      Jerzy Koenig jakies trzydzieści pięć lat temu wymyślił na takie spektakle
      termin - teatr dla dorosłych. Tylkoże dzisiaj kultura jest dla niedorosłych....
      many wishes
    • jasiek_natolin Re: Śmierć komiwojażera 19.04.04, 22:44
      Widzisz Axur:sprawy tak się mają,że prawie wszyscy krytycy już od dawna mają
      poukładaną własną wizję teatru,wizję,która w gruncie rzeczy opiera się na
      nazwiskach reżyserów.
      Jedni są za "nowym" teatrem,którego liderem zdaje się być Warlikowski,inni
      odcinając się od "młodych zdolnych"( fajnie to sobie Gruszczyński
      wymyśłił),cały pisarski wysiłek wkładają w promowanie reżyserów robiących
      bardziej tradycyjny teatr.W końcu dochodzi do tego,że to,co ukazuje się w
      prasie nie tyle jest rzetelnymi recenzjami,ile recenzenckim pojedynkiem na
      pióra.
      Dobrze,że parę wyjątków od tej ponurej reguły by się znalazło.

      • axur Re: Śmierć komiwojażera 20.04.04, 12:30
        tylko że w kwestii Komiwojażera nikt się z nikim nie bije; wszyscy zgodnie
        wyśpiewują pean, napisany, zdaje się, jeszcze przed premierą, na niewidzianego,
        ale po przeczytaniu wywiadów z Kazimierzem Kutzem. I w ten sposób wszyscy widzą
        w przedstawieniu to, co mają zobaczyć.

        ja nie jestem zwolennikiem ani nowego, ani starego teatru. lubię teatr
        prawdziwy i dobrze zrobiony. że nie sposób takiego teatru zdefiniować - trudno.
        że jest to kwalifikacja zsubiektywizowana - też zdaję sobie sprawę. dla jednego
        będzie dobreto, co dla innego okropne.

        według nie nie ma w tym przedstawieniu prawdy. prawde sie widzi, bo się ją chce
        zobaczyć. bo jest się nakręconym przez różne sprawy.
        • Gość: Serse Re: Śmierć komiwojażera IP: *.acn.waw.pl 20.04.04, 19:23
          Oj axur, axur, zamiast się mądrzyć - popatrzyłabyś na teatr, zamiast w swoje
          wizje teatru! Piszesz coś jakimś iblowskim bełkotkiem i wydaje ci sie, że takaś
          mądra!
          >prawde sie widzi, bo się ją chce
          > zobaczyć. bo jest się nakręconym przez różne sprawy.
          A przez jakie?
          • axur Re: Śmierć komiwojażera 21.04.04, 10:26
            ja pisze iblowskim bełkotem? ciekawe.

            to jest zwykła potrzeba widza teatralnego, który chciałby coś przeżyć w
            teatrze, nie mówię, że od razu katharsis, ale może malutkie wzruszenie, czy
            radość na pół paznokcia chociaż, czy zachwyt, że ktos inny ma wielki talent i
            umiejętności, które wykorzystuje. albo zwyczjanie się pośmiać. w momentach,
            kiedy rzeczywiście ma być śmiesznie.

            nie wiem, z czego to wynika, że o pewnych sprawach czy osobach pisze się zawsze
            źle albo zawsze dobrze. nie zauważyliście, że odkąd Jan Englert został
            dyrektorem Narodowego i przyhołubił Słobodzianka pod skrzydła, Roman Pawłowski
            pisze wyłacznie dobre recenzje, choćby Narodowy wyprodukował nie wiadomo jak
            śmierdzace gówno? Można by oczywiście przykroić to do wczesniejszych zeznan
            Pawłowskiego i zinterpretować nastepujaco:narówd nie potrzebowal wielkiej
            sztuki w wykonaniu Grzegorzewskiego, naród pragnie gówna pod egida Englerta.

            I to może jest prawda. Ale barzdo smutna.

            Nadal nie rozumiem aluzji iblo-owskiej
      • voytashek Re: Śmierć komiwojażera 22.04.04, 16:27
        Bardzo rzadko zgadzam się z tym, co pisze jasiek_natolin. Ale w tym przypadku
        zgadzam się całkowicie. Tylko, że... od tej ponurej reguły, o której pisze,
        wyjątków, moim zdaniem, nie ma - przynajmniej na razie.
            • jasiek_natolin Re: Śmierć komiwojażera OT bardzo :)) 22.06.04, 23:39
              Czy ktoś potrafi wytłumaczyć mi fenomen tego przedstawienia?
              Poszedłem w końcu dzisiaj;widownia pełna,brawa wyjątkowo rzęsiste,a spektakl
              nieodbiegający od solidnej zwyczajności.
              Co to ma znaczyć?
              Co decyduje o tym,że publicznosć sika z zachwytu w czasie braw,ale w czasie
              opuszczania teatru słychać opinie o wiele bardziej stonowane.
              No i ta scenografia?!? Kto wpadł na tak łopatologiczny pomysł z tym
              Manhattanem w tle? Podejrzewam,że gdyby nie zamach na WTC także i wieże
              moglibyśmy podziwiać w pełnej okazałości.

              • Gość: terra Re: Śmierć komiwojażera OT bardzo :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.04, 20:25
                ja też nie rozumiem
                to jest tak nudne
                tak obrzydliwie wprost kaza mi sie wzruszac
                tak lopata klada mi do glowy jak to ciezko jest w kapitalizmie i jaki
                poruszający jest ten stary komiwojazer
                ze zrobilo mi się mdło
                a oklaski na stojąco
                i zachwycone komentarze w przerwie "no popatrz, to zupelnie jak dzisiaj..."
                ale jak popatrzylam sobie na te publicznosc to w sumie mnie to przestalo dziwic
                bo to jest publicznosc, w wiekszosci, ktora placi drogo za bilety, zeby
                zobaczyc gwiazdy
                bo gwiazdą jest Gajos i Seniuk, i Malajkat z Zamachowskim...
                I co bylo interesujące dla widowni (to tez podsluchane, autentyk, w
                przerwie)? "No popatrz, jaka ten Malajkat ma klatę...a tak w ogóle, to
                widziałam wczoraj Żebrowskiego, wyobraź sobie, w naturze widzialam..."
                Dla mnie to jest żenujące
                żenujące, że co trudniejsze spektakle dla tej publicznosci odpadają, bo trzeba
                ciut pomyśleć
                oklaski na stojąco...
                no, umówmy się, nie było za co...
                • jasiek_natolin Re: Śmierć komiwojażera OT bardzo :)) 23.06.04, 23:59
                  Kiedy się tak nad tym zastanowić,to los takiego Gajosa wcale nie jest usłany
                  różami.Bo popatrzcie - wystarczy,że Gajos ruszy nogą a publicznosć już
                  zachwycona.Przykre to tym bardziej,że on - w przeciwieństwie do większości
                  podobnie fetowanych innych gwiazd - naprawdę jest świetnym aktorem.Jednak w
                  tej sytuacji ,czy może on coś sensownego przekazać publiczności???
                  To jest zmora każdego aktora, cieszącego się ogromną popularnością,który nie
                  wpadł jeszcze w studnię autodestrukcyjnego samouwielbienia.
                  Autodestrukcyjnego z zawodowego punktu widzenia rzecz jasna.
                    • jasiek_natolin Re: a tak poza tym... 24.06.04, 00:12
                      Nie,szkoda,ale to nie byłem ja.Kupiłem bilet wcześniej,choć odebrałem go
                      dopiero wczoraj.Zresztą zdobycie biletu na to przedstawienie to zdaje się
                      wielka sztuka.
                      Kupujesz wejsciówki przypadkowym facetom?
                      No to jesteś nie byle jaką teatromanką!Domyślam się,że wociarze,a zwłaszcza
                      wociarki ( przepraszam za te brzydko brzmiące słowa) mają swoje sposoby na
                      zaopatrzenie się w bilety.
                      Brawo!!!
                      Byłaś wczoraj mówisz?A zapaszek perfum?Nie przyprawiał Cię o ból głowy?Te
                      wszystkie damy nie mogą przecież powstrzymać się przed wylaniem na siebie
                      butelki perfum.
                      • Gość: terra Re: a tak poza tym... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 06:39
                        kupuję wejściówki starszym facetom, którzy potrafią mnie ciekawie zagadać w
                        kolejce po nie;>
                        zawsze miałam słabośc do starszych
                        a i romans wejściówkowy też mi sie zdarzył
                        po prostu zrobiłam mu grzecznośc i kupiłam, bo mogłam jako pierwsza
                        zapach perfum był powalający, co tylko potwierdza moją teorię o towarzystwie
                        jakie sie wybiera na takie spektakle
                        mam wrażenie, że wylewanie na siebie pół butelki perfum w taki duszny dzien
                        świadczy o bardzo złym smaku
                        ale może sie mylę...
                      • Gość: wanda Re: a tak poza tym... IP: 212.244.29.* 13.01.05, 16:08
                        witam

                        wtracam sie bo poruszyles watek perfum - bylam niedawno na "Zdaniem Amy" w TP i
                        siedzialy Panie, ktore wlasnie wylaly sobie cala butelke perfum - strasznie mi
                        to przeszkadzalo i pierwszuy raz żalowałam, ze wyleczyłam już sobie zatoki. Tak
                        to teraz jest pojmowana elegancja - poł butelki na raz i wielkie wyjscie.
                        Kiedyś sie to stopniowało - troche rano, malo do teatru, wiecej na bale. A
                        teraz - koszmar - musze isc jeszcze raz bo pol przdastawienia stracilam z
                        powodu bólu głowy i szczypania w nosie. A Szczepokwska - dla mnie genialna.

                        pozdrawiam
    • Gość: mia.y Komiwojażer w Łodzi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.01.05, 19:45
      Duuużo lepsza jest "Śmierć komiwojażera" w łódzkim Jaraczu. Reżyseria Jacek
      Orłowski, w tytułowej roli Bronisław Wrocławski, Halina Skoczyńska jako żona,
      Sambor Czarnota i Ireneusz Czop - synowie, Piotr Krukowski - Charley, Marek
      Kałużyński - Bernard, Michał Staszczak - Howard Wagner, Aleksander Bednarz -
      wuj Ben i jeszcze parę osób. I wszyscy jednakowo świeni. To jedno z najlepiej
      zagranych przedstawień jakie widziłam w życiu.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka