STARA PRZYJACIOLKA MEZA!!!-Pomocy;(((

28.01.05, 13:59
Witam Was bardzo serdecznie!Moze dla ktorejs z Was bedzie to smieszne,ale dla
kazdego jakis problem jest wielki i szanujmy to.Licze na Was,wierze,ze sa
osoby,ktore moga mi pomoc.Postaram sie strescic;Rok temu wyszalm za maz,moj
partner poznal mnie ze swoimi dobrymi przyjaciolmi,przynajmniej on tak
twierdzi,jego przyjaciolka z dziecinstwa nie polubila mnie,zreszta ja ja
rowniez.Glupie miny,spojrzenia na meza jakby naprawde zrobil cos zlego,ona
wpatrzona w niego jak w obrazek,czulam sie jak jego kochanka a nie zona,nie
bylo miedzy nimi nic,tak twierdzi maz,poza tym ,ze kilka lat temu ona za nim
szalala i chyba tak jest do dzis:(,dla niego byla tylko kumpela.Nie chce go
ranic mowiac wprost i zabraniajac mu czegos,ale nie mam ochoty jej widziec,bo
widze.ze nie moze pogodzic sie z tym,ze jest druga i tak zostanie,choc sama
nie wiem,maz kilka razy nazwal mnie jej imieniem,ale wiem,ze kazdy sie moze
pomilic z przyzwyczajenia,ale nie kilka razy,boli to bardzo.Nie wiem co robic?
Czy powiedziec stanowczo ,ze nie chce jej wydywac?Bo uwazam;ze prawdziwy
przyjaciel powinien byc szczesliwy jezeli i my jestesmy!A ona jest zalamana!
Prosze pomozcie mi sie pozbierac!Kocham meza i jestesmy szczesliwi.
    • ewelinaz25 Re: STARA PRZYJACIOLKA MEZA!!!-Pomocy;((( 28.01.05, 17:34
      Uważam, iż powinnaś szczerze porozmawiać z mężem, ale nie na zasadzie
      pretensji, bo to tylko zaostrzy całą sprawę. Wyjaśnij mu swoje obawy,
      zaznaczając przy tym, jak bardzo go kochasz. Powiedz wprost, że nie przepadasz
      za towarzystwem tamtej kobiety i od niej odbierasz podobne sygnały. Wyjaśnij,
      iż nie chciałabyś, aby ONA stanowiła źródło konfliktu i w jakiś sposób popsuła
      relacje pomiędzy wami. Nie naciskaj, aby zrezygnował ze znajomości, ale spytaj
      jego jakie widzi rozwiązanie problemu, być może znajdzie takie rozwiązanie,
      które zasatysfakcjonuje was oboje.
    • sloooneczko Re: STARA PRZYJACIOLKA MEZA!!!-Pomocy;((( 28.01.05, 19:09
      POrozmawiaj z mężem. Może to coś da, ale watpię aby coś się po tej rozmowie
      zmieniło.Traktuje ją jako koleżankę czy tam przyjaciółkę i twój problem może mu
      sie po części wydać abstrakcyjny.
      Najlepiej to dać owej przyjacióleczce do zrozumienia, że to twój mąż a ty jego
      żona dalej razem to RODZINA i obcych w niej wam nie potrzeba. Przyjaciele
      przyjaciółmi, ale pewnych progów juz się w takiej sytuacji nie przekracza.
    • danka76 Re: STARA PRZYJACIOLKA MEZA!!!-Pomocy;((( 28.01.05, 19:29
      Miałam podobną sytuację. Przychodziła do nas, niby przypadkiem była niedaleko i
      O ZGROZO dawała mu buzi na przywitanie a on mówił, że to tak po koleżeńsku...
      Rozmawiałam z nim, ze mi się to nie podoba, ale chciałam, żeby postawił się w
      mojej sytuacji. Umówiłam się więc z kolegą i nie zapomniałam poinformować o tym
      mojego chłopaka (jeszcze nie męża). I co? Powiedział, że jest zazdrosny i nie
      chce, żebym się spotykała z kolegą bez jego obecności. Więc poskutkowało,
      musiał postawić się w mojej sytuacji, bo wcześniej twierdził, że facet może
      wszystko a kobiecie nie wypada. Swoją drogą, kolega też jest bardzo fajny...
    • kogelmogell Re: STARA PRZYJACIOLKA MEZA!!!-Pomocy;((( 28.01.05, 19:32
      Nie robić awantur, nie nalegać, nie rozkazywać! Ale szczerze
      porozmawiać. Zresztą moje przedmówczynie już to napisały.
      Ja jednak uważam, że pomóc może tylko rozmowa z mężem, nie
      z przyjaciółką męża. Powiedz szczerze co czujesz, dlaczego
      nie odpowiada Ci towarzystwo tej kobiety. Nawet jeśli dla
      męża ten problem będzie abstrakcyjny, nie zdaje sobie srawy
      z jego istnienia, to na pewno Cię wysłucha i, mam nadzieję,
      zrozumie. Jeśli nie to ja zastanawiałabym się, czy jest aby
      na pewno szczery... Wiem, że ludzię są różni ale ja wierzę
      w szczere rozmowy, inni często nie zdają sobie sprawy co
      nas boli dopóki tego jasno nie powiemy. W moim związku rozmowy
      zawsze skutkują...
      Pozdrawiam!
      • anihsa Re: STARA PRZYJACIOLKA MEZA!!!-Pomocy;((( 29.01.05, 09:20
        Dziekuje za slowa,szczere i przyjazne.Juz mi lepiej bo sama dusilam to w
        sobie.Ciesze sie,ze sa osoby ,ktore nie przechodza obojetnie!dziekuje raz
        jeszcze!
        • capa_negra Re: STARA PRZYJACIOLKA MEZA!!!-Pomocy;((( 29.01.05, 12:15
          Nie wiem czy moja metoda jest dobra, chyba raczej kontrowersyjna ale sprawdziła
          się dwukrotnie ..wiec chyba działa....
          Zanim wyszłam za mąż mój wieloletni partner nazwał mnie imieniem swojej byłej -
          dostał w twarz...i pomogło
          Mój mąż ponad rok przed naszym slubem równiez nazwał mnie imieniem swojej
          byłej...i tez dostal w twarz.
          Bez słowa, bez awantury.
          Nie jestem typem zazdrośnika, mąz tez nie i nie o zazdrośc w tym chodzi tylko o
          najzwyklejsze szanowanie uczuc drugiej osoby.
          Rozmawiając "potem" tłumaczyłam moja wg męza przesadna reakcje tym, że takie
          mylenie imion moze doprowadzic do tego ze zaczne sie zastanawiac czy jak sie ze
          mna kocha to aby na pewno moja twarz ma przed oczami...
          Wychodzę z założenia, że jeśli facet jest w porządku to zrozumie i nie popełni
          więcej takiej "pomyłki" jesli nie zrozumie to równie dobrze moze iśc do diabła.
          Moge panowac krótko, ale nie podzielnie....a jeśli kogos dręcza "zmory
          przeszłości" to niech do nich wraca.
          • dinastka Re: STARA PRZYJACIOLKA MEZA!!!-Pomocy;((( 07.04.05, 18:11
            jasne, najlepiej po mordzie meza bic, super pomysl gratuluje inwencji tworczej,
            moze na dzien dobry sobie co rano wyplacic po pysku i szacunek i oddanie
            gwarantowane, niezla masz jazde dziewczynko...
            • axy23 Re: STARA PRZYJACIOLKA MEZA!!!-Pomocy;((( 07.04.05, 23:02
              a ty bys się nie poczuła jakbys dostala w twarz slyszac imię byłej męża zamiast
              swojego?
              reakcja adekwatna do akcji
    • toni83 Re: STARA PRZYJACIOLKA MEZA!!!-Pomocy;((( 22.03.05, 21:57
      No to ja miałam podobny problem!!! Ile ja się przez tą flądrę nastresowałam.
      Najgorsze było to, że potrafiła mi bardzo dyskretnie dokuczać, tak że mój,
      wówczas jeszcze chłopak,nic nie zauważał. Jak mu się skarżyłam to twierdził, że
      jestem przewrażliwiona. W końcu okazało się, że go wiele lat temu próbowała
      poderwać, ale jej nie wyszło. W końcu mój mąż zauważył, że ona mnie nie
      znosi.Było wiele awantur, ale w końcu nie muszę jej już oglądać. Moja rada :
      walcz o swoje, jak cię wkurza to nie zmuszaj się do tej znajomości i powiedz
      mężowi, ze musi się pogodzić z utratą "przyjaciółki" dla Twojego dobra.
      • uullaa Re: STARA PRZYJACIOLKA MEZA!!!-Pomocy;((( 07.04.05, 01:18
        toni83! Dobrze zrobiłaś. Ja mogłam mieć podobną sytuację, ale do niej nie
        dopuściłam. Po pierwszym spotkaniu z pannicą kazałam, podkreślam - kazałam, ją
        pogonić narzeczonemu, sama dając jej niedwuznacznie do zrozumienia, że nie jest
        mile widziana w pobliżu mojej osoby.
        • ollie1 Re: STARA PRZYJACIOLKA MEZA!!!-Pomocy;((( 07.04.05, 20:17
          To ja napisze moze cos z drugiej strony. Moze sytuacja nie bedzie podobna do
          Twojej, ale tez kiedys bylam stara przyjaciolka. Mowie bylam, poniewaz nadszedl
          czas kiedy musialam sie odsunac. I zrobilam to dla dobra mojego przyjaciela.
          Ale po kolei.
          Znalismy sie od zawsze, od przedszkola, ta sama podstawowka, to samo liceum, na
          dodatek bylismy sasiadami, wiec zawsze mnostwo czasu spedzalismu razem. On po
          szkole przychodzil do mnie i przesiadywal do wieczora, gadalismy o wszystkim.
          Na poczatku liceum zaczal robic do mnie jakies niesmiale podchody. Ale ja
          zupelnie nie wyobrazalam sobie jak nasza relacja mialaby sie zmienic. Udalam,
          ze nie widze jego zalotow. Chyba mu przeszlo. Zaczelismy randkowac z innymi
          ludzmi. A nasza przyjazn ciagle trwala. Moi faceci musieli to respektowac,
          nawet jesli go nie lubili. I jego kobiety tak samo. W koncu on poznal ja. Ja
          tez ja znalam, bo byla kolezanka mojego owczesnego faceta. Taki fajny wezelek
          nam sie zrobil. Zaprzyjaznilysmy sie. Potem on i ona rozchodzili sie i
          zchodzili. Ona spotkala innego faceta, wyplakiwala mi sie w ramie, ze on nie
          chce dac jej odejsc. On byl zalamany, o krok od samobojstwa, potrzebowal mnie
          tak bardzo i bylam wtedy dla niego.
          Potem ona wyjechala na studia do innego miasta. On wyjechal za nia. Serce mi
          sie krajalo, ze wyjezdza, ze ona tam mieszka z innym. Ale wiedzialam, ze go nie
          zatrzymam. Czesto przyjezdzal do naszego miasta. Prosto z pociagu zawsze
          zachodzil do mnie i gadalismy, gadalismy.
          Po dwoch latach ona rozeszla sie z tamtym facetem. Zaczela spotykac sie z moim
          przyjacielem. On byl wniebowziety. Ja tez sie cieszylam, ale jakos trudno bylo
          mi odzyskac do niej zaufanie.
          Pozniej ja rowniez przenioslam sie do innego miasta, oni wzieli slub. Kiedys on
          przyjechal do mojego miasta w sprawach sluzbowych. Nocowal w hotelu, chociaz
          nigdy nie bylo miedzy nami jakis seksualnych podtekstow. Znow gadalismy mnostwo
          tak jak kiedys. Potem przyjechali do mnie w odwiedziny oboje. Ona jest
          inteligentna kobieta, wiec nie robila zadnych scen. Ale czulam dziwny dystans.
          Szczegolnie gdy ja i on zasmiewalismy sie ze starych wspomnien. Od momentu gdy
          okazalo sie, ze ona jest w ciazy nasze stosunki praktycznie zamarly. Ja nie
          chcialam burzc ich spokoju, oni tez nie dazyli do kontaktow. Czulam w tym jej
          reke, ale wolalam nie wspominac o tym mojemu przyjacielowi. Nie chcialam, zeby
          musial opowiadac sie po czyjejkolwiek stronie. Czasem rozmawialismy przez
          telefon, ale ona zwykle przejmowala sluchawke i opowiadala o dziecku. Ostatnio
          gdy mialam przyleciec do ich miasta zrobila sie wielkie napiecie. On zawsze
          wychodzil po mnie na lotnisko, nawet jak nie bylo czasu pojsc na kawe, to
          przynajmniej posiedzielismy troche na lotnisku i pogadalismy. Tym razem okazalo
          sie, ze nie moze przyjechac bo ona nie chce jechac na lotnisko, a przeciez
          samego go nie pusci. Nie widzialam go prawie rok, ale coz moglam powiedziec.
          Nie chcialam stawac pomiedzy nimi.
          W swieta tez zwykle wszyscy przyjezdzalismy do naszego rodzinnego miasta.
          Mielismy taka tradycje, ze spotykalismy sie co roku w drugi dzien swiat z
          jeszcze dwoma bliskimi osobami z liceum. Odkad urodzilo sie im dziecko nawet to
          jedno popoludnie w roku nie moglo byc poswiecone dla starych przyjaciol.
          Ja wiem, ze teraz ona i dziecko jest najwazniejsze w jego zyciu. Wiem, ze juz
          nigdy nie bedzie tak jak kiedys. Ale jakos mysle, ze raz do roku, czy raz na
          pol roku gdybysmy mogli pogadac, bez jej wtracania sie to chyba nic by sie nie
          stalo. Nigdy nie dalismy jej przeciez podejrzen, ze cos miedzy nami bylo.
          Ale coz, wiem, ze moja pozycja jest przegrana. Wiem, ze to jest jego zona, ze
          on ja kocha i ze zrobi tak aby ona byla szczesliwa.
          Pocieszam sie tym, ze wtedy przyszedl jednak na to lotnisko, przyszedl tez
          kiedy juz wylatywalam do siebie i wtedy moglismy sie nagadac. Mysle, ze ona o
          tym nie wiedziala, bo to bylo w czasie jego pracy.

          Ufff... sory ze tak dlugo, ale chyba musialam sie troche wygadac. Moj wniosek
          jest wiec taki, ze jesli to jest prawdziwa przyjaciolka to powinna uszanowac
          Wasz zwiazek. Jesli ona nie moze pogodzic sie z tym, ze teraz to Ty jestes jego
          kobieta numer jeden to lepiej ja odsunac.
          • myslacy1 Re: STARA PRZYJACIOLKA MEZA!!!-Pomocy;((( 07.04.05, 22:05
            ollie, chylę czoła...jesteś mądrym człowiekiem i prawdziwym
            przyjacielem,potrafiłaś poświęcić się,szkoda,że musiało do tego dojść ,ale
            podziwiam,że potrafiłaś...
            pozdrawim serecznie:-)
Pełna wersja