villow01
18.10.11, 19:16
Cześć. Jestem tu nowa, piszę do was bo nie mam nikogo do kogo mogłabym się zwrócić, potrzebuję kogoś kto by mnie wysłuchał i być może wspomógł dobrym słowem. Siedzę i ryczę czuję się po prostu fatalnie przez moja pracę.
Jestem na stażu w pewnym urzędzie i bardzo się staram, ale każdy mój najmniejszy błąd wzrasta tam do rangi wielkiego problemu i dostaję za niego ogromny ochrzan od naczelniczki. Oczywiście pracownicy też popełniają błędy, ale im uwaga zwracana jest w zupełnie inny sposób. Ja staram się wykazać i właśnie przez to wpędziłam się w kłopoty. Dziś popełniłam błąd w ważnym piśmie i ze strachu nie przyznałam się od razu to próbowałam to naprawić, ale jeszcze bardziej pokręciłam. Nawet teraz jak to czytam, to wydaje mi się śmieszne, że jestem dorosłą kobietą, a boję się jak dziecko. Powtarzam sobie że każdy ma prawo do pomyłki, kłopot w tym, że ja w to nie wierzę, sama czuję się jak śmieć przy tych kobietach. Jestem beznadziejna i do niczego się nie nadaję, czasami sama się zastawaniem jak można nie umieć wykonać najprostszych czynności. Jak stracę ten staż to zupełnie się załamię, wiem to. Po prostu nie umiem walczyć o siebie, czuję ze jestem w sytuacji bez wyjścia, wiem ze w tej chwili są ludzie z wielokrotnie większymi problemami niż moje, ale mi to nie pomaga. Czuję się tak strasznie źle i nie potrafię sobie pomoc.