Dodaj do ulubionych

Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne?

01.06.14, 21:41
Mam 28 lat, jestem z Warszawy i jeszcze w życiu nie miałem dziewczyny, sam już nie wiem z czego to wynika - może z powodu mojej małej komunikatywności (jestem programistą), może z powodu wzrostu (mam 168 cm). W realu nie mam śmiałości by od tak zagadać do nieznajomej dziewczyny, w serwisach randkowych natomiast dziewczyny, do których zagaduję nie odpisują. 2 razy zdarzyło się tylko, że w serwisie randkowym dziewczyny same do mnie zagadały, ale nie były w moim typie, bo obie miały nadwagę w przeciwieństwie do mnie (zdrowo się odżywiam i regularnie ćwiczę na siłowni). Poza brakiem nadwagi u dziewczyny i nie posiadaniem dzieci nie mam żadnych wymagań - więc już sam nie wiem jak poznać 'kogoś', jakieś rady? uncertain Przecież nie szukam kobiety do sexu, znaczy to też, ale w kontekście związku, miłości.
Obserwuj wątek
    • tapatik Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 01.06.14, 22:44
      Zapewniam Cię, że dziewczyny z Warszawy są tak samo przystępne, jak każde inne.

      Rozumiem, że świat programistów to świat komputerów, ale komputera nie weźmiesz do łóżka.
      Popracuj nad większą pewnością siebie i komunikacją międzyludzką. Z nieśmiałości da się wyleźć.
    • flirting.shadow Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 02.06.14, 00:59
      > Mam 28 lat, jestem z Warszawy i jeszcze w życiu nie miałem dziewczyny, sam już
      > nie wiem z czego to wynika - może z powodu mojej małej komunikatywności (jestem
      > programistą), może z powodu wzrostu (mam 168 cm). W realu nie mam śmiałości by
      > od tak zagadać do nieznajomej dziewczyny

      Sam sobie odpowiedziałeś. Sądząc po ilości dziewczyn, jaka się przewija przez wyro kumpla - "niedostępne", to ostatnie co można o nich powiedzieć. Dotyczy również dziewczyn z pozoru "ą ę", które na początku znajomości twierdziły, że jest zbyt pewny siebie, ociera się w zasadzie o zarozumiałość, a kończyły tam, gdzie inne wink
      • samotnywarszawiak Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 02.06.14, 06:22
        Czyli główna przyczyna tkwi w mojej nieśmiałości i braku pewności siebie?
        • ame_belge34 Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 02.06.14, 11:14
          Dziewczyny, kobiety w Warszawie sa takie same jak w każdym innym mieście.

          > Czyli główna przyczyna tkwi w mojej nieśmiałości i braku pewności siebie?
          Wydaje się ze tak. Moze zamiast od razu rzucać się na głeboką wode potrenuj na koleżankach.

          Powodzenia smile
        • tapatik Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 02.06.14, 13:28
          samotnywarszawiak napisał(a):

          > Czyli główna przyczyna tkwi w mojej nieśmiałości i braku pewności siebie?

          Myślę, że tak. I to jest dobra wiadomość, bo oznacza, że masz szansę to zmienić.
          Nie twierdzę, że będzie łatwo, ale jest możliwe do zmiany.
          Jeśli zaczniesz od dużych zmian, to Ci się nie uda, zacznij od czegoś małego.
          Znmajdź sobie hobby, gdzie będziesz poznawać dużo nowych ludzi, nawet niekoniecznie kobiet, mężczyzn też, ale chodzi o to, aby byli w Twoim wieku.
      • tdf-888 Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 02.06.14, 13:35
        piękne podsumowanie smile
        choć niektórzy by zapytali, czy robiłeś za materac? wink
        • samotnywarszawiak Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 02.06.14, 17:31
          Z tym hobby to ciężko, bo obracam się tylko w towarzystwie facetów - w pracy wszyscy programiści to faceci, na siłowni też tylko faceci lol
          • hashimotka88 Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 02.06.14, 18:26
            w sumie mam odrobine podobnie. hmmm a moze jednak nie... jak sie sama ostatnio przekonalam. wydawalo mi sie ze mam duzy problem z zawieraniem jakis znajomosci ale to dlatego ze nie probowalam nigdy wczesniej przekladac wirtualnych znajomosci do natury. w zezzlym.roku byly dwa spotkania. niestety odleglosc troche uniemozliwia dalsza znajomosc. oczywiscie to byly tylko i whlacznie kozenskie spotaknia..w tym roku w koncu trafilam.na osobe ktpra mieszka dosc blisko mnie a w dodatku podpasowala mi jego osobowosc. No i zaczelismy sie spotykac. byly to spotkania bez zalozenia. co sie okazalo? moge poczuc sie dosc swobodnie, moge zaczac mowic. normalnie w rozmowoe z druga osoba, mnie jest duzo mniej. Teraz dostrzeglam jak bardzo brakowalo mi kontaktubz deuga osoba. zwyklej rozmowy.... niestety jesli chodzi o moje znajomosci to od pewnego.moentu sie pourywaly. po studiach a w dodatku ja jestem osoba ktora nie potrafi inicjowac spotkan...nie potrafi pielegnowac znajomosci.

            co dostrzeglam? przy obcych, z ktorymi wpierw poznawalam.soe poprzez pisanie czuje sie bardziej soba. jestem mniej skrepowana.

            Mi ciezko bardzo kogokowliek znalezc bo nie szukam.... w dodatku jakos mnie to zniecheca takie szukanke parntera. Nie potrafie wejsc na portal randkowy, nie potrafie siebie pokazac bo najpkerw zalezy mi na tym by kogos poznac w normalny sposob, bez zakladania ze cokolwiek z tego wyjdzie. Nie lubie jesli ktos sie zaangazuje a ja nie bede w stanie odwzajemnic...

            moze i w Twoim.przypadku zamiast szukac kobiety do zwiazku (skoro nigdy nie byles) znajdz kogos do normalnej znajomosci.
    • marek-1002 Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 02.06.14, 19:53
      samotnywarszawiak napisał(a):

      > [...] (jestem programistą), może z powodu wzrostu (mam 168 cm) [...]
      > w serwisach randkowych natomiast dziewczyny, do których zagaduję nie odpisują.

      No i nie zauważyłeś w tych serwisach randkowych, że niektóre dziewczyny w anonsie piszą wprost i precyzyjnie, ile to ich absztyfikant powinien mieć co najmniej centymetrów wzrostu? Czasem podają nawet algorytm tych wyliczeń: jej wzrost + parę cm na szpilki. To prawda, że takich wpisów nie tak dużo, ale tak wprost piszą tylko te "wyzwolone", tu w znaczeniu: szczere. A sam już zapewne wiesz jak rzadka jest to wśród kobiet cecha. Tak więc u bardzo wielu, w tym tych, które nie są tak szczere i bezpośrednie, odpadasz już na etapie testowania warunków brzegowych. Co z tego, że to tylko taki jakiś tam ich atawizm (a one przecież mocno w cywilizacji osadzone, bo chyba już każda ma wykszt. wyższe), skoro jest on bardzo bardzo silny.

      Ale nie ma co się załamywać. Musisz tylko dać im do zrozumienia, że masz grubego. Nie, nie chodzi o "tego" grubego. Chodzi o portfel. I w tym może Ci pomóc właśnie to, że jesteś programistą. Nie doda Ci on oczywiście cm. Nawet jak na nim staniesz. To działa nieco subtelniej (sic!). Taki gruby portfel działa bowiem trochę jak grube szkło powiększające. I nie, nie chodzi o to, że powiększy Ci ono optycznie to, co tam masz małego. W nim jak, nomen omen, w soczewce skupią się po prostu inne Twoje zalety, które masz i zawsze miałeś, ale jakoś dziwnym trafem nie były dotąd one przez nie dostrzegane. Ba, jak ta "soczewka" będzie odpowiedniej mocy, czyli mocno gruba, to same zaczną na wyprzódki wynajdywać w Tobie takie zalety, o jakie się sam nawet nie podejrzewałeś.

      Z takich optycznych pomocy (bo to często są dobre dziewczyny, tylko trzeba im trochę pomóc) oprócz "grubej soczewki" polecam również "lustro". Oczywiście takie ją upiększające. Nie, nie chodzi mi tu bynajmniej o Twe wpatrzone w nią nabożnie oczy, w których jako w zwierciadle Twej duszy, będzie się ona mogła przejrzeć i ujrzy swój wyidealizowany przez Ciebie obraz, co wprawi ją w stan słusznego w takim wypadku samozadowolenia. Takim "lustrem" będzie Twoja pozycja społeczna. Dlatego dobrze by było się postarać o coś więcej niż tylko zwykłe "jestem programistą". Byle nie "starszy programista", bo to raczej nietrafnie i niekorzystnie się jej skojarzy. Nie mówię od razu, że kierownik, ale chociaż jakiś team leader (nawet niech będzie to taki malutki, tyci teamek), albo koordynator, a najlepiej oczywiście to project manager - brzmi świetnie, choćby to był niewielki i króciutki project. Bo widzisz, zyskasz wiele, gdy ona będzie się mogła zobaczyć jako Pani Project Manager'owa. Niby emancypacja i ona też robi oszałamiającą karierę w stolicy, ale to wbrew pozorom nie tak wiele zmieniło.

      Oczywiście powyższe jest zgodne z tym co Ci już wcześniej radzili o zyskaniu pewności siebie. W powyższy sposób ją mianowicie zyskasz.
      wink
      • samotnywarszawiak do marek :P 02.06.14, 21:03
        Marek mam nadzieję, że Twój post to była ironia, bo nie szukam dziewczyny co leci na kasę - gdyby tak było to poszedłbym po prostu do burdelu i zapłacił za to co trzeba - byłoby to prostsze i szybsze xD Mi się marzy miłość, ślub itd. smile
        • czarny.onyks Re: do marek :P 02.06.14, 21:52
          to taki nasz forumowy don juan...o kobietach wie wszystko najlepiej....
          słuchaj sie wujaszkawink

          a powaznie...może masz pecha, może nie zauważasz tych zainteresowanych...a czasem taka karma...
          a może popełniasz jakieś błędy, które odpychają kobiety....
          • ame_belge34 Re: do marek :P 02.06.14, 23:33
            marek powiem krótko: pitolisz !
            • marek-1002 Re: do marek :P 03.06.14, 00:20
              ame_belge34 napisała:

              > marek powiem krótko: pitolisz !
              >
              > Kobieta jest w połowie małą prawdą, w połowie małym kłamstwem, a w całości
              > wielką niewiadomą!

              No, w tym przypadku to akurat wiadomo: wyjątkowo mało prawdy, o ile w ogóle o jakiejkolwiek prawdzie w Twoim wpisie można by mówić, a kłamstwo nie jest w Twym wpisie wcale takie małe, czy li tylko połowiczne wink
              • ame_belge34 Re: do marek :P 03.06.14, 05:59
                o ile nie zauwazyłeś to sygnaturka nie wpis i trzeba mieć odrobinę dystansu do siebie i poczucia humoru zeby ją odczytać.
                • marek-1002 Re: do marek :P 03.06.14, 18:31
                  ame_belge34 napisała:

                  > o ile nie zauwazyłeś to sygnaturka nie wpis i trzeba mieć odrobinę dystansu do
                  > siebie i poczucia humoru zeby ją odczytać.

                  O ile nie zauważyłaś to odniosłem się właśnie do Twojego wpisu "marek powiem krótko: pitolisz !", tylko że w formie trawestacji Twojej sygnaturki, którą w moim wpisie w tym właśnie celu również przytoczyłem. I trzeba mieć odrobinę dystansu do siebie i poczucia humoru, żeby to odczytać wink
        • midnight_lightning Re: do marek :P 04.06.14, 01:55
          @samotnywarszawiak

          "Marek mam nadzieję, że Twój post to była ironia, bo nie szukam dziewczyny co leci na kasę - gdyby tak było to poszedłbym po prostu do burdelu i zapłacił za to co trzeba - byłoby to prostsze i szybsze xD Mi się marzy miłość, ślub itd."


          Bynajmniej, nie jest to ironia, lecz szczera informacja. Wzrost to główna i najczęstsza przyczyna wykluczania przez kobiety. Masz 1,68m i chociaż połowa kobiet jest niższa od Ciebie, 90% z nich po sekundzie oceni Cię jako niewartego uwagi. Jestem w tej samej sytuacji.

          Kasa to jedyne wyjście z sytuacji, przy czym trzeba pokazać, że tę kasę się ma.

          To jednak nie wszystko.

          Napisałeś "Mi się marzy miłość, ślub itd.", co zapewne znaczy, że chcesz kochać i być kochanym. Kolejna niespodzianka Cię czeka. Otóż masz tzw. "deficyt miłości", kobiety takich unikają, a lgną do tych, którzy mają dużo miłości do siebie samych. Wysoka samoocena je bardzo pociąga.

          Zapewne też sytuacja bycia wykluczonym przez kobiety nie skłania Cię do przesadnego optymizmu. A kobiety, które Cię wykluczają, oczekują po Tobie uśmiechu i pozytywnego nastawienia do życia.


          Tak więc, duża kasa to za mało, powinieneś jeszcze popracować nad wysoką samooceną, miłością do samego siebie i mieć uśmiech na twarzy.

          Wtedy wzrost przestanie im przeszkadzać i znajdzie się chętna. O ile nie zrazi Cię to, że wybranka może być jedną z tych opisanych w poniższym zdaniu:


          "Sądząc po ilości dziewczyn, jaka się przewija przez wyro kumpla - "niedostępne", to ostatnie co można o nich powiedzieć".
          • hashimotka88 Re: do marek :P 04.06.14, 10:17
            > Bynajmniej, nie jest to ironia, lecz szczera informacja. Wzrost to główna i naj
            > częstsza przyczyna wykluczania przez kobiety. Masz 1,68m i chociaż połowa kobie
            > t jest niższa od Ciebie, 90% z nich po sekundzie oceni Cię jako niewartego uwag
            > i. Jestem w tej samej sytuacji. 

            no wlasnie... wzrost...
            Dobrze Mid, ze o tym.wspomniales. Polowa kobiet jest nizsza od Ciebie Samontywarszawiaku i takim na pewno podpasujesz. Ej. czemu mialy by patrzec z pogarda. ech.

            Znowu cos bedzie o mnie. Juz wsppmnialam ze mam powyzej 170 i nieraz mnie to wkurza. Tak wlasnie wychodzi ze najczesciej utrzymuje kontakt z osoabmi (mezczyznami) swojegi wzrostu a nawet z nizszymi. zabawne ale z takimk tylko bylam. bylam? ech. tego zwiazkiem nie mozna nazwac. nie bede tlumaczyc.... No ale nigdy nie popatrzylam na nich z pogarda a przeciez powinnam suspicious nie tyle co nie przewyzszali mnie o glowe ale dodatkowo byli nizszsi ode mnie, odrobine, wiec powinnam, Mid, co nie? suspicious Jedynie to potrafilam sobie zarzucic ze mam nadwyzke cm. ze jest mnkstwo kobiet ktore sa nizsze i beda do nich pasowac. Wtedy wzrost nie byl czynnikiem ktory spowodowal ze nic z tego nie wyszlo ze sie nje rozwinelo. Na pewno nie byl glownym czynnikiem.
            ha. nawet teraz spotykam.sie z kolega prawke ze rownym ze mna. Jednak od pepka w gore to ja nad nim goruje. Gdy stoimy obok siebie jest ok. wiec wzrost tutaj mi nie przeszkadza. A nawet milo ze gdy idziemy obok siebie moj czubek glowy powyzej jego nie wystaje ^^

            Jednak wiem ze moze ciezko by mi bylo, byc z mezczyzna njzszym od siebie. Jesli nie na poczatku to z czasem moze dojsc glupie myslenie. Duzo nke wymagam. Nke wymagam 10 cm roznicy ale tak by czuc sie przy nim dobrze. Choc irytuje mnie ze jednak patrze na wzrost. uncertain i wolalabym pod siebie dopasowac jakas osobe.
            ale jak ma sie pozniej cos pierdzielic w zwiazkow przez taka drobnkstke go wole ja na wstelie wyeliminowac.
            • midnight_lightning Re: do marek :P 04.06.14, 19:22
              hashimotko, Ty to jesteś chlubnym wyjątkiem, i dobrze wiesz o tym.

              A co do niskich facetów, to zauważyłem, że jeśli jakaś drobna część z nich kogoś znajdzie, to są to często panie wyższe. I nie o dwa cm, lecz o dwie głowy. Ciekawe.
              • hashimotka88 Re: do marek :P 04.06.14, 20:24
                Mid, nie jestem wyjatkiem, mysle ze takich jak ja, jest mnostwo. Ze mnie nawet nie powinno sie brac przykladu bo wrecz zwracam uwage na wzrost (wole miec od siebie wyzszego, zeby myslenia nie bylo zbednego, zeby przez takie cus w zwiazku si nie pierniczylo) a sa kobiety ktorym wzrost w ogole nie przeszkadza i potrafi byc z nizszym mezczyzna. Ja nie wiem czy bym potrfila....

                Nie rozumiem Mid Twojego rozumowania. Czemu nizszi mezczhzni sa wybierani przez kobiety o wiele wyzsze. Jaki w tym jest cel?
                • samotnywarszawiak do hashimotka88 04.06.14, 22:40
                  > Nie rozumiem Mid Twojego rozumowania. Czemu nizszi mezczhzni sa wybierani przez
                  > kobiety o wiele wyzsze. Jaki w tym jest cel?

                  Twoje pytanie i rozumowanie potwierdzają słowa Korwina jakoby kobiety szukały mężczyzn wyższych, inteligentniejszych i silniejszych niż one same będąc od nich gorszymi. Tylko, że skoro prezentujesz takie rozumowanie to przynajmniej mam nadzieję, że nie jesteś zwolenniczką równouprawnienia - tzn. będziesz gotować, sprzątać dla potencjalnego partnera itd. - bo trzymając się stereotypów takich jak to, że facet ma być wyższy od kobiety to jednocześnie musisz sama się do stereotypowej roli kobiety dostosować........

                  Ja na szczęście nie szukam tego typu kobiety, dla mnie ważniejsze jest partnerstwo niż stereotypy.

                  • hashimotka88 Re: do hashimotka88 04.06.14, 23:10
                    Moje słowa:
                    > > Nie rozumiem Mid Twojego rozumowania. Czemu nizszi mezczhzni sa wybierani
                    > przez
                    > > kobiety o wiele wyzsze. Jaki w tym jest cel?

                    Tyczyły się wypowiedzi Mida

                    "A co do niskich facetów, to zauważyłem, że jeśli jakaś drobna część z nich kogoś znajdzie, to są to często panie wyższe. I nie o dwa cm, lecz o dwie głowy. Ciekawe."

                    Nie zrozumiałam co chciał przez to powiedzieć.
                    Czy wyższe kobiety wybierają niższy (o te dwie głowy) dlatego że chcą nad nimi dominować? uncertain no własnie, nie zrozumiałam wiec zapytałam.

                    > Twoje pytanie i rozumowanie potwierdzają słowa Korwina jakoby kobiety szukały m
                    > ężczyzn wyższych, inteligentniejszych i silniejszych niż one same będąc od nich
                    > gorszymi. Tylko, że skoro prezentujesz takie rozumowanie to przynajmniej mam n
                    > adzieję, że nie jesteś zwolenniczką równouprawnienia - tzn. będziesz gotować, s
                    > przątać dla potencjalnego partnera itd. - bo trzymając się stereotypów takich j
                    > ak to, że facet ma być wyższy od kobiety to jednocześnie musisz sama się do ste
                    > reotypowej roli kobiety dostosować........

                    nie wiem co Ci powiedzieć.... Jesli wzrost ma mi ciążyć (zakładajac ze byłabym z niższym od siebie facetem), jeśli mam przez to czuć się mniej kobieco (tak, miałabym pewnie takie myśli, czasem miewam je i bez tego, choć poprawa tez nastapiła), jesli mam popsuć zwiazek przez takie coś to wolę żeby jednak ktoś był wyższy ode mnie. Nic nie poradzę, tak mam. Choć z checią wolałabym sie tego pozbyć sad

                    Tylko, że skoro prezentujesz takie rozumowanie to przynajmniej mam n
                    > adzieję, że nie jesteś zwolenniczką równouprawnienia - tzn. będziesz gotować, s
                    > przątać dla potencjalnego partnera itd. - bo trzymając się stereotypów takich j
                    > ak to, że facet ma być wyższy od kobiety to jednocześnie musisz sama się do ste
                    > reotypowej roli kobiety dostosować........

                    w sumie to nie wiem jaka ze mnie może być jędza wink nie byłam nigdy w zwiazku, nie próbowałam takie wspólnego bycia, więc nie powiem Ci jaką będę partnerką.
                    W zwiazku mam nadzieję, że przewodnim słowem będzie - kompromis smile

                    No i nie wiem jak mam z tego wybrnąc. Już masz o mnie jakieś tam zdanie. Stereotypowa kobita, co wymaga by facet był wyższy od niej. Pewnie wiele od niego będzie wymagać a sama nie będzie w stanie czegos od siebie dać...
      • tapatik Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 09:42
        Z Twojego wpisu wynika, że szansę u kobiet mają tylko bogaci i wysocy faceci.

        Praktyka pokazuje, że jest zupełnie inaczej.
        Mam znajomego, który ma 165 cm, a Jego żona ma 180.
        Jak myślisz, czym zauroczył swoją żonę?

        Poza tym wszystkie kobiety wrzucasz do jednego worka, a tymczasem one też są ludźmi, co oznacza że są RÓŻNE. Mają różne charaktery i różne podejście do życia, mają też różne wymagania wobec mężczyzn.
        Są pewne cechy, które podobają się większości kobiet, ale nie można generalizować, że podobają się wszystkim.

        Natomiast mogę Cię zapewnić, że marudzenie większość kobiet odpycha.
        • ame_belge34 Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 09:56
          >[b]Natomiast mogę Cię zapewnić, że marudzenie większość kobiet odpycha. >

          O to to to ! kobiety niezaleznie od wieku lubią gości. którzy mają pozytywne odejście do życia (co nie oznacza ze są huraoptymistami) i mają poczucie humoru
          • raziel24 Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 11:50
            Teraz Ty Ame generalizujesz;P
            • ame_belge34 Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 12:30
              Też Cię lubię Raziel tongue_out wink
              • raziel24 Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 13:11
                Zniknęłaś na tak długo nie myśl, że Ci tak szybko przebaczę;-P
                • ame_belge34 Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 14:34
                  jak mozna być tak pamiętliwą bestią ? suspicious big_grin
          • marek-1002 Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 20:22
            ame_belge34 napisała:

            > >[b]Natomiast mogę Cię zapewnić, że marudzenie większość kobiet odpycha. &#
            > 62;
            >
            > O to to to ! kobiety niezaleznie od wieku lubią gości. którzy mają pozytywne od
            > ejście do życia (co nie oznacza ze są huraoptymistami) i mają poczucie humoru

            Zgadzam się w całej rozciągłości. Dlatego też właśnie doradziłem koledze działania, które stanowią jak najbardziej element nie tylko pozytywnego, ale wręcz pozytywistycznego programu w postaci postulatu pracy organicznej polegającej na akumulacji kapitału ("pogrubienie portfela") oraz poprawy swojej pozycji społecznej (poprzez zawodowy awans), co w rezultacie ma go doprowadzić do osiągnięcia sukcesu, który w tym przypadku oznacza powodzenie wśród przedstawicielek płci (czasami niestety tylko) pięknej.

            Oczywiście poczucie humoru, oraz wspominany przez Ciebie w poście obok dystans, będzie koledze również bardzo potrzebne. Zwłaszcza w stosunku do "dobrych rad" udzielanych mu przez panie, które zainteresowane wyzyskaniem z takiej sytuacji jak najwięcej dla siebie, będą mu udzielały wskazówek, które będą miały na celu ustawienie go w pozycji, która jest dla nich jak najkorzystniejsza. Na przykład w pozycji służalczego petenta, którego największym marzeniem jest uniżone odgadywanie i spełnianie wszelkich ich życzeń. Odgadywanie, bo spełnianie tych zwerbalizowanych też się liczy, ale mniej, bo prawdziwy mężczyzna bez, broń Boże, jakiegokolwiek jakże przecież niemęskiego narzekania i szemrania potrafi odgadnąć jej najskrytsze, nawet przed nią samą, marzenia.
            wink
        • robert.83 Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 10:10

          A mnie trochę bawi to palenie "Mareczka" na stosiesmile.

          Co dziwnego w stwierdzeniu, że gruby portfel pomaga? POMAGA i tyle.
          Jest to jakiś składnik oceny. Czasem mniejszy, czasem większy...
          Ale powiedzenie, że to się w ogóle nie liczy jest jak powiedzenie, że wygląd się nie liczy, albo, że wiek się nie liczy, albo, że łóżko się nie liczy...

          Nieprawda, że kobiety patrzą tylko na kasę, nieprawda, że TYLKO kasiaści i/lub wysocy mają szanse.... Ale chyba stać nas na darowanie sobie czarów marów, że to się w ogóle nie liczy.
          • czarny.onyks Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 10:28
            a kto mówi, że się nie liczy?

            mnie bawi Mareczek i Jego fantazje o ,,kobietach''
            widzi tylko część kobiet, pewne typy....a nie zauważa reszty....
            i wyciąga fałszywe wnioski....
            • nerw_rdzeniowy Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 16:47
              > a kto mówi, że się nie liczy?
              >
              To w koncu liczy sie czy sie nie liczy??
              • czarny.onyks Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 22:55
                Nerwie....Nerwie....
                to jak z pytaniem czy uroda się liczy u kobiet...

                każdy z nas patrzy na różne rzeczy, jedne są ważne, inne mniej ważne, a kolejne zupełnie nieistotne....
                i każdy ma inna piramidę potrzeb.....wink
                na to nie ma jednej odpowiedzi...liczy się, ale chyba nie tak jak myślisz Ty...myślą inni panowie....

                dla mnie dorosłej kobiety, zarabiającej, utrzymującej się oczywiście, że liczą sie pieniądze...dzięki nim zaspokajam swoje potrzebywink po to pracujemy miedzy innymiwink
                ale nie szukam gościa z wypchanym....
                wiem natomiast jedno, że mężczyzną nie pracującym, siedzącym w domu lub żyjącym z zasiłku nie byłabym zainteresowana...
                fajnie, gdy moglibyśmy razem ze swoich pensji realizować swoje marzenia...
                i tylko tyle....albo aż tylewink
            • ice_flower Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 17:11
              A mnie te fantazje nieco przerażają suspicious
          • green.amber Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 10:28
            tam zaraz palenie...
            tak sobie myślę, że najbardziej pomaga umiejętność wykorzystania tego, co się ma (nie wystarczy bowiem miećwink) do zdobycia tego, czego się chce (a tu znów zonk, bo trzeba wiedzieć czego się chcewink)
            przydaje się też świadomość, że osiągnięcie celu może wcale nie być metą wink

            ale możliwe, że bycie pasjonatem szukania dziur w każdym moście też jest zajmujące... wink
          • hashimotka88 Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 10:29
            Liczy sie. Dla kazdego cos innego, w mnjejszym lub wiekszym stopniu.
            Ja na ten przyklad mam schiza na punkcie wzrostu. Majac te 172 cm, nieraz trafiam na nizszego od siebie, nawet w wiekszosci przypadkow. Nieraz siedzac obok faceta to ja jestem wyzsza. ach ten dlugi tlow i szyja suspicious nawet ostatnio tak bylo. Mimo ze jestesmy rowni, moze on ciut wyzszy? haha mial dluzsze nogi ode mnie big_grin ach zabralabym mu te lapy suspicious
            Na pewno nie mam zapotrzebowania na jegos goryla ale ciut wiekszego ode mnie.... tak bym sie zle z tym nie czula.
            inni wzrost zupelnie nie przeszkadza. sa pary gdy kobieta jest wyzsza a ja? w sumie noe wiem.jakbym sie czula ale mogloby mi to przeszkadzac i czulabym sie mniej kobieco uncertain
            • ame_belge34 Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 14:36
              Hashi ja też rozumiem, mimo żem kurdupel wink ale wolę być nadal niższa po założeniu obcasów smile
              • hashimotka88 Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 17:51
                ja tam kopytek czesto nie zakladam wink chyba ze jest jakas okazja. Wiele mi tej wyzszosci meskiej w porownaniu do mnie nie trzeba ale ta odrobina byc powinna bym sie nie czula zle. WkurAjace to jest ze przez taka duperele moge kogos dyskriminowac. Chyba nie potrafilabym byc z kims ponizej 170 (sory... widzialam ile zalozyciel watku ma wzrostu ale ja akurat jestem powyzej przecietnej - niestety, wiele jest kobiet nizszych ode mnie) na dluzsza mete. moze nie przeszkadzalobg mi to tak bardzo z poczatku ale jesli po jakims czasie doszloby glupie myslenie ktore mialoby psuc relacje to wole nie probiwac bycia z nizszymi... ech. Przyklad moich obserwacji. znam kobiete ze swojej wioski, znam ja z kosiola. Jest ona odrobinke wyzsza od meza i co robi by soe wyrownac? nigdy. prze nigdy! nie widzialam u niej wyzszych butow. w dodatku zeby nie przewyzszac meza, zawsze przy nim przechyla cialo nieco na bok i ugina noge w kolanie. raz zaskoczeniem dla mnie bylo jak stala bez meza. stala.... wyprostowana... ale jej musi to siedziec w glowie. nIe chce by mnie kiedys dopadaly takie mysli, dlatego wole od siebie wyzszego. nie chce przez taka glupote psuc relacji. wole ja wyeliminowac na wstepie.
                w sumie obecnosc przy facetach mojego wzrostu mi nie przeszkadza. Tak na prawde przebywam glownie z takim. Nie przekraczaja oni 180. nawet smieje sie ze Paz nie moze miec wiecej niz 180 wink
                Nawet ten "moj" z ktorym "randkuje" jest tylko odrobike wyzszy ode mnie ale od pepka w gora to ja goruje wink on ma nogi dluzsze. przymierzalismy sie do siebie big_grin tak na prawde nie zalozylam przy nim nigdy wyzszuch butow. No ale po blotku zle by sie w takich chodilo suspicious (ok. tylko raz byla az taka ekstremalna nawierzchnia). Jego wzrost jest nawwt ok. tylko jak siedzimy obok siebie to ja jestem wyzsza ale nie ma tragedii, bywali nizsi wink
                na jednym weslichu sparowalam.sie z pewnym samotnym facetem, nizszym gdzies o pol glowy. Mimo to swietni mi sie z nim tanczylo smile
                To ze zadzieram glowe wyzej niz inni... czasem mi przeszkadza. Kiedys obok siebie mialam straszego faceta po... szyje, oczy jego nie musialy pewnie nawet jciekac w dol by dostrzec cos ciekawego big_grin eee, gdzie tam to ciekawe, zwyczajne, pospolite papieroweczki wink
          • tapatik Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 10:38
            robert.83 napisał:

            > A mnie trochę bawi to palenie "Mareczka" na stosiesmile.

            Stos?
            Robimy grilla?
            Gdzie i kiedy?
        • nerw_rdzeniowy Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 16:43
          > Mam znajomego, który ma 165 cm, a Jego żona ma 180.
          > Jak myślisz, czym zauroczył swoją żonę?
          >
          Prawdopodobnie portfelem.
          • ice_flower Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 17:12
            E tam, niekoniecznie.. może na inne "centymetry" poleciała tongue_out
            • tapatik Re: Pierniczysz Mareczku 04.06.14, 07:41
              ice_flower napisała:

              > E tam, niekoniecznie.. może na inne "centymetry" poleciała tongue_out

              Też tak myślę, bo portfel pracownika McDonalda nie jest zbyt gruby.
        • marek-1002 Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 19:20
          tapatik napisał:

          > Z Twojego wpisu wynika, że szansę u kobiet mają tylko bogaci i wysocy faceci.

          Nie, nic takiego nie wynika. Wynika natomiast to, że duuużo większe szanse u kobiet mają bogaci i wysocy faceci. Tak samo jak duuużo większe szanse u mężczyzn mają atrakcyjne fizycznie kobiety. Odnośnie tych atrakcyjnych facetów to przypomniałbym jeszcze wspomnianą przeze mnie wcześniej wysoką pozycję społeczną. Jest ona zwłaszcza współcześnie dosyć mocno skorelowana z "bogactwem", ale nie jest z nim tożsama. Subtelna, ale ważna różnica.

          > Praktyka pokazuje, że jest zupełnie inaczej.
          > Mam znajomego, który ma 165 cm, a Jego żona ma 180.
          > Jak myślisz, czym zauroczył swoją żonę?

          No przecież napisałem, że niekorzystną różnicę wzrostu można skompensować. Napisałem nawet czym najłatwiej, ale że jak widać, czytasz bardzo nieuważnie to pozwolę sobie przypomnieć: "grubym portfelem" tudzież wysoką (nomen omen) pozycją społeczną.

          > Poza tym wszystkie kobiety wrzucasz do jednego worka, a tymczasem one też są lu
          > dźmi, co oznacza że są RÓŻNE. Mają różne charaktery i różne podejście do życia,
          > mają też różne wymagania wobec mężczyzn.
          > Są pewne cechy, które podobają się większości kobiet, ale nie można generalizow
          > ać, że podobają się wszystkim.

          No i ja właśnie te pewne cechy, które podobają się większości kobiet wymieniłem. Nie mam przy tym bynajmniej ambicji, aby samotnywarszawiak zaliczył dzięki moim życzliwym radom absolutnie wszystkie kobiety z portali randkowych, na których bywa. I chyba on również nie ma takich ambicji pisząc "...nie szukam kobiety do sexu, znaczy to też, ale w kontekście związku, miłości." Z uwagi na chyba pośpieszne przez Ciebie czytanie moich postów, pozwalam sobie zwrócić Ci w tym cytacie uwagę na liczbę pojedynczą odnośnie kobiety oraz kontekst związku i miłości, a nie mamy przecież podstaw, aby miał ten związek dotyczyć jakiś poliamorcznych układów.

          > Natomiast mogę Cię zapewnić, że marudzenie większość kobiet odpycha.

          Zgadzam się w zupełności. Przy tym mam nadzieję, że nie wspominasz o nim w tym miejscu dlatego, że doszukałeś się w moim wpisie jakiegoś marudzenia. W takim wypadku oznaczałoby to bowiem niestety, że nie tylko pospiesznie i nieuważnie czytasz moje posty, co Ci już wcześniej wytkałem (wybacz), ale świadczyło by to wręcz o braku umiejętności czytania ze zrozumieniem. Przecież w moim poście nie ma śladu żadnego marudzenia! Są za to praktyczne rady, co robić, aby osiągnąć sukces.
          wink
    • yzek Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 03.06.14, 08:47
      Taki na tych serwisach panuje klimat; musisz się starać bardziej, dłużej i nie robiąc sobie większych nadziei na sukces.

      Y.
      • tapatik Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 03.06.14, 09:36
        yzek napisał:

        > Taki na tych serwisach panuje klimat; musisz się starać bardziej, dłużej i nie
        > robiąc sobie większych nadziei na sukces.

        Na wszystkich?
        • yzek Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 03.06.14, 11:36
          Na większości popularnych i o "ogólnym" profilu. Nie bywałem na takich nastawionych na przygodny seks, a z kolei profilowane pod osob religijne (przeznaczeni.pl) powstały kiedy już odpadłem z tego biznesu.

          Y.
          • samotnywarszawiak Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 03.06.14, 18:04
            Czyli jednak pokutuje ten magiczny mit, że kobiety chcą być niższe od faceta. Ale mniejsza, zastanawiam się czym w tej Warszawie można się zajęć żeby poznać ciekawych ludzi - bo aktualnie moje hobby to programowanie i siłownia i w zasadzie nikogo nie poznałem dzięki tym zainteresowaniom. tongue_out
            • czarny.onyks Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 05.06.14, 21:43
              rzeczywiście pokutuje taki mit...
              głupi, bo głupi..ale cóż...


              na szczęście....to nie jest aż taki problem, bo są kobiety malutkie i im 168 wystarcza zupełniewink
              tylko żeby dwoje chciało naraz...jest ambaraswink
              • zed-is-dead Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 06.06.14, 08:23
                czarny.onyks napisała:


                >
                >
                > na szczęście....to nie jest aż taki problem, bo są kobiety malutkie i im 168 wy
                > starcza zupełniewink
                > tylko żeby dwoje chciało naraz...jest ambaraswink
                >
                Ale długości, czy w obwodzie?
                wink
                >
    • green.amber Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 10:10
      to wygląda jednak bardziej na obsesję niż jaja (chociaż bez bicia się przyznam, bardziej nie czytam niż czytam, czyli nieco się zachowuję jak przeciwnicy Harrego P., którzy wiedzieli, że książka jest złem, chociaż nie czytali... wink ale czasem rzuci mi się w oczy przy otwieraniu całego wątku, no i widzę...)...
      się zastanawiam czy młodsza siostra go biła w dzieciństwie czy jeszcze co gorszego, że się dotąd otrząsnąć nie może...

      a poważniej biorąc to nie ma mu co tłumaczyć, co lubią kobiety, czyli jakby miał coś robić a z czego innego zrezygnować, żeby go lubiły, bo on ich nie lubi... właściwie to ludzi w ogóle nie lubi, coś mi się wydaje...
      • witamina_b12 Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 12:09
        Mnie zastanawia, że mamy na naszym forum kilku panów z obsesją, przejawiającą się w postrzeganiu kobiet jako same zuo... A nie kojarzę żadnej stałej forumki z podobną obsesją na punkcie męskim. Meteorytów w stylu "faceci to świnie" nie liczę.

        My to jednak musiałyśmy im mocno dopiec suspicioustongue_out
        • robert.83 Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 15:34
          Nawet wśród stałych bywalczyń zdarzały się dyskusje, w których faceci byli traktowani co najwyżej jak półmózgi a w gorszych przypadkach jako samo zło właśnie.

          Nie stawiałbym tu tezy o jednostronnym zjawisku raczej.
          • witamina_b12 Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 15:56
            co innego zdarzające się dyskusje
            a co innego 99 % wypowiedzi smile
      • marek-1002 Re: Pierniczysz Mareczku 04.06.14, 00:09
        Samotnywarszawiaku,

        W ramach kontynuacji mojego cyklu Dobre Rady Forumowego Don Juana vel Wujaszka Dobra Rada, jak to mnie z właściwą sobie błyskotliwą lapidarnością określiła nasza nieoceniona Onyksia, pozwolę sobie przygotować Cię do tego, z czym się spotkasz później, gdy już dostąpisz zaszczytu i posiądziesz jakiejś, dotychczas takie niedostępne, dziewczę z Wawy. Jako że jeszcze nie miałeś dziewczyny, to musisz się już teraz przygotować na niezły szok jaki Cię czeka.

        Otóż musisz wiedzieć, że gdy owa dziewczyna już się w miarę pewnie w związku z Tobą poczuje, to zacznie nieustanną, wyczerpującą (Ciebie, żeby nie było wątpliwości) i bezpardonową walkę o własne interesy i korzyści. A ponieważ w toku ewolucji będąc fizycznie słabszą od mężczyzny kobieta rozwinęła umiejętności działania podstępnego, przewrotnego, opartego b. często na fałszu i przede wszystkim na manipulacji oraz przemocy psychicznej, to powinieneś zapoznać się z przynajmniej niektórymi z ich przebogatego repertuaru technik manipulacyjnych (często agresywnych). Pomoże Ci to zrozumieć dlaczego ona w rozmowach z Tobą tak dziwnie się zachowuje i takie niestworzone rzeczy wygaduje, których prawdziwego(!) sensu i znaczenia tak trudno będzie Ci dociec.

        Jako materiał szkoleniowy posłuży nam poniżej zacytowany post green.amber, w którym stara się ona za pomocą różnego rodzaju "chwytów" wygrać w dyskusji poprzez... dezawuowanie, wyszydzanie itp. Żadna tam wymiana poglądów i spostrzeżeń w celu dochodzenia do jakiś wspólnych,prawd czy ustaleń. Przede wszystkim wypowiedzi mające na celu, wywołać u adwersarza odpowiednie reakcje emocjonalne. Dlatego, aby dociec o co jej właściwie chodzi, nie powinieneś analizować merytorycznej zawartości jej wypowiedzi, ale zastanowić się jaką reakcję emocjonalną miała zamiar ona u Ciebie wywołać. Przy czym zazwyczaj będą to w zamierzeniu uczucia upokorzenia, poniżenia, lekceważenie, zaniżanego poczucia wartości, wpieranego poczucia winy itp. mające na celu uzyskanie przez nią przewagi psychologicznej.

        A teraz przykłady metod stosowanych w celu uzyskania tej przewagi psychologicznej:

        green.amber napisała:
        > to wygląda jednak bardziej na obsesję niż jaja

        1) Zarzut zaburzeń psychicznych. Przy czym zwróć uwagę jak sprytnie jest dobrany ich rodzaj skoro wg definicji jest to "rodzaj zaburzeń lękowych, wyrażający się występowaniem irracjonalnych myśli i impulsów, którym towarzyszy przekonanie o ich niedorzeczności i chęć uwolnienia się od nich". A więc to co ja piszę ma jakoby podłoże lękowe (w domyśle przed kobietami, co ma mnie jako mężczyznę dodatkowo upokorzyć), jest rzekomo tak irracjonalne i niedorzeczne, że nawet dla mnie samego. Zapewne sam chciałbym tak nie pisać, ale już taki niby zaburzony jestem.
        Niezwykle ważnym z manipulacyjnego punktu widzenia jest przy tym to, że termin ten używa się też "...do opisania czyichś dużych zainteresowań (np. Ma obsesję na punkcie komputerów.). Użycie terminu w takim znaczeniu nie ma nic wspólnego z kliniczną definicją obsesji." Umożliwia to w razie potrzeby klasyczne "wykręcenie kota ogonem" i twierdzenie jakoby wcześniej używało się tego terminu w tym stosunkowo niewinnym znaczeniu i że to facet sam sobie jest winny, że jej nie zrozumiał.

        > (chociaż bez bicia się przyznam,
        > bardziej nie czytam niż czytam,

        2) Lekceważenie. Jak sobie powyższe zwerbalizujesz, to wyraźnie usłyszysz ten pełen lekceważenia, pełen wyższości i pobłażliwości ton, za jakim mówi się o czymś, czemu wręcz wstyd człowiekowi na poziomie poświęcić trochę czasu. Coś jak np. czytanie bulwarowej prasy, które zdarza nam się jedynie przypadkiem np. w poczekalni u dentysty, czy fryzjera.

        > czyli nieco się zachowuję jak przeciwnicy Harr
        > ego P., którzy wiedzieli, że książka jest złem, chociaż nie czytali... wink

        3) Dezawuowanie wypowiedzi interlokutora, poprzez porównywanie ich do kiepskiej literatury, której nie warto nawet poświęcić chwili na przeczytanie.

        > ale czasem rzuci mi się w oczy przy otwieraniu całego wątku, no i widzę...)...

        4) Niby takie "cwane" zabezpieczenie się przed zarzutem o nieznajomość tematu. Zauważ, że kontynuowane tym pełnym lekceważenia i wyższości tonem.

        > się zastanawiam czy młodsza siostra go biła w dzieciństwie czy jeszcze co gorsz
        > ego, że się dotąd otrząsnąć nie może...

        5) Upokarzanie. M.in. po to jest przez nie tak mocno kultywowany wizerunek prawdziwego, silnego mężczyzny, aby go przewrotnie wykorzystać przeciw niemu szydząc, że nawet właśnie w konfrontacji z kobietą jest słabszy. Nawet jeśli chodzi o konfrontację fizyczną, w której bezapelacyjnie powinien mieć przewagę. Wzmocnione jest to dodatkowo tym, że kobieta jest młodsza. Sugerowane jest również pochodzenie z patologicznej rodziny. Zdarza się, że atakowanie rodziny partnera nasila się po sformalizowaniu związku.

        > a poważniej biorąc to nie ma mu co tłumaczyć, co lubią kobiety, czyli jakby mia
        > ł coś robić a z czego innego zrezygnować, żeby go lubiły, bo on ich nie lubi...
        > właściwie to ludzi w ogóle nie lubi, coś mi się wydaje...

        6) Etykietowanie (szufladkowanie). W tym przypadku połączone z diagnozą jako przypadek beznadziejny poprzez próbę zaszufladkowania nie tylko jako mizogina, ale wręcz mizantropa.

        W tym momencie może sobie zadajesz pytanie, czy jest w ogóle możliwy związek z kimś tak bardzo z Marsa. BTW: Tak, to one z racji swej niezwykłej agresywności, tyle że mocno kamuflowanej, są właśnie z Marsa. Oczywiście, że tak, jest to możliwe, skoro nawet z psem rasy agresywnej i niebezpiecznej oraz z którym przecież się nie dogadasz jest możliwe stworzenie bardzo satysfakcjonującego układu. Tylko musisz zawsze pamiętać, kto jest samcem alfa w takim mikro-stadzie.

        A czy w ogóle warto i jak można coś takiego wytrzymać 24/7? Bez obawy. To tylko na początku tak strasznie wygląda, a jak już ją trochę oswoisz i się otrzaskasz, to będziesz miał z tego nawet dużo fanu.

        Ps. Green.amber, to oczywiście nic osobistego, a Twój post wykorzystałem tylko jako pomoc dydaktyczną, bo naprawdę świetny - mimo że krótki i zwięzły, to tak bardzo treściwy. Mam nadzieję, że nie odbierzesz tego personalnie i nie poczujesz się w żaden sposób dotknięta, bo nie to było moim zamiarem.
        wink
        • witamina_b12 Re: Pierniczysz Mareczku 04.06.14, 08:57

          Marku po przeczytaniu całego Twojego postu, zastanowieniu się co chciałeś osiągnąć i w jaki sposób oraz na podstawie poniższych akapitów, w których pokazujesz mechanizm postępowania kobiet:

          marek-1002 napisał:

          > kobieta rozwinęła umiejętności działania podstępnego, przewrotnego, opartego b. często na fałszu i przede wszystki
          > m na manipulacji oraz przemocy psychicznej, to powinieneś zapoznać się z przyna
          > jmniej niektórymi z ich przebogatego repertuaru technik manipulacyjnych (często
          > agresywnych).

          > Jako materiał szkoleniowy posłuży nam poniżej zacytowany post green.amber, w kt
          > órym stara się ona za pomocą różnego rodzaju "chwytów" wygrać w dyskusji poprze
          > z... dezawuowanie, wyszydzanie itp. Żadna tam wymiana poglądów i spostrzeżeń w
          > celu dochodzenia do jakiś wspólnych,prawd czy ustaleń. Przede wszystkim wypowie
          > dzi mające na celu, wywołać u adwersarza odpowiednie reakcje emocjonalne. Dlate
          > go, aby dociec o co jej właściwie chodzi, nie powinieneś analizować merytoryczn
          > ej zawartości jej wypowiedzi, ale zastanowić się jaką reakcję emocjonalną miała
          > zamiar ona u Ciebie wywołać. Przy czym zazwyczaj będą to w zamierzeniu uczucia
          > upokorzenia, poniżenia, lekceważenie, zaniżanego poczucia wartości, wpieranego
          > poczucia winy itp. mające na celu uzyskanie przez nią przewagi psychologicznej


          Doszłam do wniosku, że musisz być Kobietą i to przez duże K. suspicious
        • green.amber Re: Pierniczysz Mareczku 05.06.14, 12:47
          marek-1002 napisał:

          > > czyli nieco się zachowuję jak przeciwnicy Harr
          > > ego P., którzy wiedzieli, że książka jest złem, chociaż nie czytali... wink
          >
          >
          > 3) Dezawuowanie wypowiedzi interlokutora, poprzez porównywanie ich do kiepskiej
          > literatury, której nie warto nawet poświęcić chwili na przeczytanie.

          > Ps. Green.amber, to oczywiście nic osobistego, a Twój post wykorzystałem tylko
          > jako pomoc dydaktyczną, bo naprawdę świetny - mimo że krótki i zwięzły, to tak
          > bardzo treściwy. Mam nadzieję, że nie odbierzesz tego personalnie i nie poczuje
          > sz się w żaden sposób dotknięta, bo nie to było moim zamiarem.
          > wink

          żadnego powodu nie widzę, żeby coś personalnie odbierać (gdyby tak wspomniana Onyksia napisała, to może by mi się w pierwszej chwili zrobiło przykro...), gdyż ponieważ w swoim stylu piszesz o sobie, ślicznie potwierdzając, obficie może jest słuszniejszym określeniem, to co ja napisałam zwięźle wink
          byłabym może zaskoczona gdybyś coś napisał jakoś inaczej a tak to mamy tu kolejną esencję Twojości wink

          jedynie co, to chciałabym do punktu 3ego się odnieść, ale nie wiem jak mam to ująć, bo przez klawiaturę przejść mi nie chce, że nie zrozumiałeś, może nie zauważyłeś ogonka... albo nawet całego "ę"... no nie wiem co powiedzieć wink więc chociaż wszystko we mnie krzyczy NIEEE napiszę, że miałam na myśli siebie... czyli że co to znaczy... dezawuuję siebie samą jako interlokutora... sama ze sobą gadam i takie tam... (no się nie wypieram, czasem trzeba jakieś wspólne stanowisko dopracowaćwink) ale zawsze odnoszę się do siebie z szacunkiem... wink albo przynajmniej z pobłażliwą sympatią wink

          a jeszcze mam pytanie wink
          > Żadna tam wymiana poglądów i spostrzeżeń w celu dochodzenia do jakiś wspólnych,prawd czy ustaleń.
          bo ja owszem wymieniłam z Gwenem poglądy czy spostrzeżenia, tak myślę, ale nie miałam specjalnie powodu do dochodzenia wspólnych prawd czy ustaleń, a czy Tobie kiedyś się zdarzyło coś z kimś ustalać, uzgadniać?? w znaczeniu, że byłeś gotów przyjąć do wiadomości wizję nie swoją a innej osoby?? wink

          właściwie mam nadzieję, że chociaż jakaś minimalna część, tego co piszesz, jest żartem, chociaż możliwe, że szkodliwym dla innych, bo jeśli to wszystko poważnie, to musiałbym Ci bardzo współczuć i to nie tylko w rozumieniu bardziej buddyjskim, ale tym takim naszym tubylczym czyli bliskim litości...

          o ile to możliwe w tej bezwzględnej rzeczywistości… to miłego dnia wink
    • hashimotka88 Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 10:19
      tez mnie to zastanawia.
      On chyba uwielbia takie potyczki slowne. uwielbia inne smaki, nieraz musi pieprznac jakims slowem big_grin lubi tez troche goryczki choc moze nie zdaje sobie sprawy ze lyzka dziegciu moze popsuc smak calej beczki miodu.
      A Mareczek moglby byc slodki ale wychodzi mu czasem zupelnie inaczej. Niepotrzebne sa niektore dodatki.
      • czarny.onyks Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 10:26
        bo z przekraczaniem granic bywa różnie....
        czasem można ponieść klęskęsuspicious
    • witamina_b12 Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 16:00
      gwen75 napisał:

      > Czy można się obrażać o to, że w kabarecie pewne zjawiska są wyolbrz
      > ymione i wyśmiane? Czyżby naszym forumowym paniom brakowało dystansu do siebie
      > i poczucia humoru? wink

      Jak to w kabarecie... żart powtórzony 100 razy przestaje w końcu śmieszyć smile Ileż razy można "oglądać" ten sam repertuar wink
      • czarny.onyks Re: Pierniczysz Mareczku 03.06.14, 22:46
        nas może już nie bawi....
        ale niektórych nasze reakcje być może bawią niezmienniewink
        a może i ego rośniewink
    • s-t-x Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 04.06.14, 22:09
      masz bardzo niewiele do zaoferowania wiec nie oczekuj rozentuzjazmowanego tłumu kobiet.
      • tdf-888 Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 04.06.14, 22:44
        ale może coś się trafi..
        • tdf-888 Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 04.06.14, 22:44
          .. a może niekoniecznie wink
      • tapatik Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 05.06.14, 07:40
        s-t-x napisał:

        > masz bardzo niewiele do zaoferowania wiec nie oczekuj rozentuzjazmowanego tłumu kobiet.

        Przypomniało mi się jak kiedyś w pewnym centrum handlowym wrabialiśmy tłum. Kolega robił za celebrytę, a reszta narobiła wrzasku, że "przyjechał znany aktor".

        Ciekawe co trzeba zaoferować, aby pojawił się tłum kobiet....
        • czarny.onyks Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 05.06.14, 21:41
          taki duży facet a takie pytania...

          suspicious
          • silencjariusz Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 05.06.14, 21:44
            Też jestem ciekawy.
            • czarny.onyks Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 05.06.14, 21:46
              przesadzacie z tymi wymaganiami panowie...już to powtarzałam wiele razy suspicious
              • silencjariusz Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 05.06.14, 21:51
                Z jakimi wymaganiami?
                • czarny.onyks Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 05.06.14, 21:57
                  oj skrótem poszłamwink
                  ..........bo niedużo trzeba, by tłum kobiet był wokółwink

                  choćby teraz....ja, Kfiotek, Szarlotta...to już tłumtongue_out
                  • ice_flower Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 05.06.14, 21:59
                    te te te.. suspicious Kamyczku ty tongue_out
                  • silencjariusz Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 05.06.14, 22:01
                    Ale z tego nic nie wynika. Niczego to nie zmienia.
                    • ice_flower Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 05.06.14, 22:02
                      O dżizas jaka maruda suspicious
                    • witamina_b12 Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 05.06.14, 22:19
                      To umów się z którąś to może wyniknie wink
                      • czarny.onyks Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 05.06.14, 22:21
                        o i Witka..... czwóreczka to juz całkiem ładna cyfra....czy to juz tłum?suspicious
                        • tapatik Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 06.06.14, 07:37
                          Cztery laski? To już pod orgię podchodzi.
                      • silencjariusz Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 06.06.14, 16:48
                        A powiedz Witka... Bo Ty ostatnio chyba na randki chadzasz... Ile procentowo było randek z mieszkańcami Warszawy (lub jej bliskich okolic), a ile z mieszkańcami np. Szczecina, Przemyśla, Jeleniej Góry itp. itd.?
                        • witamina_b12 Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 07.06.14, 00:53
                          Akurat tak się złożyło, że nikt z daleka mi randki nie proponował... Ale jak coś zaproponujesz to obiecuje przemyśleć wink))) big_grin
                          • silencjariusz Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 07.06.14, 18:38
                            Nikt z daleka nie proponował, bo wszyscy rozsądnie do tematu podeszli. Odległość ma bowiem kolosalne znaczenie...wink
                    • czarny.onyks Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 05.06.14, 22:20
                      no właśnie...

                      zatem dobrej nocy smile
                      • silencjariusz Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 05.06.14, 22:22
                        Miłych snów.
                        • czarny.onyks Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 05.06.14, 22:26
                          i nawzajem....
                          pytałeś co zrobić by pojawił się tłum...wink

                          na pewno sprawne męskie masujące ręce byłyby ogromnym plusem.....kręgosłup mnie boliuncertain
                          • silencjariusz Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 06.06.14, 16:49
                            Cztery osoby to nie tłum. I nie o wirtualne pogaduchy przecież chodzi.
        • ice_flower Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 05.06.14, 21:53
          Nie co a ile suspicious I w zależności od upodobań: kasy, centymetrów, znajomości etc. tongue_out
    • raziel24 Re: Czemu dziewczyny z Wawy są takie niedostępne? 05.06.14, 22:38
      Dzisiaj się dowiedziałem, że w Warszawie jest stosunkowo znacznie więcej kobiet niż mężczyzn w porównaniu do innych polskich miastbig_grin Rozpusta panowie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka