Dodaj do ulubionych

Fatalny dzień

18.10.11, 19:16
Cześć. Jestem tu nowa, piszę do was bo nie mam nikogo do kogo mogłabym się zwrócić, potrzebuję kogoś kto by mnie wysłuchał i być może wspomógł dobrym słowem. Siedzę i ryczę czuję się po prostu fatalnie przez moja pracę.
Jestem na stażu w pewnym urzędzie i bardzo się staram, ale każdy mój najmniejszy błąd wzrasta tam do rangi wielkiego problemu i dostaję za niego ogromny ochrzan od naczelniczki. Oczywiście pracownicy też popełniają błędy, ale im uwaga zwracana jest w zupełnie inny sposób. Ja staram się wykazać i właśnie przez to wpędziłam się w kłopoty. Dziś popełniłam błąd w ważnym piśmie i ze strachu nie przyznałam się od razu to próbowałam to naprawić, ale jeszcze bardziej pokręciłam. Nawet teraz jak to czytam, to wydaje mi się śmieszne, że jestem dorosłą kobietą, a boję się jak dziecko. Powtarzam sobie że każdy ma prawo do pomyłki, kłopot w tym, że ja w to nie wierzę, sama czuję się jak śmieć przy tych kobietach. Jestem beznadziejna i do niczego się nie nadaję, czasami sama się zastawaniem jak można nie umieć wykonać najprostszych czynności. Jak stracę ten staż to zupełnie się załamię, wiem to. Po prostu nie umiem walczyć o siebie, czuję ze jestem w sytuacji bez wyjścia, wiem ze w tej chwili są ludzie z wielokrotnie większymi problemami niż moje, ale mi to nie pomaga. Czuję się tak strasznie źle i nie potrafię sobie pomoc.
Obserwuj wątek
    • tdf-888 Re: Fatalny dzień 18.10.11, 19:28
      zmień nastawienie, nie przejmuj się, staraj się jak zawsze. poza tym dziewczyno ale to tylko staż smile rób swoje i czekaj końca (miejmy nadzieję pozytywnego, takiego jak chcesz) a jak efekt będzie taki, że tam nie zostaniesz tzn, że się nie poznali na tobie i możliwe, że ich strata albo po prostu to nie robota dla ciebie. daj se na luz smile
      • villow01 Re: Fatalny dzień 18.10.11, 19:35
        Masz rację, to wszystko wynika z tego, że jak strasznie chcę się wykazać, myślę ze przez to za bardzo przeżywam wszystkie niepowodzenia. Te kobiety traktują te papierki z wielkim "namaszczeniem" i roztkliwiają się nad każdą literówką jakby był to koniec świata, myślę ze to tez mi się udzieliło.
        • zed-is-dead Re: Fatalny dzień 18.10.11, 20:00
          Ambicja jest wskazaną cechą - ale jak wszystko - w nadmiarze zabija.
          Słusznie zauważył Tdf - to tylko staż, więc wrzuć na luz. Ja na swoim stażu od początku wiedziałem, ze nie zostanę zatrudniony - wykorzystałem więc w pełni przysługujący mi urlop na szukanie pracy i nie napinałem się za bardzo. I Tobie też radzę to samo - nie napinaj się i poszukaj w innych miejscach a nieżyczliwe osoby lej ciepłym moczem.
          • villow01 Re: Fatalny dzień 18.10.11, 20:14
            Aby do końca oczyścić się psychicznie po tym beznadziejnym dniu, dodam iż potwornie frustruje mnie fakt,że te babki zarabiają niemałe pieniądze, maja stałą prace z której nawet czołg ich nie ruszy, mężów, rodzinę, a ja nie mam nic. I jeszcze to że uważają mnie za debila, chociaż jest to po części moja wina, bo zachowuję się jak przestraszona szara mysz, więc w sumie jak mają mnie traktować?
            Dziękuję, to chyba już wszystkosmile Trochę mi lepiej.
            • tdf-888 Re: Fatalny dzień 18.10.11, 20:21
              nie powinno ci zależeć na pracy, gdzie są takie układy.
              • villow01 Re: Fatalny dzień 18.10.11, 20:34
                Wiesz, to nie jest taki prosty problem gdzie są "złe", urzędniczki i "dobra" biedna ja. One też mi pomagały i tak dalej, tylko że ja mimo to wciąż się uczę i popełniam błędy. Tylko zamiast się skupiać na ich poprawieniu, ja boję się do nich przyznać bo zaraz za nie oberwę jakimś komentarzem, nawet jeśli można to bez problemu naprawić. Po prostu ja nie rozumiem jak np brak pieczątki, którą można zaraz dostawić może wzbudzać takie emocje. Przecież to nie jest decyzja o przyznanie narządów do przeszczepu.
                • czarny.onyks Re: Fatalny dzień 18.10.11, 21:05
                  ech te głupie pieczątki...i ich brak...
                  a potem sprawa na którą ktoś czeka się przeciąga...bo ktoś zapomniał podbić...

                  może zacznij bardziej się starać....żeby nie trzeba było na każdym kroku Cię poprawiać i pilnować...
                  i uśmiechnij się...nikt nie robi Ci na złość.......
                  a te urzędniczki...pewnie co jakiś czas mają stażystów, których trzeba pilnować...
                  czasem też mogą mieć dość...
                  • silencjariusz Re: Fatalny dzień 18.10.11, 21:15
                    Święte słowa. A najgorsi są stażyści, którym za każdym razem trzeba tłumaczyć to samo. A i tak zrobią źle. O tym, że zdania po polsku złożyć nie potrafią to już nawet pisać się nie chce.
                    • czarny.onyks Re: Fatalny dzień 18.10.11, 21:30
                      jak ktoś miał kiedyś ludzi na stażu to wie, że to nie sielanka....
                      lecz dodatkowy obowiązek...oczy dookoła głowy...

                      tylko, że u mnie jedna pomyłka może skończyć się tragicznie...
                      a i tak widzę zupełny brak odpowiedzialności u niektórych...

                      i tak...wiem, że się uczą....
                      co nie znaczy, że nie mają myśleć...
                      • silencjariusz Re: Fatalny dzień 18.10.11, 22:11
                        Mam dokładnie takie same spostrzeżenia. Niefrasobliwość, niechlujstwo i niechęć do wszystkiego - "bo pan przecież i tak po mnie sprawdzi i poprawi". I fochy od czasu do czasu bo śmiałem zwrócić uwagę, że robota zrobiona jest po kiju.
        • tdf-888 Re: Fatalny dzień 18.10.11, 20:14
          wiesz literówki w pismach urzędowych to śmiech z biurew, zdarza się kpić z ich dzieł wink
          ale zastanów się w ogóle, czy chcesz być biurwą? big_grin

          ale widzę, że pomogłem, fajnie, dawno nikogo nie 'pocieszałem' big_grin
    • lolcia-olcia Re: Fatalny dzień 18.10.11, 20:36
      spokojnie uczysz się i masz prawo popełniać błędy smile
    • hellish_monster błędne koło 19.10.11, 07:51
      sama się nakręcasz. im bardziej się starasz - tym bardziej Ci nie wychodzi. znam to, u mnie było [czasem nawet jeszcze jest] tak samo. najlepsze rozwiązanie - mieć olewcze podejście do wszystkiego - u mnie to działa... wink im bardziej olewam, tym lepiej mi wychodzi wink oczywiście, błędy się zdarzają - to jest po prostu nieuniknione! u mnie w pracowni się mówi - "nie myli się ten, który nic nie robi" wink spoko jeśli się popełni jakiś mały błąd, np. literówkę w piśmie... gorzej, jeśli błąd może mieć poważne konsekwencje, np. finansowe. ja np. w zeszłym tygodniu do zewnętrznej firmy posłałam złe pliki niezbędne do projektu budowlanego; gdyby projekt został tak wydrukowany, to firma byłaby kilkanaście tysięcy do tyłu... dlatego Twoje podejście "ze strachu nie przyznałam się od razu to próbowałam to naprawić, ale jeszcze bardziej pokręciłam" - jest najgorsze z możliwych!!! jeśli zauważysz jakiś błąd - od razu to zgłaszaj! bo konsekwencje mogą być nieciekawe...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka