ivone7
18.07.08, 15:23
tak sobie siedze, mysle, podczytuje to nasze forum..i kurcze taka mi
mysl przyszla do glowy..ze ja moze sama jestem, na szczescie
mieszkam z corka wiec samotna sie wcale nie czuje..
pogodzilam sie z tym, ze tak widocznie musialo byc..ciesze sie z
drobnostek, z chwil..postanowilam nie rezygnowac z siebie, wymagac
od siebie i od innych tez..
i kurcze moze faktycznie ja za wymagajaca jestem?????? moze to czuc
na kilometr..ze nie dosc ze wymagajaca, to jeszcze niepokorna dusza
ze mnie..i moze to tu tkwi problem?