o wszystkim decyduje przypadek?
Naprawdę nie ma sensu się starać, szukać, stwarzać tzw. okazje?
A może to przeznaczenie?
Wierzycie w nie?
Wierzycie, że jeśli coś ma się wydarzyć, to niezależnie co zrobimy, i tak się wydarzy?
Jaki w takim razie jest sens robić cokolwiek, żeby coś zmienić?
A może ktoś z was wierzy w tzw. zaklinanie rzeczywistości? W projektowanie przyszłości poprzez wnikanie w swoją podświadomość. Nie wiem, czy dobrze to wyraziłam, bo nie jestem w tym ekspertem, ale według tej teorii dostajesz to, co sobie zaprojektujesz w głowie.
Takie mnie myśli naszły po rozmowie z kimś mi bliskim.
Trochę czarne