Dodaj do ulubionych

prawda jest taka

27.08.03, 21:01
jestem rozbita
mam doła jak rów mariański
pociłam się dzisiaj na siłowni w celu egzorcyzmów.
od przyjazdu nie mogę sobie znaleźć miejsca.
kiedy się dowiedziałam, że ezaw wraca, poczułam nagle, że kończy się wolność -
brrrrrrrrrrrrrrr!
cholera!
nie będę sobie mogła wsiąść w pociąg albo stopem pojechać gdzieś w dal siną,
o nocowaniu u KOLEGI w wawce nie wspomnę (jak to u kolegi?!?!?! jak to u
kolegi?????????!!!!!!!! jestem zazdrosny!!!!).
wieczorne spacery będą przerywane za pomocą telefonu (martwię się o ciebie,
gdzie jesteś?).
jestem popieprzona jak diabli. kiedy wyjeżdżał - płakało mi się nawet. teraz
mam gęsią skórkę na myśl o powrocie w stare koleiny.
mógłby, cholera, nie wracać nawet, tak sobie myślę, mając ochotę tłuc głową w
ścianę. pewnie, wszystko powino przejść, wedle obliczeń, w momencie, kiedy
zobaczę go na dworcu. a jeśli nie przejdzie???
mam ochotę zrobić sporo dziwnych rzeczy.
niech ktoś mnie pogłaszcze deską po głowie, bo chyba mam jakieś zwarcie na
synapsach.
KURWA.
soczewica
Obserwuj wątek
      • soczewica Re: prawda jest taka 27.08.03, 21:08
        anahella napisała:

        > > KURWA.
        > Tez kobieta, tyle ze bierze pieniadze za to, co inne nazywaja przyjemnoscia:P

        wniosek z tego taki, że to nie do końca przyjemność :->
        z recepturką jakoś sobie poradzę, że tak w peesie powiem. planuję jutro atak na
        pogotowie.
        k...a

        soczewica
    • gal_ja Re: prawda jest taka 27.08.03, 21:11
      Soczewica!
      Baranek. O ścianę.
      Albo czegoś chcesz, albo to walisz. Bo za lat kilka(naście) zaczniesz wysyłać
      posy w stylu Wiany - 40-to latki (o ile dobrze pamiętan nicka).

      Pzdr.
      Gal
      • soczewica Re: prawda jest taka 27.08.03, 21:17
        gal_ja napisał:

        > Soczewica!
        > Baranek. O ścianę.
        > Albo czegoś chcesz, albo to walisz. Bo za lat kilka(naście) zaczniesz wysyłać
        > posy w stylu Wiany - 40-to latki (o ile dobrze pamiętan nicka).
        >

        idę obejrzeć wianę a potem wydam werdykt.
            • gal_ja Re: prawda jest taka 27.08.03, 21:24
              timur29 napisał:

              > i jesteśmy tylko piórkami ulatujacymi na wietrze???
              >
              > nie dziękuję, postoję...


              Nie, niewątpliwie to my mamy decydujący wpływ na nasze życie. Ale WERDYKTÓW o
              nim nie wydajemy.

              Pzdr.
              Gal
              • soczewica Re: prawda jest taka 27.08.03, 21:32
                gal_ja napisał:

                > Nie, niewątpliwie to my mamy decydujący wpływ na nasze życie. Ale WERDYKTÓW o
                > nim nie wydajemy.

                terefere kuku.
                a kto niby wydaje??? jakie "życie"? kto to jest to życie? jeśli ja sam nie
                powiem, co uważam, to zrobi to albo inny człowiek, albo nikt.
                nie lubię galu_ty takich zdanek - po prostu mi nie podchodzą. życie-srycie.
                może mi powiedz jeszcze, że odpowiadam przed bogiem i historią?
                • gal_ja Re: prawda jest taka 27.08.03, 21:59
                  soczewica napisała:

                  > nie lubię galu_ty takich zdanek - po prostu mi nie podchodzą. życie-srycie.
                  > może mi powiedz jeszcze, że odpowiadam przed bogiem i historią?

                  A czemu nie? Czy przed Bogiem, to tylko od Twojego światopoglądu zależy. Czy
                  przed historią - to w ogóle od Ciebie nie zależy.

                  Historia (prawdopodobnie), Tobą i Ezawem przejmować się nie będzie. To, co
                  piszę, nie Historię ma na uwadze, a Ciebie (i Ezawa poniekąd).
                  Baranek pomaga na jasność myśli. Nie zawsze i nie wszystkim, ale warto
                  spróbować.
                  Pzdr.
                  Gal
            • drzazga1 Re: prawda jest taka 28.08.03, 10:21
              timur29 napisał:

              > i jesteśmy tylko piórkami ulatujacymi na wietrze???
              >
              > nie dziękuję, postoję...


              Hmmm... ten wicher co Soczewką targa faktycznie piórko może zmieść;-)
              Ale jeśli coś jest dla nas tylko piórkiem - muska tylko zamiast wrosnąć w nasze
              życie, to przeważnie nie żałujemy, jeśli sobie odleci, prawda panowie?

              Ten stan jest typowy dla zachowań męskich. Przeciez Wy drodzy panowie,
              alergicznie wprost reagujecie na jakiekolwiek "ograniczanie wolności".
              Nawet, jeśli to ograniczanie wyrażało się w propozycji (tylko propozycji)
              pójścia gdzieś razem i od razu mówię, ze nie na niedzielny obiadek do
              rodziny ;-)))).... taa....
              A swoją drogą, jeśli jest się do, sorry, wyrzygania, wyrozumiałą, tolerancyjną
              i nie ma się żadnych wymagań to szybciutko się człowiek dowiaduje, dlaczego on
              taki zajęty, zapracowany i ciagle czasu nie miał.... z naiwności wtedy szybko
              się leczy.

              Ps. Myślę, ze Ezaw Soczewce piórkiem nie jest:-)
              • soczewica Re: prawda jest taka 28.08.03, 10:33
                drzazga1 napisała:

                > Ps. Myślę, ze Ezaw Soczewce piórkiem nie jest:-)

                mój ciężarek słodki stupudowy właśnie wysłał wiadomość, że stopem do polski
                wraca już. no i co mam robić - cieszę się... ;-)
                o słodka fantazjo!
                pragnę powrotu czasów, kiedy panowie trzymali sobie flamy w wynajętych
                garsonierach i nie było to naganne. tylko że jest to zabarwione soczewicowym
                egoizmo-abstrakcjonizmem, bo ja chcę na odwrót.
                puśćmy wodze prowokacji: ubędzie mu, jeśli od czasu do czasu się z kimś
                podzielę? :-) czego oczy nie widzą, tego dupie nie żal, a lepsza chyba
                troskliwa i wyrozumiała baba ze skokami w bok, niż wierna ksantypa z
                przypalonymi obiadami i włączonym zrzędzaczem?
                no no no.
                sama siebie nie poznaję drodzy państwo :->
                • drzazga1 Hihi, Soczewka, zobaczymy jak się rzucisz na niego 28.08.03, 10:53
                  Jak tylko w progu stanie:-)


                  soczewica napisała:

                  > puśćmy wodze prowokacji: ubędzie mu, jeśli od czasu do czasu się z kimś
                  > podzielę? :-) czego oczy nie widzą, tego dupie nie żal, a lepsza chyba
                  > troskliwa i wyrozumiała baba ze skokami w bok, niż wierna ksantypa z
                  > przypalonymi obiadami i włączonym zrzędzaczem?

                  A nie dałoby się trzeciej opcji?
                  Znaczy wierna, troskliwa i wyrozumiała?

                  A z tymi oczami, to one może i nie widzą, ale za to przez skórę się czuje...
                  coś uwiera... jak drzazga....
                  • soczewica Re: Hihi, Soczewka, zobaczymy jak się rzucisz na 28.08.03, 11:02
                    drzazga1 napisała:

                    > Jak tylko w progu stanie:-)

                    oby, oby!

                    > Znaczy wierna, troskliwa i wyrozumiała?

                    było tak do tej pory, co, nie może sobie człowiek trochę pofantazjować?

                    > A z tymi oczami, to one może i nie widzą, ale za to przez skórę się czuje...
                    > coś uwiera... jak drzazga....

                    nie zawsze i nie do końca. nic nie mam w planach, ale kiedyś przecież się
                    okazało, że wyrzuty sumienia to nie moja specjalność;
                    u mnie zdaje się tak jak z alkoholem: nie piję, bo z jednej strony nie lubię
                    piwa czy wódki. ale jak już się dorwę do wina, to tańczę na stole, kieckę
                    zadzieram ;-) i jestem straszna. dlatego więc wolę nie pić.
                    zdrada? nie nakrecać się, bo okazuje się, że może mi odpaść guzik
                    odpowiedzialny za hamulce, a wtedy wszyscy się zdziwią jak cholera.
                • gal_ja Re: prawda jest taka 28.08.03, 11:17
                  soczewica napisała:

                  > pragnę powrotu czasów, kiedy panowie trzymali sobie flamy w wynajętych
                  > garsonierach i nie było to naganne. tylko że jest to zabarwione soczewicowym
                  > egoizmo-abstrakcjonizmem, bo ja chcę na odwrót.
                  > puśćmy wodze prowokacji: ubędzie mu, jeśli od czasu do czasu się z kimś
                  > podzielę? :-) czego oczy nie widzą, tego dupie nie żal,

                  Orzesz_ku Ty!!
                  Tyś się w tej Warsiawie rozbrykała nie na żarty. Imaginacyjnie póki co, ale co
                  będzie dalej? ;)))

                  No i co ta Warsiawa z porządnej Krakauerki zrobić może w ciągu paru tygodni...

                  Pzdr.
                  Gal

                  PS. A może to przydługi brak Ezawa tak na Ciebie działa?
                  Tak. To chyba najlepsze wytłumaczenie. I tej wersji będziemy się trzymać.
                  :)

                  G.
                  • soczewica Re: prawda jest taka 28.08.03, 11:24
                    gal_ja napisał:

                    > No i co ta Warsiawa z porządnej Krakauerki zrobić może w ciągu paru tygodni...

                    ha, za tą krakauerkę to ci silikonami zęby wybiję! :-)

                    > PS. A może to przydługi brak Ezawa tak na Ciebie działa?
                    > Tak. To chyba najlepsze wytłumaczenie. I tej wersji będziemy się trzymać.
                    > :)

                    trzymajmy się. jak to mawiał mój profesor: w tym szaleństwie jest metoda -:)
      • soczewica o nie, nie nie! 27.08.03, 21:27
        widzę pierwszą zasadniczą różnicę: ja się z ezawem przyjaźnię.
        tylko jak sobie pomyślę o miesiącu podczas którego byłam SAMA, to jednak mi żal
        (kolorowych jarmarków, ratatatata....)
        chyba muszę rozplanować zmiany. rozsądnie. ezaw musi przyjąć do wiadomości, że
        lubię męskie towarzystwo. że czasem sypiam u znajomych pci menskiej (NIE ZE
        znajomymi pci menskiej). że czasem wyjeżdżam i już. że czasem...
        i tak dalej.
        poza tym rozjuszyło mnie, że nie zarobił sobie na uczelnię nic a nic.
        że menda przehulał wszystko na miejscu.
        nieodpowiedzialny kompletnie!!!
        no,. ale może poczekam, az przyjedzie i się dowiem, jak było naprawdę. może
        faktycznie koszty utrzymania. ale jeśli nie, to będzie biedny. możecie się już
        nad nim litować - nie łyknę oszustwa, oj nie.
        • gal_ja Re: o nie, nie nie! 27.08.03, 21:46
          soczewica napisała:


          > lubię męskie towarzystwo. że czasem sypiam u znajomych pci menskiej (NIE ZE
          > znajomymi pci menskiej). że czasem wyjeżdżam i już. że czasem...
          > i tak dalej.

          Ja kiedyś przespałem się U przyjaciółki. Nie spotkało się to z entuzjaztycznym
          odbirem u mojej żony. W pierwszej chwili powalił mnie bezsens jej pretensji.
          Później zrozumiałem.

          Pzdr.
          Gal
          • soczewica Re: o nie, nie nie! 27.08.03, 21:52
            gal_ja napisał:

            > > lubię męskie towarzystwo. że czasem sypiam u znajomych pci menskiej (NIE Z
            > E
            > > znajomymi pci menskiej). że czasem wyjeżdżam i już. że czasem...
            > > i tak dalej.
            >
            > Ja kiedyś przespałem się U przyjaciółki. Nie spotkało się to z
            entuzjaztycznym
            > odbirem u mojej żony. W pierwszej chwili powalił mnie bezsens jej pretensji.
            > Później zrozumiałem.

            to inna sprawa, na coś takiego nie pozwalam! ;-)
            ale teraz poważnie: czy jeśli sypiałam u kumpla lata całe przed spotkaniem
            ezawa, to mam zupełnie z tego zrezygnować? w imię czego? gdyby jakieś pożądanie
            było, to by wylazło na wierzch kupę czasu temu! okazje były.
            • timur29 Re: o nie, nie nie! 27.08.03, 21:57
              > ale teraz poważnie: czy jeśli sypiałam u kumpla lata całe przed spotkaniem
              > ezawa, to mam zupełnie z tego zrezygnować? w imię czego? gdyby jakieś
              pożądanie
              >
              > było, to by wylazło na wierzch kupę czasu temu! okazje były.


              niech on sie przenocuje zraz u tego kolegi i sam się przekona, że to
              niegroźne ;-)

              i cała zazdrosć jak ręką odjął

              a tak serio to przedmówca miał chyba rację

              Baranek

              pzdr
              Tim
              • soczewica Re: o nie, nie nie! 27.08.03, 22:10
                timur29 napisał:

                > niech on sie przenocuje zraz u tego kolegi i sam się przekona, że to
                > niegroźne ;-)
                > i cała zazdrosć jak ręką odjął
                > a tak serio to przedmówca miał chyba rację

                w pewnym sensie...
                no dobra. ja sobie doskonale zdaję sprawę dlaczego reakcje są takie a nie inne.
                pewnie też bym gotowała, gdyby mi jakaś koleżanka nagle wykwitła u której ezaw
                by sypiał.
                TYLKO że nasza znajomość była na poczatku kumplowaniem się, potem przyjaźnią,
                potem romansem (dość długa przestrzeń czasowa) a dopiero potem relacją
                właściwą ;-)
                i dzięki temu ezaw doskonale wiedział, że ze mnie duch niepodległy - że koledzy
                to są koledzy - że w konkursie bekania odpadnie w przedbiegach - że, że, że, że.
                i z kumpli dawno znanych quota zdjęta w zasadzie.
                ale przez całe życie poznaje się ludzi. i trafiają się między nimi, o zgrozo,
                mężczyźni.
                droga redakcjo, co robić?
                • gal_ja Re: o nie, nie nie! 27.08.03, 22:18
                  soczewica napisała:

                  > droga redakcjo, co robić?

                  Zdecdyować się.
                  Z pełną świadomością konsekwencji.

                  Albo olać decydowanie się.
                  Z pełną świadomością konsekwencji.

                  Pzdr.
                  Gal
                  • soczewica Re: o nie, nie nie! 27.08.03, 22:20
                    gal_ja napisał:

                    > soczewica napisała:
                    >
                    > > droga redakcjo, co robić?
                    >
                    > Zdecdyować się.
                    > Z pełną świadomością konsekwencji.
                    >
                    > Albo olać decydowanie się.
                    > Z pełną świadomością konsekwencji.

                    konkrety, redakcjo, konkrety! ;-)
                    dobra, koniec zawijania. idę spać.
                    • gal_ja Re: o nie, nie nie! 27.08.03, 22:33
                      soczewica napisała:

                      > gal_ja napisał:
                      >
                      > konkrety, redakcjo, konkrety! ;-)
                      > dobra, koniec zawijania. idę spać.
                      >
                      KONKRETNA ODPOWIDEŹ REDAKCJI "WRÓŻKA PRAWDĘ CI POWIE"

                      Jak Ci Ezaw odpowiada - to Go bierz, a jak nie, to pogoń palanta. To Twoje
                      życie.
                      Tylko bądź konsekwentna.

                      Pzdr.
                      Gal
                • malen_a mam jedno pytanko :-)) 28.08.03, 10:47
                  przepraszam, ze sie wtracam, ale to forum publiczne, wiec co tam:-))
                  tak czytalam ta wypowiedz i mam jedno pytanko, kochasz go jeszcze czy juz tylko
                  sie przyjaznisz (moze nie zauwazylas, jak uczucie odeszlo)?
                  • soczewica Re: mam jedno pytanko :-)) 28.08.03, 10:56
                    malen_a napisała:

                    > przepraszam, ze sie wtracam, ale to forum publiczne, wiec co tam:-))
                    > tak czytalam ta wypowiedz i mam jedno pytanko, kochasz go jeszcze czy juz
                    tylko sie przyjaznisz (moze nie zauwazylas, jak uczucie odeszlo)?

                    a co składa się na miłość?
                    przyjaźń, pożądanie, lubienie, docenianie, chęć chronienia, poczucie
                    bezpieczeństwa...
                    jeśli tak, to wszystko jest.
                    tylko oprócz tego chęć brykania jeszcze. niekoniecznie seksualnego (z tą flamą
                    i garsonierą to fantazja mnie poniosła trochę ;->)
                      • soczewica Re: mam jedno pytanko :-)) 28.08.03, 11:11
                        niedzwiedziczka napisała:

                        > To może mu daj do zrozumienia, że albo Cię bierze taką,
                        > jaką jesteś albo wcale....

                        on nie próbuje mnie zmieniać broń boże.
                        poznalismy się w momencie, kiedy mi przeszły różne wariactwa, i myślałam
                        naiwnie, że nie wrócą.
                        bardzo sobie ceniłam - i do dzisiaj cenię - że ezaw ucieka z imprezy około
                        północy, bo ja też nie lubię zbyt długo imprezować. i cieszy mnie, że on nie
                        chce chodzić zbyt często do knajp, bo ja też wolę z winem w domu posiedzieć.
                        ale zapomniałam o mojej namiętności do podóży autostopem powiedzmy. o
                        poznawaniu ludzi i łatwym nawiązywaniu kontaktów, które potem owocują wyjazdami
                        na 2-3 dni do obcych miast.
                        i po prostu obawiam się jak tez on na to zareaguje wszystko.
                        ee, cieszę się że wraca :-)))))))
                        i mam cykora żeby mu wyłożyć mój światopogląd.
                        soczewica nie taka, co by kopnęła ezawa w dupę. tylko trzeba trochę zreformować
                        to szkolnictwo.
                    • malen_a Re: mam jedno pytanko :-)) 28.08.03, 11:04
                      soczewica napisała:

                      >
                      > a co składa się na miłość?
                      > przyjaźń, pożądanie, lubienie, docenianie, chęć chronienia, poczucie
                      > bezpieczeństwa...
                      > jeśli tak, to wszystko jest.
                      > tylko oprócz tego chęć brykania jeszcze. niekoniecznie seksualnego (z tą
                      flamą
                      > i garsonierą to fantazja mnie poniosła trochę ;->)
                      >
                      >


                      no ja sie z tym zgadzam, tylko mi sie wydaje, ze na milosc sklada sie cos,
                      czego nie mozna nazwac, moze jestem troche staroswiecka, ale mam po prostu tak,
                      ze jak rano wstaje i patrze na mojego P. spiacego obok...to po prostu
                      czuje...nie wiem, czuje sie tak starsznie szczesliwa, ze jest obok mnie, ze z
                      nim mieszkam, no i jeszcze to cos czego nie umiem nazwac :-))
                      to mi odchodzi, jak nie ma go obok mnie (wlasnie wyjezdza np), ale jak tylko
                      sie zjawia - to to powraca :-)) czego Tobie tez zycze :-)
                      • soczewica Re: mam jedno pytanko :-)) 28.08.03, 11:14
                        malen_a napisała:

                        > ze jak rano wstaje i patrze na mojego P. spiacego obok...to po prostu
                        > czuje...nie wiem, czuje sie tak starsznie szczesliwa, ze jest obok mnie, ze z
                        > nim mieszkam, no i jeszcze to cos czego nie umiem nazwac :-))
                        > to mi odchodzi, jak nie ma go obok mnie (wlasnie wyjezdza np), ale jak tylko
                        > sie zjawia - to to powraca :-)) czego Tobie tez zycze :-)

                        strzał w dychę!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                        najbardziej mnie rozwala jak śpi, bo nie ma wtedy na sobie okularów :)
                        ale właściwie pocieszający z tego wszystkiego wniosek płynie: gdyby przypadkiem
                        zdarzyło się rozstanie, szybko bym się wygrzebała, zdaje się.

                        soczewica-optymistka 4ever ;-D
                        • malen_a Re: mam jedno pytanko :-)) 28.08.03, 11:26
                          soczewica napisała:


                          > zdarzyło się rozstanie, szybko bym się wygrzebała, zdaje się.
                          >
                          > soczewica-optymistka 4ever ;-D
                          >
                          ,
                          ciesze sie, ze jestes optymistka for ever!!
                          a co do tego "szybkiego wygrzebania" to nie chce byc pesymistka, ale chyba nie
                          jest to takie latwe :-(
                          mam tylko jeszcze jedna rzecz do powiedzenia, ktora akurat mi kiedys bardzo
                          pomogla, bo tez jakos malo sie cieszylam swego czasu z powrotu mojego P. -
                          wiesz, to takie moze glupie,ale i tak napisze: trezba zmienic swoje nastawienie
                          o 180 stopni, tzn jak sie mysli "u kieposko beda problemy" to problemy na 100%
                          beda, a jak sie mysli "napewno bedzie fajnie, wszystko sie ulozy, napewno mnie
                          zrozumie itd" no i sie w to w pelni wierzy - to naprawde sie udaje!!!
                          mo to juz raz pomoglo, bo bylismy blisko rozstania, nawarstwily sie problemy,
                          tracilismy cierpliwosc a poza tym zawsze myslelismy "nie ten to inny, sami damy
                          rade" i wiesz, wtedy bylo naprawde kiepsko; kiedy jednak stawierdzilam, ze tak
                          nie moze byc, ze jestesmy dla siebie stworzeni i bedziemy razem pomimo
                          przeciwnosci nagle wszystko sie ulozylo! :-))
                          moze jestem naiwna ... ale takiem chyba latwiej sie zyje
                          buziaki
                    • drzazga1 W kwestii brykania;-) i krótkiej smyczy 28.08.03, 12:04
                      soczewica napisała:

                      >tylko oprócz tego chęć brykania jeszcze. niekoniecznie seksualnego

                      Haha... mnie się od razu kojarzy...
                      Tańczę sobię towarzysko trochę, absolutnie amatorsko i nieszkodliwie...i już
                      dawno straciłam rachubę, ilu panów, zdawałoby sie taniec lubiących, przestało
                      nagle sie pokazywać na parkiecie, bo... dziewczyna im zabroniła.
                      Nie ma taka pojęcia zupełnie, że my, owszem, wiemy o sobie wzajemnie, kto lubi
                      sambę, a kto sobie z tangiem radzi, swoje imiona znamy i na tym się wiedza
                      wzajemna kończy, kontynuacji znajomości na innych płaszczyznach nie ma. Nie wie
                      czego, ale zabrania na wszelki wypadek.
                      Sama tańczyć tez nie zacznie, bo jej się nie chce... no to chłopu tez rozrywkę
                      odebrać, nie będzie się przeginał z jakąś obcą babą! Jeszcze czego!
            • lolyta Re: o nie, nie nie! 28.08.03, 20:21
              soczewica napisała:


              > ale teraz poważnie: czy jeśli sypiałam u kumpla lata całe przed spotkaniem
              > ezawa, to mam zupełnie z tego zrezygnować? w imię czego? gdyby jakieś
              pożądanie
              >
              > było, to by wylazło na wierzch kupę czasu temu! okazje były.

              A jesli cale lata sypialas, dajmy na to, z panem X, a potem nagle postanowilas
              zaczac nowe zycie z panem Y ktory nie chce zebys z X-em dalej sypiala, to tez
              uznasz jego pretensje za nieuzasadnione?
              Tak to juz jakos jest, ze nie mam nic przeciwko temu na przyklad, zeby moj
              kumpel nocowal u swojej kolezanki. Mam cos przeciwko temu, zeby nocowal u
              kolezanki moj maz.
                • lolyta Re: o nie, nie nie! 29.08.03, 03:53
                  soczewica napisała:

                  >
                  > > A jesli cale lata sypialas, dajmy na to, z panem X, a potem nagle
                  >
                  > sypiać u a sypiać z to dwie różne rzeczy.

                  Ja wiem ze to dwie rozne rzeczy ale nie w tym rzecz. To byl tylko przyklad,
                  nieco uwypuklajacy o co chodzi. Chodzi o to ze wraz z ewolucja zwiazku
                  zmieniaja sie oczekiwania wobec partnera i to, co sie jemu chce ofiarowac.
                  Przecie nikt nie przysiega sobie dozgonnej wiernosci 5 minut po zawarciu
                  znajomosci, wiec to naturalne, ze o ile na poczatku znajomosci jesli Twoj
                  kolega pojedzie na kilkudniowa impreze do kolezanki, Ty mozesz najwyzej zapytac
                  "fajnie bylo?" ale jesli POZNIEJ juz macie wobec siebie jakies zobowiazania, to
                  taki wyjazd te zobowiazania stawia pod duzym znakiem zapytania. Jesli chcesz
                  zachowac swoje przywileje z czasow kiedy byliscie kolegami czy mieliscie luzny
                  seks bez zobowiazan, to czego wlasciwie oczekujesz po "wlasciwym" zwiazku?
                  Wyobrazasz sobie, ze Twoj tata wyjezdza gdzies na imprezke do kolezanki a mama
                  zostaje "bo meska rzecz byc daleko a kobieca wiernie czekac"?
                  Albo, ze Ezaw wyjezdza gdzies na trzy dni, dajmy na to, tydzien po tym, jak Ty
                  rodzisz Wasze dziecko?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka