brezly
17.11.07, 14:45
"W kazdym tutejszym polskim sklepie, punkcie sprzedazy biletow czy czym tam
zawsze to idzie tak samo. Na poczatek jest jak tu. A potem pojawia sie
stoliczek, krzeselka i tam ciagle dyzuruje znajome pan co tam pracuja i
odchodzi ciagla kawka i pogaduszki"