Dodaj do ulubionych

MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM

03.08.08, 10:02
pomyślałem jednak, że w wielu przypadkach skrajna bezradność wielu
forumowiczów mogłaby zostać wsparta nie tylko pocieszeniami w stylu:
"będzie lepiej", ale konkretnymi wskazówkami nt. walki z samotnością.
Okazywanie życzliwości ludziom z otoczenia, napotykanymi w sklepie, na ulicy, na dworcu, w pracy... Samotniku pomóż kobiecie wnieść wózek
z dzieckiem na schody. Pomóż innej dźwigać torby z zakupami. Zapytaj
gdzie kupiła taką przepiękną bluzkę, bo chcesz komuś zrobić prezent.
Zapytaj jak "na oko" ocenić rozmiar. Nie mam na myśli nachalnego podrywania, jedynie nawiązanie rozmowy. Ta z dzieckiem może mieć koleżankę, znajomą, która też szuka. Ta z bluzką, czy pantofelkami ucieszy się z pochwały i... szczegółowo cię oświeci. A potem? Może spotkasz ją ponownie i to JUŻ BĘDZIE ZNAJOMA! Im częściej będziesz
inicjował takie (i inne) sytuacje - tym bardziej zadziała rachunek
prawdopodobieństwa niosący prawdziwy sukces.

Tyle na początek. Apeluję o dzielenie się doświadczeniami, pomysłami.
Nie wykluczając uwieńczonego sukcesem działania kobiet. Czasem decyduje przypadek. Opowiadajcie o tych zdarzeniach. Pomożecie???
Obserwuj wątek
    • dor-ti Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 10:29
      To bardzo ciekawe co piszesz.....i pouczające i inspirujące.....dające do
      myślenia....
    • dunka76 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 10:35
      Mnie się to bardzo podoba. Na razie mogę tylko tyle napisać, bo na nie mam się
      czym dzielić.
      Chociaż... Niedawno wracając z Katowic pociągiem zostałam zaczepiona rozmową
      przez pewną dziewczynę. Sama pewnie bym tego nie zrobiła, bo mam z tym problemy.
      Nie będę wchodziła w szczegóły. W każdym razie w ciągu 4 godzin dowiedziałam się
      z jakim problem obecnie walczy. Tak się składa, że miałam w tym temacie dużo do
      powiedzenia. Chciałam tylko napisać, że warto okazywać życzliwość. Warto się
      przełamać. Bo wiem, że pomogłam tej dziewczynie zwykłą rozmową. No, ale to była
      relacja między kobietami. Ale warto smile
      • dor-ti Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 11:15
        Mnie też, ale nie mam się czym podzielić i dlatego napisałam, że daje do
        myślenia ...
    • axnz Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 11:15
      Cześć,
      interesujący wątek. Oby się pięknie rozwinął. Ostatnio mam wrażenie, że samotni
      tylko narzekają (ja też, niestety), a może powinniśmy poszukać winy w sobie?
      Wiem, że to trudne i zdarzało mi się fuknąć, na przystojnego faceta, który
      usiłował mnie zagadać, bo przecież na ulicy, w sklepie to jakiś wariat pewnie
      smile I mam też obawy, czy to nie jest tak, że samotni udają, że nie są sami, by
      być lepiej postrzegani, by się nie wydało?
      • wiona11 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 14:15
        axnz napisała:
        czy to nie jest tak, że samotni udają, że nie są sami, by
        > być lepiej postrzegani, by się nie wydało?

        Strzał w dziesiątkę. Mogę podzielić się skrajnym przykładem. Nie
        poszłam na spotkanie tutejszych forumowiczów, bo mnie zobaczą i się
        dowiedzą. Haha!
    • salsa13 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 11:19
      to może na początek o tym forum
      sterroryzowałam koleżankę aby szybko napisała do pewnego chłopaka, który, tyle
      co założył watek na tym forum, miała opory ale napisała, są parą kilka miesięcy
      a dzisiaj wracają z milutkiego weekendu z górsmile

      koledze, który nie miał szczęścia do kobiet podpowiedziałam aby zalogował się na
      portalu randkowym
      wkrótce obejrzę Ich synka, na ślubie też byłamsmile

      ale nie zawsze tak jest, jednak zawsze warto próbować
      jeżeli chodzi o mnie, to przyznaję się, przeszłam samą siebiesmile
      • ktoj-akto Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 12:20
        "Randkowy" wiele/u zniechęcił, bo tam chodzi o bzykanie. W tym nic nie ma złego, ale jeśli ktoś szuka więcej - to klęska.

        Drodzy! Piszcie JAK szukać, jak stwarzać szansę w realu, cytujcie swoje pozytywne doświadczenia!!!
        Nie uwierzę, że nikt ich nie ma!
        • ktoj-akto Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 12:28
          Salsa! Czemu nie piszesz jak "przeszłaś samą siebie"?
          • ktoj-akto Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 12:56
            Kochani! Te pomysły nie muszą być koniecznie z autopsji. Abstrakcyjne, fantazyjne też nie zawadzą
            • mik_ka Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 13:08
              Nie zgadzam się z Twoją opinią o portalach randkowych.
              Ja jestem zalogowana jakieś może 2 miesiące i poznałam fajnych i
              normalnych ludzi, z niektórymi się spotkałam w realu i nikomu nie
              chodziło o bzykanie - ani mnie, ani im. Utrzymujemy kontakt do dziś
              i rozmawiamy o wszystkim i o niczym, jak normalni znajomi, relacje
              koleżeńskie.
              No ale może to ja jestem naiwna albo mam wyjątkowe szczęście, póki
              co...
              • ktoj-akto Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 13:18
                Mik_ka! Zmierzający do bzykania, to też normalni.
                Użyłem takiego słowa "wiele/u". Dość istotnego.
                WSZYSTKIM życzę sukcesów jak Twoje. Bzykania - też. Słyszałem, że to całkiem miłe zajęcie. Nieprawdaż? Prawdaż.
                • mik_ka Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 21:17
                  Tylko słyszałeś??
                  Oj biednyś...
                  • ktoj-akto Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 22:22
                    Mi_ka najmilsza! Pisząc, że słyszałem liczyłem na Twoje współczucie.
                    Z Tobą to by dopiero było szaleństwo...
        • gapuchna Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 14:27
          Witaj.
          Ja nie mam. Za każdym razem nie była to moja inicjatywasad
          • medy-2008 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 14:31
            Samotnik nie jedną ma twarz.......smile
          • ktoj-akto Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 15:41
            Wtam najmilszą z wszystkich gapuszek. Chcę tylko przypomnieć (zwrócić uwagę), że nawet brak inicjatywy może doprowadzić do poczęcia...
            • ktoj-akto Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 15:45
              Przecież możesz napisać o inicjatywach absztyfikantów!!! To też może być pouczające! Żeby zdobyć taką opokę...
              • gapuchna Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 16:16
                Ja?
                • ktoj-akto Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 17:09
                  Oj, Gapuchna, Gapuchna! Chwilami jesteś marudna.
                  Jeśli jesteś taka skryta, to możesz wprowadzić kamuflaż, że to Twoja koleżanka tak była podrywana
                  Ale powinnaś pomóć biedakom z kompleksami. Nie???
                  • libra28 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 17:21
                    to co pomoże jednemu w zwalczaniu niesmiałości, nigdy nie jest
                    gwarancją,że inni tą samą metodą zdobędą czyjąś przychylność. każdy
                    przypadek trzeba rozpatrywać idywidualnie. tak samo jak z lekami,
                    nie ma cudownego leku na wszystkie choroby i dolegliwości. ot cała
                    filozofiasmile
                    • dor-ti Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 21:48
                      libra28 napisała:

                      > to co pomoże jednemu w zwalczaniu niesmiałości, nigdy nie jest
                      > gwarancją,że inni tą samą metodą zdobędą czyjąś przychylność. każdy
                      > przypadek trzeba rozpatrywać idywidualnie. tak samo jak z lekami,
                      > nie ma cudownego leku na wszystkie choroby i dolegliwości. ot cała
                      > filozofiasmile

                      Prawda smile

                      ktoj-akto napisał:

                      > W takiej konfiguracji ponoszę ręce. Reszta mi opada

                      Ale naprawdę nie masz sie czym przejmować, na wszystko można coś poradzić wink
                  • gapuchna Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 19:05
                    Nie jestem marudna. Jestem miła i grzeczna. A moi podrywacze? Za każdym razem
                    skończyło się nie tak. To co ja będę podpowiadać? Żeby i kto inny cierpiał jak ja?
                    • ktoj-akto Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 22:31
                      Słoneczko Ty Moje! To tylko Miller chrzanił o kończeniu - i źle skończył, zresztą. Najważniejszy jest początek! Potem niechby potop!
                      • dor-ti Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 22:34
                        ktoj-akto napisał:

                        > Słoneczko Ty Moje! To tylko Miller chrzanił o kończeniu - i źle skończył, zresz
                        > tą. Najważniejszy jest początek! Potem niechby potop!

                        Nie wiem czy chrzanił ale powiedział to z powagą i jako premier....no to chyba
                        wiedział co mówi.
                        ....chociaż ja bym chciała to zobaczyć....bo ja taki niewierny Tomasz
                        jestem...czego nie widzę to nie uwierzę....
                        • gapuchna Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 04.08.08, 00:16
                          Dorti - ja czytałam kiedyś jakąś książeczkę, która miała być skandalem początków
                          III RP! I tam autorka oceniła premiera niezbyt.... niezbyt...ponoć umiejętności
                          baaaardzo przeciętne. Niejaka Anastazja Potocka(?)
                          • dor-ti Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 04.08.08, 18:19
                            gapuchna napisała:

                            > Dorti - ja czytałam kiedyś jakąś książeczkę, która miała być skandalem początkó
                            > w
                            > III RP! I tam autorka oceniła premiera niezbyt.... niezbyt...ponoć umiejętności
                            > baaaardzo przeciętne. Niejaka Anastazja Potocka(?)

                            aaa....no wiem co to za książeczka smile)) ale obiecałam, ze nie będę tu śmiecić
                            ...przepraszam
                      • gapuchna Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 04.08.08, 00:14
                        Ba! Mój drogi - zamiast słuchać wątpliwych wywodów Leszka Millera, lepiej było
                        poczytać sobie Henry'ego Millera!
    • kaldunia Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 17:21
      To ciekawy pomysł- analizowanie spełnionych przypadków i wyciąganie wniosków. Tylko czy wtedy nie niszczy się całej spontaniczności i marzeń o cudownym przypadku? Zresztą w dzisiejszym świecie sprawa ma się inaczej niż kiedyś. Mężczyźni inicjatywę przekazują kobietom, stali się jakby bardziej nieśmiali. A kobiety..jeśli inicjują rozmowę, to na poziomie fizjologicznym jest to przez mężczyzn odbierane jako atak. Sytuacja patowa..
      • ktoj-akto Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 18:23
        W takiej konfiguracji ponoszę ręce. Reszta mi opada
        • kaldunia Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 21:03
          właśnie w tym rzecz.Poddajecie się zbyt łatwo, a my nie możemy was przecież atakować.Kobiety lubią czuć się zdobywane.
          • ktoj-akto Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 22:59
            Obawiam się, żeś Ty "so wsiem soszła s uma". Kobiety lubią??? Tylko
            skąd tyle samotnych? Niedopieszczonych? Może pora zmienić zatęchłe,
            zalatujące naftaliną kryteria? I uchylić rąbek spódnicy?
            • dor-ti Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 23:13
              ktoj-akto napisał:

              > Obawiam się, żeś Ty "so wsiem soszła s uma".

              wolę żebyś w moim języku ojczystym pisał do mnie to raz.

              Kobiety lubią???

              to już się kobiet zapytaj.. ja wiem co ja lubię ale publicznie nie muszę pisać smile

              Tylko
              > skąd tyle samotnych? Niedopieszczonych?

              nad tym to sama się zastanawiam....

              Może pora zmienić zatęchłe,
              > zalatujące naftaliną kryteria?

              nie lubię naftaliny wole lawendę smile

              I uchylić rąbek spódnicy?

              rzadko chodzę w spódnicy bo wygodniej w spodniach...a poza tym nie uchylam kiecki na każde zawołanie smile))
              • ktoj-akto Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 23:33
                Dorciu, raz: spójrz post wyżej. Tam nawet cyrylicą napisane. I do niej był ten post-replika. Dobrze, że wolisz lawendę. Co lubisz nie musisz publicznie - możesz na pocztę, przecież znasz. Kto Ci każe uchylać kiecki? Trzymaj zaciśnięte uda, bo much pełno.
                • dor-ti Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 23:42
                  ktoj-akto napisał:

                  > Dorciu, raz: spójrz post wyżej. Tam nawet cyrylicą napisane. I do niej był ten
                  > post-replika. Dobrze, że wolisz lawendę. Co lubisz nie musisz publicznie - może
                  > sz na pocztę, przecież znasz. Kto Ci każe uchylać kiecki? Trzymaj zaciśnięte ud
                  > a, bo much pełno.

                  ulala....no popatrz...jak mogłam wtrącić swoje trzy grosze jak to nie było do
                  mnie....szczerze przepraszam i obiecuję już nie będę wcinać się i odpowiadać na
                  posty.
                  A much sie nie boję, mam dobry sposób na nie i dziękuję za ostrzeżenie.
                • dor-ti Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 03.08.08, 23:44
                  Zaśmieciłam TWÓJ wątek niepotrzebnie...
              • karollinaa Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 04.08.08, 00:08
                Witamsmile tak sobie czytam i nasuwa mi się taka refleksja...Niktórzy
                na siłe szukają swojego szczęścia, inni biegną w pogoni za nim,
                jeszcze inni nie dostrzegają go. Życie pisze swoje scenariusze,
                warto jednak próbować, bo to co najpiękniejsze przychodzi
                niespodziewanie ukradkiem skradając się, przemyka często
                niezauważone niczym duch. Szukaj a znajdziesz, graj a wygrasz, walcz
                a odniesiesz zwycięstwo, wierz w to co innym wydaje sie nierealne i
                nigdy nie mów nigdy wink Szukamy tak naprawdę ludzi podobnych do
                nas, w moim odczuciu niezawsze tak jest że przeciwieństwa sie
                przyciągają. Nikt nie da nikomu rady, jak kogoś poznać, jaki jest na
                to sposób. Nie zamykać się w sobie, spotykać, udzielać, może nie od
                razu poznamy kogoś, kto będzie tym kimś wyjątkowym, ale będziemy
                bogatsi w doświedczenia. We wszystkim trzeba zachować umiar, więc
                głowa do góry, jutro nowy dzień, nowe możliwości i szanse.
                Pozdrawiam serdecznie wszystkich szukającychsmile

                • ktoj-akto Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 04.08.08, 10:22
                  Rozmydlanie na całego. Zakładając ten wątek miałem cień nadziei, że
                  skupicie się na odpowiedziach na pytania: jak zostałam poderwana, jak
                  poznałem dziewczynę (kobietę). Nieważne jak to się dalej potoczyło,
                  bo wiem, że w większości przypadków piszą tu ludzie, którym się nie
                  powiodło. Możnaby także pofantazjować, zacytować zasłyszane historie.
                  Pięknie i mądrze napisała karolina, że warto próbować. Dorzuciła jeszcze kilka szczytnych haseł. Niestety, "słowa są puste i brzmią" -
                  jak śpiewała niegdyś pewna artystka. Muszę kategorycznie zanegować
                  twierdzenie, że "nikt nie da nikomu rady..." Są TU ludzie nawet całkiem niegłupi ale cecha zwana nieśmiałością ściska im mózg do
                  rozmiarów orzeszka, kiedy stają u progu realizacji szansy poznania
                  kogoś. IM MOŻNA PODPOWIEDZIEĆ, dać gotową receptę. Więcej: nawet trzeba! Nie potrzebują oni pięknych dezyderatów, bo najczęściej w teorii są obkuci. Łatwo dostrzec, że oni pragną gotowych recept,
                  których wyuczą się na pamięć i - przy nadarzającej się okazji - bezmyślnie wcielą w życie. Bo onieśmielenie działa tak, że wyłącza
                  im myślenie. Czyż nie??? Więc jeszcze raz apeluję: POMÓŻCIE IM.
                  • karollinaa Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 04.08.08, 12:40
                    Znam różne przypadki poznawania się ludzi w dziwny sposób -
                    pomyłkowy telefon, sms, przypadkowe spotkanie w pociągu. Czasami
                    jest tak, że los sam daje nam okazje do poznawania ludzi. Nieraz
                    słyszę dedykację w radiu piosenki dla sąsiadki z niedalekiego
                    przeciwka.... możesz usłyszysz i się odezwiesz? a co jeśli nie
                    usłyszy? nigdy się nie dowie... czy lepiej biernie czekać na szansę
                    od losu. Każdy z nas ma inny charakter, zainteresowania, pomsył na
                    dalsze życie. Większość osób pisze cyt. mam dosyć samotności, jestem
                    miły/ła, otwarty/ta -odezwij się, a nie lepiej napisać popdróżnik
                    szuka towarzysza swoich podróży, ogrodnik -miłośniczki kwiatów itp.
                    sprecyzuj kogo szukasz a masz większe szansę, że odezwie sie ktoś
                    kto faktycznie może Ciebie zainteresować. Dobrym pomysłem jest
                    zaangażować się w jakieś akcje społ. zapisać się do jakiegoś
                    stowarzyszenia, nauka tańca, tenisa, karaoke, kurs zawodowy, j.
                    obcego itp. tam mamy sznase poznać ludzi, którzy podzielają nasze
                    zainteresowania i może też szukają kogoś tak jak my. To na tylesmile
                • graf1981 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 05.08.08, 12:50
                  w końcu ktoś myśli podobnie jak ja na tym forum smile)
                  • karollinaa Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 05.08.08, 14:48
                    heheh są różni ludzie, w tym myślący podobniesmile
                    • graf1981 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 05.08.08, 15:56
                      smile
                      • dor-ti Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 05.08.08, 16:59
                        graf1981 napisał:

                        > w końcu ktoś myśli podobnie jak ja na tym forum smile)

                        czyżby to tyczyło się mnie ?- mowa o zaśmiecaniu - wolę pytać.....żeby nie było,
                        że cyrylicą napisane a ja nie widzę....i się wcinam
                        • graf1981 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 05.08.08, 17:39
                          nie, nie - chodziło mi o to co nawypisywała tu karolinaa, pozdrawiam
                          Cię dor-ti smile
            • kaldunia Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 05.08.08, 19:01
              Obawiam się, żeś Ty "so wsiem soszła s uma".
              Dziękuje, bardzo mi miło..
              Kobiety lubią??? Tylko
              skąd tyle samotnych? Niedopieszczonych?
              To pewnie złożona kwestia społeczno- psychologiczna.Być może spowodowana brakiem
              dopasowania do zbyt szybko zmieniającej się rzeczywistości..
              Może pora zmienić zatęchłe,
              zalatujące naftaliną kryteria? I uchylić rąbek spódnicy?
              To nie są moje kryteria. Piszę o faktach uogólnionych( nie jednostkowych)z
              punktu widzenia np...Fakty są jakie są i nie należy się na nie złościć, bo ich
              to i tak nic nie obchodzi...
              Czy ta emocjonalna reakcja nie jest dowodem na to, że dotknęłam czułego punktu..?
              • ktoj-akto Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 05.08.08, 20:00
                Piszesz o faktach, czy aktach? Mój czuły punkt ma zaledwie kilkanaście centymetrów. A Twój - czuły punkt?
                • kaldunia Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 05.08.08, 20:21
                  w aktach być może to też sie sprawdza.. za mało się znamy żebym mówiła ci o
                  swoich czułych punktach..
                  • ktoj-akto Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 05.08.08, 21:04
                    Kaldunia! Czy mogę Cię pogłaskać? Kiedy czytam Twoje teksty na monitorze pojawia mi się jakieś futerko. Oskarżysz mnie o halucynacje? Ale nie odbieraj mi tego, bo to miłe...
                    • kaldunia Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 05.08.08, 21:06
                      a myślałam że cię z równowagi wyprowadzam smileale o to chyba nie trudno, co?
                      pewnie, wyobrażenia nic nie kosztują..tyko dziwnie mi jakoś, że się z futerkiem
                      kojarzę..
                      • ktoj-akto Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 06.08.08, 10:41
                        Że miewam ostry, wredny język, to zaraz z równowagi??? Nieprawda. A futerko chyba masz - no, choćby na główce - więc czemu się dziwisz?
    • salsa13 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 04.08.08, 12:29
      dobra tylko bez śmiechów proszęsmile
      albo śmiejcie się, bo jak sobie to przypomnę, to się śmieję,
      jakiś czas temu ktoś mi chodził po głowiesmile
      więc postarałam się o Jego numer tel. i wysłałm sms
      oczywiście jak kultura nakazuje nie przedstawiłam sięsmile
      i tak sms przez miesiąc (to dosyć wciągające) i potem spotkanie.
      Spotkanie na zasadzie ja świetnie wiem kim jest a On zero
      informacji o mnie. Było bardzo sympatycznie i miło, potem kilka
      kolejnych spotkań. I co najważniejsze Jemu bardzo spodobał się ten
      system zapoznania, stwierdził, że nie rozumie dlaczego w naszym
      kraju panuje mit, że to facet ma pierwszy podejść do kobiety. I tak
      sobie pisaliśmy sms, chodziliśmy na spacerki i pewnie coś by z tego
      wyszło, ale...

      kolejny sposób zapoznaniasmile
      Ktoś do mnie napisał z tego forum i tak dziwnie jakoś przesłonił
      całą resztę, że to sobie trwa i trwa i niech już sobie zawsze trwasmile

      a co do randek i portali randkowych, to zaliczyłam ich sporo i
      zdecydowanie twierdzę, że można tam spotkać fajne osoby, nie wszyscy
      na szczęście traktują te portale jako darmową agencję towarzyską

      Jednak stara zasada, aby Kogoś poznać trzeba być otwartym na świat i
      ludzi, inaczej to się nie uda, zawsze znajdziemy jakieś ale...
      a wystarczy tylko chcieć.
      WIĘCEJ WIARY WE WŁASNE MOŻLIWOŚCI i będzie dobrzesmile
      • ktoj-akto Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 04.08.08, 14:36
        Opowiem historię zmarnowanej (jak sądzę) szansy. Lato, autobus przepełniony, ścisk, letnie cienkie stroje. Tłum i los pchnęły mnie w stronę ładnej, młodej dziewczyny. Na udzie dokładnie wyczuwałem jej
        mons veneris. Ona MUSIAŁA wyczuwać wszystko, co miałem w spodniach, które w miarę upływu czsu robiły się coraz ciaśniejsze. Clou zdarzenia polegało na tym, że w autobusie zrobiło się luźno, a my
        staliśmy przywarci do siebie. Wreszcie (na końcowym przystanku) z pewnym ociąganiem ona skierowała się do drzwi, a następnie nieśpiesznym krokiem w stronę pobliskiego kina. Szumiało mi w głowie,
        cieniutkie spodnie wybrzuszone i... to właśnie mnie speszyło. Nie poszedłem za nią i utraciłem szansę! Choć tak było mi żal...
        • ktoj-akto Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 05.08.08, 12:52
          Długo myślałem o swojej mini-polemice z widmem. Na mój życzliwie dobrotliwy tekst najeżył się i przyjął postawę bojową (inny wątek).
          Pewnie, że mogę nie czytać jego spotów. Mogę go nawet zabanować. Ale
          pomyślałem, że jeśli podobną postawę przyjmuje wobec napotykanych kobiet, to... szanse na związek ma z samotną brzozą. Znów chcę podkreślić, że nie jest moim celem dogryzienie mu. Przeciwnie - szczera chęć nakierowania na twórcze, racjonalne myślenie. Choć szanse widzę mizerne. Dla mnie jest to podręcznikowy przykład blokady
          pasujący do TEGO wątku.
    • medy-2008 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 05.08.08, 17:45
      Wracając do sedna wątku, w końcu wstawię 3 grosze. Facet nie może
      widzieć w kobiecie otwartej książki, nawet jeżeli jest bardzo
      interesująca. Powinna go pociągać jak zamknięty sejf, w którym nie
      wiadomo co jest, ale z założenia powinien być skarbik.Okazji do
      zapoznania się jest wiele, wystarczy spojrzeć w oczy i uśmiechnąć
      się wink
      • karollinaa Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 06.08.08, 20:03
        Czytając dziś mój ulubiony blog trafiłam na świetny tekst, który
        powinien zaciekawić niektóre osoby - poniżej link:
        alexba.eu/2008-07-18/goscinne-posty/niezdobyta-twierdza-cz1/
        alexba.eu/tag/zwi%C4%85zek
        i dwa inne polecam:
        alexba.eu/2007-03-18/rozwoj-kariera-praca/typowe-strategie-podrywania/
        alexba.eu/2007-03-24/rozwoj-kariera-praca/skuteczne-nawiazanie-dobrego-kontaktu-z-innym-czlowiekiem/

        miłej lekturysmile
        • graf1981 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 06.08.08, 20:28
          miła lektura, ciekawa i pouczająca smile
          • karollinaa Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 06.08.08, 20:55
            smile
            • ktoj-akto Karolinaa!!! 07.08.08, 10:49
              Uniżone dzięki za sprowadzenie TU tych linków! Wprawdzie nie jest to
              szkoła podstawowa - raczej gimnazjum - ale nadzwyczaj wartościowe teksty. Warte, by przeczytali je wszyscy, nie tylko ci z problemami.
              • kaldunia Re: Karolinaa!!! 07.08.08, 13:05
                Nic dodać nic ująć...O ten problem właśnie mi chodziłosmile)Pouczające.
                • karollinaa Re: Karolinaa!!! 07.08.08, 17:01
                  W życiu trzeba sobie pomagaćsmile
                  • 7oasia Nowa 08.08.08, 01:35
                    Witam, a żem nowa, wkupię się w łaski opisem "tego co zrobiłam
                    aby...":
                    Znajomi zaprosili na wspólny wypad - pojechałam;
                    [ciekawostka: wiedziałam, że będzie tam "samotny facet" - obejrzałam
                    sobie jego zdjęcie i... nie spodobał mi się; po spotkaniu w realu -
                    spodobał mi się! zdjęcie to jednak *tylko* zdjęcie...];
                    po powrocie on wysłał maila "do wszystkich" uczestników - odpisałam;
                    i tak się zaczęło... zresztą na ponowne spotkanie sama go namówiłam,
                    bo on należy do admiratorów klawiatury i lubował się w listach wink
                    ...a że się skończyło, to inna historia.
                    ...Ale warto było big_grin
                  • karollinaa Przeczytaj i uśmiechnij się:) 08.08.08, 18:26
                    Polecam poniższy artykuł- humor z przymrużeniem okasmile
                    www.joemonster.org/art/7278/Jak-sobie-radzic-z-samotnoscia


                    <<Uśmiech wędruje daleko...>>
                    • graf1981 Re: Przeczytaj i uśmiechnij się:) 09.08.08, 17:03
                      dla prawdziwych desperatów... smile
                      • karollinaa Re: Przeczytaj i uśmiechnij się:) 09.08.08, 17:13
                        hehe, przeczytane ma być z przymrużeniem oka, w końcu wszystkiego
                        nie można brać na poważniesmile



                        <<Uśmiech wędruje daleko...>>
                        • graf1981 Re: Przeczytaj i uśmiechnij się:) 09.08.08, 17:16
                          ozywiście, to jest z przymróżeniem oka wink, ale jak się tak głębiej
                          zastanowić...
                    • ameska-2 Re: Przeczytaj i uśmiechnij się:) 09.08.08, 17:13
                      Podoba mi się ten pomysł z windą.
                      • graf1981 Re: Przeczytaj i uśmiechnij się:) 09.08.08, 17:17
                        tak ten z windą jest zabawny, ale ten z budką telefoniczną też albo
                        z budzikiem smile
                        mam nadzieję, że nie będę musiał się uciakać do takich kroków,
                        chociaż nigdy nie wiadomo smile
                        • karollinaa Re: Przeczytaj i uśmiechnij się:) 09.08.08, 17:21
                          lepiej nie wzorować się na żadnym z tych przykładów...



                          <<Uśmiech wędruje daleko...>>
                          • graf1981 Re: Przeczytaj i uśmiechnij się:) 09.08.08, 18:20
                            jak już będzie ze mną naprawdę bardzo źle, to wtedy odwołam się do
                            rad z tej strony wink
                            • ameska-2 Re: Przeczytaj i uśmiechnij się:) 09.08.08, 18:35
                              Naprawdę nie wiadomo śmiać się czy już płakać.
                              • graf1981 Re: Przeczytaj i uśmiechnij się:) 09.08.08, 18:43
                                ja traktuję poważnie te rady, z tym że mam nadzieję że nie będzie mi
                                dane ich stosować w życiu codziennym; wierzę jednak, że znalazłyby
                                się osoby (może nawet na tym forum), co juz te rady wykorzystały na
                                długo zanim się znalazły na podanej wyżej stronie internetowej - ja
                                się z tego nie śmieję...choć jak wspomniałem są one zabawne ale być
                                może dla kogoś to jest jakieś wyjście...
                              • karollinaa Re: Przeczytaj i uśmiechnij się:) 09.08.08, 18:51
                                Powiem wam, że to wszystko tam naprawde zależy od nas. Specjaliści
                                piszą poradniki z radami jak być mądrym, pięknym i bogatym, jak być
                                szczęśliwym, nie być samotnym, nieśmiałym itp. Ktoś powie, że łatwo
                                powiedzeć... nie nie jest łatwo. Obawa zawsze jest towarzyszką
                                każdego nowego kroku. Pamiętam jak dziś miałam swoje 1 wystąpienie
                                przed ludźmi. Nigdy się niczego nie bałam, ale ten stan mnie
                                paraliżował. Powiedziałam sobie dam radę... później było 30...100 i
                                patrzyłam na nich jak mnie słuchają. Z czasem stwierdziłam, że to
                                tylko my boimy się ośmieszenia, inni też postawieni na naszym
                                miejscu mają takie same obawy. Nic samo nie przyjdzie. Poznawanie
                                ludzi jest sztuką, której można się nauczyć. Czasami właśnie ta
                                obawa przed ośmieszeniem powoduje, że tracimy sznansę na zdobycie
                                czegoś ważnego. Jak nie spróbujesz nie dowiesz sięsmile

                                <<Uśmiech wędruje daleko...>>
                                • graf1981 Re: Przeczytaj i uśmiechnij się:) 09.08.08, 19:07
                                  słowem do odważnych świat należy smile
                                  • karollinaa Re: Przeczytaj i uśmiechnij się:) 09.08.08, 19:13
                                    właśnie tak jak to ująłeś, trzeba w sobie poszukać takiej pozytywnej
                                    energii, która da nam siłę lub znaleźć ją w inny sposób...smile


                                    <<Uśmiech wędruje daleko...>>
    • ameska-2 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 16:54
      Cześć ,poczytałam waszą rozmowę i pomyślałam że dodam coś od siebie.Parę dni
      temu zrobiłam sobie kolczyki i wisiorek. Gdy założyłam wisiorek okazało się że
      "ląduje" on w dość intrygującym miejscu. Dzisiaj kupując gazetę ,usłyszałam od
      mojego zaprzyjaźnionego pana z kiosku pytanie o moją interesującą
      biżuterię,odpowiedziałam że to wabik i zapytałam czy działa, odpowiedział że aż
      dech zapiera, (zaznaczam że z tym panem znamy się na tyle że możemy sobie
      pozwolić na taką poufałość).A tak bardziej poważnie to kobiety naprawdę lubią
      komplementy i obdarzanie nas nimi nie zaszkodzi,lubimy jak się zauważy że ładnie
      dziś wyglądamy ,ładnie pachniemy itp. może to nie załatwi całej sprawy ale na
      pewno jest dobre na początek.Bo my samotne ,z reguły dość sie staramy by zrobić
      na was wrażenie. A
      jeszcze jedno: zamiast tkwić w samotności można spróbować wyjść do ludzi.Wiem że
      to trudne bo nie sposób i nie przyjemność raczej chodzić samej do
      klubów,dyskotek(przynajmniej ja nie lubię) ale rozejrzyjcie się może jest jakiś
      sposób , może odnowienie starych znajomości,może jakaś zmiana w swoim życiu.Ja
      zmieniam(między innymi dlatego )swoją pracę i rozglądam się za taką która dałaby
      mi możliwość poznania nowych osób,kto wie może znajdę kogoś dla mnie a może ktoś
      znajdzie mnie.To forum tez jest taką próbą wyjścia do ludzi.
      • graf1981 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 17:07
        zgadza się, każdy sposób otwarcia się na ldzi jest dobry, a co do
        komplementów to jak mam okazję to je prawię, z tym że wbrew pozorom
        obdarowana komplementem nie zawsze się z tego cieszy, wręcz
        przeciwnie, wyobraża sobie jakies głupoty, pozdrawiam
        • ameska-2 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 17:19
          Oj nie zawsze, nie zawsze .Na pewno zdarzają się i takie co sie uśmiechną i coś
          miłego odpowiedzą.
          • graf1981 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 18:09
            ależ oczywiście, że takie co lubią otrzymywać komplementy są, gdyby
            ich zabrakło komu by prawić komplementy, sobie na pewno nie
      • medy-2008 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 17:21
        ameska, poszukujesz pracę, wymagającą wyjścia do ludzi i częstych z
        nimi kontaktów? To zdaj na licencję PUNU smile
        • ameska-2 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 17:34
          A co to jest?
          • medy-2008 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 17:38
            Państwowy Urząd Nadzoru nad Ubezpieczeniami, a inaczej zostań
            agentem ubezpieczeniowym. Będziesz ciągle spotykać się z różnymi
            ludzmi w firmac
            • medy-2008 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 17:39
              komp mi dziś zwariował...P.S. w firmach i z osobami prywatnymi
              • karollinaa Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 17:43
                Zrobić licencje PUNU to nie problem - tylko trzeba najpierw zadać
                sobie pytanie czy ma się predyspozycje to takiej pracy?


                <<Uśmiech wędruje daleko...>>
                • ameska-2 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 17:53
                  To też jest jakiś pomysł.Z resztą nie chodziło mi o konkrety w sprawie pracy,
                  napisałam o zmianie żeby podać przykład ze nawet jeśli jest trudno to można
                  próbować coś zmienić,coś robić a nie stać w miejscu.
                  • graf1981 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 18:50
                    mam takiego kolege, który długo był sam i poprzez pracę, którą
                    wykonuje (wymaga kontaktu z klientami) poznał kobietę i chyba są
                    szczęśliwi, aha, wcale długo to nie trwało jak się poznali - zdaje
                    się że po ok dwóch miesiącach od momentu kiedy podjął pracę w firmie
                    • medy-2008 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 19:22
                      a u mnie w pracy same baby
                      • ameska-2 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 19:27
                        Niedobrze ;ja mam nadzieję trafić w miejsce które daje dużo możliwości
                      • graf1981 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 19:29
                        medy-2008 napisała:

                        > a u mnie w pracy same baby

                        u mnie towarzystwo mieszane z dość wyraźną przewagą dziewczyn, co z
                        tego jednak jak wszystkie są zajęte, a ja związków cudzych nie będę
                        niszczył tak jak ktoś kiedyś mnie...
                      • beja_81 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 19:33
                        u mnie w pracy też same dziewczyny, no i trzech wałkoni wink
                        • medy-2008 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 19:44
                          a wracając, jako agentka możesz dorabiać po godzinach, tylko nie
                          wybieraj nazwy 007, to już zajęte. Umawiaj facetów na rozmowę gdzieś
                          w kawiarni ale w dzień kiedy mało ludzi wink moja znajoma tak robi i
                          nigdy nie bywa sama...ja ostatnio spotkałam się ze swoją agentką w
                          pizzerii, fajnie było, ale to też kobieta big_grin
                        • graf1981 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 20:00
                          ooo, to masz 3 leniwe rodzynki, ja nie jestem leniwy (duma) smile))
                          • beja_81 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 20:05
                            graf1981 napisał:

                            > ooo, to masz 3 leniwe rodzynki, ja nie jestem leniwy (duma) smile))

                            oj bardzo są leniwi, młodzi i leniwi, zwłaszcza jeden, najmłodszy zawsze
                            kombinuje jak by tu się z pracy szybko urwać, ale osobiście mi to nie
                            przeszkadza, jak trzeba było to sama sobie komputer poskładałam
                            • graf1981 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 20:09
                              no to gratuluję smile i współczuję smile)
                              ja też mam takiego jednego co się rękami i nogami zapycha żeby nie
                              pracować
                              • ameska-2 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 20:18
                                Nie rozumiem
                                • graf1981 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 20:21
                                  chodzi mi o to, że w pracy mam takiego jednego co to jak to się mówi
                                  robotny nie jest ale śpi spokojnie bo mu włos z głowy nie spadnie
                                  • ameska-2 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 20:24
                                    Sorry chyba niechcący wtrąciłam się do waszej "pod rozmowy".
                                    • beja_81 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 20:27
                                      ameska-2 napisała:

                                      > Sorry chyba niechcący wtrąciłam się do waszej "pod rozmowy".

                                      Ameska, ja też się zgubiłam wink
                                      • graf1981 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 20:48
                                        nie ma się co dziwić, w końcy urosło nam już solidne i rozłożyste
                                        drzewo smile)
                    • margo456 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 19:38
                      cześć, ślędzę waszą rozmowę i z jednej strony jak czytam ilu osobom
                      udalo sie odnaleźc kogos dla siebie to napawa mnie to optymizmem. Z
                      drugiej, patrząc na to jak mi sie uklada dochdzę do wniosku że chyba
                      mam wyjatkowego pecha.
                      • dor-ti Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 19:44
                        margo456 napisała:

                        > cześć, ślędzę waszą rozmowę i z jednej strony jak czytam ilu osobom
                        > udalo sie odnaleźc kogos dla siebie to napawa mnie to optymizmem. Z
                        > drugiej, patrząc na to jak mi sie uklada dochdzę do wniosku że chyba
                        > mam wyjatkowego pecha.

                        ...margo nie tylko Ty...nie tylko...
                        • margo456 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 19:49
                          dor-ti napisała:

                          >
                          > ...margo nie tylko Ty...nie tylko...

                          Niby tak, a pewnie są i tacy którzy mają gorzej , ale jakoś nie
                          specjalnie mnie to pociesz
                          • dor-ti Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 20:12
                            margo456 napisała:

                            > Niby tak, a pewnie są i tacy którzy mają gorzej , ale jakoś nie
                            > specjalnie mnie to pociesz

                            ,.. mnie też już to nie pociesza.... ja już nawet nie wiem czy w ogóle szukam
                            czegokolwiek...bo ileż mozna szukać czy próbować szukać...Ot..jestem sobie tu an
                            forum i czytam, czasem piszę i tyle...
                            • beja_81 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 20:14
                              Ja tam też nigdy nie szukałam, ot jestem sobie, a samotności nie odczuwam
                              (pewnie jeszcze nie), choć pewien mądry człowiek mnie ostatnio przed nią
                              ostrzegał, hm
                      • ameska-2 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 19:49
                        A długo już szukasz?
                        • margo456 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 19:55
                          ameska-2 napisała:

                          > A długo już szukasz?


                          odkąd pamiętam, bo wszystko co dotychczas okazywało się pomyłką -
                          porażką. A szukam tylko zrozumienia, wsparcia i bliskości , czy to
                          tak dużo?
                          • ameska-2 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 20:10
                            Nie nie dużo.Każdy z nas pewnie tego szuka.Ja jestem za.Nie szukam księcia z
                            bajki bo z tego się już wyleczyłam,ale chciałabym znaleźć kogoś kogo
                            autentycznie będzie cieszyła moja obecność w jego życiu,kogoś komu będzie się
                            chciało uczynić mnie szczęśliwszą i kogo ja mogłabym uszczęśliwić.Patetycznie to
                            brzmi ale przecież o to właśnie chodzi. Na razie szukam,choć raz się sparzyłam
                            i jak na razie jestem pełna optymizmu.
                            • karollinaa Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 20:44
                              Widzę, że temat się rozwinął... fakt czasami nawiazują się bliskie
                              relacje z ludźmi z którymi pracujemy. Znam kilka par, które w ten
                              sposób się poznały - nawet pracowały w jednym pokoju razem. Tylko
                              czy to trochę nieuciążliwe tak razem przez cały dzień... i jeszcze
                              wszyscy mają na oku... hehe

                              <<Uśmiech wędruje daleko...>>
                              • ameska-2 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 20:47
                                Ej czasami to może być nawet interesujące !
                                • karollinaa Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 20:51
                                  Zależy dla kogo, dla obserwujących jak najbardziej, dla samych
                                  zainteresowanych sobą niekoniecznie i na dłuższą metę uciążliwe.
                                  Jedna z tych znajomości zakończyła się, a oni nadal pracowali razem
                                  w tym samym pokoju...

                                  <<Uśmiech wędruje daleko...>>
                                  • graf1981 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 20:53
                                    karollinaa napisała:

                                    > Zależy dla kogo, dla obserwujących jak najbardziej, dla samych
                                    > zainteresowanych sobą niekoniecznie i na dłuższą metę uciążliwe.
                                    > Jedna z tych znajomości zakończyła się, a oni nadal pracowali
                                    razem
                                    > w tym samym pokoju...
                                    >
                                    > <<Uśmiech wędruje daleko...>>

                                    na dłuższą metę ... smile)) uciążliwe smile)) godz. 20.51 smile))
                              • graf1981 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 20:51
                                ja uważam, że to jest uciązliwe i na dłuższa metę nawet nie zdrowe,
                                serio
                                • ameska-2 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 20:55
                                  Pewnie macie rację.Znam taką byłą parę,teraz zastanawiają się kto ma rezygnować
                                  z pracy.
                                • karollinaa Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 20:58
                                  prosty sposób jak można się czuć wystarczy wyobrazić siebie w takiej
                                  sytuacji...tysiące myśli przelatuje człowiekowi przez głowę nie może
                                  skupić się na pracy
                                  • graf1981 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 21:06
                                    ja to przeżyłem, nie polecam
                                    • karollinaa Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 21:11
                                      Wiem jak można się czuć, ja w odpowiednim momencie się wycofałam...


                                      <<Uśmiech wędruje daleko...>>
                                      • graf1981 Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 21:24
                                        zmieniałaś pracę?
                                        • karollinaa Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 09.08.08, 21:33
                                          wycofałam się tzn. że być może nie wykorzystałam swojej szansy,
                                          pracę też zmieniłam... w sumie jak to dziś wspominam to mam uśmiech
                                          na twarzy...zawsze istnieje jakaś pozytywna strona

                                          <<Uśmiech wędruje daleko...>>
                                          • ktoj-akto A jednak utyskiwanie zwycięża 10.08.08, 10:03
                                            Zakładając ten wątek chciałem pobudzić do pozytywnego myślenia, do
                                            doradzenia JAK MOŻNA NAWIĄZAĆ ZNAJOMOŚĆ, a nie jak ją utracić, nie -
                                            jak popadać w marazm i apatię. Apelowałem o podawanie przykładów jak
                                            działać, iść do przodu, a nie chować rogi jak ślimaczek. Zasmuciły mnie ostatnie posty. Dlatego wzywam do powrotu do pierwotnego nurtu
                                            albo do założenia NOWEGO wątku zalanego łzami utyskiwaczy. To łatwe.
                                            • 7oasia Mam głupie pytanie... ;) 12.08.08, 17:47
                                              Mam głupie pytanie... wink
                                              Tak sobie przeglądam te różne wątki, wąteczki towarzysko-romanticzne
                                              i zastanawia mnie jedno - czy to ma jakiekolwiek dalsze konsekwencje
                                              w realu? Ściślej: czy znacie przypadki, żeby ludzie którzy tak
                                              otwarcie sobie tu i ówdzie o samotności gawędzą, umówili się na
                                              choćby niezobowiązujące spotkanie? Telefon?? Bo mam wrażenie, że
                                              tyle "potencjału" się marnuje wink

                                              To było nawet, wbrew pozorom, w związku z przedmówcą smile
                                              • kaldunia Re: Mam głupie pytanie... ;) 12.08.08, 18:12
                                                > Mam głupie pytanie... wink
                                                > Tak sobie przeglądam te różne wątki, wąteczki towarzysko-romanticzne
                                                > i zastanawia mnie jedno - czy to ma jakiekolwiek dalsze konsekwencje
                                                > w realu? Ściślej: czy znacie przypadki, żeby ludzie którzy tak
                                                > otwarcie sobie tu i ówdzie o samotności gawędzą, umówili się na
                                                > choćby niezobowiązujące spotkanie? Telefon?? Bo mam wrażenie, że
                                                > tyle "potencjału" się marnuje wink


                                                Podzielam Twoje wrażeniewinkSą starania, są nadzieje, są chętni...
                                            • karollinaa Re: A jednak utyskiwanie zwycięża 13.08.08, 13:16
                                              ktoj-akto >Zakładając ten wątek chciałem pobudzić do pozytywnego
                                              myślenia, do doradzenia JAK MOŻNA NAWIĄZAĆ ZNAJOMOŚĆ, a nie jak ją
                                              utracić
                                              a więc wracając do Twojego tematu - podaje przykład, który
                                              usłyszałam dziś w radiu...poniżej link... czasami słowa są zbędne
                                              jak się okazuje, a sposoby tak różne, jak różna jest wyobraźnia
                                              ludzi hehe
                                              www.rmf.fm/fakty/?id=141512
                                              • ktoj-akto "Wyklęty powstań ludu ziemi..." 16.08.08, 08:56
                                                ...powstańcie, których dręczą łzy". Zaprawdę powiadam wam: można!
                                                Dlatego życie powstało, że ciało lubi ciało. Inaczej dzieci by nie było! ZACZNIJ LUBIĆ SIEBIE, wtedy ciebie polubią inni. Wyciągnij ręce
                                                w przyjaznym geście, nie narzekaj, uśmiechnij się! Oczywiście przy tym nie zaniechaj myślenia!
                                                • dorti-one Re: "Wyklęty powstań ludu ziemi..." 16.08.08, 09:29
                                                  ktoj-akto napisał:

                                                  ZACZNI
                                                  > J LUBIĆ SIEBIE, wtedy ciebie polubią inni. Wyciągnij ręce
                                                  > w przyjaznym geście, nie narzekaj, uśmiechnij się! Oczywiście przy tym nie zani
                                                  > echaj myślenia!

                                                  Ktoj-akto starałam się nie zaśmiecać Twojego wątku, tak jak obiecałam ale mam
                                                  tylko jedno, małe pytanko smile
                                                  Jak to zrobić? żeby polubić siebie i nie widzieć tego, czego nie chce się
                                                  widzieć a myśli się, że inni to widzą, chociaż chcemy żeby nie widzieli.smile)) to
                                                  tyle....
                                                  • ktoj-akto Re: "Wyklęty powstań ludu ziemi..." 16.08.08, 18:41
                                                    Dorciu Miła! Czy Ty nie sięgasz lewą ręką do prawej kieszeni? Ten wątek w żadnym razie nie jest mój. Należy do wszystkich, tak jak pozostałe. To raz. Dwa - powinno nam zwisać kalafiorem to, co widzą
                                                    inni. Bo inni, to nie my. Nie ja. Niech widzą, co chcą. to bez żadnego znaczenia!!! Jeśli polubisz siebie, odrzucisz wszelkie "kose"
                                                    spojrzenia. Jak śmiecie.
                                                  • dorti-one Re: "Wyklęty powstań ludu ziemi..." 16.08.08, 19:35
                                                    Miły Ktoj-akto big_grin otóż...jasne, że sięgam lewą ręką do prawej kieszeni hi hi hi
                                                    i nawet mogę coś z niej wygrzebać smile)) ale nie w tym rzecz.
                                                    Nie może mi zwisać kalafiorem... bo nie chciałabym kolejnej wypukłości...z
                                                    przodu bo posiadam ich już dwie -jak każda kobieta big_grin..
                                                    Żarty na bok już odkładam i poważnie odpowiadam wink)
                                                    Bo chodzi o to, że ja tak myślę, że inni widzą to, co chcę ukryć przed nimi... i
                                                    to komplikuje całą sprawę. Niby siebie lubię ( a szczególnie poczucie humoru )
                                                    ale tak nie do końca akceptuję. No ..to chyba na tyle w tym temacie smile)) Już nie
                                                    smęcę big_grin
                                                  • ktoj-akto Re: "Wyklęty powstań ludu ziemi..." 16.08.08, 20:28
                                                    Istota sprawy polega właśnie na tym, że CHCESZ UKRYĆ. Po jaka cholerę
                                                    Niech oni okrywają! Jesli chcą. Też nie powinni. Co będziesz miała do
                                                    ukrywania, jeśli siebie polubisz ???
                                                  • beja_81 Re: "Wyklęty powstań ludu ziemi..." 16.08.08, 20:44
                                                    Ktoj-akto ma rację Dorti, im bardziej coś ukrywamy przed ludźmi, tym bardziej
                                                    inni chcą zobaczyć co tam ukrywasz.
                                                    Niektóre Panie mają manierę mówić przy znajomych: aj ja to jestem taka gruba, tu
                                                    mam trochę, tam mam trochę, wtedy w ludziach pojawia się myśl: rzeczywiście, ona
                                                    jest gruba, wcześniej tego nie zauważyłam/em.
                                                  • dorti-one Re: "Wyklęty powstań ludu ziemi..." 16.08.08, 20:55
                                                    No tak macie rację..jeśli tak do końca i tak do głębi się polubię...to po
                                                    cholerę mi coś ukrywać ? Teraz zostało z teorii przejść na praktykę.
                                                    Kurcze mądrych rzeczy tu sie można dowiedzieć... chociaż raczej wiem, ze to co
                                                    chcemy ukryć, to właśnie najbardziej rzuca się w oczy.
                                                  • 7oasia Re: "Wyklęty powstań ludu ziemi..." 22.08.08, 09:29
                                                    Słyszałam o takim eksperymencie czy też zadaniu na jakichś
                                                    warsztatach - grupa ludzi ma napisać na kartkach, oczywiście
                                                    anonimowo, to, czego się wstydzą najbardziej na świecie i ukrywają
                                                    jako swoją tajemnicę. Potem losowo czyta się te kartki, nie wiedząc
                                                    od kogo są. I podobno na ogół inni ludzie nie oceniają wcale
                                                    tego "czegoś" tak suruwo jak osoba, która to ukrywa. Wręcz uważają,
                                                    że - "phi, co to takiego... (ja to mam dopiero tajemnicę)" wink
                                                  • margo456 Re: "Wyklęty powstań ludu ziemi..." 22.08.08, 11:05
                                                    A moja babcia zawsze mówi:" kto ma dupe i brzuch ten zuch", a potem
                                                    jeszcze dodaje "niech sie wstydzi ten kto widzi" smile
    • ice_ice Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 22.08.08, 11:02
      Dzień dobry wszystkim...

      Od niedawna znowu jestem samotna i jest to dla mnie bardzo przykry stan, ale co
      robić. Widzę sama, że mam skłonności do zamykania się w sobie, a to nie jest
      droga do niebycia samotnymwink

      Miałam te same przemyślenia co autor wątku, więc w ramach treningu zaczęłam
      rozmawiać z przygodnie napotkanymi ludźmi - żywymi, nie w necie. W myjni
      przerwałam panu czytanie gazety i z rozbrajającym uśmiechem zaczęłam go
      wypytywać o doświadczenia z myjni ręcznej, dzieląc się swoimi z automatycznej.
      Potem zeszło na bagażniki rowerowe. Potem na wycieczki rowerowe. Potem się
      okazało, że pan jeździ na wycieczki rowerowe z żoną i dziećmi, więc
      powstrzymałam nieco cugle i już dalej bez napięcia pogadaliśmy o trasach
      wycieczek i planach urlopowych, cenach paliw i tak zeszło znowu na samochody.

      Na koniec okazało się, że pan jest ginekologiem i cieszę się, że nie wiedziałam
      o tym wcześniej, bo boję się myśleć, na co zeszłaby rozmowawink

      Od tego czasu staram się tak, dla treningu po prostu, rozmawiać z ludźmi.
      Świetną metodą jest pies - na spacerach spotyka się mnóstwo ludzi, przy czym
      pies jest bardzo wdzięcznym, neutralnym i naturalnym tematem do rozmów. Nawet
      jeśli z tego nic nie wychodzi, to "ćwiczenie się" w umiejętności rozmów z obcymi
      ludźmi jest chyba dość ciekawewink

      Mojego poprzedniego partnera poznałam w ten sposób, że mu sprzedałam książkę na
      allegro. Niezależnie od tego, jak się skończyło, zarówno metoda jak i facet
      okazały się fantastyczne smile

      Pozdrawiam wszystkich samotnych, zwłaszcza tych z Pomorza Środkowego...
      • 7oasia Re: MOŻE JESTEM NAIWNIAKIEM 22.08.08, 12:47
        Rewelacyjne big_grin
        A ja mam doświadczenia z uśmiechem - ale niekoniecznie własnym.
        Miałam coś załatwić w miejscu, gdzie spodziewałam się kobiety, z
        którą wcześniej rozmawiałam telefonicznie. Nagle zamiast niej
        pojawił się facet, fakt, że przystojny, ale patrzył na mnie tak
        jasnym, prostym spojrzeniem z takim uśmiechem, że... do dziś
        pamiętam. Naprawdę czasem wystarczy taki jeden uśmiech, żeby wywołać
        niezapomniane wrażenie... Dodam, że jego zachowanie było po prostu
        bardzo sympatyczne, bez żadnej przesady.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka