Moja kalka

06.03.11, 22:47
Znowu powraca nasilona refleksja nad pewnym tematem.
Kiedy pędzę nie dopada mnie ale kiedy tylko chce odpocząć - wraca.
Jest zawsze ale czasami jak uśpiona.
Znacie moją przeszłość. Kiedy tylko uświadamiam sobie, że już nigdy tak nie będzie, że nigdy nie będę zasypiać w tych ramionach, że nigdy nie będę czekać na jego powrót z pracy i bla bla..... zaczyna ściskać. Dociera, że pełno wokół mnie rodzin żyjących normalnie a ja tak już nie będę. Zawsze będzie ta dziura. Żeby nie myśleć cały czas pracuję. Doszło do tego, że kiedy dziś usiadłam jak smyk zasnął - natychmiast źle się poczułam, jak nieodpowiedzialna baba. zaraz mi przeszedł odpoczynek i wróciłam do pracy. I tak dzień za dniem. Nie mam wspólnych spraw z nikim. Mam tylko moje i malucha ale to zupełnie inna bajka. Dni jak od kalki, takie same tygodnie i miesiące. I tak już będę miała zawsze. Dziś płaczę, jutro pewnie wrócę do wypranego emocjonalnie podejścia.
Sama nie wiem po co to piszę, chyba żeby się przez chwilę poużalać nad sobą
    • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Moja kalka 06.03.11, 23:00
      serio? nie znasz dnia, ani godziny - także tej, kiedy coś pozytywnego się zdarzy
      skąd wiesz, że za jakiś czas nie będziesz zasypiać w ramionach Kogoś - kogoś innego, równie ważnego jak Ten, którego już nie ma? że nie będziesz tak samo czekać na Jego powrót?

      spokojnie, jeszcze się zdarzy
      tylko Ty też musisz tego chcieć, choć troszkę
      nie teraz, za jakiś czas
      • slayerhood-ka Re: Moja kalka 06.03.11, 23:08
        Ja chcę - ale tego co było.
        To jak jak zjesz czarny kawior na czarnym chlebie a potem ktoś zaserwuje Ci zjełczałe masło na sztucznym wypieku.
        I jak na złośc dostrzegam tylko tych z kawiorem wokół siebie
        • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Moja kalka 06.03.11, 23:14
          tego co już BYŁO to NIE MA i NIE BĘDZIE, tak, z tym się zgodzę
          ale nigdzie nie jest powiedziane, że następnym razem nie dostaniesz czegoś całkiem innego, równie wartościowego, dobrego, a po prostu INNEGO
    • lesher Re: Moja kalka 06.03.11, 23:08
      Panta rhei, Slayerko.

      Pewnych rzeczy nie odwrócisz. Zachowaj wspomnienia, ale życie musi iść dalej

      > Dni jak od
      > kalki, takie same tygodnie i miesiące.
      Ehh, mimo że jestem w zupełnie innej sytuacji niż Ty, tak samo mam ostatnio...

      > I tak już będę miała zawsze.
      Ale tutaj się diametralnie różnimy. Ja uważam, że wcale nie będę miał tak zawsze - po prostu pewne rzeczy muszę jeszcze zrobić, ale one przyniosą (w końcu) plon. I myślę, że Ty też wcale nie będziesz miała tak zawsze. Musisz odchorować, poczekać aż rana się zagoi...

      Będzie dobrze - zobaczysz!!
      • slayerhood-ka Re: Moja kalka 06.03.11, 23:17
        pewne rzeczy sie czuje a pewne się wie. A o tym wiem.
        Nic się nie zmieni. Minęło juz sporo czasu a moje myślenie i odczucia sa cały czas niezmienne.
        www.youtube.com/watch?v=C6jiOeq42Ps
        • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Moja kalka 06.03.11, 23:23
          ojtam, teraz wiesz, a potem się okaże, ze jednak się myliłaś
          • slayerhood-ka Re: Moja kalka 06.03.11, 23:33
            już mi dawno dawno mówili, że zweryfikuje poglądy po roku, potem, ze jeszcze pół trzeba ....i tak mówią dodając kolejne miesiące...
        • lesher Re: Moja kalka 06.03.11, 23:32
          Z całym szacunkiem Slayerko, nie znasz przyszłości, nie wiesz co się wydarzy (tak w pozytywnym jak i negatywnym znaczeniu).
          > Minęło juz sporo czasu a moje myślenie i odczucia sa cały c
          > zas niezmienne.
          Może jeszcze musi go trochę upłynąć...

          www.youtube.com/watch?v=AJ0sW7KOFhU
          • slayerhood-ka Re: Moja kalka 06.03.11, 23:39
            W rzeczywistości, w mojej rzeczywistości nic się nie zmieni.
            Najpierw trzeba chcieć a ja jak pisałam nie chcę.
            Wiem, że zjełczałe masło nigdy mi nie zasmakuje. I nie mam tu dosłownie na myśli, wszyscy są gorsi ale fakt, że WIEM - iż nic takiego już mi się nie przytrafi.
            Nie wierzę, że można kochać kilka razy.
            Dlatego nie rozpaczam nad tym moim losem a tylko się użalam - to duży postęp.
            Nikt z was z oczywistych powodów, nie napisze mi - no trudno kochana, jakoś do starości czy tak dnia ostatecznego musisz dociągnąć, masz malucha, obowiązki ...........
            a właśnie taka jest prawda o moim życiu.
            Fajnie, że jesteście, że nie śpicie big_grin
            • bursztynula Re: Moja kalka 06.03.11, 23:45
              slayerhood-ka napisała:


              > Nikt z was z oczywistych powodów, nie napisze mi - no trudno kochana, jakoś do
              > starości czy tak dnia ostatecznego musisz dociągnąć, masz malucha, obowiązki ..
              dlaczego nikt miałby tak nie napisać??

              > Fajnie, że jesteście, że nie śpicie big_grin
              a gdzie Twoja miłość bliźniego, zwłaszcza dla tych, co wstają o 5.30 co??wink

              i dlaczego niby nieodpowiedzialna???

              buźka Użalaczkosmile
            • czarny.onyks Re: Moja kalka 06.03.11, 23:52
              no wybacz, ale kto Ci każe jeść zjełczałe masło?suspicioussuspicious
              można margarynę...jakiegoś masmix a, masełko ziołowe....bez masła...
              tyle możliwości....

              nie wiesz, co Ci życie przyniesie...może tylko obowiązki,
              patrzenie na fajnego, dorastającego dzieciaka....
              zadowolenie z pracy

              ale może coś więcej...i przyjaciela...
              którego nauczysz się kochać...inaczej niż wcześniej...ale kochać...
              a może będzie Ci dana tylko samotność...
              ale to zależy od Ciebie...

              bo na razie jest smutek, żal, tęsknota...a może nawet strach....żeby następna miłość nie odeszła...
            • lesher Re: Moja kalka 06.03.11, 23:53
              > W rzeczywistości, w mojej rzeczywistości nic się nie zmieni.
              Oj, nie pisz tak, bo tego nie wiesz.

              > Najpierw trzeba chcieć a ja jak pisałam nie chcę.
              > Wiem, że zjełczałe masło nigdy mi nie zasmakuje. I nie mam tu dosłownie na myśl
              > i, wszyscy są gorsi ale fakt, że WIEM - iż nic takiego już mi się nie przytrafi
              > .
              Takiego - na pewno nie, bo nigdy nie wchodzi się do tej samej rzeki.

              > Nie wierzę, że można kochać kilka razy.
              Nie wiem, ale mam nadzieję (choćby ze względu na siebie smile), że nie masz racji.

              > Nikt z was z oczywistych powodów, nie napisze mi - no trudno kochana, jakoś do
              > starości czy tak dnia ostatecznego musisz dociągnąć, masz malucha, obowiązki .

              Ło matko, zaczynasz jak Frip gadać (chociaż nie wiem, czy w jego przypadku to się nie zdezaktualizowało): jak nie jestem z kimś to całe życie nie ma sensu!!

              www.youtube.com/watch?v=avwi0DpN3jU
              • slayerhood-ka Re: Moja kalka 07.03.11, 00:11
                tylko raz!!!!
                skoro jej nie ma przy tobie to albo siedzi w niebie albo to nie była miłość.
                Miłość zawsze się udaje a jeśli nie to znaczy, że tak ją tylko ludzie nazywali a było to coś innego.

                Może jestem jak Frip, może jakies pokrewieństwo jakieś...całkiem mozliwe..wiecie.
                • bursztynula Re: Moja kalka 07.03.11, 00:26
                  slayerhood-ka napisała:

                  > Może jestem jak Frip, może jakies pokrewieństwo jakieś...całkiem mozliwe..wiecie.

                  też masz 175??
                  eeeee dobranoc, Chłopak kce Ci dobrym słowem... a Ty nadzieję odbierasz... już się wstydzisz?? czy dopiero rano będziesz??wink
                  • lesher Re: Moja kalka 07.03.11, 00:28
                    > a Ty nadzieję odbierasz..
                    No właśnie big_grin
                    • bursztynula Re: Moja kalka 07.03.11, 00:48
                      proponuję przy najbliższej okazji wybić Koleżance prezentowane poglądy... można to nazwać masażem...wink
                      • lesher Re: Moja kalka 07.03.11, 00:54
                        I to jest słuszna koncepcja, Ulka big_grin
    • robert.83 Re: Moja kalka 07.03.11, 10:51
      Jesteś w takiej sytuacji życiowej, że gloryfikujesz to co było. Nie zdążyło się psuć, działało, było piękne... i w głowie masz teraz wizję, że gdyby los zadecydował inaczej, na pewno byłoby tak w nieskończoność. Wydaje Ci się, że trwałoby wiecznie.

      Ale w życiu wszystko się zmienia. Wszystko mija. Wszystko mija, Slajerko.

      Nie zawsze gwałtownie, nie zawsze w jeden dzień. Ale wszystko się zmienia. Nie możesz życiu na to "nie pozwolić".

      W ciągu tych wszystkich lat, jakie dane jest tu być, trzeba przyznać życiu i światu prawo do zmian. Prawo do przypływów i odpływów - nie zatrzymasz tego.

      Chciałbym Cię namówić do tego, żeby spróbować żyć tym dniem, który jest lub będzie. Małymi kroczkami możesz zacząć gdybać o tym, co Ci nie pasuje i co chciałabyś od jutra (znaczy, czego oczekujesz od przyszłych dni).

      Wiesz... kiedy człowiek czuje się jak w matni, kiedy jest osaczony albo sam zapędzi się w kozi róg... w samoobronie stara się tłumaczyć przeszłością. Niemoc i trud tłumaczy przeszłością.

      Właściciel tych ramion zapewne chciałby Cię widzieć szczęśliwą. Może kiedyś zobaczy...
      • slayerhood-ka Re: Moja kalka 07.03.11, 14:07
        Byliśmy ze sobą trochę ładnych latek więc zdazyłam poznac i wady.
        Nie gloryfikuje i nie pamiętam tylko tego co dobre.

        Wiem, że łatwo idealizowac obraz po czyimś odejściu. Nie robie tego.
        ja nie idealizuję - ja tęsknię.
        ja wiem, że kochałam kiedy był - moje uczucia się nie zmieniły. I teraz wiem, że kocham również.
        To nie tak, że po wszystkim zaczęłam tak czuć.
        Byliśmy małżeństwem, któremu zazdrościli znajomi.
        Układ, który sama w zyciu widziałam tylko kilka razy.

        Wady, kłótnie...pewnie, ze były.
        jesli nie ma - znaczy to, ze ludziom nie zależy, bo nie ma emocji.


        Było pięknie, była arystotelesowska równowaga

        Juz nie raz słyszałam: a może byłby złym czlowiekiem i cie tłukl po 10 latach??
        To idiotyczne. Z takim podejściem powinnam dawno poddac się wiaterkowi na parapecie.
        Nikt nie zasłużył na takie dorabianie teorii "po".

        Ja wiem, że wszystko się zmienia, że takie życie, że inni moze mają i gorsze i trudniejsze dni i cięższe krzyże ale nie mogę życ pt. inni.
        Oni mnie nie obchodzą - obchodzą mnie moje uczucia.

        I to nie egoizm tylko rozsądek.
        Nie pocieszamy się, że palimy tylko paczkę fajek dziennie a Zenek kopci 2 paki.
        Za to wstydzimy się tej jednej paki i chcemy ją jeszcze zmniejszyc.

        i ja tak robię z moimi odczuciami.
        Nadal chcę, nadal mam nadzieję, że kiedyś uśmiechnę się nie tylko do synka albo nie tylko w fazie promilowej.
        Ale to sztuczna nadzieje.
        Wiem, że nigdy nie rzucę palenia



        • robert.83 Re: Moja kalka 07.03.11, 15:47
          Nie znam wielu części Twojego świata - mam własny, inny.

          Mój składa się z innych pojęć. W moim świecie jesteś wysiłkiem, próbami, własnymi godzinami wykorzystanymi dobrze lub gorzej. Punktem poruszającym się po ścieżkach w lesie. Na końcu ręki masz przyczepione dziecko, które masz prowadzić dalej.

          Nie mówię, że masz dezawułować (co za durne słowo, ale chyba stworzone do takich celów?) to co było. Nie mówię, że by się rozwaliło czy nie. Chodzi mi o to, że życie jest bardziej dynamiczne (w sensie, że nie statyczne) niż byśmy tego chcieli. a Twoje kopnęło Cię w czułe miejsce. Wydajesz mi się być bardzo silna, prawie kuloodporna... widać jak sterujesz i świadomie zarządzasz sobą... Mam wrażenie, że wystarczy, że obierzesz cel a dalej jakoś już będzie.

          Nie mówię nic o tym, żeby pocieszać się tym, że inni mają gorzej. Fuckem all. Mówię o tym, że życie jest zmienne jak pogoda i nie można z tym walczyć. Można tęsknić za latem... albo można żyć tym wspomnieniem i jednocześnie iść na sanki. Ja nie lubię zimy, nie lubię nawet jesieni i wczesnej wiosny chybasmile... ale one są i albo się do nich dostosuję, albo będę strasznie marudził.
        • tygrysgreen Re: Moja kalka 07.03.11, 18:02
          Baśka, mam podobnie więc cię rozumiem. tyle że ja już więcej lat.

          > Wiem, że nigdy nie rzucę palenia

          heh, przez ostatnie kilka lat tak mówiłam, a teraz nie palęsmile choć nie mówię hop, nigdy nic nie wiadomo.

          no właśnie nigdy nic nie wiadomo smile
        • tygrysgreen Re: Moja kalka 07.03.11, 18:06
          moje ciało jest klatką
          która nie pozwala mi tańczyć z tym kogo kocham

          to moja piosenka, dla ciebie
        • flirting.shadow Re: Moja kalka 07.03.11, 19:11
          slayerhood-ka napisała:
          > Wiem, że łatwo idealizowac obraz po czyimś odejściu. Nie robie tego.
          > ja nie idealizuję - ja tęsknię.
          > ja wiem, że kochałam kiedy był - moje uczucia się nie zmieniły. I teraz wiem, ż
          > e kocham również.
          > To nie tak, że po wszystkim zaczęłam tak czuć.
          > Byliśmy małżeństwem, któremu zazdrościli znajomi.
          > Układ, który sama w zyciu widziałam tylko kilka razy.
          >
          > Wady, kłótnie...pewnie, ze były.
          > jesli nie ma - znaczy to, ze ludziom nie zależy, bo nie ma emocji.
          >
          >
          > Było pięknie, była arystotelesowska równowaga

          Pozazdrościć, że coś takiego Ci się przytrafiło.
    • beja_81 Re: Moja kalka 07.03.11, 18:27
      I masz prawo się poużalać, nie żałuj sobie. Kiedyś będzie łatwiej...ale tęsknota pewnie pozostanie.
      Nie będzie tak zawsze, maluch urośnie, będzie więcej rozumiał...to sobie pogadacie smile, powspominacie...tzn. Ty "sprzedasz" mu wszystkie opowieści i będziecie pielęgnować tę pamięć o Nim.
      A przyjdzie może taki czas, że ktoś się jednak prześlizgnie ... smile
      • slayerhood-ka Re: Moja kalka 08.03.11, 00:18
        wow
        piosenka cudna, inna niż te w mojej kolekcji

        dzięki wielkie wszystkim za słówka i cierpliwosc
        Mam nadzieje, że nikogo nie pociągnęłam z użalające sie humory smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja