Dodaj do ulubionych

'Biale' Swieta ;-)

24.12.16, 10:20
Jak tam towarzysze Swieta?

Ja juz rozpoczelam wczoraj na bialo kokaina. Kumpela mowi, ze po wciagnieciu dziala tylko pol godziny podczas ktorych czujesz sie jak Bog czy tam nadczlowiek dlatego za pol godziny po pierwszej kresce chcesz druga. No wiec zrobilismy te dwie kreski. Wrazenia: do boskosci jeszcze daleko chyba ale prawda jest, co mi kiedys mowil kumpel, ze jak sie nawalil na miescie i potrzebowal wrocic do domu samochodem, to bral kokaine. Zniosla u mnie calkowicie i blyskawicznie upojenie alkoholowe. Dodatkowo wyostrzylo mi zmysly. Obrazy na scianach wydawaly mi sie trojwymiarowe. W rezultacie masz poczucie, ze mozesz pic jeszcze wiecej ale juz nie mozesz sie upic. Sprawdzilam tez wplyw na sile. Zrobilam kilka pompek. Z lekkoscia i latwoscia. Sila do przodu. POdsumowujac dziala ja super tabletka przeciwbolowa znoszaca ciezar dnia, zmeczenie, upicie, podnosi koncentracje i uwaznosc, otwiera umysl i podkreca ciekawosc, pragnienie poznawania. W porownaniu do zamulonych trawa, malomownych i jakby wystraszonych normalnie rozgadanych ludzi wyroznia sie zdecydowanie na plus. Skutki uboczne na minus: zaraz po zazyciu uczucie dretwienia zebow jakby przy ustepujacym znieczuleniu u dentysty, brak glodu, po zaledwie kilku godzinach snu wystepuje przyspieszone bicie serca, nadenergia, bezsennosc, gonitwa mysli. Skutki na plus: zadnych emocji, kompletnie zadnych. Moze wlasnie tak okresla sie boskosc. Otwarty na poznawanie umysl niewytracony zadna emocja.

MAcie jakas liste rzezcy do odhaczenia jeszcze w zyciu? U mnie bylo na niej wlasnie to doswiadczenie.
Obserwuj wątek
    • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 11:37
      Tak wyobrażam sobie swoją emeryturę:)) Na mojej liście jest własnoręcznie wybudowany domek pod lasem. Salonik z jedną sypialnią i antresolą do spania dla gości. Sowę makramą zrobiłam wczoraj;)
    • marek.zak1 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 12:27
      Ciekawie opisane. Teściowa tydzień temu przewróciła się i złamała 2 kręgi. Nie może chodzić i strasznie cierpi. Skoro znosi ból, to powinni jej to dawać, bo nienarkotyczne środki nie działają, a morfiny i podobnych nie chcą przepisać.
      W temacie polecam film ,,Jestem Bogiem" - Limitless.
      A narkotyki i inne stymulatory mózgu maja niesamowita przyszłość. Coś jesz, czy podłączasz elektrody i masz rozkosz sto razy większą niż podczas orgazmu. Ku temu zmierzamy.
      Wesołych Świąt dla wszystkich.


      • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 13:43
        marek.zak1 napisał:

        > Ciekawie opisane. Teściowa tydzień temu przewróciła się i złamała 2 kręgi. Nie
        > może chodzić i strasznie cierpi. Skoro znosi ból, to powinni jej to dawać, bo n
        > ienarkotyczne środki nie działają, a morfiny i podobnych nie chcą przepisać.

        Jestem w szoku, ze w ogole masz zyjaca tesciowa. NIe interpretuj wszystkiego co napisalam tak doslownie. Nie twierdze, ze znosi bol, chyba ze istnienia ;)

        > W temacie polecam film ,,Jestem Bogiem" - Limitless.
        > A narkotyki i inne stymulatory mózgu maja niesamowita przyszłość. Coś jesz, czy
        > podłączasz elektrody i masz rozkosz sto razy większą niż podczas orgazmu. Ku t
        > emu zmierzamy.

        W temacie boskosci ogladalam "Lucy" ale z niedosytem mnie pozostawil. Ona tam mowi, ze to jest tak, ze wszystko co czynilo ja czlowiekiem plowieje i znika. Nie odczuwa np empatii. NIe wiem czy to jest wlasciwy kierunek zatem.
      • bgz0702 Re: 'Biale' Swieta ;-) 25.12.16, 12:46
        marek.zak1 napisał:

        > Ciekawie opisane. Teściowa tydzień temu przewróciła się i złamała 2 kręgi. Nie
        > może chodzić i strasznie cierpi. Skoro znosi ból, to powinni jej to dawać, bo n
        > ienarkotyczne środki nie działają, a morfiny i podobnych nie chcą przepisać.
        > W temacie polecam film ,,Jestem Bogiem" - Limitless.
        > A narkotyki i inne stymulatory mózgu maja niesamowita przyszłość. Coś jesz, czy
        > podłączasz elektrody i masz rozkosz sto razy większą niż podczas orgazmu. Ku t
        > emu zmierzamy.
        > Wesołych Świąt dla wszystkich.
        >
        >
        Wesołych Marku! ;)
        • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 14:06
          zawle napisała:

          > Ja dotąd żałuję że maryśki nie przypaliłam z matką a obiecałam:(

          MAm prawie 100% pewnosci, ze maryska na mnie nie dziala, nawet kumpela, co pali dzien w dzien przestala we mnie wierzyc. A w ogole to odnotowalam, ze tutaj ludzie sie dziela na tych co pala i na tych co pija i tak jedni sie nad drugimi stawiaja, co jest zabawne. To juz nie to, co w Polsce, ze do picia zawsze sa chetni. Troche mi brakuje tego polskiego klimatu.
          • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 14:21
            hello-kitty2 napisała:
            > MAm prawie 100% pewnosci, ze maryska na mnie nie dziala, nawet kumpela, co pali
            > dzien w dzien przestala we mnie wierzyc. A w ogole to odnotowalam, ze tutaj lu
            > dzie sie dziela na tych co pala i na tych co pija i tak jedni sie nad drugimi s
            > tawiaja, co jest zabawne. To juz nie to, co w Polsce, ze do picia zawsze sa che
            > tni. Troche mi brakuje tego polskiego klimatu.

            Spróbuj z haszyszem. Ja piję i przypalam. Twardych bałabym się wziąć. Uwielbiam też morfinę. A przy świątecznym gotowaniu sączę alko- lubię przyjemności i nigdy ich sobie nie odmawiam.
            • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 14:34
              zawle napisała
              >Twardych bałabym się wziąć<

              Ja to samo. Czuję, że gdybym wzięła, to wkrótce bym popłynęła na samo dno.

              .< Uwielbiam też morfinę<.

              I stosujesz? ;) Ciekawe, skąd ją bierzesz? ;)




              • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 15:04
                ninek04 napisała:

                > Ja to samo. Czuję, że gdybym wzięła, to wkrótce bym popłynęła na samo dno.

                A to nie jestes juz? Kwestia perspektywy.
                Ja akurat od narkotykow oczekiwalam spektakularniejszych efektow. Co nas jeszcze czeka w zyciu? Chowanie wnukow? Mnie to nie bardzo kreci. Wydaje mi sie, ze lepiej poprobowac zycia przed smiercia, a przede wszystkim nie trzymac sie go kurczowo.
                • zawle Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 15:30
                  hello-kitty2 napisała: Wydaje mi sie, ze l
                  > epiej poprobowac zycia przed smiercia, a przede wszystkim nie trzymac sie go ku
                  > rczowo.

                  Robiłam to gdy byłam młódką. Do szalenia dołączam z wiekiem przyjemności wieku starczego...wnuki, uważność, codzienne drobiazgi, nic nie robienie. Już nie musi być głośno.
                  • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 15:56
                    > Robiłam to gdy byłam młódką. Do szalenia dołączam z wiekiem przyjemności wieku
                    > starczego...wnuki, uważność, codzienne drobiazgi, nic nie robienie. Już nie mus
                    > i być głośno.

                    Wierze na slowo. Jednak nie widze zadnych plusow wieku starczego oprocz kurczowego trzymania sie zycia (tak z obserwacji).
                      • hello-kitty2 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 19:12
                        zawle napisała:

                        > Może i tak widzisz wokół siebie. Jak to się objawia? Bo jakoś trudno mi sobie t
                        > o wyobrazić...

                        Moja matka mowi, ze jedynie co by jeszcze chciala w zyciu, to 'jeszcze pozyc'.
                    • ninek04 Re: 'Biale' Swieta ;-) 24.12.16, 16:16
                      hello -kitty2 napisała
                      >Wierze na slowo. Jednak nie widze zadnych plusow wieku starczego oprocz kurczowego trzymania sie zycia (tak z obserwacji).<

                      Dlaczego? Każdy wiek ma swoje plusy, również i starszy, o ile właśnie człowieka nie dopadnie zgorzknienie, zniechęcenie, brak radości z przeżywania każdego kolejnego dnia. Ja uważam, że starość jest stanem umysłu, bo czy wraz z wiekiem aż tak bardzo zmienia się nasz sposób myślenia, postrzegania, wrażliwość? No i miło by było, gdyby do końca móc zachować zdrowie i sprawność fizyczną i umysłową. I można się wówczas cieszyć starością ile wlezie.
                    • gogol77 Re: Mój coming out 24.12.16, 23:24
                      hello-kitty2 napisała:
                      > Wierze na slowo. Jednak nie widze zadnych plusow wieku starczego oprocz kurczowego trzymania sie zycia (tak z obserwacji).>

                      Co ty pierdolisz kitty!!!
                      No to ja was teraz kurwa zaskoczę. W tej świątecznej atmosferze.
                      Ja mam 81 lat. Słownie: o s i e m d z i e s i ą t j e d e n. Tyle skończyłem parę tygodni temu. I jestem w pełni zadowolony z życia. Tak jak to piszę na tym forum!!! Nic nie ściemniam ani nie trolluję.
                      Zdrowie dopisuje, coś szwankowały mi oczy ale na ostatnie urodziny dostałem od Szydło nową soczewkę i znów widzę pięknie i kolorowo. Taka Jedna martwi się, że teraz lepiej widzę jej zmarszczki.
                      Szydło mi płaci całkiem przyzwoicie, pracuję jeszcze zawodowo, więc niech sobie Szydło nie myśli, że jestem od niej zależny.
                      Rucham. Średnio raz w tygodniu lub raz na 2 tygodnie, czasem rzadziej. A jak jest miękkawy, co się zdarza :-( - pomagam(y) sobie zdobyczami współczesnej farmacji. Sabat, to działa!
                      Takiej Jednej się podoba. Jak by się nie podobało, to by mi przecież nie dawała, a tym bardziej by się sama do bzyknięcia nie nadstawiała bo niby po co? Jedyny minus wieku, że miewam trudności z dojściem.
                      Żona ma 77. Taka Jedna - 63 ale wygląda na dobrze zakonserwowaną pięćdziesiątkę. Wyjącą! Faceci na nią lecą! Miała 40-tkę jak mi dała pierwszy raz. Wczoraj była rocznica jak mi wtedy dała, bo dała mi w prezencie gwiazdkowym! Na drugiej randce! Uczciliśmy to wczoraj wiadomo jak, a jakże!
                      Jesteśmy ze sobą od 23 lat z 3-4 letnią przerwą jak wzięła ślub z tym facetem (gupia cipa!).
                      Przy okazji może niektórzy zrozumieją, a może co poniektórzy nawet rozgrzeszą za to obrzydliwe prowadzenie się. Że niby zdrada w tym wieku, to już nie grzech.
                      Katolikom to odradzam bo oni w trosce o moje zbawienie to powinni mnie nawracać a nie rozgrzeszać. A czasu już przecież mają niewiele! Ale ostrzegam, że nie będzie im łatwo.
                      A wszystkim tu paniom 40-latkom mówię: jesteście gupie cipy myśląc, że się wam coś skończyło. Seks, życie i takie tam. Taka Jedna mówi, że z wiekiem to te jej orgazmy są jakby pełniejsze. Jak ich jest mniej niż 3-4 na jednej sesji to mi nie odpuści. I tak jak ja (dzięki niej) - jest taka pogodna, zadowolona z życia i umie cieszyć się każdym dniem. A najbardziej seksem, który uwielbia.
                      A panom? Uszy do góry panowie, życie może być kolorowe nawet po 80-tce. Ale na to trzeba pracować od młodości. Ja pracowałem. I generalnie to miałem życie kolorowe. I niczego nie żałuję. Może warto przejść na islam - bo oni tam mają hurysy!
                      PS. Do opisanych wyżej faktów przyznałem się sea sea na privie po tym jak napisała, że nawet by zapłaciła za hotel. Pamiętacie?
                      • hello-kitty2 Re: Mój coming out 24.12.16, 23:59
                        "PS. Do opisanych wyżej faktów przyznałem się sea sea na privie po tym jak napisała, że nawet by zapłaciła za hotel. Pamiętacie?"

                        hehe wyobrazam sobie mine sea.sea jak juz by siedziala w tym opaconym przez siebie hotelu, a Ty wchodzisz... wpadka zycia ;-)))) Ja tam wiedzialam, ze gdzies tkwi jakis haczyk ale mi sie nie chcialo szukac.
                        • sea.sea Re: Mój coming out 26.12.16, 00:13
                          Wredna małpka :)

                          Nie rób tego, czego nie lubisz u Marka i nie wypominaj ludziom wypowiedzi wyrwanej z kontekstu, popełnionej pod wpływem chwili :> Zaprawdę powiadam Ci, gdybym chciała wyrwać kogoś na forum, to by iskry leciały z niby przypadkowych aluzji i przytyków. Tutaj mnie akurat nikt nigdy nie skusił.

                          To, co wtedy napisałam publicznie do Gogola nie było ani propozycją, ani śpiewem zwilżonej cipki - tylko zachwytem nad jego sposobem zachwycania się seksem i byciem z kobietą. Do zwilżenia potrzebuję jednak pojedynku, pewnej agresji. Ale to nie zmienia faktu, że za każdym razem się uśmiecham widząc tę Gogolową ekspresję radości. Lubię radość, rzadziej ją widuję, niż bym chciała.
                            • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 01:13
                              sabat3 napisał:

                              > sea.sea napisała:
                              >
                              > > Do zwilżenia potrzebuję jednak pojedynku, pewnej agresji.
                              >
                              > Kolejny przypadek "poskromienia złośnicy"?

                              Kolejne potwierdzenie, ze mily chlopiec sie nie sprzedaje chyba, ze na jelenia.
                              • sabat3 Re: Mój coming out 26.12.16, 08:32
                                hello-kitty2 napisała:

                                > sabat3 napisał:
                                >
                                > > sea.sea napisała:
                                > >
                                > > > Do zwilżenia potrzebuję jednak pojedynku, pewnej agresji.
                                > >
                                > > Kolejny przypadek "poskromienia złośnicy"?
                                >
                                > Kolejne potwierdzenie, ze mily chlopiec sie nie sprzedaje chyba, ze na jelenia.

                                Mily i bezplciowy rzeczywiscie nie. Jednak pare razy w zyciu udalo mi sie wytworzyc napiecie seksualne miedzy mna a kobieta bez zbednego napinania bicepsow z mojej strony.
                                Mysle, ze to zalezy przeciez od dziewczyny. Owszem, wiekszosc lubi pewien konflikt, ale sa takie, ktore nie lubia doslownych spiec, raczej ich unikaja.
                                W kazdym razie takie sa w moim typie, a ja chyba w ich. Kompatybilny schemat zachowan daje super nakrecenie po jakims czasie. I to "tarcie" miedzy partnerami robi sie doslowne i bardzo przyjemne :)
                                      • hello-kitty2 Re: Mój coming out 01.01.17, 16:45
                                        rekreativa napisała:

                                        > No nie chce mi się, ale nerwy mogą mieć tu coś na rzeczy. Włosy mi wychodzą w t
                                        > akim tempie, że za miesiąc będę łysa.

                                        Jak sie da to probuj uporzadkowac te nerwy. Wlosy ewentualnie mozna doczepic wiec tez sie nie martw tym jakos szczegolnie. Jak pojde na operacje tez mi zgola moje wreszcie zahodowane wlosy do pasa na lyso ;( Chujnia. Nie chce Cie jakos dolowac, bo zaraz wyskoczy Gogol ze swoim wiekiem. Ale tez odczuwam ogolny spadek formy (takiej zyciowej a nie sportowej) zwiazany mysle z wiekiem. Wczoraj sie kolo pierwszej tak mocno wypompowalam ze bym pospala, a towrzystwo ciagle mnie na sile wybudzalo, bo im sie strach wlaczyl ze bede umierac uduszona wlasnymi rzygami, tylko nikt nie zwrocil uwagi, ze mi nawet nie bylo niedobrze, nie chcialo mi sie rzygac, tylko mi zwyczajnie braklo energii do dalszego balowania gdyz nas gospodarze glodem przymorzyli choc znieslismy im sporo do zarcia, to poupychali do lodowki zamiast na stol. Dziwne generalnie. Ale coz. Bez energii z zarcia za daleko nie pojade. To nie te czasy co wystarczy pic i palic by sie bawic. Chyba musze zmienic towarzystwo na starsze ;-)
                                        • rekreativa Re: Mój coming out 01.01.17, 18:03
                                          Mnie na samą myśl, że miałabym balować do 4, 5 rano, jak w studenckich czasach, dreszcze biorą.
                                          Potańczyłam se wczoraj 5 godzin i dzisiaj się czuję, jakby mnie ktoś kijem obił - każdy mięsień boli.

                                          "Jak pojde na operacje tez mi zgola moje wreszcie zahodowane wlosy do pasa na lyso "

                                          To przykro :( Mam nadzieję, że wszystko dobrze pójdzie.
                                          • hello-kitty2 Re: Mój coming out 01.01.17, 18:26
                                            "Potańczyłam se wczoraj 5 godzin i dzisiaj się czuję, jakby mnie ktoś kijem obił - każdy mięsień boli."

                                            Ja duzo odsypiam. Sen regeneruje. Plus dobra dietka dzisiaj, powrot do dobrych nawykow. Ale generalnie chyba musze zrobic jakis odwyk, bo nie nadazam za 30stolatkami.

                                            NA te bolace miesnie to dobrze sie porolowac. To taki automasaz rolerem. Teraz sa juz na kazdej silce. Ja mam swoj. Ale mozna tez pileczkami tylko to bardziej punktowe wiec bolesne. Widzialam tez, ze na niektorych silkach maja juz takie urzadzenia rolujace sie. Kladziesz sie na nich czy siadasz. Chyba nawet Zawle o tym pisala. Mega przyjemne i usuwaja bol miesniowy.
                                            www.youtube.com/watch?v=TgCGI2revLg

                                            A co z tymi nerwami? (jak nie chcesz rozwijac, to zostawimy)
                                            • rekreativa Re: Mój coming out 02.01.17, 00:43
                                              "A co z tymi nerwami? "

                                              A nerwica po prostu. Tutaj raz jest lepiej, raz gorzej. Od paru miesięcy jest chujowo. Jakiś czas temu było podejrzenie, że może mi choroba wraca, musiałam zrobić jakieś PET scany i w ogóle... Nic nie wyszło, ale nerwy mi dały do wiwatu.
                                              Do tego od dekady już prawie nie umieją mi zdiagnozować choroby stawów. Drugi już lekarz, w drugim kraju się z tym męczy i chuj - wszystkie badania po kolei w normie, a kolana oba puchną i muszę te sterydy wtryniać, bo tylko one jakoś dają radę. A od sterydów to mi się , kur... trochę przybrało. Co też mi psuje humor i libido.
                                              I jeszcze parę pomniejszych, wkurwiających dolegliwości się zawsze przyplącze. O, teraz czuję na przykład, ból przy nagryzaniu - ząb, który już był podejrzewany o kanały. No i będę musiała leczonko kanałowe przejść...
                                              • hello-kitty2 Re: Mój coming out 02.01.17, 01:16
                                                rekreativa napisała:

                                                >> A nerwica po prostu. Tutaj raz jest lepiej, raz gorzej. Od paru miesięcy jest c
                                                > hujowo. Jakiś czas temu było podejrzenie, że może mi choroba wraca, musiałam zr
                                                > obić jakieś PET scany i w ogóle... Nic nie wyszło, ale nerwy mi dały do wiwatu.
                                                >
                                                > Do tego od dekady już prawie nie umieją mi zdiagnozować choroby stawów. Drugi j
                                                > uż lekarz, w drugim kraju się z tym męczy i chuj - wszystkie badania po kolei w
                                                > normie, a kolana oba puchną i muszę te sterydy wtryniać, bo tylko one jakoś da
                                                > ją radę. A od sterydów to mi się , kur... trochę przybrało. Co też mi psuje hum
                                                > or i libido.
                                                > I jeszcze parę pomniejszych, wkurwiających dolegliwości się zawsze przyplącze.
                                                > O, teraz czuję na przykład, ból przy nagryzaniu - ząb, który już był podejrzewa
                                                > ny o kanały. No i będę musiała leczonko kanałowe przejść...

                                                Szkoda, ze Kejt (Kate?) juz nie pisuje. Moze by mogla cos sensownego doradzic jako lekarz. Z kolei jak kolana puchna, to trudno doradzic wiecej sportu. Mam to samo z mama. Z nadprogramowych kg (tez po czesci zdobywanych od zle dobranych hormonow tarczycy po jej usunieciu) 'leczylam' ja Nordic Walking. A tu kolana wysiadly i dupa. Nadwaga z kolei obciaza jeszcze bardziej chore kolana i kolko sie zamyka. Natomiast tworzenie deficytu kcal wylacznie cieciem kcal to dodatkowy stres dla organizmu i obnizanie tempa metabolizmu. Kolko sie jeszcze bardziej zanika. Trzeba by jakiegos ogarniego lekarza, ktory by dopomogl tak bardziej holistycznie. Mi tez sie kolana sypia. Do przysiadow to juz sie boje w ogole podchodzic. W pracy ostatnio duzo chodze a i na rowerze musze wszedzie dojezdzac wiec kolana trzeba oszczedzac. Chyba troche odbieglam od tematu cos jak krytykowalam: jak sie nie za bardzo znam, to pisze co wiem ;-) Nie chcialam po prostu zlac Twojego postu. Moze ktos cos podpowie. W kazdym razie: nie jestes sama. Walczymy razem.
                                                • marek.zak1 Re: Mój coming out 02.01.17, 09:04
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  Na kolana to jednak rower i pływanie. Z jedzeniem jest tak jak napisałaś. Zanikają mięśnie, powstaje wkurw, frustracja i ogólny brak sił, a tłuszcz znika jako ostatni.
                                                • rekreativa Re: Mój coming out 02.01.17, 10:52
                                                  Macie z Markiem racje co do kalorii. Ja już obcięłam, co mogłam - zero białej buły, białego ryżu, białego makaronu, zamiast śmietany do sosu czy zupy jogurt naturalny, żadnych słodyczy oprócz ciasta domowego od wielkiego święta, ziemniory raz w tygodniu, a tak to mięso tylko z warzywami itp.
                                                  Ale obciąć kalorie tak, by chodzić głodnawa to ja nie mogę, bo to jest mordęga niewarta zwyczajnie tych 5 kg...
                                                  Ćwiczę, co mogę - chodzę szybkim marszem, brzuszki, ramiona z ciężarkami, różne takie, które nie wymagają skakania i przysiadania.
                                                  Najwyżej będę nieco oponkowata, trudno, modelką nie jestem, ani żadną celebrytką, żeby się zarzynać.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 02.01.17, 11:42
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Macie z Markiem racje co do kalorii. Ja już obcięłam, co mogłam - zero białej b
                                                    > uły, białego ryżu, białego makaronu, zamiast śmietany do sosu czy zupy jogurt n
                                                    > aturalny, żadnych słodyczy oprócz ciasta domowego od wielkiego święta, ziemnior
                                                    > y raz w tygodniu, a tak to mięso tylko z warzywami itp.
                                                    > Ale obciąć kalorie tak, by chodzić głodnawa to ja nie mogę, bo to jest mordęga
                                                    > niewarta zwyczajnie tych 5 kg...
                                                    > Ćwiczę, co mogę - chodzę szybkim marszem, brzuszki, ramiona z ciężarkami, różne takie, które nie wymagają skakania i przysiadania. Najwyżej będę nieco oponkowata, trudno, modelką nie jestem, ani żadną celebrytką, żeby się zarzynać.
                                                    -----------------
                                                    Juz pisałem i metodzie Szwajcarów. Sałatka ze świeżyw warzyw z lekkim dressingiem przed lunchem i kolacją. Jak sie zapchasz ta zielenina, na więcej nie zostaje wiele miejsca.
                                        • ninek04 Re: Mój coming out 01.01.17, 20:00
                                          hello -kitty2 napisała <

                                          <&>Jak sie da to probuj uporzadkowac te nerwy. Wlosy ewentualnie mozna doczepic wiec tez sie nie martw tym jakos szczegolnie. Jak pojde na operacje tez mi zgola moje wreszcie zahodowane wlosy do pasa na lyso ;( Chujnia. Nie chce Cie <

                                          Tak, uporzadkąwanie nerwów i wkurwu dnia codziennego to ważna sprawa, żeby móc wstać i zacząć funkcjonować w kolejnym dniu. Powiedzenia innym, że jeśli łykną tę tabletkę, ten środek to im się polepszy. Bo oni tego chcą, tego pragną, tego oczekują- wezmę, zastosuję i poczuję, że mi się polepszyło _ no skoro tak jest, to działa, i więcej nie potrzebuję do szczęścia
                                          • hello-kitty2 Re: Mój coming out 01.01.17, 22:39
                                            proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                            > Masz termin? Trzymam kciuki.

                                            Czekam. Ale jak przestane tu pisac, to juz bedziesz wiedzial. Dziekuje za sympatie.
                                            ps rzeczywiscie naduzywam troche forum do wynurzen, troche na zasadzie: pisze wiec zyje. Takze wybaczcie.
                                        • kag73 Re: Mój coming out 02.01.17, 02:07
                                          "Wczoraj sie kolo pierwszej tak mocno wypompowalam ze bym pospala, a towrzystwo ciagle mnie na c, tylko mi zwyczajnie braklo energii do dalszego balowania gdyz nas gospodarze glodem przymorzyli choc znieslismy im sporo do zarcia, to poupychali do lodowki zamiast na stol. Dziwne generalnie. Ale coz. Bez energii z zarcia za daleko nie pojade. To nie te czasy co wystarczy pic i palic by sie bawic. Chyba musze zmienic towarzystwo na starsze ;-)"

                                          Co to za impreza bez dobrego zarcia :) Wczoraj to ja kochaniutka balowalam tylko ze starszymi a maz, nie poludniowy, ale...byl tak goracy, ze po 2 godzinach tanczenie, pycha jedzenia i picia szybko zrzucil ciuchy, wciagnal kapielowki i skoczyl z synem do basenu i na wyscigi plywali wte i wewte (najlepszy moment imprezy dla mlodego:)) przy aplauzie reszty towarzystwa. A potem z mokrymi wlosami, na bosaka i w rozpietej koszuli dalej tanczone i pite. Rano o 8:30 dostawil sie twierdzac po wszystkim z niewinna mina, ze to trykniecie pod ten Nowy rok bylo.
                                          Wiec po co mnie Poludniowiec? :))
                                          Najlepszego nam wszytkim w Nowym Roku zycze!




                                          • hello-kitty2 Re: Mój coming out 02.01.17, 08:43
                                            "Wiec po co mnie Poludniowiec? :))"

                                            Zasadniczo to ja pisalam w guscie, ze tez po co mi? Wniosek: nie biore. Tak samo jak pisalam, ze wolnosc bywa przeklenstwem dla ludzi, ktorzy nie wiedza czego chca, a Gogol jaka ona wazna ;-) Ale jak mi Lybbla wyjasnil w moim jezyku jak temat nieinteresujacy to nastepuje zwrot w offtop, co ja ostatecznie akceptuje. Caly watek offtopowy przeciez jest.

                                            Ciesze sie, ze impreza sie udala i zbieram sie do pracy.
                            • sea.sea Re: Mój coming out 26.12.16, 02:07
                              Nie. Po prostu rzeczy fajne i nowe, rozwój, namiętność biorą się z różnic, niezgadzania się, dyskusji. Kiedy jest jakieś spięcie, oczekiwanie, niepewność, tarcie, obcość. Czasem się potrzebuje zostać oblanym z wiadra bezinteresownym uczuciem i się tarzać w tym rozkosznym cieple, zwłaszcza jak człowiek wcześniej oberwał i czuje się poraniony, ale to rozleniwia i nie jest na dłuższą metę twórcze.

                              Proszę mi tego absolutnie nie mylić z byciem żeńskim chujem czy z leceniem na badboyów ze stereotypów Kombiego.
                          • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 01:11
                            "Wredna małpka :)

                            Nie rób tego, czego nie lubisz u Marka i nie wypominaj ludziom wypowiedzi wyrwanej z kontekstu, popełnionej pod wpływem chwili :>"

                            Ja jestem wredna czy Gogol? Jego obnoszenie sie z cytowaniem korespondencji jak to Cie wyrwal jest 'ekspresja radosci', a moje wysmiewanie sie z tego jest wrednoscia? Ciekawe. Moze nie zauwazylas ale ja sie wysmiewam z niego. NIe lubie ani jego zachwycania sie seksem ani jego 'radosci' ani jego samego, od poczatku nie lubilam i nadal nie bede, chocby mial 200 lat. Ty jestes akurat przypadkowym uczestnikiem tego zamieszania.

                            Nie bedzie sie przypominal, nie bede sie podsmiewac, prosta zaleznosc. I tak opuszczam w chuja jego wpisow, nie reaguje na jego wypowiedzi, no ale to moj watek wiec wybacz reakcje.

                            A wracajac do Ciebie: Ty gdybys byla madra, to bys juz dawno wyrwala wartosciowego czlowieka (rowniez tu) przeciwko czemu nie mam akurat nic.

                            I jeszcze: lubisz radosc to sama taka badz.
                            • sea.sea Re: Mój coming out 26.12.16, 01:49
                              A wracajac do Ciebie: Ty gdybys byla madra, to bys juz dawno wyrwala wartosciowego czlowieka (rowniez tu) przeciwko czemu nie mam akurat nic.

                              Owszem, miewam inteligencję emocjonalną pierwotniaka i doskonale sobie z tego zdaję sprawę, ale z drugiej strony Ty też możesz być w błędzie zakładając, że jak ktoś nie ogłosił na forum z fanfarami, że jest w związku, zakochał się albo przynajmniej zaliczył, to znaczy, że nie jest w związku, nie zakochał się, albo nie zaliczył :>

                              > I jeszcze: lubisz radosc to sama taka badz.

                              Pracuję nad tym :)
                              • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 02:06
                                sea.sea napisała:

                                > Owszem, miewam inteligencję emocjonalną pierwotniaka i doskonale sobie z tego z
                                > daję sprawę, ale z drugiej strony Ty też możesz być w błędzie zakładając, że ja
                                > k ktoś nie ogłosił na forum z fanfarami, że jest w związku, zakochał się albo p
                                > rzynajmniej zaliczył, to znaczy, że nie jest w związku, nie zakochał się, albo
                                > nie zaliczył :>

                                Rozumiem, a coz Cie do nas sprowadza? ;-)

                                ps tez bym nie oglosila na forum zakochania, Glam ostatnio oglosila i nagle stala sie w jednym momencie najmlodsza uzytkowniczka wsrod starcow. W zasadzie nie wiadomo z czego ludzie sie ciesza, bo wyglda na to, ze ani z zakochania ani z nowego zycia i dlatego wymyslono alkohol, narkotyki i seks ;)
                                • sea.sea Re: Mój coming out 26.12.16, 02:21
                                  > Rozumiem, a coz Cie do nas sprowadza? ;-)

                                  A co sprowadza parę innych osób, które podobno zaliczają, a niektóre podobno nawet zaliczają właściwie codziennie? :D
                                  • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 03:00
                                    > A co sprowadza parę innych osób, które podobno zaliczają, a niektóre podobno nawet zaliczają właściwie codziennie? :D <

                                    Moze związkowa, zdrowa, dietetyczna kaszka manna smakuje lepiej wsród małych Murzynków z wzdętymi głodem brzuszkami? Zwłaszcza jak im (tym dzieciom) z tłumionym beknięciem mozna rzucić "nie jecie obiadków - to nie bedzie deseru za karę".

                                    Kiedys tak myslalem, ze to złośliwe psychole, ci najedzeni przechadzający sie wsród głodujących. Teraz bardziej, ze kaszka w domu nudna, zawaliłoby sie konia pod jakies ciekawie skonstruowane awatary - a tu kocic mało, innuendo jak jest to słabe technicznie i ani sie człowiek nie obejrzy jak mu sie zacznie wydawać ze moze cos doradzić. I, surprise surprise, na głód ludzie najedzeni doradzają regularne żywienie i pozytywny stosunek do jedzenia. Klap, klap, klap.
                                      • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 10:09
                                        > Wydete brzuszki to nie z glodu. Krecil sie tu jeden bialas, co opowiadal, ze kaszka jest pyszna...

                                        Albo niejasno skonstruowalem metafore, albo jej chcesz powykrecac konczyny. Zamieniam na inna, z mniejszym marginasem interpretacji: pare nickow tutaj jest seksulanie zaglodzonych jak psy, na granice (albo i poza) szalenstwa. Parę innych z niedozywienia popadło w apatię, albo permanentną złość czy autoagresję. A pare jeszcze innych nickow beka przetrawionym salcesonem w ich stronę albo narzeka, że to wystawa wyczesanych psów rasowych znających sztuczki z wybiegu - a nie przytułek.
                                        • sabat3 Re: Mój coming out 26.12.16, 10:15
                                          proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                          > Albo niejasno skonstruowalem metafore, albo jej chcesz powykrecac konczyny.

                                          Probowalem luzno zazartowac...

                                          >Zam
                                          > ieniam na inna, z mniejszym marginasem interpretacji: pare nickow tutaj jest se
                                          > ksulanie zaglodzonych jak psy, na granice (albo i poza) szalenstwa. Parę innych
                                          > z niedozywienia popadło w apatię, albo permanentną złość czy autoagresję. A pa
                                          > re jeszcze innych nickow beka przetrawionym salcesonem w ich stronę albo narzek
                                          > a, że to wystawa wyczesanych psów rasowych znających sztuczki z wybiegu - a nie
                                          > przytułek.

                                          Ok :)
                                        • marek.zak1 Re: Mój coming out 26.12.16, 10:20
                                          proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                          > Albo niejasno skonstruowalem metafore, albo jej chcesz powykrecac konczyny. Zamieniam na inna, z mniejszym marginasem interpretacji: pare nickow tutaj jest seksulanie zaglodzonych jak psy, na granice (albo i poza) szalenstwa. Parę innych z niedozywienia popadło w apatię, albo permanentną złość czy autoagresję. A pare jeszcze innych nickow beka przetrawionym salcesonem w ich stronę albo narzek, że to wystawa wyczesanych psów rasowych znających sztuczki z wybiegu - a nie przytułek.
                                          --------------------
                                          To chyba dobrze, że sa nicki reprezentujące różne punkty widzenia. Wolałbyś same zagłodzone, albo syte?
                                          • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 11:14
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > To chyba dobrze, że sa nicki reprezentujące różne punkty widzenia. Wolałbyś sam
                                            > e zagłodzone, albo syte?

                                            Pewnie by wolal takie pod ktore mozna zwalic. MOze zaloz nicka Eli? ;-) Ja na ten przyklad lubie tu byc zeby sie posmiac (nie mylic z radoscia ;). Towarzystwo zgromadzone i wzajemne relacje przypominaja mi film absurdu jak NIc Smiesznego. Po prostu w dzisiejszych czasach i w dzisiejszych stosunkach rowniez seksualnych, a juz szczegolnie na obczyznie nie ma tego klimatu, jeszcze kurna w Swieta. A moze powinnam jednak budowac jakis dom w Polsce zeby byl na starosc. Zawle a gdzie ten dom? Wolalabym w gorach. Nic nie wiem o budowie w gorach, pochodze z plaskiego terenu. Moja mlodsza kolezanka juz ten dom ma. Tylko jeszcze doczeka do 67 roku zycia zeby przejsc na emeryture i heja! ;-) Jessu zycie mnie przeraraza, zupelnie sie do tego nie nadaje. To juz lepiej odziedziczyc jakis zamek.
                                            • zawle Re: Mój coming out 26.12.16, 11:30
                                              hello-kitty2 napisała: Zawle
                                              > a gdzie ten dom? Wolalabym w gorach. Nic nie wiem o budowie w gorach, pochodze
                                              > z plaskiego terenu. Moja mlodsza kolezanka juz ten dom ma. Tylko jeszcze doczek
                                              > a do 67 roku zycia zeby przejsc na emeryture i heja! ;-) Jessu zycie mnie przer
                                              > araza, zupelnie sie do tego nie nadaje. To juz lepiej odziedziczyc jakis zamek.

                                              Nad jeziorem. Nie chce mi się popierdalać w górą i w dół. Zresztą wczoraj byłam u takich ludzi. Dziadek i wnuczek. Opowiadali mi że jeden drugiego woził w wózku. Tyle że i wnuczek i dziadek w/na wózku. W ostatniej chwili się ugryzłam w jęzor z pytaniem: A który którego? No więc w górach na wózku chujowo;) I nie żaden dom, tylko domek. Teraz 120 metrów sprzątam ze dwie godziny, zamku bym nie chciała ogarniać. A obcych ludzie w chacie mieć też nie. Tylko ja i mój bałagan. No i Wy;) Czy my się tu zestarzejemy razem? Nie, to nie przytyk do Ciebie pradziadku Gogolu;) Mam kilka paskudnych myśli/dowcipów na wasz temat, ale święta są i moja podłość się przy kolędzie przytępiła;)
                                              • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 12:05
                                                Ja w ogole nie sprzatam, tzn sprzatam tylko przy okazji wiec trudno mi by bylo wyliczyc ile to zajmuje. POza tym mam jakies diabelskie przeczucie, ze gdybym byla sama, to by sie juz w ogole nie brudzilo ;)
                                                A skad masz motywacje do tej budowy? Ja myslalam, ze motywacja bylyby gory. Nigdy nie jezdzilam w gory, bo matka lubila moze, zawsze jak tam pojade, to mi sie wydaja szczytem piekna. Chyba Bieszczady najlepsze. Dawno nie bylam, nie mam z kim pojechac. Jak mam poraz piecdziesiaty jecac na Kanary to mi sie plakac chce. Ja jestem z innej bajki, bajki o Rumcajsie. Jak slucham opowiesci Kag o kawce nad oceanem to mi jej szczerze szkoda. A ona mysli ze to taki topper. Ja jestem najsmutniejsza kobieta nad oceanem. W chuja slonej zracej ci galy wody i zar lejacy sie z nieba, ktory wygryza z kazda godzina kolejna zmarszczke na twoim ciele. Najgorzej ze to sie chyba bedzie poglebialo z czasem gdyz jam ci pragne spowrotem do bloku wschodniego. Nie planowalam starosci ale moze trzeba cos zaczac robic pozytecznego z pieniedzmi.

                                                No pewno ze sie zestarzejemy na forum. Ja mam dzisiaj cos lepszego niz Swieta, ja ma bowiem dzisiaj wolna chate!

                                                A z czego ten dom? Z drewna? Nad jeziorem dobra rzecz. Slodka woda, ktora mozna pic jak wynurzasz sie plynac kryta zabka.
                                                • zawle Re: Mój coming out 26.12.16, 12:23
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  > Ja w ogole nie sprzatam, tzn sprzatam tylko przy okazji wiec trudno mi by bylo
                                                  > wyliczyc ile to zajmuje. POza tym mam jakies diabelskie przeczucie, ze gdybym b
                                                  > yla sama, to by sie juz w ogole nie brudzilo ;)

                                                  I słusznie. Gdybym wywaliła z domu zwierzuny to bym sprzątała raz na dwa tygodnie. Na starość może MOŻE kota. W las pójdzie się połajdaczyć, tylko na jedzenie przyjdzie i mizianki ( idealny chłop;)

                                                  > A skad masz motywacje do tej budowy? Ja myslalam, ze motywacja bylyby gory. Nig
                                                  > dy nie jezdzilam w gory, bo matka lubila moze, zawsze jak tam pojade, to mi sie
                                                  > wydaja szczytem piekna. Chyba Bieszczady najlepsze.

                                                  Góry lubię, łazić po nich lubię, ale tylko po wysokich. I dla przyjemności, nie z musu.

                                                  Dawno nie bylam, nie mam z
                                                  > kim pojechac. Jak mam poraz piecdziesiaty jecac na Kanary to mi sie plakac chc
                                                  > e. Ja jestem z innej bajki, bajki o Rumcajsie. Jak slucham opowiesci Kag o kawc
                                                  > e nad oceanem to mi jej szczerze szkoda. A ona mysli ze to taki topper. Ja jest
                                                  > em najsmutniejsza kobieta nad oceanem. W chuja slonej zracej ci galy wody i zar
                                                  > lejacy sie z nieba, ktory wygryza z kazda godzina kolejna zmarszczke na twoim
                                                  > ciele.

                                                  Chyba różnica jest taka, że ona tam mieszka, więc nie ma presji żeby korzystać 24/24.

                                                  > A z czego ten dom? Z drewna? Nad jeziorem dobra rzecz. Slodka woda, ktora mozna
                                                  > pic jak wynurzasz sie plynac kryta zabka.

                                                  Z drewna. W środku bielony. Już mam nawet lapę do niego:)) Od tego zacznę meblowanie:)) Pływać lubię w jeziorze, mogłabym godzinami. Przerwy na piwko i książkę. No i może tych mocniejszych narkotyków bym spróbowała. Na emeryturze będę mogła;)
                                            • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 15:42
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > Pewnie by wolal takie pod ktore mozna zwalic. MOze zaloz nicka Eli? ;-)

                                              Własnie - ciekawe czy Ela emanuje nieobślizgłym seksem. Stawiam, że raczej usłyszelibyśmy standardy jazzowe o dobrym życiu, o szacunku itd. Ale chyba dziewczyny nie muszą.

                                              > Ja na t
                                              > en przyklad lubie tu byc zeby sie posmiac (nie mylic z radoscia ;). Towarzystwo
                                              > zgromadzone i wzajemne relacje przypominaja mi film absurdu jak NIc Smiesznego

                                              Ja się nie śmieje, ale już nic nowego stąd nie wyciągam. Nic nowego nie produkuję. Najwyższy czas się wymeldować, albo zmienić śpiewkę, albo zamknąć się. Jezusie Nazareński, Pocieszycielu Niebieski dajże siłę do następnego kroku. Może ten nadchodzący strumień gówno-szczyno-rzygów w letargu niedospania (i 'da-da') jakoś pomoże.
                                              • marek.zak1 Re: Mój coming out 26.12.16, 16:04
                                                proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                > hello-kitty2 napisała:
                                                >
                                                > > Pewnie by wolal takie pod ktore mozna zwalic. MOze zaloz nicka Eli? ;-)
                                                >
                                                > Własnie - ciekawe czy Ela emanuje nieobślizgłym seksem. Stawiam, że raczej usłyszelibyśmy standardy jazzowe o dobrym życiu, o szacunku itd. Ale chyba dziewczyny nie muszą.
                                                ----------------------
                                                To są motywy i standardy przeciętnych singielek, które czuja biologiczny zegar i mówią to sobie, że tak być musi, jak ściągają z rynku najlepszych z dostępnych, których nie kochają i kochać nie będą, ale same już być nie chcą. My jesteśmy ze sobą od (jej) dwudziestego roku życia, wtedy, kiedy niczego nie trzeba, nikomu się nie spieszy, a kasy i tak nikt z nas nie miał.
                                                • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 16:16
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > Stawiam, że racze
                                                  > j usłyszelibyśmy standardy jazzowe o dobrym życiu, o szacunku itd. Ale chyba dz
                                                  > iewczyny nie muszą.
                                                  > ----------------------
                                                  > To są motywy i standardy przeciętnych singielek, które czuja biologiczny zegar
                                                  > i mówią to sobie, że tak być musi, jak ściągają z rynku najlepszych z dostępnyc
                                                  > h, których nie kochają i kochać nie będą, ale same już być nie chcą. My jesteśm
                                                  > y ze sobą od (jej) dwudziestego roku życia, wtedy, kiedy niczego nie trzeba, ni
                                                  > komu się nie spieszy, a kasy i tak nikt z nas nie miał.

                                                  Singielki mówią o szacunku i dobrym życiu?
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 26.12.16, 16:20
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > Singielki mówią o szacunku i dobrym życiu?
                                                    ----------------
                                                    A czym argumentują swoje decyzje? Wzajemny szacunek do i życie z dowolnym dostępnym facetem, które jest lepsze od samotności.
                                                  • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 16:45
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Singielki mówią o szacunku i dobrym życiu?
                                                    > ----------------
                                                    > A czym argumentują swoje decyzje? Wzajemny szacunek do i życie z dowolnym dostę
                                                    > pnym facetem, które jest lepsze od samotności.

                                                    Kurna Marek czyz nie zauwazyles, ze srednia wielu przecietnego forumiowicza nalezy podwyzszyc? Czyba ze Ci jakos szczegolnie teskno do tych trzydziestoletnik singielek z bijacym zegarem, hehe poruchalibymy...
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 26.12.16, 17:13
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > > A czym argumentują swoje decyzje? Wzajemny szacunek do i życie z dowolnym
                                                    > dostępnym facetem, które jest lepsze od samotności.
                                                    >
                                                    > Kurna Marek czyz nie zauwazyles, ze srednia wielu przecietnego forumiowicza nalezy podwyzszyc? Czyba ze Ci jakos szczegolnie teskno do tych trzydziestoletnik singielek z bijacym zegarem, hehe poruchalibymy...
                                                    -----------------------------------
                                                    Podwyższam średnią. Wiem. Co zrobić. Ja mam charakter do stałych związków. Poza tym, w moim związku kotłowania nigdy nie brakowało a w takich warunkach jakoś ochota na te trzydziestolatki jest jakby mniejsza. Nie mam ani Twojego ani Wontowego doświadczenia, ale coś za coś.
                                                    Bardziej stratna jest moja Ela, bo gdyby chciała tez mogłaby mieć tego bez ograniczeń, a jednak sie powstrzymywała.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 19:06
                                                    > A czym argumentują swoje decyzje? Wzajemny szacunek do i życie z dowolnym dostępnym facetem, które jest lepsze od samotności. <

                                                    Ale ja nie mowie co myślą tylko co mowia. A kobieta ktora mowi o wzajemnym szacunku wyraża tym zazyczaj "trzymaj sie z daleka".
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 26.12.16, 19:16
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > > A czym argumentują swoje decyzje? Wzajemny szacunek do i życie z dowolnym
                                                    > dostępnym facetem, które jest lepsze od samotności. <
                                                    >
                                                    > Ale ja nie mowie co myślą tylko co mowia. A kobieta ktora mowi o wzajemnym szacunku wyraża tym zazyczaj "trzymaj sie z daleka".
                                                    -----------------------------------
                                                    A jak jest w w związku w facetem, o którym tak mówi? Gdybym to ja usłyszał, odpowiedziałbym: ,,w takim razie z całym szacunkiem, się rozwodzimy".
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 22:16
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > A jak jest w w związku w facetem, o którym tak mówi? Gdybym to ja usłyszał, odp
                                                    > owiedziałbym: ,,w takim razie z całym szacunkiem, się rozwodzimy".

                                                    Ile kobiet Ci tak powiedziało? Ile razy sie rozwiodłeś z takiego powodu? Myślisz ze naprawde wypadasz teraz jak Columbo?
                                                  • sabat3 Re: Mój coming out 26.12.16, 22:20
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    > Ile kobiet Ci tak powiedziało? Ile razy sie rozwiodłeś z takiego powodu? Myślis
                                                    > z ze naprawde wypadasz teraz jak Columbo?

                                                    Raczej jak Kojak. Jest mu łyso ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 26.12.16, 22:21
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > A jak jest w w związku w facetem, o którym tak mówi? Gdybym to ja usłyszał, odpowiedziałbym: ,,w takim razie z całym szacunkiem, się rozwodzimy".
                                                    >
                                                    > Ile kobiet Ci tak powiedziało? Ile razy sie rozwiodłeś z takiego powodu? Myślisz ze naprawde wypadasz teraz jak Columbo?
                                                    ----------------------------
                                                    Proteinowy. Na kompromisy to ja chodzę w moim korpo, a nie z moją kobietą. Jak mnie nie kocha i czuje tylko szacunek - a ma do tego prawo, to się rozstajemy. Życie z kobietą bez miłości to nie moja bajka.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 23:14
                                                    > Proteinowy. Na kompromisy to ja chodzę w moim korpo, a nie z moją kobietą. Jak mnie nie kocha i czuje tylko szacunek - a ma do tego prawo, to się rozstajemy. Życie z kobietą bez miłości to nie moja bajka. <

                                                    Marku. Fakty sa takie ze nie ma zadnych danych w temacie, sa tylko mocno akcentowane przekonania. Obaj żyjemy na tyle długo, zeby nie przywiązywać do czegos takiego większej wagi.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 27.12.16, 12:41
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > > Proteinowy. Na kompromisy to ja chodzę w moim korpo, a nie z moją kobietą. Jak mnie nie kocha i czuje tylko szacunek - a ma do tego prawo, to się rozstajemy. Życie z kobietą bez miłości to nie moja bajka. <
                                                    >
                                                    > Marku. Fakty sa takie ze nie ma zadnych danych w temacie, sa tylko mocno akcentowane przekonania. Obaj żyjemy na tyle długo, zeby nie przywiązywać do czegos takiego większej wagi.
                                                    --------------------
                                                    A wiec z twojego postu powyżej zacytuje Ci:

                                                    a 100% swojej sytuacji wystrugałem sam i mam tez w teorii możliwość jej rozmontowania do zera

                                                    ---------------------------------------------------
                                                    Czy to sa dane w temacie, czy mocno akcentowane przekonania? Mając małe dziecko i żonę w ciąży, możliwość rozmontowania sytuacji jest raczej teoretyczna.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 27.12.16, 14:50
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > A wiec z twojego postu powyżej zacytuje Ci:
                                                    >
                                                    > a 100% swojej sytuacji wystrugałem sam i mam tez w teorii możliwość jej rozmont
                                                    > owania do zera
                                                    >
                                                    > ---------------------------------------------------
                                                    > Czy to sa dane w temacie, czy mocno akcentowane przekonania? Mając małe dziecko
                                                    > i żonę w ciąży, możliwość rozmontowania sytuacji jest raczej teoretyczna.

                                                    W moim przypadku to sa jakies konkretne dane: mam za soba kilka związkow, dwa podejścia do małżeństwa, rozstawałem sie z różnych przyczyn i wiem mniej wiecej o czym mowie, kiedy określam za jaka granica zaczyna sie rozejście. Rozszedlem sie np z kobieta z dzieckiem mimo ze byliśmy zaręczeni. Rzeczy o ktorych Ty teoretyzujesz ja kiedystam zrobiłem. Miedzy innymi dlatego unikam tak postawionych warunków brzegowych - bo znam realne koszty.

                                                    W Twoim przypadku: tworzysz opowieść na temat sytuacji w której nie byłeś nigdy w życiu na temat zwiazku z osoba z ktora spędziłeś całe zycie. Dajze spokój Marku, spuśćmy zasłonę milczenia na temat wypędzania Eli za teoretyczny brak namiętności. Gdybys był postacią z książki zarzuciłbym Ci brak psychologicznego prawdopodobieństwa. Albo inaczej: wierze, ze wierzysz w to co mowisz. Masz ten komfort, bo wiesz ze Ela tak nie zrobi.
                                                  • aandzia43 Re: Mój coming out 27.12.16, 17:25
                                                    >
                                                    > W moim przypadku to sa jakies konkretne dane: mam za soba kilka związkow, dwa p
                                                    > odejścia do małżeństwa, rozstawałem sie z różnych przyczyn i wiem mniej wiecej
                                                    > o czym mowie, kiedy określam za jaka granica zaczyna sie rozejście. Rozszedlem
                                                    > sie np z kobieta z dzieckiem mimo ze byliśmy zaręczeni. Rzeczy o ktorych Ty teo
                                                    > retyzujesz ja kiedystam zrobiłem. Miedzy innymi dlatego unikam tak postawionych
                                                    > warunków brzegowych - bo znam realne koszty.
                                                    >
                                                    > W Twoim przypadku: tworzysz opowieść na temat sytuacji w której nie byłeś nigdy
                                                    > w życiu na temat zwiazku z osoba z ktora spędziłeś całe zycie. Dajze spokój Ma
                                                    > rku, spuśćmy zasłonę milczenia na temat wypędzania Eli za teoretyczny brak nami
                                                    > ętności. Gdybys był postacią z książki zarzuciłbym Ci brak psychologicznego pra
                                                    > wdopodobieństwa. Albo inaczej: wierze, ze wierzysz w to co mowisz. Masz ten kom
                                                    > fort, bo wiesz ze Ela tak nie zrobi.

                                                    Amen. Im więcej trudnych decyzji podjęłam, tym lepiej rozumiem tych, którzy ich nie podjęli. Znam koszty.
                                                  • zawle Re: Mój coming out 27.12.16, 20:01
                                                    aandzia43 napisała: > Amen. Im więcej trudnych decyzji podjęłam, tym lepiej rozumiem tych, którzy ich
                                                    > nie podjęli. Znam koszty.

                                                    Moja znajoma przychodziła do mnie się wypłakać, gdy dzwonił mąż, odbierała fona i słodkim tonem świergoliła....Dzień dobry Kochanie:)) Nie rozumiem i nie chcę zrozumieć.
                                                  • aandzia43 Re: Mój coming out 27.12.16, 22:40

                                                    > Moja znajoma przychodziła do mnie się wypłakać, gdy dzwonił mąż, odbierała fona
                                                    > i słodkim tonem świergoliła....Dzień dobry Kochanie:)) Nie rozumiem i nie chcę
                                                    > zrozumieć

                                                    Może to taka ich gra wstępna, ja się nie znam na takich perwersjach, prosta kobita jestem ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 27.12.16, 17:56
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):


                                                    > W moim przypadku to sa jakies konkretne dane: mam za soba kilka związkow, dwa podejścia do małżeństwa, rozstawałem sie z różnych przyczyn i wiem mniej wiecej o czym mowie, kiedy określam za jaka granica zaczyna sie rozejście. Rozszedlem sie np z kobieta z dzieckiem mimo ze byliśmy zaręczeni. Rzeczy o ktorych Ty teoretyzujesz ja kiedystam zrobiłem. Miedzy innymi dlatego unikam tak postawionych warunków brzegowych - bo znam realne koszty.
                                                    >
                                                    > W Twoim przypadku: tworzysz opowieść na temat sytuacji w której nie byłeś nigdy w życiu na temat zwiazku z osoba z ktora spędziłeś całe zycie. Dajze spokój Marku, spuśćmy zasłonę milczenia na temat wypędzania Eli za teoretyczny brak namiętności. Gdybys był postacią z książki zarzuciłbym Ci brak psychologicznego prawdopodobieństwa. Albo inaczej: wierze, ze wierzysz w to co mowisz. Masz ten komfort, bo wiesz ze Ela tak nie zrobi.
                                                    ===============================
                                                    Po pierwsze nie piszę o wypędzaniu, lecz rozstaniu. Po drugie oboje potrzebujemy miłości i jak jedna strona jej dać nie może, uzgodniliśmy dawno temu, że lojalnie o tym poinformuje drugą, gdyż życie w kłamstwie czy udawanym / letnim uczuciu / bez niego nam nie odpowiada. po trzecie życie z obcym (genetycznie) człowiekiem bez uczuć byłoby dla nas dwojga udręką (patrz Sabat, czy Ninek) , po czwarte zanim poznałem Elę spotykałem się z kilkoma atrakcyjnymi dziewczynami i w momencie gdy dochodziłem do wniosku, że nie jest to bingo, rozstawałem się, mając dostępny fajny seks i miłe relacje.
                                                    Mamy inne charaktery i dlatego zachowujemy sie inaczej. Ja kompletnie nie rozumiem Twojego postępowania, a ty możesz nie rozumieć mojego. Niech tak zostanie.

                                                  • sabat3 Re: Mój coming out 27.12.16, 19:42
                                                    Marek, rzadko ci sie to zdarza, ale teraz mnie wkurwiasz. Pozwalam sobie na taka szczerosc, bo czuje do Ciebie sporo sympatii. Jesli bys tak postapil, to by znaczylo, ze ta Twoja milosc jest gowno warta, a Ty sam jestes egoistycznym dupkiem. Wygasanie uczucia miedzy ludzmi jest cholernie bolesna sprawa, nawet jesli nie laczy cie z kims namietnosc, to jest jeszcze wiez, wspolne sprawy, przywiazanie. To wszystko musi stopniowo zgasnac, a proces trwa latami i przynosi mnostwo bolu. Tymi bunczucznymi wypowiedziami sadzisz, ze budujesz sobie pomink z brazu, nie dostrzegajac, ze to inny material, jedynie w podobnym kolorze.
                                                  • zawle Re: Mój coming out 27.12.16, 19:55
                                                    Wiesz sabat..chyba będę tu człowiekiem środka. Mam nadzieję że moje doświadczenie życiowe upoważnia mnie do wygłaszania swoich opinii;) Czym innym jest przejście razem przez trudności ( seks, intymność i razem można mieć nawet wtedy gdy sprzęt nie działa) , a czym innym jest oglądanie cudzej wypiętej na moje potrzeby dupy. Może tu jest pomiędzy wami różnica. Marek- zostawiłbyś Elę która nie mogłaby z Tobą uprawiać seksu, ale nadal by Cię zaspokajała i dbała o Ciebie?
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 27.12.16, 23:07
                                                    zawle napisała:

                                                    Marek- zostawiłbyś Elę która nie mogłaby z Tobą uprawiać seksu, ale nadal by Cię zaspokajała i dbała o Ciebie?
                                                    -------------------------
                                                    Jej jedno dotknięcie, jeden pocałunek jest dla mnie całym światem.
                                                  • zawle Re: Mój coming out 28.12.16, 18:33
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Jej jedno dotknięcie, jeden pocałunek jest dla mnie całym światem.

                                                    Czyli nadal byłoby ok? Tylko wystrój wnętrz by się zmienił...ja to rozumiem. Mam tak samo..razem przez burze. Ale jeśli tylko ktoś kogo uważałam za bliskiego podniesie na mnie rękę, to mu ją utnę przy dupie. Jeśli ktoś, kogo uważałam za bliskiego będzie miał dla mnie obojętność i pustkę- uwolnię go. I siebie:))
                                                  • gogol77 Re: Mój coming out 27.12.16, 21:12
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Wygasanie uczucia miedzy ludzmi jest cholernie bolesna sprawa, nawet jesli nie laczy cie z kims namietnosc, to jest jeszcze wiez, wspolne sprawy, przywiazanie. To wszystko musi stopniowo zgasnac, a proces trwa latami i przynosi mnostwo bolu.

                                                    No przecież tak właśnie jest, Sabat wie co mówi, a ja to przećwiczyłem.
                                                    Jeszcze bym dodał coś w rodzaju poczucia odpowiedzialności. Za los swojej kobiety. Matki swoich dzieci. Którego ślady chyba mężczyzna ma zakodowane w genach jeszcze z czasów jaskiniowych (i nie tylko) gdy ją bronił przed obcymi, czy przed dzikimi zwierzętami. Usamodzielnianie się kobiet powoli to eliminuje ale do dziś z tonącego okrętu najpierw ratuje się kobiety i dzieci.
                                                    Zaraz napiszecie, że jestem hipokryta, ale chyba coś z tego (oprócz tego co wymienił Sabat) ma miejsce w moim przypadku.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 27.12.16, 23:01
                                                    sabat3 napisał:

                                                    Wygasanie uczucia miedzy ludzmi jest cholernie bolesna sprawa, nawet jesli nie laczy cie z kims namietnosc, to jest jeszcze wiez, wspolne sprawy, przywiazanie. To wszystko musi stopniowo zgasnac, a proces trwa latami i przynosi mnostwo bolu.
                                                    -----------------------
                                                    Gówno prawda. Skąd Ty to wiesz, skoro nie przeżyłeś miłości. Nic nie wygasa i nie ma żadnego bólu.
                                              • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 16:53
                                                proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                > Ja się nie śmieje, ale już nic nowego stąd nie wyciągam. Nic nowego nie produku
                                                > ję. Najwyższy czas się wymeldować, albo zmienić śpiewkę, albo zamknąć się. Jezu
                                                > sie Nazareński, Pocieszycielu Niebieski dajże siłę do następnego kroku. Może te
                                                > n nadchodzący strumień gówno-szczyno-rzygów w letargu niedospania (i 'da-da') j
                                                > akoś pomoże.

                                                Oj tam wrocisz tu szybciej niz stad uciekniesz. Tu sa takie oblizglosci o jakich Ci sie nawet nie marzy. Nie wiem po co sie w ogole stad probowac wyrwac, to jak zaprzeczac swojej brudnej naturze. Znowu mi sie przypomina kochanek, ktory po weekndowym slizganiu sie we wlasnej spermie znikal na polroczna modlitwe. TY nawet w Boga nie wierzysz. Kogo zamierzasz przepraszac? ;)
                                              • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 19:40
                                                proteinowy. na.chwile.napisal
                                                > Własnie - ciekawe czy Ela emanuje nieobślizgłym seksem. <

                                                A jak się objawia emanacja nieobślizgłym seksem? Bo według mnie im więcej obślizgłości, tym lepszy seks ;)
                                                  • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 19:55
                                                    marek. żak 1 napisał
                                                    >Spojrzeniem, dotykiem, uśmiechem, tonem głosu. To wystarczy.<

                                                    Do gry wstępnej być może tak. Potem, im więcej obślizgłości, tym lepiej ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 26.12.16, 19:58
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Do gry wstępnej być może tak. Potem, im więcej obślizgłości, tym lepiej ;).

                                                    Tak, zainspirowany ,,Lokomotywa napisałem jak niżej"

                                                    Szał seksu


                                                    Najpierw powoli, po gładkiej jej skórze,
                                                    Głaskanie, iskanie, na dole, na górze.
                                                    Ustami po twarzy, po włosach, po szyi
                                                    Leciutko, cichutko jak odgłos motyli.

                                                    Potem bo biuście, ramionach i brzuchu,
                                                    Gdy leży i pręży się niemal w bezruchu.
                                                    Wciąż delikatnie, tak bardzo powoli,
                                                    Czas przecież żadnej nie gra już roli.

                                                    A potem szybciej krew w ciele ich krąży,
                                                    Szybciej i szybciej. Na pewno więc zdąży.
                                                    Ciała stykają się całkiem niedbale,
                                                    Lecz nie przypadkiem są razem już stale.

                                                    Wreszcie złączeni. Ruchy gwałtowne
                                                    Są coraz szybsze. Całkiem stosowne.
                                                    Do rosnącego wciąż podniecenia,
                                                    I połączenia znowu pragnienia.

                                                    I szybciej i szybciej i czemu tak gna.
                                                    Dwa ciała splecione, tak dziwna to gra.
                                                    Są razem ze sobą i wciąż się kotłują.
                                                    Stykają i głaszczą, namiętnie całują.

                                                    A ruchy przedziwne podobne wzajemnie,
                                                    Ja nigdy bez ciebie, ty nigdy beze mnie.
                                                    Szaleństwo stykania, dotyku nirwana,
                                                    Miłości bezkresem zupełnie porwana.

                                                    I nagle, jak wulkan zapłonął na szczycie,
                                                    Oboje są razem w zupełnym niebycie.
                                                    Coś nagle błysnęło, a oni złączeni,
                                                    Kotłują się nadal, jak dzicy, szaleni.

                                                    I po co i dokąd i dokąd tak gna,
                                                    Dwa ciała złączone, ta wspólna ich gra.
                                                    Oboje są razem w nieziemskim zachwycie,
                                                    Złączeni w miłości, silniejszej niż życie.

                                                    I nagle oboje zastygli w niemocy,
                                                    Jak gdyby czekali wzajemnej pomocy.
                                                    Bo wszystko się stało. Odwieczne marzenie.
                                                    I boskiej miłości szaleńcze spełnienie.



                                              • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 19:52
                                                proteinowy. na.chwile.napisal
                                                >Jezusie Nazareński, Pocieszycielu Niebieski dajże siłę do następnego kroku. Może ten nadchodzący strumień gówno-szczyno-rzygów w letargu niedospania (i 'da-da') jakoś pomoże.<

                                                Oj, nieładnie tak jęczęć. Trzeba ponosić konsekwencje swoich wybórów. Proteinowy, ogarnij się i bądź mężczyzną (a nie facetem). Pomożemy, jakby co ;)
                                        • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 10:52
                                          proteinowy. na.chwile.napisal
                                          > pare nickow tutaj jest seksulanie zaglodzonych jak psy, na granice (albo i poza) szalenstwa. Parę innych z niedozywienia popadło w apatię, albo permanentną złość czy autoagresję. A pare jeszcze innych nickow beka przetrawionym salcesonem w ich stronę albo narzeka, że to wystawa wyczesanych psów rasowych znających sztuczki z wybiegu - a nie przytułek.<

                                          Jak już tak wszystkich zgrabnie zaanalizowałeś i powrzucałeś w odpowiednie boksy, to jeszcze powiedz może , jaki typ reprezentujesz Ty?
                                          • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 15:08
                                            ninek04 napisała:

                                            > Jak już tak wszystkich zgrabnie zaanalizowałeś i powrzucałeś w odpowiednie boks
                                            > y, to jeszcze powiedz może , jaki typ reprezentujesz Ty?

                                            Dla mnie mało interesujące ćwiczenie.
                                            Dla Ciebie też.
                                            • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 19:24
                                              proteinowy. na.chwile.napisal
                                              > Dla mnie mało interesujące ćwiczenie.
                                              Dla Ciebie też.<

                                              Jasne, tylko że przez swoje zdystansowanie i zblazowanie stawiasz siebie ponad to - czytaj - ponad głupie rozmówki o pragnieniach, niespełnieniu, próbach poszukiwania i przeżycia chwil szczęścia, radości, bo Ty już to wszystko wiesz, rozgryzłeś, że związki, relacje to jedna wielka ściema, udawanie, bullshit nad bullshitami, no może z wyjątkiem, że raz powziętych zobowiązań należy dotrzymywać, choćby i z uporem maniaka.
                                        • zawle Re: Mój coming out 26.12.16, 11:37
                                          proteinowy.na.chwile napisał(a): pare nickow tutaj jest se
                                          > ksulanie zaglodzonych jak psy, na granice (albo i poza) szalenstwa. Parę innych
                                          > z niedozywienia popadło w apatię, albo permanentną złość czy autoagresję. A pa
                                          > re jeszcze innych nickow beka przetrawionym salcesonem w ich stronę albo narzek
                                          > a, że to wystawa wyczesanych psów rasowych znających sztuczki z wybiegu - a nie
                                          > przytułek.

                                          www.google.pl/imgres?imgurl=https%3A%2F%2Fscontent-lga3-1.cdninstagram.com%2Ft51.2885-15%2Fe35%2F14374069_392434204213741_2232895012620730368_n.jpg&imgrefurl=https%3A%2F%2Finstanonymous.com%2Fm%2FBKmcQVRgbpk&docid=P-NiS-5KCh-4_M&tbnid=k8iOXcAiTnGSxM%3A&vet=1&w=1080&h=1221&bih=711&biw=1536&q=Eeyore%20scary&ved=0ahUKEwjC9Y3j1JHRAhXD8ywKHWsuCz4QMwgdKAEwAQ&iact=mrc&uact=8
                                          • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 12:26
                                            hehe Proteinoiwy pewnie odbebnia wizyte w Polsce u rodziny i przyjaciol. Bedac dobrym mezem robi dobra mine do zlej gry, a w glowie mu kolacze 'Boze jaki jestem glodny, wpierdolilbymy jakiego chociaz fastfooda'. NIe pisalam tutaj jeszcze, ze za mlody jezdzilismy rowerami na pobliskie lasy kolo szosy miedzymiastowej i podgladalismy tirowki przy robocie? Tak rozwijala sie moja seksualnosc. Dlatego prostytutki mnie podniecaja. Lezysz w krzakach z lornetka albo bez, bo tak blisko, ze slyszysz cala akcje. Mialy rozne metody. Jedna miala rozlozony kocyk. Druga wiezdzala do lasu i wskakiwala od razu na konika. Tam nie bylo zadnej gry wstepnej tylko krotkie pieprzenie. Warto sprobowac, jak nawet mnie to podnicalo.
                                            • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 15:28
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > hehe Proteinoiwy pewnie odbebnia wizyte w Polsce u rodziny i przyjaciol. Bedac
                                              > dobrym mezem robi dobra mine do zlej gry, a w glowie mu kolacze 'Boze jaki jest
                                              > em glodny, wpierdolilbymy jakiego chociaz fastfooda'.

                                              Widzisz na wylot.
                                  • zawle Re: Mój coming out 26.12.16, 08:43
                                    sea.sea napisała:

                                    > > Rozumiem, a coz Cie do nas sprowadza? ;-)
                                    >
                                    > A co sprowadza parę innych osób, które podobno zaliczają, a niektóre podobno na
                                    > wet zaliczają właściwie codziennie? :D

                                    Towarzystwo cudne i możliwość klapnięcia wierzchnią stroną lapika i odcięcia się na ile się chce bez konsekwencji?
                                    • sabat3 Re: Mój coming out 26.12.16, 08:57
                                      Dzizas, bedziecie sie teraz licytowac kto z foro sie bzyka z innymi a kto nie? Moim zdaniem liczba bzykajacych sie znacznie przekracza liczbe deklarowana, ale to nie moj problem. Moze raczej "przekraczala" bo w sumie i tak jest nas tu coraz mniej. Jakby grasowal jakis kiler na tym forum i po cichu eliminowal kolejne osoby ;)
                                      Chyba ze pojawily sie konkurencyjne i tam przenosi sie impreza...
                                      • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 11:24
                                        sabat3 napisał:

                                        > Dzizas, bedziecie sie teraz licytowac kto z foro sie bzyka z innymi a kto nie?
                                        > Moim zdaniem liczba bzykajacych sie znacznie przekracza liczbe deklarowana, ale
                                        > to nie moj problem. Moze raczej "przekraczala" bo w sumie i tak jest nas tu co
                                        > raz mniej. Jakby grasowal jakis kiler na tym forum i po cichu eliminowal kolejn
                                        > e osoby ;)
                                        > Chyba ze pojawily sie konkurencyjne i tam przenosi sie impreza...

                                        Moze inaczej: jak sie bzyknie, to znika zeby polowac gdzie indziej, szczegolnie gdy bzykniecie bylo jednorazowe i ulane klamstwem. Z drugiej strony jak mawia moja kumpela: przyjaciol sie nie bzyka. Z trzeciej obserwuje u ludzi taki efekt: robie cos i jest mi z tym dobrze, a potem to na potege sabotazuje. Co to jest to nie wiem ale nie podoba mi sie.
                                        • sabat3 Re: Mój coming out 26.12.16, 12:05
                                          hello-kitty2 napisała:
                                          > Moze inaczej: jak sie bzyknie, to znika zeby polowac gdzie indziej, szczegolnie
                                          > gdy bzykniecie bylo jednorazowe i ulane klamstwem.

                                          Chyba w wielu przypadkach tak to wygladalo. Domniemuje, ze wiele meskich nickow zniknelo z tego forum w przeciagu lat przez perypetie lozkowe, w ktore tu sie wkrecili. I to chyba trwa od poczatku istnienia forum, przed nasza era, Kitty.

                                          > Z drugiej strony jak mawia
                                          > moja kumpela: przyjaciol sie nie bzyka.

                                          Samo bzykanie przyjaciol jest chyba dosc przyjemne. Blisko, bezpiecznie, na luzie. Posmiac sie mozna, poprzytulac, wycalowac. Gorzej potem, jak sie sypnie. Jak pojawia sie nowi partnerzy, to moze przyjsc zadzdrosc, kwasy itd.
                                          Ciezko utrzymac znajomosc w takich warunkach.

                                          > Z trzeciej obserwuje u ludzi taki efekt
                                          > : robie cos i jest mi z tym dobrze, a potem to na potege sabotazuje. Co to jest
                                          > to nie wiem ale nie podoba mi sie.

                                          A mozesz podac przyklad bez rzucania nickami? Nie wiem o co chodzi.
                                          • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 12:40
                                            sabat3 napisał:

                                            > > Z trzeciej obserwuje u ludzi taki efekt
                                            > > : robie cos i jest mi z tym dobrze, a potem to na potege sabotazuje. Co t
                                            > o jest
                                            > > to nie wiem ale nie podoba mi sie.
                                            >
                                            > A mozesz podac przyklad bez rzucania nickami? Nie wiem o co chodzi.

                                            JAsne, widze, ze mam z gorki, bo czaisz w czym rzecz. Przyklad: ej to forum to jest jednak takie beznadziejne [mowi czytajac dzien w dzien siedzac na klopie, przy jedzeniu, w tramwaju i autobusie] ;-) ej te kobiety to jednak sa beznadziejne [sledzac z uwaga kazda ich wypowiedz, gest i mine] ;-) ect.
                                            • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 16:07
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > JAsne, widze, ze mam z gorki, bo czaisz w czym rzecz. Przyklad: ej to forum to
                                              > jest jednak takie beznadziejne [mowi czytajac dzien w dzien siedzac na klopie,
                                              > przy jedzeniu, w tramwaju i autobusie] ;-) ej te kobiety to jednak sa beznadzie
                                              > jne [sledzac z uwaga kazda ich wypowiedz, gest i mine] ;-) ect.

                                              Ale kobiety są zajebiste w czytaniu i zaskakujące. Najbardziej tam, gdzie nie muszą się bać konsekwencji i piszą to co chcą (może nawet to co myślą). Jak nie czytać z uwagą na klopie czy odbębniając rodzinne obowiązki?
                                              • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 16:38
                                                proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                > Ale kobiety są zajebiste w czytaniu i zaskakujące. Najbardziej tam, gdzie nie m
                                                > uszą się bać konsekwencji i piszą to co chcą (może nawet to co myślą). Jak nie
                                                > czytać z uwagą na klopie czy odbębniając rodzinne obowiązki?

                                                Pytanie jak daleko sie da bez konsekwencji? ;-)
                                              • sabat3 Re: Mój coming out 26.12.16, 16:39
                                                proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                > Ale kobiety są zajebiste w czytaniu i zaskakujące. Najbardziej tam, gdzie nie m
                                                > uszą się bać konsekwencji i piszą to co chcą (może nawet to co myślą). Jak nie
                                                > czytać z uwagą na klopie czy odbębniając rodzinne obowiązki?

                                                Yyyy, ale pisales, ze z forum nic nie wynosisz?
                                                Wedlug mnie jest Ci potrzebne jako odreagowanie.
                                                Niby masz fajniej, ale ja mam jedna przewage - kompletnie nie musze sie zastanawiac jak wypadam w oczach zony. Moze we mnie widziec nawet trzystukilowego tucznika, pokrytego wrzodami i mimowolnie defekujacego pod siebie. Kompletnie o to nie dbam. Nie musze sie "starac" ani chwili dluzej. Przed rodzina z mojej strony zawsze bylem soba, a rodziny z jej strony za czesto nie odwiedzamy. Jesli juz to godzina i do domu.
                                                • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 19:34
                                                  sabat 3 napisał
                                                  >Niby masz fajniej, ale ja mam jedna przewage - kompletnie nie musze sie zastanawiac jak wypadam w oczach zony. <

                                                  A Proteinowy musi? A po czym wnosisz, że musi? On już chyba ani nie musi, ani nawet nie chce, niczego ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 21:30
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > sabat 3 napisał
                                                    > >Niby masz fajniej, ale ja mam jedna przewage - kompletnie nie musze sie za
                                                    > stanawiac jak wypadam w oczach zony. <
                                                    >
                                                    > A Proteinowy musi? A po czym wnosisz, że musi? On już chyba ani nie musi, ani
                                                    > nawet nie chce, niczego ;)

                                                    Ale co Wy? On jednak ma zone, nie jakas tam atrape. Czytaj: on jeszcze chce sie starac.
                                                  • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 21:52
                                                    hello - kitty 2 napisala
                                                    >Ale co Wy? On jednak ma zone, nie jakas tam atrape. Czytaj: on jeszcze chce sie starac <

                                                    Tak? A ja myślałam, że skoro nałożona maseczka wyznacza granice, których nie należy przekraczać, to już jest pewna formy atrapy. No ale może u Proteinowego to tak, jak w tej piosence: wio koniku, a jak się postarasz
                                                    Na kolację zajedziemy akurat
                                                    Tobie owsa nasypiemy zaraz
                                                    A ja z miski smaczną zupę będę jadł<;)


                                                  • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 22:11
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Tak? A ja myślałam, że skoro nałożona maseczka wyznacza granice, których nie n
                                                    > ależy przekraczać, to już jest pewna formy atrapy. No ale może u Proteinowego t
                                                    > o tak, jak w tej piosence: wio koniku, a jak się postarasz
                                                    > Na kolację zajedziemy akurat
                                                    > Tobie owsa nasypiemy zaraz
                                                    > A ja z miski smaczną zupę będę jadł<;)

                                                    NIe znam tej piosenki wiec trudno mi sie odniesc. Wiec moze innymi slowy: on nie polozyl (jeszcze) lachy na swoje malzenstwo czyli nie jest (jeszcze) ani tam gdzie ja ani gdzie Sabat ani na pewno nie gdzie Ty.

                                                    Druga kwestia: calkowite okrycie sie przed drugim czlowiekiem szczegolnie takim, z ktorym sie jest we wiazacej relacji nie odbywa sie bez konsekwencji. Negatywnych. Tylko dzieci odkrywaja sie zupelnie bez konsekwencji. I tylko milosc rodzicielska to akceptuje. Wiec czego oczekujesz, ze ma zdjac przed zona wszystkie maski? To naiwnosc i glupota. A skoro ma jakas maske czy to wyklucza relacje? Wg mnie nie.
                                                  • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 22:23
                                                    hello - kitty 2 napisala
                                                    >Wiec czego oczekujesz, ze ma zdjac przed zona wszystkie maski? To naiwnosc i glupota. A skoro ma jakas maske czy to wyklucza relacje? Wg mnie nie.<

                                                    Nie jestem w jego skórze, więc niczego po nim nie oczekuję. Mogę jedynie wyrażać swój punkt widzenia,w każdym razie przybieranie maski, jednej, drugiej, czy dziesiątej dla mnie wiąże się z wykluczeniem szczerej relacji- opartej na miłości, akceptacji, fascynacji, zrozumienia dla drugiego człowieka, dla drugiej strony relacji. Jak się maskujesz, to związku i więzi już nie ma, może być jedynie koegzystencja, takie rodzaj partnerstwa dla pokoju, nic poza tym.
                                                  • marek.zak1 Re: Mój coming out 26.12.16, 22:57
                                                    ninek04 napisała:

                                                    Mogę jedynie wyraża
                                                    > ć swój punkt widzenia,w każdym razie przybieranie maski, jednej, drugiej, czy dziesiątej dla mnie wiąże się z wykluczeniem szczerej relacji- opartej na miłości, akceptacji, fascynacji, zrozumienia dla drugiego człowieka, dla drugiej strony relacji. Jak się maskujesz, to związku i więzi już nie ma, może być jedynie koegzystencja, takie rodzaj partnerstwa dla pokoju, nic poza tym.
                                                    ------------
                                                    Tak właśnie jest.
                                                  • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 23:00
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Nie jestem w jego skórze, więc niczego po nim nie oczekuję. Mogę jedynie wyraża
                                                    > ć swój punkt widzenia,w każdym razie przybieranie maski, jednej, drugiej, czy d
                                                    > ziesiątej dla mnie wiąże się z wykluczeniem szczerej relacji- opartej na miłośc
                                                    > i, akceptacji, fascynacji, zrozumienia dla drugiego człowieka, dla drugiej stro
                                                    > ny relacji. Jak się maskujesz, to związku i więzi już nie ma, może być jedynie
                                                    > koegzystencja, takie rodzaj partnerstwa dla pokoju, nic poza tym.

                                                    Milosc to, tak jak szczescie, tylko chwile. Relacja zawsze jest jakas. Moze byc najlepsza jaka dotychczas mial. Ma sie jej pozbyc, bo nie spelnia Twoich wyrubowanych oczekiwan? Na cholere byc perfecyjnym, dazyc do relacji idealnej skoro zycie jest samo w sobie nierozsadne. Nigdy nie bedziemy mieli tego, czego chcemy. Lepiej sie cieszyc z tego, co jest. To tak jakby powiedziec do psa 'twoje zycie jest chujowe, bo nie stworzyles relacji "opartej na miłości, akceptacji, fascynacji, zrozumienia dla drugiego człowieka"'.
                                                  • ninek04 Re: Mój coming out 27.12.16, 07:09
                                                    proteinowy. na.chwile.napisal> Nigdy nie bedziemy mieli tego, czego chcemy. Lepiej sie cieszyc z tego, co jest. To tak jakby powiedziec do psa 'twoje zycie jest chujowe, bo nie stworzyles relacji "opartej na miłości, akceptacji, fascynacji, zrozumienia dla drugiego człowieka"'.<

                                                    To niech się cieszy, czy ja mu bronię? -choć tej radości to chyba jak na lekarstwo akurat. Ja mogę tylko nie rozumieć takiej postawy - lepiej cieszyć się z tego co jest, bo w lodówce emocjonalnej przeżyłam kupę lat, byle dalej od siebie, byle nie rozmawiać ze sobą, byle nie wchodzić sobie w drogę,byle się nie dotknąć, nie otrzeć o siebie itd.Nie umiem, nie chcę w ten sposób, bo mnie to spala i wypala, więc mimo, że koszty rozstania są niemałe, to mówię nigdy więcej chłodu.
                                                  • hello-kitty2 Re: Mój coming out 27.12.16, 08:31
                                                    > To niech się cieszy, czy ja mu bronię? -choć tej radości to chyba jak na lekars
                                                    > two akurat. Ja mogę tylko nie rozumieć takiej postawy - lepiej cieszyć się z te
                                                    > go co jest, bo w lodówce emocjonalnej przeżyłam kupę lat, byle dalej od siebie,
                                                    > byle nie rozmawiać ze sobą, byle nie wchodzić sobie w drogę,byle się nie dotkn
                                                    > ąć, nie otrzeć o siebie itd.Nie umiem, nie chcę w ten sposób, bo mnie to spala
                                                    > i wypala, więc mimo, że koszty rozstania są niemałe, to mówię nigdy więcej chło
                                                    > du.

                                                    Zastanow sie Ninek do kogo pijesz i kogo opisujesz. On ma ze swoja zona seks. To nie jest dla niego czlowiek, z ktorym kochal sie ostatnio 10 lat temu i ktorego panicznie boi sie nie dotknac nawet przypadkiem. On jest w zupelnie innej sytuacji niz my. Tez nie rozumiem kumpeli, w ktora maz rzuca kubkiem z goraca herbata rano kiedy jest gotowa do wyjscia do pracy (on siedzi w domu z dziecmii) na co ona ze mna po robocie idzie pic zeby to zapic, a podczas picia kupuje mu zarcie na wynos. Niech zdycha z glodu chuj powiedzialabym, gdybym jej nie znala. Ale znam i nie powiem, choc nadal nie rozumiem. Nie moge przykladac swoich miarek do ludzi, bo mi pomiary nie wychodza. Trzeba zastosowac inne narzedzia. W tym przypadku po prostu pic i sluchac, cierpliwie. Jak zrobi ruch to wtedy wspierac. NIe przyspieszac sztucznie, niech sama dojrzeje. To samo u kolegi Proteinowego. Chyba, nie mam innego pomyslu.
                                                • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 26.12.16, 23:33
                                                  sabat3 napisał:

                                                  > Yyyy, ale pisales, ze z forum nic nie wynosisz?

                                                  Moze niedokładnie napisałem. Żadnej nowej informacji. Ciagle sporo emocji, samotność jest na razie, co tu kryć, nie do obejścia.

                                                  > Wedlug mnie jest Ci potrzebne jako odreagowanie.
                                                  > Niby masz fajniej, ale ja mam jedna przewage - kompletnie nie musze sie zastana
                                                  > wiac jak wypadam w oczach zony.

                                                  Nie wiem ktory ma fajniej, porównanie nie do zrobienia dla mnie. Najwieksza różnica miedzy nami jest taka w moich oczach, ze ja 100% swojej sytuacji wystrugałem sam i mam tez w teorii możliwość jej rozmontowania do zera. Wiec choćbym nie wiem jak chciał - nie mogę wskazać na żadne obiektywne trudności albo na jakichś zewnętrznych winnych. Ale nie chce. Winni mnie nie martwią. Martwi mnie to, ze byc moze popełniam radykalny błąd w skali kilku ludzi (nie chodzi o nowe dziecko tylko o kobietę).

                                                  Tak sobie wyobrażam czasem księdza czy rabina z rana. Ze patrzy sie w lustro i mysli: czy mnie kurwa kompletnie pojebało? A potem zakłada te sukienki i koraliki i mysli: "tak chyba jest jednak lepiej" i pcha ten absurd jeszcze jeden dzien.
                                                  • kag73 Re: Mój coming out 26.12.16, 23:51
                                                    Czesc kochani! Wesolego prawie po Swietach!
                                                    Znalazlam chwilke, wchodze na forum a tu... taka gradka, no Gogol nas zaskoczyl i sporo sie wyjasnilo.
                                                    A co do kokainy... kitty, daj se z nia spokoj!
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 27.12.16, 00:47
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Czesc kochani! Wesolego prawie po Swietach!
                                                    > Znalazlam chwilke, wchodze na forum a tu... taka gradka, no Gogol nas zaskoczyl
                                                    > i sporo sie wyjasnilo.
                                                    > A co do kokainy... kitty, daj se z nia spokoj!

                                                    Daj mordy Kag!
                                                    Albo nie dawaj jak nie chcesz, wiesz czemu ;)
                                                    Śpij dobrze. I szczęsliwego nowego roku.
                                                  • kag73 Re: Mój coming out 27.12.16, 02:32
                                                    "Daj mordy Kag!
                                                    Albo nie dawaj jak nie chcesz, wiesz czemu ;)
                                                    Śpij dobrze. I szczęsliwego nowego roku."

                                                    Czekaj, przeciez to dopiero Gwiazdka byla a nie Sylwester. Do Sylwestra to my sie jeszcze zdazymy spyknac :))
                                              • ninek04 Re: Mój coming out 26.12.16, 19:30
                                                proteinowy. na.chwile.napisal>
                                                > Ale kobiety są zajebiste w czytaniu i zaskakujące. Najbardziej tam, gdzie nie muszą się bać konsekwencji i piszą to co chcą (może nawet to co myślą). <

                                                No, mówię Ci, trafiłeś w sedno. Najpierw pomyślą, jak opakować to co chcą napisać w srebrny papierek, a potem dopiero piszą.
                                                • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 27.12.16, 00:34
                                                  ninek04 napisała:

                                                  > No, mówię Ci, trafiłeś w sedno. Najpierw pomyślą, jak opakować to co chcą napis
                                                  > ać w srebrny papierek, a potem dopiero piszą.

                                                  Tu przypomniałaś mi żeby oddać Kag co do niej należy, czyli że każda ma inaczej. Niemniej w przypadku awatara "Ninek" metafora srebrnego papierka chyba trafnie oddaje naturę kryjącej się za tym awatarem osoby.

                                                  Owszem deszczyk waginalnego lubrykatu przemieszany z wyciągiem z wiosennych kwiatków, którym skrapiasz nas obficie wygląda srebrnie na BSwM. Ale tych kilka dzisiejszych złośliwości dało mi wgląd pod ten srebrny papierek (zwłaszcza z zupą i owsem które dobrze "siadło w mientkie" bo jestem w dołku i pijany).

                                                  Pod papierkiem, wydaje mi się, kryje się ktoś, kto nie toleruje nikogo wybierającego inaczej niż ona (np matki wieloródki cieszace się z dzieci a nie z pracy). Tak jakby sama obecność ludzi którzy decydują się robić inaczej niż Ty podważała jakoś sensowność Twoich wyborów. Nie bój się Ninek, Twój mąż był przecież psychol-przemocowiec, nikt tutaj Cie linczuje za Twój wybór. Dostałaś rzęsiste oklaski za odejście, zapoczątkowane zreszta przez niżej nie-podpisanego.

                                                  Żyj i daj żyć innym.

                                                  Z drugiej strony jeżeli lubisz przemieszać lubrykat z żółcią to ja się piszę na kolejne wymiany. Damie się nie odmawia, co niedawno zilustrował Urqu klipem z dyskotekowego kibla.
                                                  • ninek04 Re: Mój coming out 27.12.16, 07:28
                                                    proteinowy. na.chwile.napisal
                                                    > Tu przypomniałaś mi żeby oddać Kag co do niej należy, czyli że każda ma inaczej. Niemniej w przypadku awatara "Ninek" metafora srebrnego papierka chyba trafnie oddaje naturę kryjącej się za tym awatarem osoby. <

                                                    Ha ha, wiedziałam, że takie słowa padną, i to raz, dwa.

                                                    >Owszem deszczyk waginalnego lubrykatu przemieszany z wyciągiem z wiosennych kwiatków, którym skrapiasz nas obficie wygląda srebrnie na BSwM. <

                                                    Ale ja taka jestem i już się nie zmienię. Swoją naiwność, wieczne dziwienie się światu i ludziom ubieram we wdzianko egzaltacji, ckliwości i cukierkowatości,i tak było, jest i będzie, inaczej nie umiem i nie chcę. Zachwyt nad drugim człowiekiem, nad pięknem natury wyrażam właśnie w taki pompatyczny niekiedy sposób - mnie to nie razi, a że razi innych i wywołuje podśmiechujki, to co ja poradzę.

                                                    >Ale tych kilka dzisiejszych złośliwości dało mi wgląd pod ten srebrny papierek (zwłaszcza z zupą i owsem które dobrze "siadło w mientkie" bo jestem w dołku i pijany).

                                                    Pod papierkiem, wydaje mi się, kryje się ktoś, kto nie toleruje nikogo wybierającego inaczej niż ona (np matki wieloródki cieszace się z dzieci a nie z pracy). Tak jakby sama obecność ludzi którzy decydują się robić inaczej niż Ty podważała jakoś sensowność Twoich wyborów. Nie bój się Ninek, Twój mąż był przecież psychol-przemocowiec, nikt tutaj Cie linczuje za Twój wybór. Dostałaś rzęsiste oklaski za odejście, zapoczątkowane zreszta przez niżej nie-podpisanego.

                                                    Żyj i daj żyć innym.<

                                                    Tak jest! Przyłączam się do apelu. Mylisz się, co do tego, że nie toleruję wybórow innych,jest wręcz przeciwnie -idea tolerancji niech się święci i niech wszystkim żyje się dobrze. " Lubmy się trochę " Proteinowy, a świat może będzie trochę lepszy?

                                                    >Z drugiej strony jeżeli lubisz przemieszać lubrykat z żółcią to ja się piszę na kolejne wymiany. Damie się nie odmawia, co niedawno zilustrował Urqu klipem z dyskotekowego kibla.<

                                                    Wiesz, pominę milczeniem wszystkie złośliwostki i naigrywania się ze mnie, które miałeś i masz nadal w swoim repertuarze. To nie mi się ulewa gorycz i żal, jeśli już to różowe, pierdzące chmurki, które koło żółci nawet nie stały.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 27.12.16, 10:59
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Ale ja taka jestem i już się nie zmienię. Swoją naiwność, wieczne dziwienie się
                                                    > światu i ludziom ubieram we wdzianko egzaltacji, ckliwości i cukierkowatości,i
                                                    > tak było, jest i będzie, inaczej nie umiem i nie chcę. Zachwyt nad drugim czło
                                                    > wiekiem, nad pięknem natury wyrażam właśnie w taki pompatyczny niekiedy sposób
                                                    > - mnie to nie razi, a że razi innych i wywołuje podśmiechujki, to co ja poradz
                                                    > ę.

                                                    Sorry Ninek, ale wcale nie widzę u Ciebie zachwytu nad drugim człowiekiem. Widzę zachwyt nad drugim Ninkiem. Nie-Ninki dostają od Ciebie takie same cięgi jak 'puszczalskie' dziewczęta od starych strażniczek dobrego prowadzenia się. Jesteś w innym obozie i tyle. Nie ma zresztą obowiązku się zachwycać, ale po co pudrować?

                                                    > Wiesz, pominę milczeniem wszystkie złośliwostki i naigrywania się ze mnie, któr
                                                    > e miałeś i masz nadal w swoim repertuarze.

                                                    Pomiń. Zawsze to szybciej i łatwiej od znalezienia cytatu.

                                                    Dla jasności: jesteś pod potężnym parasolem ochronnym. Egzaltacja jest formą kłamstwa, brzydzę się nią i możesz to wyczuwać z mojej strony. Niemniej nigdy nie skrytykowałem Ciebie jako "drugiego człowieka", nie podważyłem ani jednego życiowego wyboru, mimo że sam wybieram inaczej. A oberwało Ci się nieraz tutaj za te rzeczy.
                                            • sabat3 Re: Mój coming out 26.12.16, 16:33
                                              hello-kitty2 napisała:
                                              > JAsne, widze, ze mam z gorki, bo czaisz w czym rzecz. Przyklad: ej to forum to
                                              > jest jednak takie beznadziejne [mowi czytajac dzien w dzien siedzac na klopie,
                                              > przy jedzeniu, w tramwaju i autobusie] ;-) ej te kobiety to jednak sa beznadzie
                                              > jne [sledzac z uwaga kazda ich wypowiedz, gest i mine] ;-) ect.

                                              Albo - ale to moje malzenstwo jest beznadziejne (chociaz formalnie w nim tkwi i na tym korzysta finansowo).

                                              To sie bierze z dostepnych alternatyw. Czasem w zyciu masz wybor miedzy mniejsza i wieksza beznadzieja ;)
                                              Takie gledzenie to emocjonalny bufor bezpieczenstwa.
                                  • hello-kitty2 Re: Mój coming out 26.12.16, 11:01
                                    "A co sprowadza parę innych osób, które podobno zaliczają, a niektóre podobno nawet zaliczają właściwie codziennie? :D "

                                    Ja nie zaliczam codziennie tylko z raz na rok, ze tak powiem na gosicinnym treningu z serii 'Trenuj z mistrzem' hehe ale mam pytanie, ktore mnie sprowadza: Dlaczego George Michael umarl i to w Swieta? Normalnie omowilambym te kwestie jutro w pracy ale pokolenie z ktorym wypadaloby sie zaczac bzykac, gdyz moje jak widac na zalaczonym obrazku wymiera, nie wie nawet co to jest Wham ani nigdy nie slyszalo piosenki Last Christmas I gave you my heart. Jak mozna kurna nie slyszec jak to leci co grudzien? Chyba mi sie odpala syndrom Wonta, ze z nowym pokoleniem nie ma tego kontaktu, nie lapia tego klimatu. Choc raz mi sie zdarzylo zlapac klime z mlodszym kolega, ktory po tym jak inny kolega powiedzial przeciagle OMG, dodal razem ze mna 'Look at her butt!'. No wiec tu sa jeszcze ludzie ze starych smieci.
                            • gogol77 Re: Mój coming out 26.12.16, 12:23
                              hello-kitty2 napisała:
                              > NIe lubie ani jego zachwycania sie seksem ani jego 'radosci' ani jego samego, od poczatku nie lubilam i nadal nie bede, chocby mial 200 lat.

                              Kitty, nie rób mnie tego!!!

                              Józek, nie rób mnie tego! - tak przez drzwi wołał na pewnym weselu pan młody gdy pierwszy drużba zamknął się w sypialni z panną młodą.
                          • gogol77 Re: Mój coming out 26.12.16, 12:17
                            sea.sea napisała:
                            > To, co wtedy napisałam publicznie do Gogola nie było ani propozycją, ani śpiewem zwilżonej cipki - tylko zachwytem nad jego sposobem zachwycania się seksem i byciem z kobietą.

                            I dokładnie tak to odebrałem sea. Co nie zmienia tego, że mi się podobało. Bo my faceci lubimy być obiektem zachwytu, podobnie jak wy - kobiety.
                            Nam jeszcze przydaje się wasz podziw a wam nasze uwielbienie.
                            Współczuję kombiemu, że tego nie doświadcza, choć mam podejrzenia graniczące z pewnością, że ma tak na własne życzenie.
                            No a ten Twój zachwyt potwierdza moją teorię, że bajer jest ważny, jeśli nie najważniejszy. Bo od zachwytu do mokrej cipki to już nie tak daleko, a czymże jak nie forumowym bajerem (zapewniam, że uczciwym a nie ściemą na użytek gawiedzi lub w celu wyrwania tu jakiegoś milfa) - wzbudziłem w Tobie taki stan zachwytu.
                            No a jak doszło do konsumpcji mojego romansu z Taką Jedną? (patrz e-mail z przed 2 lat) Parę tygodni "bajerowania" przez telefon (znów zapewniam, że był uczciwy) i... rozłożyła nogi na drugiej randce. Co ją zwilżyło? Mówi, że nie tyle fizyczność co bajer. A ona to b.inteligentna kobieta, więc ściemę wyczaiła by natychmiast.
                            Piszę to w kontekście tego co tu wypisuje kombi. On prezentuje tu spore zdolności....narracyjne i nawet jeśli ma małego ;-) - to mógłby na ten swój bajer mieć niejedną. Gdyby zmienił treść przy zachowaniu formy.
                      • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 25.12.16, 07:45
                        > Ja mam 81 lat.

                        W takim razie laurka dla Ciebie Gogol.

                        Raz, że poprawiłeś mi znacząco nastrój na Święta, Faktycznie myslalem ześ kutas, skoro nie dymasz swojej sympatycznej ślubnej, ani sie nie rozwodzisz. Ale to by miało jakies podstawy gdybyście wszyscy mieli za dwa razy mniej lat, ślubna - jakies sensowne opcje B i C na układanie zycia od nowa z innym orłem-sokołem.

                        Dwa: ześ "wyrwał" sympatyczna dziewczynę z forum, no gratulacje.

                        Trzy: ze nie puszczasz tu bąków mentorskich w stylu Yody, pewnie brak seksu to jest powód dla którego inni starsi panowie sa tacy ciężkostrawni ze stylem bycia.

                        Cztery: ze z miejsca przeewaluowalem potencjalne roczniki Pań, nie wszystkie w górę. Ciekawe czy jest tu choć jeden Twoj żeński odpowiednik. Dawniej chciałem sie dorwać do duzo starszej pani, ale w jednym czy dwu przypadkach kiedy spróbowałem panie odpowiedziały ze sklepik nieczynny.
                        • hello-kitty2 Re: Mój coming out 25.12.16, 09:18
                          "Cztery: ze z miejsca przeewaluowalem potencjalne roczniki Pań, nie wszystkie w górę. Ciekawe czy jest tu choć jeden Twoj żeński odpowiednik."

                          Kiedys jeden uzytkownik upieral sie, ze mam gora 24 lata. Ze taka glupia siksa chyba. Zauwazylam, ze w realu wieku w dol od mojego trudno mi oszacowac. Ostatnio trafil mi sie adorator i nawet zaczynal mi sie podbobac. Ladny i odwazny, moja ulubiona figura, niski, minus, ze blondyn ale takie loczki na glowie. Wreszcie zapytalam ile ma lat, a on ze 20. No nie, pomyslalam. W koncu przed Wigilia powiedzialam mu wprost, ze szkoda, ze nie jest starszy. Ten z grobowa mina pyta a dlaczego? Bo wtedy bym cie miala, odpowiedzialam. To potem zaczal mi wkrecac, ze ma 31 lat. Niestety znowu zle skalkulowal moj wiek. JEszcze dalby dyche. No ale nie z ta swoja baby face. Ja nie wiem faceci nie umieja ocenic wieku potencjalnej upolowanej czy leca jak leci? Wyobrazacie sobie kochanke o polowe starsza? Czy mozliwe by 20 letni chlopak byl dziewica? Dziewic to przeciez nikt nie chce. NIe, dobra, nie zastanawiam sie, bo to zly kierunek.
                          • proteinowy.na.chwile Re: Mój coming out 25.12.16, 13:14
                            > Ja nie wiem faceci nie umieja ocenic wieku potencjalnej upolowanej czy leca jak leci? <

                            Kiedys wtopiłem w druga stronę o 15 lat. Głownie dlatego, ze myślałem o niej, ze to korporacyjna wyrachowana sucz.
                            Ale okazało sie ze nie sucz i ze korporacyjne harpie w głębi serca są jak Julia Roberts tłumacząca H. Grantowi, ze szukaja milosci ;)
                      • ninek04 Re: Mój coming out 25.12.16, 08:13
                        Gogol, gdyby dziś był Prima Aprilis, to pomyślałabym,że nas wkręcasz, ale jeśli faktycznie jest tak, jak piszesz, to dajesz przykład, jak pięknie można odczarować starość. No szacun chłopie, naprawdę :)
                        • hello-kitty2 Re: Mój coming out 25.12.16, 09:28
                          ninek04 napisała:

                          > Gogol, gdyby dziś był Prima Aprilis, to pomyślałabym,że nas wkręcasz, ale jeśli
                          > faktycznie jest tak, jak piszesz, to dajesz przykład, jak pięknie można odczar
                          > ować starość. No szacun chłopie, naprawdę :)

                          MIalam wczoraj pisac, ze przynajmniej sie wyjasnilo Kag jak dociekala dlaczego zona tak stosunkowo latwo uwierzyla i zaakceptowala gogolowa impotencje ;-)

                          Dla Gogola szacun ode mnie za niepierdololenie sie z jezykiem polskim ;-)

                          ps dzisiaj w koncu zapytalam syna 'czy wierzy w Sw.Mikolaja?' Najpierw zatykal uszy i uciekal ale w koncu dorwany przez matke na kanapie powiedzial sakramentalne 'TAK', a jeszcze rzutem na tasme powiesil na choince przed swietami liste z ostatnimi zyczeniami do Mikolaja. Na ostatniej pozycji tej listy bylo wymienione 'Can be anything'. Hehe posmialismy sie z jego ojcem. Mysle, ze 'can be anything' to jest tez odpowiedz na moje pytanie dlaczego ugania sie za 41 letnia kobieta 20 letni chlopaszek ;-) Wesolych Swiat! ps2: jak Wam leca?
                          • ninek04 Re: Mój coming out 25.12.16, 10:30
                            hello -kitty2 napisała
                            >MIalam wczoraj pisac, ze przynajmniej sie wyjasnilo Kag jak dociekala dlaczego zona tak stosunkowo latwo uwierzyla i zaakceptowala gogolowa impotencje ;-)<

                            Teraz to rzeczywiście zmienia postać rzeczy. Podobnie jak to,że gdyby musiał wybierać, zostałby z żoną.



                            >Dla Gogola szacun ode mnie za niepierdololenie sie z jezykiem polskim ;-)>

                            Za to też! Który 80 - latek tak pisze, myśli, wyraża się. Nie mówiąc o tym, że jest o wiele młodszy mentalnie od niejednego 20-czy 30-latka- młodość, jurność, witalność aż bucha ;)

                            >ps dzisiaj w koncu zapytalam syna 'czy wierzy w Sw.Mikolaja?' Najpierw zatykal uszy i uciekal ale w koncu dorwany przez matke na kanapie powiedzial sakramentalne 'TAK', a jeszcze rzutem na tasme powiesil na choince przed swietami liste z ostatnimi zyczeniami do Mikolaja. Na ostatniej pozycji tej listy bylo wymienione 'Can be anything<

                            Ja też pytałam swojego - odpowiedział, że kiedyś wierzył, ale teraz już wie, że św.Mikołaj umarł, bo był już stary. A na pytanie skąd o tym wie powiedział, że pani katechetka mówiła tak na religii, no i wszystko jasne ;)

                            >Wesolych Swiat! ps2: jak Wam leca?<

                            Wzajemnie :) U mnie totalne lenistwo, leżę i nigdzie nie muszę pędzić, biec, nawet ruszać się. I tak mi pasuje.
                          • gogol77 Re: Mój coming out 25.12.16, 14:54
                            hello-kitty2 napisała:
                            >Na ostatniej pozycji tej listy bylo wymienione 'Can be anything'.

                            Mam złe doświadczenia w tej materii. Po wielu miesiącach w kraju arabskim (kto był to wie o co chodzi i dlaczego anything?) gdy doszło do próby konsumpcji tego "anything" to mi kurwa nie stanął.
                        • sea.sea Re: Mój coming out 26.12.16, 00:06
                          Nie wkręca. Naprawdę mi dokładnie to napisał wtedy. Zresztą, znaliśmy się już z innego forum. Tyle, że ja go rozpoznałam tutaj, a on mnie nie i dopiero na privie wyszło.
                      • sabat3 Re: Mój coming out 25.12.16, 10:01
                        Gogol, bo to wszystko dzieje sie w glowie. A wiek wiele nie zmienia. Od dwudziestu lat czuje sie psychicznie tak samo, pewnie tak zostanie juz do smierci.
                        Inna rzecz, ze z wiekiem wielu ludzi sobie wrzuca na plecy coraz wiekszy nadbagaz odpowiedzialnosci. Ja zawsze bede to traktowal lekko. Jak dlugo zyje, mam ochote byc takim "skurwysynem" jak Ty ;) Bez urazy, to bylo zartobliwie.
                        To egoizm, ale i droga do szczescia.