ema01
21.10.08, 23:45
Witam,
zdecydowałam się napisać tutaj, ponieważ potrzebuję spojrzenia kobiet z
zewnątrz na moją sytuację, komentarze niespokrewnionych kobiet często pomagają..
Moja mama jest osobą na wysokim stanowisku, która cieszy się szacunkiem i
sympatią, jej życie osobiste jednak nie ułożyło się najlepiej- będąc z moim
ojcem zaledwie dwa lata pobrali się, a po latach okazało się, że są osobami
żyjącymi na dwóch przeciwnych planetach, którzy nie potrafią ze sobą nawet
rozmawiać.
Ja jestem z moim partnerem od kilku lat i mimo, że kontakty między nim a moją
mamą wyglądają na udane, jest (oczywiście na osobności ze mną, jemu nie daje
nigdy nic po sobie poznać) dość krytyczna w stosunku do niego i naszego
związku. Warto wspomnieć, że od zawsze imponowali jej mężczyźni nad wyraz
odpowiedzialni, którzy sami potrafią utrzymać rodzinę, są nie wiadomo jak
ambitni itd... Ja nie oczekuję od partnera żeby mnie całe życie utrzymywał, po
to też sama zdobywam wykształcenie. Ostatnio mama stwierdziła, że mój związek
to (z mojej strony) fascynacja seksem z partnerem i nic więcej, a to szybko
mija.. (wcześniej w jakiejś rozmowie dałam do zrozumienia, że jestem
zadowolona z naszego życia seksualnego i, że uważam,że dla kobiet seks jest
również b.ważny). Po wypowiedziach w tym stylu zaczynam analizować każdą
najdrobniejszą sytuację w naszym związku, zastanawiając się ciągle czy ja
czegoś nie zauważam(podobno zakochany nie widzi wszytskiego),czy przypadkiem
mama nie ma racji itp, mimo,że takie stwierdzenie jest dla mnie absurdalne
zaprzątam sobie nim głowę, co nie wpływa na pewno dobrze na nasz związek.
Zastanawiam się wtedy czy w ogóle słuchać jakichkolwiek rad mamy? chce mnie
chronić przed błędami popełnionymi przez siebie sobą, ale ja sama jestem b.
uważna i niepewna, bo boję się, że mogłabym popełnić błędy rodziców, stworzyć
związek, w którym będę się męczyła tak jak oni.. co o tym wszystkim myslicie?