Dodaj do ulubionych

Kwarantanna.

20.05.20, 08:10
mam pytanie do Was, czy zachowujecie nadal zalecenia kwarantanny? Spędzacie czas głównie w domu, wychodzicie gdzieś? W jakim celu? Spotykacie się z rodziną najbliższą, dalszą przyjaciółmi (jak ktoś ma), znajomymi? Nosicie maseczki, rękawiczki? Jak zakupy w sklepach? Tylko spożywcze, artykuły niezbędna, czy tez ciuchy, tekstylia, inne?
Ja siedzę w domu. Spotykam się raz w tyg. z najbliższą rodziną. Chodzę do pracy. Do sklepu raz w tyg. Innych zakupów jakoś od 2 miesięcy nie potrzebuję. na początku rozmawiałam dużo przez tel. teraz już mniej, nawet mało i tyle.
Noszę maseczkę i rękawiczki, praktycznie wszędzie.
Miłego dnia wszystkim smile
Obserwuj wątek
    • kevinjohnmalcolm Re: Kwarantanna. 20.05.20, 08:23
      Mój kolega jest lekarzem w londyńskim szpitalu i widzi na własne oczy jak koronawirus potrafi wykończyć człowieka, jak niszczy płuca i inne organy. W okresie największego nasilenia choroby w UK on z autentycznym przerażeniem chodził do pracy. Nie dajcie sobie wmówić, że to "zwykła grypa".

      A tak osobiście dla mnie dużo się nie zmieniło. Jak siedziałem w domu, tak siedzę. Tylko częściej myję ręce, a już bezwzględnie po powrocie ze sklepu gdzie dotykałem koszyka i innych przedmiotów z którymi nie wiadomo co się wcześniej działo. W ciągu ostatniego roku odsunąłem się maksymalnie od toksycznych osób w moim otoczeniu, w związku z czym normalnych osób została zaledwie garstka i się prawie z nikim nie spotykałem.

      Na razie tylko Anglia otwarta, bo Walia i Szkocja zamknięte. Jak je otworzą, to wezmę namiot i wreszcie się na wakacje przejadę.
    • obrotowy no, czyli standard obywatelski... 20.05.20, 09:03
      takoz czyni 90 % porzadnych Obywateli.

      od siebie dodam, ze zamiast spacerowac po miescie i parkac- jak wczesniej

      wychodze na (zamkniete) podworko i popalam fajeczke - wyciagnieta z szafy po 15-tu latach jej nieuzywania
      (i w ogole)) niepalenia...

      - by czuc jakas pozytywna odmiane w aromatycznym tytoniu (chociaz tyle...)

      _______________________________________
      fajka mniej szkodzi...

      • mavika_88 Re: no, czyli standard obywatelski... 20.05.20, 18:11
        Zaczales palic po 15 latach niepalenia? big_grin
        Ja nie pale juz.... Hmmm 3 dzien. Ani jednego. I jest dobrze. W zeszlym tyg mnie coagnelo gdy stopniowo schodzilam i palilam po 1, by ostatmiego w samotnosci spalic w piatek. A pozniej na weekendzie pol paczki z drugim czlowiekiem big_grin od pon nic. I o dziwo.... Mnie nie ciagnie. Wiem ze nie moge sama wiec nie mysle o paleniu smile

        --
        ... On sait que le temps c'est comme le vent
        De vivre y a que ça d'important...
        • obrotowy tylko "pusczam dymek" - a nie pale :) 20.05.20, 18:37
          mavika_88 napisała:
          > Zaczales palic po 15 latach niepalenia? big_grin


          wlasciwie nie - bo sie nie zaciagam...

          - wiec tylko "puszczam dymek"

          ale uwielbiam zapach Amfory (rodzaj aromatycznego tytoniu)

          - to taka drobna przyjemnosc - jaka czlek moze sobie sprawic w tych trudnych chwilach...

          do tego spacerujac po swiezym (podworkowym) powietrzu...smile
    • uny Re: Kwarantanna. 20.05.20, 09:25
      Raczej tak. Zakupy raz na tydzień (te spożywcze). Nowe tekstylia nie są mi potrzebne.
      Coś tam kupiłem przez internet, paczka po doręczeniu zdezynfekowana. Generalnie staram się siedzieć na przysłowiowej dupie. Unikam fizycznych kontaktów z rodziną i znajomymi -technologia doskonale się sprawdza w obecnym czasie.
      Od trzech tygodni nie pracuję już zdalnie. W drodze do pracy klasycznie maseczka na twarz, rękawiczki zakładam tylko jak idę do sklepu (nie przepadam z nimi).


      --
      [nieodżałowana emotka]
      Post ten wyraża opinie autora w dniu dzisiejszym. Nie może on być wykorzystany przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani innym następującym po nim dniu. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
      • anirat Re: Kwarantanna. 20.05.20, 09:59
        Po kilka godzin dziennie spędzam w rękawiczkach w pracy sad tez nie lubię. na początku bardzo trudno mi się robiło cokolwiek, teraz już nabrałam jako takiej wprawy.
    • marcepanka313 Re: Kwarantanna. 20.05.20, 11:29
      To co muszę zachowuję.Noszę w sklepie rękawiczki, dezynfekuję ręce, trzymam dystans.... I nawet kiedy złapało mnie kichanie w sklepie nikt mnie nie wyprosił.
      Sklepy spożywcze, banki, sklepy ogrodnicze, drogerie, cmentarz, markety, apteki, poczta .... tak.
      Uważam ale nie panikuję, u mnie w zasadzie ilość zachorowań nie rośnie zbyt szybko. Żyję prawie normalnie, to co mam zrobić robię, w domu przebywam mało.
      Widzę, że ludzie chcą żyć normalnie, na ile to możliwe.
    • prawda_we_mgle Re: Kwarantanna. 20.05.20, 14:03
      Co drugi tydzień zdalnie... Maseczka w środkach komunikacji i sklepach, jednak gdy jestem sama zjeżdża na brodę... dusi mnie.
      Zakupy spożywcze ograniczam (jem trochę mniej i co innego - zdrowiej).
      Parę książek kupiłam przez neta, ciuchów nie kupuję, do centrów handlowych nie łażę, a jak muszę to wpadam po konkretne rzeczy i wypadam.

      Z psem trzy razy dziennie, normalne spacery (na długie to już ona nie daje rady). W weekendy spacery (parki), wyjazdy (autem do lasu), ogólnie łażenie, najlepiej w miejsca bardziej odludne...
      Praktycznie normalnie żyję, choć nie spotykam się ze znajomymi (z wyjątkiem mojego chopa - dwa razy w tygodniu, w domu), nie chodzę z koleżankami "na piwo"/"na obiadek" - ale to już jakoś mi się ograniczyło przed pandemią samo, więc też nie odczuwam jakoś wielkiej różnicy.
      Brakuje mi pójścia na jakiś fajny koncert - ale nawet nie tak bardzo.
      Brakuje mi usiąść sobie w ogródku przed cukiernią i przyglądać się ludziom pojadając lody - ale też nie tak bardzo.
      Za to uwielbiam home office - jak sie skończy całkowicie i będę musiała na stałe wrócić do biura, to chyba... se szczele w łep!
    • sowa.zagrodowa Re: Kwarantanna. 20.05.20, 17:15
      Pracuję, korzystam z komunikacji miejskiej, robię zakupy, kiedy jest taka potrzeba, dużo chodzę, z najbliższymi spotykam się rzadziej, ale jednak. Wszytko to z zachowaniem podstawowych zasad ostrożności. Maseczka, lub przyłbica w miejscach publicznych, rękawiczki również, częsta dezynfekcja rąk. Nie popadam w skrajności- nie panikuję, ale też i nie lekceważę. Staram się w miarę "normalnie" żyć...smile
    • witrood Re: Kwarantanna. 20.05.20, 17:44
      Wszystko z głową. Niektóre zakazy/nakazy ocierają się o absurd. W domu pracuję. Na zakupy chodzę. Z rodziną, która nie wpadła w paranoję, się spotykam. Jutro idę do fryzjera. Okazjonalnie używam komunikacji zbiorowej. Dwa razy byłem na dłuższej wycieczce. Wybieram się w niedzielę. Jeśli ten sars jest grypopodobny, to raczej te szmatki niewiele pomogą (noszę tylko w zamkniętych pomieszczeniach). Chyba że wybiją zarażonych do nogi, a resztę pozamykają w piwnicach na dwa lata. wink

