
panowie
jaką kobietę wybieracie: romantyczkę czy niekoniecznie?
otóż mój tok myślenia, z powodu którego jestem ostrożny, gdy pojawia się możliwość obcowania z romantyczką, jest mniej więcej taki, iż uważam, że dziewczyna romantyczna jest bardziej skłonna do irracjonalnych wyborów i zachowań (tak, tak np. zdrady!). z tego też powodu zwiększam swoją czujność, gdy zauważam jakieś symptomy w stylu: pisanie pamiętników, nadmierne rozkminianie ludzkiego wnętrza, ekscytacja coelhowskimi cytatami i takie tam inne pierdoły.
dlatego też nie mam nic przeciwko dziewczynom twardo stąpającym po ziemi, nazywanym materialistkami. nie neguję też ich kryteriów wyboru, ba dla faceta - faceta a nie niedojdy gołodupca to, że kobieta zwróci na niego uwagę ze względu na jego stan posiadania i zaradność nie jest niczym gorszącym

mamy się cieszyć, że kobieta leci na czułe słówka i wiecheć badyli okraszony szarmanckim uśmiechem i ekektryzującym spojrzeniem? ;] eeee na jednostki podatne na takie proste sztuczki trzeba uważać, bo puści się z pierwszym lepszym bardziej zdeterminowanym ciapągiem, którem chce się podymać.
no to jak? którą wybieracie? myślicie w pewnych aspektach podobnie jak ja?