gyubal_wahazar
17.12.10, 13:07
Parę dni temu, napatoczyłem się na posta, który rozwinął się w bardzo kontrowersyjny wątek. Zająłem tam stanowisko, ale ponieważ nadal mam wątpliwości, ciekaw jestem jak oceniacie zachowanie Autorki. Na koniec wkleję linkę ze źródłem, ale na razie wolę tego nie robić byście się nie sugerowali
Tytuł : Zlinczujcie mnie
"cześć...
jestem w trakcie rozwodu, pierwsza sprawa za mną (sierpień), mieliśmy mediacje - chciałam ratować rodzinę , teraz czekam na drugą sprawę...jeszcze mąż ma przyjaciółkę z pracy 11 lat młodszą - wielka szalona miłość, motyle w brzuchu, po trupach do celu bo miłość jest najważniejsza. "delegacje", ucieczki z domu, wieczne kłamstwa, wyczekiwanie kiedy wróci od kochanki - to było ponad moje siły.
Mamy dwójkę dzieci (7 i 3 latka). Wyprowadził się w maju, pomieszkuje w wielkiej tajemnicy u kochanki, w pracy udają że nic ich nie łączy. Mąż mi powiedział że musi ładnie wyglądać w sądzie. Częstotliwość prezentów i odwiedzin przed sprawą rozwodową sięgnęła zenitu - czyli dobry ojciec jest. Do dnia dzisiejszego utrzymuje że kochanki nie ma - mam nadzieję, że dowody w sądzie będą wystarczające, innymi słowy będę walczyć.
Przepraszam za ten chaos we wstępie...
I teraz o co mi chodzi - niby mam studia podyplomowe, na co dzień w ogóle nie przeklinam, jestem raczej spokojną, wrażliwą kobietą, ale w sytuacji kiedy z nim rozmawiam i śmieje mi się prosto w twarz to puszczają mi wszelkie hamulce... i: 2x kazałam mu wynosić się z domu, 2x dałam mu po twarzy, 2x naplułam mu w twarz, ...boże jestem jak zwierzę, jestem obrzydliwa."