jokker39 23.05.10, 17:51 niekończące się marzenia o znalezieniu właściwej osoby. Marzenia są bardziej kolorowe niż rzeczywistość i nigdy nie zawodzą. Prawda, że to bzdura? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
claire.ampres Re: Samotność to ... 23.05.10, 18:33 Prawda Samotność jest dla mnie poczuciem całkowitej pojedynczości w życiu, niepełnością, brakiem esencji życia - bliskości drugiego człowieka. Marzenia to piękna sprawa i nie utożsamiałabym ich z samotnością. Samotność jest stanem z natury bolesnym, zaś poddawanie się marzeniom - wręcz przeciwnie. Człowiek szczęśliwy i z bliską osobą u boku przecież także marzy. Przez wiele lat nie marzyłam. Przez te lata byłam martwa, chociaż również bardzo samotna. Byłam pogodzona z tym okrutnym stanem. Teraz marzę, z coraz większym rozmachem. A marzenia się powoli spełniają Ziarnko do ziarnka... kiedyś uzbieram! A, jeszcze jedno - jasne, że marzenia są bardziej kolorowe niż rzeczywistość, w tym ich urok, ale ja stawiam na dużą dozę realności w tych marzeniach, żeby dać im szansę się spełnić. Wówczas się nie zawodzę Odpowiedz Link
jokker39 Re: Samotność to ... 23.05.10, 19:15 Dobry wieczór, Claire Marzenia dają nadzieję, w tych marzeniach wszystko jest piękne jak soczysta trawa i żadna rzeczywistość nie jest w stanie do nich się zbliżyć. To znaczy niekiedy się zbliża, ale nie jest to stan trwały. Piękna rzeczywistość to chwila, krótka bądź dłuższa, ale bardziej przypomina sen niż jawę, zanim się obejrzymy staje się szara i marudna, a marzenia dalej są idealne Odpowiedz Link
claire.ampres Re: Samotność to ... 23.05.10, 19:26 Miło Cię tu widzieć, Jokker Wiesz, w rozmowie o marzeniach czasami mam wrażenie, że każdy mówi nieco innym językiem, że mówiąc "marzenie" mamy na myśli coś trochę innego. Są ludzie, którzy mówią, że nie lubią marzyć, bo gdy pomyślą, że te marzenia się nigdy nie spełnią, to czują się na tyle paskudnie, że wolą przestać o tym rozmyślać. Inni postawione przed sobą cele nazywają marzeniami. I realizują jeden cel za drugim i radośnie oznajmiają światu, że marzenia się spełniają, tylko trzeba umieć marzyć. Nie wiem, jakie masz doświadczenia ani jakiego usposobienia człowiekiem jesteś, ale zastanawia mnie, dlaczego piękna rzeczywistość jest dla Ciebie tylko chwilą. Może to kwestia podejścia do życia? Skupiania się na rzeczach dobrych zamiast poddawania się nijakości, szarzyźnie? Tak sobie głośno rozmyślam... na tyle głośno, żebyś mnie usłyszał Odpowiedz Link
rafae Re: Samotność to nie tylko ... 23.05.10, 19:18 ten drugi człowiek.. Już mi się nie ce po raz setny od nowa, przestawiać litery, układać je w słowa.. sens jest ten sam, jako i ja sam.. jako i nikt tak wniknąć we mnie nie zdoła : Zdałem sobie sprawę, że ciągle piszę o tym samym, w kółko powtarzam się, jak katarynka. Składam literki w brak rozumienia, brak otwartości, oczywistości, szczęścia...dużo tego jest,lecz ja ciągle o tym samym, o braku Miłości. W jakiś sposób szybko odkryłem jedną spójność,która wynikła na podstawie jakichś skomplikowanych wzorów myślowych, szablonów i uogólnień. Działam celnie,jasno i rzeczowo. Jak snajper. Robię to dla samego siebie, dla poznania przyszłej drogi, która mnie jeszcze oczekuje. Teraz codziennie staję nad przepaścią braku i zadaję sobie pytanie, kiedy znów zrobię krok naprzód,kiedy ten brak zacznie odchodzić szybciej niż podążam ja? W tej drodze samotność nie była Tylko moim, ani łatwym wyborem. Stając przed faktem dokonanym swojego być, ułożyłem misterny plan działania, swoisty kompas dla okrętu, którym jestem. Przede mną jeszcze niejeden dzień i niejedna noc i jeszcze niejedną przepaść przyjdzie mi przeskoczyć samemu. Wiem jedno, Prawda jest ważnym elementem, którego pozbycie się,doprowadza do utraty czasu. ----------------------------------------------------- jest taki rodzaj samotności, w którym nie chodzi o bycie blisko z drugą osobą. W czymś takim nie istnieją pojęcia połówek, partnerów, bliskich osób, itp. Jest coś, co nazywam brakiem doskonałym, milczeniem, nieistotnym bytem, ot przydarzyło się, trwa i odejdzie,gdy wypełni się czas...czym jest bycie i niebycie? Czym są pragnienia? Zgoda? Akceptacja? Istniejąc, odkryłem niesamowicie okrutną prawdę o tym,że nie mam zrozumienia, że wszystko jest interpretacją, mniej lub bardziej istotną i przybliżającą do sedna jakiegoś zagadnienia. Na nic więcej nie mogłem jednak liczyć i przyszło mi pogodzić się z tym. Czasem miewałem odczucia,w których sen wydawał mi się rozwiązaniem najbardziej odpowiednim, najprzyjemniejszym, najbliższym moim oczekiwaniom. Pragnąłem zasnąć, nie znosząc więcej strzał zdradliwych fortun . Rzeczywistość jest jednak inna, inaczej ustala normy i gdy budziłem się, trwałem w tęsknotach, pragnieniach, błędnych kołach moich cichych marzeń i snów. Żyłem prosto i szczerze, ale to już jest przeszłością i stanąłem przed banalnym pytaniem: dlaczego czasem nie chcę się wybudzić i co wywoływało takie pragnienia sennej nieskończoności? Dlaczego prawdziwe życie czasem aż tak mnie nie interesowało? Dlaczego zawsze było mi aż tak obce, tak złudne? W końcu odnalazłem drogę do najprostszych pytań, które przez lata umykały mojej uwadze, które wiecznie wydawały mi się snem. Zrozumiałem,że oczywistość można ominąć, można wyprodukować jej substytut i żyć do końca owymi normami, ustalonymi tylko na własne potrzeby i oczekiwania, lecz jeśli decyduję się na prawdę, na uczestniczenie w jej ciągłości i afirmacji, muszę zadać sobie kilka bardzo prostych pytań. Samotność nie była moim wyborem, a okazała się instynktem, przeznaczeniem, prawdziwym wynikiem zgubionych i niedocenianych snów. ------------------------------------------------- Eskalacja i miara samotności. Tu nie chodzi o to, czy jesteśmy samotni, czy też nie. ...Prawda jest taka, że nasza interpretacja rzeczywistości najczęściej zbyt mocno odbiega od stanu faktycznego i wówczas ciężko nam przyjąć to do wiadomości bez łamania wewnętrznych struktur, które dotychczas sobie wypracowaliśmy. Zderzenia te, są tak nieoczekiwane i "abstrakcyjne", że najczęściej dochodzi do dalszych imaginacji, powiązanych z wyobrażeniem własnego ego, które, jak pokazuje czas musi przejść swoją drogę, by ustalić wartości Niezbywalne. Niektórym zajmuje to mniej, niektórym więcej czasu. *** Jesteśmy tam, gdzie być nie powinniśmy.. Jesteśmy tam, gdzie być nie chcemy.. Jesteśmy chwilą, łzą, uśmiechem.. czasem umieramy, a czasem żyjemy.. i w wątpliwościach szukając siebie, swym własnym cieniom też dajemy szansę, one, jak wszystko inne są czasem w potrzebie chcą choć przez chwilkę pobyć jednoznaczne.. Nie ma sposobu na "znalezienie właściwej osoby". Ani w marzeniach, ani realnie.. Sztuczka tkwi gdzieś indziej Odpowiedz Link
fripo Re: Samotność to ... 23.05.10, 19:49 Jak tak sie przyjrzeć tej samotności to wcale nie jest taka zła Odpowiedz Link
kawamija Re: Samotność to ... 24.05.10, 17:05 samotność to...tęskota za drugim człowiekiem , poczucie że gdy dookoła grząsko i niebezpiecznie, to nie ma nikogo kto pomoże, czasem fizyczne pragnienie bliskości, cisza własnego domu, za dużo bzdurnych obowiązków, którymi się nie ma z kim podzielić... dziś uważam, że może bywać destrukcyjna... a czym dłużej trwa, tym trudniej się z niej wyrwać......mocne doświadczenie... z kategorii tych, po których już nic nie jest takie samo... Odpowiedz Link
piorex12 Re: Samotność to ... 19.06.10, 20:32 jokker39 napisał: > niekończące się marzenia o znalezieniu właściwej osoby. Marzenia są bardziej > kolorowe niż rzeczywistość i nigdy nie zawodzą. > Prawda, że to bzdura? Dla mnie bzdura! Odpowiedz Link
ms_jazzify Re: Samotność to ... 19.06.10, 20:53 Samotność to... dla mnie stan normalny i oczywisty. Nie mam porównania jak to jest być z kimś w związku, jak to jest tęsknić do kogoś, kiedy Ci zależy, kochasz itepe bo zwyczajnie tego nigdy nie zaznałam. Nie idealizuje sobie w głowie, nie czekam na wielki bum, nie marzę. Odpowiedz Link
martwoj Re: Samotność to ... 20.06.10, 10:59 w moim przypadku to..nieumiejętność budowanie więzi z drugą osobą Odpowiedz Link