lost.control
21.12.14, 14:18
Witajcie,
potrzebuję z kimś porozmawiać, potrzebuję potwierdzenia, że to co robię i co czuję nie jest czymś niewłaściwym.
Jakiś czas temu zdecydowałam się uciec od ludzi, miejsc, uczuć, przynależności, po tym jak zawiodłam się na kilku najważniejszych osobach w moim życiu, jak nie potrafiłam wybaczyć - nie tylko im, także sobie - wyjechałam do obcego miasta, zostawiając za sobą przeszłość, zaczęłam nowe, całkowicie odmienne od wcześniejszego, życie. Bez bliższych relacji, bez uczuć, bez przyzwyczajania się do ludzi, wszystkie nawiązywane znajomości miały być z założenia płytkie i z ogromnym dystansem z mojej strony. Takie rozwiązanie, takie życie, było mi potrzebne aby spokojnie dojść do ładu i uporządkować sobie wszystko w głowie, sercu, jak i wszystko wokół mnie. Niestety jakiś czas temu coś zaczęło się zmieniać, może uspokoiło się we mnie na tyle, że zaczęłam potrzebować bliskich ludzi, a może moja twierdza ograniczona ścianami mojego mieszkania przestała mi wystarczać... w każdym razie otworzyłam się nieco na nowe znajomości, nadal ostrożnie, ale drzwi zostały uchylone. Zyskałam prawie przyjaciółkę, z jej strony widzę pełne zaufanie i całkowity brak dystansu, wiem niemal wszystko o jej nieudanym małzeństwie... i tu właśnie pojawia się problem.
Jej męża poznałam niedawno i nie widzę w nim tego strasznego typa, o którym wysłuchiwałam opowieści od ponad roku, widzę interesującego i chyba kochającego ją mężczyznę, a wiem jak jest z jej strony, że są jakieś przypadkowe znajomości, jest powracająca myśl o rozwodzie.
Z jednej strony jest prawie przyjaciółka, a z drugiej mężczyzna, który coraz bardziej mi się podoba, przez swoje zachowanie sprawia, że moje złe wspomnienia o mężczyznach stają się coraz bardziej mgliste, to znaczy zaczynam wierzyć, że są porządni mężczyźni.
I żeby nie skrzywdzić nikogo, także siebie, chyba powinnam zrezygnować z tej znajomości, bo jak On zacznie mi się podobać jeszcze bardziej mogę zniszczyć wszystko... przyjaźń, nowe poukładane życie.
Patrząc na związek tak inny od wszystkich, które obserwowałam do tej pory, inny od moich byłych związków, kiedy mężczyzna nieświadomy występuje w innej roli... chyba coś zaczyna się zmieniać we mnie, zaczynam tęsknić do normalności... jednak chyba nadal boję się zaryzykować.
Piszę, bo potrzebuję się wygadać, potrzebuję potwierdzenia, że nie robię niczego złego zakochując się w mężczyźnie, który jest czyimś mężem, bo i tak nic z tym nie zrobię, wycofam się z tego. Nie robię niczego złego tracąc panowanie nad rozumem i pozwalając budzić się sercu. Nie robię niczego złego zapominając i powoli oddalając od siebie postanowienie życia bez bliższych relacji, bez uczuć.