      --
      People are stranger, people in danger...
      • witrood Re: Kwarantanna. 20.05.20, 17:46
        Aaaa... w połowie marca miałem tak dziwne przeziębienie, jakiego w życiu nie miałem. Oczywiście nie wiem, czy to covid, bo test mi nie przysługiwał. Było jednak dziwnie. wink

        --
        People are stranger, people in danger...
    • mavika_88 Re: Kwarantanna. 20.05.20, 18:31
      W ogole nie jezdze komunikacja miejska. Wszedzie dam rade dojsc na nogach smile
      Z rodzina nie widzialam sie pol roku.
      Byl taki czas ze przez.... Jakies 2 mies z nikim sie nie widywalam. Tylko w pracy ze swoimi. Reszta ludzi to obcy byli.
      Co sie stalo w tych czasach kwarantanny? Zokonczyla sie nieudana proba z Menda. Trwajaca 3 mies. On mowil ze koronswirus mi na reke bo nie chce sie spotkac. Nie, wolalam dla wlasnego bezpieczenstwa. Ale tak. Tez mi to na reke big_grin pomogl. Choc spotkac bym sie mogla. Pogadac. Ale o czym tu gadac.... Niektorxy sa wygodni i zachowuja sie jak pszczoly. Jeden kwiat im za malo....
      Hmmm w czasie koronawirusa spotkalam sie z kims z forum. I..... No wlasnie.... Wiadomo co i.... Spotkalismy sie w maju. W maseczkach. Tzn ja wyjatkowo na to spotkanir ubralam czarny komin big_grin on arafatke. Ciagle nam sie zsuwaly wink pierwsze spotkanie, pierwsze zobaczenie siebie bylo z zakryta twarza. Dodam tylko ze przed spotkaniem nie wiedzielismy jak kto wyglada. Hmm moze dziwnie zabrzmie. Ale ciesze sie z tego koronowiruss. Tzn ma swoje plusy. Gdyby nie on, ten wirus, to pewien fprumek nie pojawilby sie na forum. Ongo tutaj przyciagnal, to zemial wiecej czasu.
      W prscy ovzywiscie rekawiczki. Mam wlasne. Czarne. Innemnie denerwuja.
      W galerii jeszcze nie bylam. U fryzjera tez nie. Wlosy sama sobie podcielam big_grin na 3 razy. 3 pukle wlosow sobie ucielam.


      --
      ... On sait que le temps c'est comme le vent
      De vivre y a que ça d'important...
    • szarlotka_ja Re: Kwarantanna. 20.05.20, 18:53
      Nie popadam w panikę. Chodzę już do pracy. Mam kontakt z różnymi ludźmi. W pracy jak trzeba zakładam rękawiczki, jak nie trzeba to je zdejmuję. Podobnie z maseczką (pytanie do okularników - Wam też parują okulary w maseczce?). Szczerze nie znoszę i nienawidzę przyłbic więc nawet swojej nie otworzyłam.
      Jakoś tak nie wierzę, że maseczka, rękawiczki ochronią mnie przed wuhanką, jeżeli faktycznie ktoś ją do fabryki przywlecze.
      Do sklepu wpadam prawie codziennie, głównie po warzywa i mąkę na chleb, bo jakoś tak nie nauczyłam się robić zapasów.
      Znajomych czy rodziny na razie unikam bo nie wybaczyłabym sobie gdyby coś ode mnie złapali wink.
      Myślę, że najważniejsze to nie dać się spanikować i zachować zdrowy rozsądek smile.

      Jeszcze napiszę, że koleżanka zachorowała, zakaziła między innymi swoich ciężko chorych rodziców (mama pochp, tata chory onkologicznie) i całkiem dobrze przeszli chorobę. Cały czas byli w domu, policja dostarczała im leki, z pracy organizowaliśmy jedzenie i wszystko się dobrze skończyło.
      Najważniejsze to, jeżeli nie ma wskazań kwarantanny, to ruszyć tyłek między ludzi, bo jakoś też tej odporności trzeba nabyć wink
      • anirat Re: Kwarantanna. 20.05.20, 21:44
        W maseczce spędzam kilka godzin dziennie. Noszę soczewki, mimo zaleceń, aby przesiąść się na okulary. Próbowałam na początku, ale głowa mnie bolała, więc wróciłam do soczewek. Na maskę zakładam jeszcze przyłbicę. Część przyłbic też ma złą wentylację i parują, dobra z tych co mam jest tylko jedna. Gogle tez parują. Mniej parują jeśli maska jest dobrze dopasowana do nosa i policzków. Więc częściowo zależy to od maseczki. Przyłbice łatwiej szybko zdjąć i założyć z goglami jest większy kłopot. Do maski już przywykłam.
          • anirat Re: Kwarantanna. 21.05.20, 22:29
            Zachęcam do spróbowania. Ja miałam dwa podejścia. Raz mi się nie udało a po roku spróbowałam jeszcze raz i się udało. Trzeba to robić stopniowo i dać sobie czas. Na naukę zakładania, na przyzwyczajenia oka do soczewek. Kiedyś miałam inne. Teraz od ponad roku odkryłam nowszą generacje, takie które można nie wyjmować przez cały miesiąc. Wyjmuje je codziennie, bo jakoś boje się mieć ciało obce w oku przez miesiąc. Te nowe są genialne. Jest to wygodne, nic nie ma na nosie i uszach i świetnie widać. Nie parują, nie odciskają smile Polecam.
            • szarlotka_ja Re: Kwarantanna. 21.05.20, 23:04
              Okulistka mi odradzała soczewki, bo oprócz krótkowzroczności mam tak potworny astygmatyzm, że trudno jej było doradzić jakie to mają być. Potem znajomy okulista wymyślił, żebym spróbowała korekcji laserowej, ale znalazł soczewki, których mogłam spróbować. W sumie ta próba nie skoczyła się dobrze. Poległam na zakładaniu. Jednej do dzisiaj nie odnalazłam wink.
              Po domu czasem chodzę bez okularów, żeby oczy trochę ćwiczyły, ale z wiekiem coraz gorzej wink.
              • anirat Re: Kwarantanna. 22.05.20, 08:34
                Ja jestem od ponad roku mam progresywne. Jak przyszedł ten moment, że potrzebowałam wsparcia do widzenia bliskiego, normalnie też jestem krótkowidzem i soczewki były do dali, to okulista bał się tego eksperymentu chyba bardziej niż ja. Ale ja poprosiłam jednak o dobranie i wypróbowanie, bo nie mogłam sobie wyobrazić, że mam soczewki i zakładam dodatkowo okulary.
                Spróbowałam i było bardzo ok, w zasadzie trochę musiałam się przyzwyczaić, bo widzenie dalekie było i jest zresztą nieco inne, ale funkcjonowanie codzienne, w pracy w domu, takie widzenie na codziennie czynności jest rewelacyjne. Trochę jest inaczej na duże odległości, np. jazda samochodem drogami szybkiego ruchu i autostradami, bo wtedy to dalekie widzenie jakoś zauważam, że jest gorsze, ale nie nieakceptowalne. Właśnie przy zmianie tych soczewek odkryłam te nowe hydro-żelowe. Ta firma z której korzystam ma też soczewki do korekty astygmatyzmu. Myślę, że to częściowo kwestia przyzwyczajenia. Ja zmieniłam sferyczne, na progresywne bez większego problemu smile Więc nawet nie mam okularów progresywnych, które są drogie.
    • m.a.l.a_syrenka Re: Kwarantanna. 22.05.20, 06:27
      Wcześniej trochę więcej łaziłam po mieście, sklepy, znajomi. Teraz mi się to nie podoba, bo maseczki, bo kicham (pewnie od pyłku, co roku, ale jak się ktoś zarazi, albo co gorsza przestraszy)... więc swoim zwyczajem myk-myk do lasu. Sporo osób chodzi bez maseczek, ale na mnie się akurat chłopcy z policji zasadzali (założyłam dopiero na wałach przeciwpowodziowych, przy uczęszczanym moście), nie dam im tej satysfakcji. Ogólnie jestem dzikiem, więc tryb życia bardzo mi się nie zmienił.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka