slayerhood-ka
06.03.11, 22:47
Znowu powraca nasilona refleksja nad pewnym tematem.
Kiedy pędzę nie dopada mnie ale kiedy tylko chce odpocząć - wraca.
Jest zawsze ale czasami jak uśpiona.
Znacie moją przeszłość. Kiedy tylko uświadamiam sobie, że już nigdy tak nie będzie, że nigdy nie będę zasypiać w tych ramionach, że nigdy nie będę czekać na jego powrót z pracy i bla bla..... zaczyna ściskać. Dociera, że pełno wokół mnie rodzin żyjących normalnie a ja tak już nie będę. Zawsze będzie ta dziura. Żeby nie myśleć cały czas pracuję. Doszło do tego, że kiedy dziś usiadłam jak smyk zasnął - natychmiast źle się poczułam, jak nieodpowiedzialna baba. zaraz mi przeszedł odpoczynek i wróciłam do pracy. I tak dzień za dniem. Nie mam wspólnych spraw z nikim. Mam tylko moje i malucha ale to zupełnie inna bajka. Dni jak od kalki, takie same tygodnie i miesiące. I tak już będę miała zawsze. Dziś płaczę, jutro pewnie wrócę do wypranego emocjonalnie podejścia.
Sama nie wiem po co to piszę, chyba żeby się przez chwilę poużalać nad sobą