nadia_3
24.08.08, 23:38
Bylismy szcześliwa para przez ponad 2 lata. Wszystko układało się dobrze
między nami...do czasu, aż nie wrociliśmy do Polski (przez kilka miesięcy
pracowalismy oboje za granicą). Wtedy ON się bardzo zmienił. Oboje sporo
zarobiliśmy, jednak jemu pieniądze w dziwnych okolicznosciach sie
"rozpłyneły". Po kilku miesiacach nie mial już nic. Dodatko juz przed wyjazdem
z Polski poruszalismy tematy slubu, mówil o zaręczynach. Po powrocie jednak
temat zamilł, potem ja do tematu wróciłam, zaczęlismy planować wszystko ze
szczegółami, bez zaręczyn. Nawet zabrał mnie do kilku sklepów jubilerskich. Od
tego czasu minęło jakieś 9 m-cy i cisza. Jednak cały czas obiecywał, że to juz
niedługo...że mam poczekać jeszcze parę tygodni bo pierścionek zamowiony i
tylko czeka, aż nazbiera resztę gotówki. I tak sobie czekałam...
Do tego doszły inne problemy: jego klamstwa. Mieliśmy razem jechać na wakacje.
Już znalazłam odpowiednią ofertę wyjazdu a on mi mowi, że się przeliczył i nie
ma tyle. Zapytany ile w takim razie jest w stanie wydac mowi mi że nic bo nie
ma grosza. I z wakacji nici.
Pytam się go dlaczego ma telfon zablokowany- mowi ze nie wie..widocznie cos
sie stalo (nie pierwszy raz)- okazuje sie za zapomnial kilku rachunkow zapłacić.
Potrafi isc na zakupy i przy kasie jak dochodzi do placenia placi karta a tu
sie okazuje ze jest jakis problem i ja musze wylozyc bo karta nie dziala.
Potem oddawal, ale trzeba sie bylo upomniec.
Ostatnio twierdzil, ze nowy telefon oddal do serwisu a potem wmawial ze
odebral ale mu go szkoda i lezy w domu (nie mieszkamy razem)
Mialam urodziny...przyjechal bez niczego, nawet kwiatka bo podobno nie mial
czasu kupic...a ja jak glupia latalam za jego prezentem na urodziny.
Pozyczyl ode mnie karte iPlusa, zeby miec bezprzewodowy net, umawialismy sie
ze przez ten czas bedzie placil polowe abonamentu (bo ja i tak bym placila)
ale do dzis mi nie zaplacil ani za 1 miesiac. A ja mam dosc sie upominania.
Zaproponowal odeslanie karty Sim poczta, bo w pracy caly dzien jest i nie ma
kiedy przywiessc.Takich przykladow mozna mnozyc. Zawsze przy tym wszyscy byli
winni tylko nie on...bank bo mu karte zablokowal, operator komorkowy bo nie
doszla faktura, pani w okienku bankowym zly numer konta wprowadzila itp.
Pojawiło się całe mnostwo niedomówien, niejasnosci ktrych nie potrafil mi
wytlumaczyc, bo uwazal ze to wsyzstko to jego sprawy. Nie wiem czy sie tak
bardzo zmienil, czy ja pewnych spraw nie zauwazalam. Nie wiem czy ja jestem za
miekka, czy mam jakiegos pecha. A moze za bardzo czepiam sie szczególow.
Postanowilam sie rozstac, ale teraz mam watpliwosci czy dobrze zrobilam. Nie
moge sobie znalezc miejsca, ale jak bylismy ze soba to tez ostatnio nie bylo
dobrze..bo nie mialam racji...bo nie klamal...po ja wymyslalam sobie historie.
Tydzien temu powiedzialam mu ze to koniec. Od tego czasu codziennie pisze smsy
w stylu "Kocham" . Zadnego przepraszam. Ale i tak mam watpliwosc czy ja dobrze
zrobilam?