cyber_moose
18.04.05, 22:42
A to było tak: najpierw było zimno - i nas zasypało - to my w chałupie
siedzieli. Panterka sie nudziła, to i z nudów ocierała sie po kątach. No to
jej sie takie łyse placki porobili (sierść żem zebrał i do przendzalni żem
odniósł, jakem obiecał). A potem był kłopot, bo do szkoły chodzic nie
chciało. To żem siłą zawlókł...obraziła sie i sie nie odzywała do mnie przez
tydzień.
No a potem okazało się, że się zbiesiła całkiem i nie odzywała sie równiez do
innych. Np. do nauczycieli. A tu wiosna i jej juz całkiem w tej różowej
głowie sie porobiło. W nocy przed chałupę wyłazi i wyje! Wszystkie sukienki
poskracała i dekolty w bluzkach powycinała - chociaż cycków jeszcze u niej
żem nie widział. A po wsi to teraz gadajom i mnie wsyd.
Jakieś niewypierzone chłopoczki pod chałupe mnie przyłażom i muszę pułapki na
nie nastawiać. Jeden nawet się chycił, alem go wypuścił, bo tak sie trząsł,
że mnie w rezonas całego wprawił i żem od razu czkawki dostał. I tak czkało
mnie przez trzy dni! Dopiero samogon od szwagra mnie uleczył, co żem go
małymi łyczkami bez oddechu pił.
Wracając do tej latawej różowej - to złe oceny ma i tyle. Tom ją w chałupie
zamknął i nauczam! A ona mi jeszcze, gówniara pyskuje! Skaranie boskie z tom
dzieckiem mam. I tyla...