Dodaj do ulubionych

Nie chcę w Polsce Europy!!

28.12.03, 21:25
Różnoracy demagodzy serwują nam teksty jaka ta Europa jest wspaniała,
postępowa, humanitarna i jak bardzo my jesteśmy zacofani... Ale to nic, bo
ona nas kocha (za co niby?) i chętnie przygarnie nas do swego łona,
oczywiście o ile będziemy się starać i okażemy się jej godni.
Część ludzi bezkrytycznie to "kupuje", część równie bezkrytycznie odrzuca w
myśl zasady "Polska dla Polaków" (a ziemia dla ziemniaków), część zaś cały
problem zlewa. Nikt jednak, lub prawie nikt nie próbuje zastanowić się na
czym ta Europa polega; ani też gdzie jest nasze miejsce (we wszystkich
trzech czasach - przeszłym, teraźniejszym i przyszłym), a szkoda, bo jest o
czym pomyśleć. Skąd więc wzięła się owa "Europa", nie w sensie geograficznym
lecz kulturowym? Ano zmiksowało się popłuczyny po Imperium Romanum, garść
germańskich dzikusów, a dla kurażu jeszcze trochę post-judaistycznej religii
i przez paręset lat gotowało się, często a gęsto mieszając co by nie
przywarło do rondla.
Efekt? Święta Inkwizycja, Holocaust, rzeź Katarów, krucjaty, wojny
religijne, komunizm (to też stamtąd), kolonializm, nacjonalizm, broń
atomowa, kapitalizm, prohibicja, faszyzm, dziura ozonowa, doświadczenia na
ludziach i zwierzętach, coraz to wymyślniejsza broń, dr Mengele, Hitler,
Marks, Lotario Conti (vel Innocenty III), parę większych i kilkaset
mniejszych wojen, napalm, cyklon b, itd. ,itp. Ktoś powie, że były też
pożyteczne rzeczy, jasne - koło bardzo ułatwia transport, więc Europa
wymyśliła czołgi, a jeśli macie jakieś złudzenia to odsyłam do Nobla (tego
od nagrody i dynamitu) - on je też miał. A gdzie w tym całym popapranym
świecie jest nasze miejsce? Czy faktycznie byliśmy / jesteśmy owym bastionem
Europy, przedmurzem chrześcijaństwa, najdalszą placówką cywilizacji, która
zawsze wierna etc.? No cóż, na takie teksty nasi przodkowie, od szaraka po
Jagiellonów (z wyjątkiem Warneńczyka - ten był frajerem) demonstrowali
zazwyczaj gest Kozakiewicza. Krucjaty? Sorry, ale w Ziemi Świętej miodu
brak, więc papież sam rozumie, że nie da rady. Święta Inkwizycja? Na pewno
pożyteczna, ale u nas prawo nie zezwala, więc sami wiecie. Prześladowania
heretyków? W Piśmie Świętym o tym nic nie ma, a poza tym my lubimy pokój.
Gdy Skarga nawoływał do religijnych pogromów w imię chrześcijaństwa (co było
wówczas bardzo europejskie) Sarmaci mu odpowiedzieli, że pierwej rodzili się
szlachtą i Polakami niż chrześcijanami. Na propozycję obrony zewnętrznej
zamiast wewnętrznej odpowiedzieli, że "jeśli nie ma w ojczyźnie wolności, to
nie ma już czego bronić", dzięki czemu potrafili załatwić obie rzeczy.
Późniejsi euromaniacy nawoływali do poniechania spraw wewnętrznych wobec
wroga, bądź nie mogli ich zrealizować i dostawaliśmy w dupę.
Gdzie powstała pierwsza deklaracja praw obywatelskich (i pierwsza
konstytucja zarazem)? W Rzeczpospolitej - Artykuły Henrykowskie, w czasach
gdy Europa nie miała pojęcia o demokracji u nas prawa wyborcze miało 10%
ludności (w tym 25% rdzennych Polaków). Że niby teraz więcej? A co możesz
teraz ze swoim prawem wyborczym zrobić? Wsadzić sobie w dupę, bo tam ma cię
wybrany już poseł, na którego nie masz żadnego wpływu (to, że za cztery lata
może nie przejdzie - nie robi mu - zdąży się nakraść), podczas gdy w
Rzeczypospolitej, jeśli poseł głosował wbrew instrukcjom, zawsze można było
to unieważnić (a że rzadko tak się działo świadczy tylko dobrze o kulturze
politycznej i odpowiedzialności naszych przodków - czego brak współczesnym
politykom - europejczykom). Zresztą wówczas te 10% miało realny udział we
władzy, a dziś tak realnie coś może powiedzieć 0,1 promila albo mniej,
resztę rządzący zlewają. Samorząd również zawdzięczamy Rzeczypospolitej,
gdzie każdy miał prawo udziału w decydowaniu o własnej okolicy, wspólnie
wybierać urzędników i stanowić prawa, bądź obalać złe. Do czego tę ideę
doprowadziła Europa widać najlepiej na przykładzie SAURu (sprzedaży
gdańskich wodociągów firmie francuskiej), ok. 30 tys. ludzi było przeciw
(zadeklarowało to pisemnie), i co? I nic, możecie panom z "samorządu"
skoczyć.
Jak więc sami widzicie, Europa wszystko to, co w niej "dobre" -
demokrację, prawa człowieka, samorządność, a także poszanowanie praw wzięła
od nas i przyjęła w okaleczonej i wypaczonej formie.
Tak samo z pacyfizmem, szlachta stawała do wojny tylko w ostateczności,
podczas gdy Europa rżnęła się o byle co (zresztą i w tym nasi byli lepsi, od
Grunwaldu, poprzez Kircholm, aż po ratowanie Europy pod Wiedniem); ekologią -
Zachód budował fabryki i manufaktury a myśmy i kopalnie ,,gonili", bo
niszczą krajobraz i psują wodę. Przede wszystkim stworzyliśmy zaś oddolną
kulturę i sztukę opartą nie na mecenacie i odgórnych wzorcach, lecz na
potrzebie serca i poczuciu własnej wartości. Gdy na Zachodzie większość i
tak nielicznej szlachty z trudem odróżniała książkę od deski, u nas tysiące
domorosłych artystów tworzyły swe "Silva Rerum" z myślą o sobie i bliskich,
nie zaś łasce i poklasku jakiegoś kacyka. Tu oddolna kultura oparta na
sąsiedztwie była pozytywną odmianą popkultury, tworzoną przez społeczeństwo,
a nie jak dzisiejsza europejska (światowa)­ pop­ kulturą narzuconą przez media
masowej zagłady ducha.
Warto popatrzeć tu, co zniszczyło Rzeczpospolitą: królowie pochodzący z
Europy, a nie z Rzeczpospolitej = społeczeństwa, Kościół zawsze antypolski
aż po rozbiory (dopiero gdy podpadł zaborcom zaczął odstawiać
bogoojczyźniane szopki, przedtem sprzedawał Polskę za jedną zdrowaśkę, vide:
Skarga czy Bartsch) oraz wynarodowieni zeuropeizowani magnaci.
Rzeczpospolita przestała istnieć, ale jej zasady pozostały w nas, może
głęboko ukryte, ale możliwe do wydobycia. Oczywiście dążenie do restauracji
Rzeczypospolitej byłoby odgrzebywaniem trupa, historii nie da się cofnąć
i /bo/ wszystko się zmienia. Ale czy nie wydaje wam się idiotyzmem gonienie
za tą Europą, która zawsze była w tyle i tylko czekała by wbić nam nóż w
plecy, która wszystkie zmiany okupywała krwią, wojną, gwałtami i przemocą
(rewolucja burżuazyjna, przemysłowa, reformacja itp.), podczas gdy my
potrafiliśmy przeprowadzić największą rewolucję - ruch egzekucyjny, bez
przelewu krwi.
Na nic zdają się tu naiwne teksty, że Europa czy NATO obronią nas przed
Rosją, gdyż Rosja mentalnie też jest Europą. Trochę inną, bo zamiast Rzymu
ma Mongołów, jednak od Piotra I stała się powoli (w pełni) Europą, sięgając
do niej ponad naszymi głowami i po to starła Rzeczpospolitą, aby na gruzach
wolności i społeczeństwa stworzyć jedną Europę niewoli i państwa. Ostatni
faceci co to nas próbowali włączać do Europy nazywali się Lenin i Hitler.
Temu pierwszemu przeszkodził dziadziu Piłsudski, ten drugi też nawalił.
Dziś stoimy na rozdrożu: samorząd czy totalitaryzm, sprawiedliwość czy
prawo, społeczeństwo czy państwo, i żeby być godnymi naszych przodków miast
wahać się między Europą czy ZSRR bis, powinniśmy brać to co dobre skąd się
da, a to co złe odrzucać i tworzyć własną przyszłość jako wynikającą z nas,
a nie narzucaną przez obcych. Europa albo podąży jak zwykle za nami, albo,
tym gorzej dla niej, zostanie w tyle, w obu jednak wypadkach nie należy się
od niej odwracać plecami.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka