Zawsze gdy mam gdzieś wyjechać to na tydzień czy nawet jeszcze na dzień przed wyjazdem czuje takie specyficzne podekscytowanie, takie raisefiber
natomiast w dniu samego wyjazdu mi to przechodzi i najchętniej zostałabym w domu... mimo iż wiem że bym żałowała...
rzeczy spakowane, zapasy % zabrane nic tylko jechać

a ja się snuję...
ktoś tak ma? czy muszę sie leczyć?

no nic skończe śniadanie i pojadę, mus to mus