2bieguny
26.01.17, 20:59
Ostatnie dni jestem jakaś przydeptana. Nie wiem, było dobrze, a teraz jakiś smutek wkradł się we mnie, i męczy od wczoraj okrutnie. Może to wpływ lektury. Taka książka o pseudo miłości klasy średniej naszych czasów. Napisana przez psychoterapeutę zresztą. Taka cała prawda o związkach, o braku autorytetów, zdradzie, szybkiej, łatwej i przyjemnej. Potem pomyślałam o swoim życiu. Tak naprawdę nie wiem czego chcę, co mogłoby mnie uszczęśliwić. Może nie było nigdy w moim życiu prawdziwej miłości i nie zakręciło mi się od niej w głowie. Może w nawale codzienności, pracy, zajęć, ogólnie wszędobylskiego konsumpcjonizmu nie potrafimy tak kochać jaki kiedyś? Czy uczucie uległo dewaluacji. czy potrafimy tworzyć jeszcze prawdziwe związki? Tak łatwo dziś kończymy znajomości, związki, czasem z byle powodu, obwiniając się wzajemnie o brak zrozumienia.
Czasem zauważam, że brak mi panowania nad emocjami, zazwyczaj w domu w samotności bo pod publiczkę trzymam się dziarsko, ale w domu, czasem nie mogę sobie znaleźć miejsca. Jak macie, jak czujecie? Przygniata mnie to wszystko.