Dodaj do ulubionych

Puste wieczory

21.02.09, 19:40
Mamy mnóstwo zajęć, śpieszymy się, stresujemy. Wracamy do domu i...
No cóż, pustka. Telewizor, telefon do córki... Spieszy się na
imprezę. Gazeta. Fajny film, ale iść samej. Eeee... Mam 51 lat. Czy
jest ktoś, kto też ma taki problem?
Obserwuj wątek
    • kawamija Re: Puste wieczory 21.02.09, 20:01

      E tam .do kina samemu.......sama przyjemność smile
      • jola-311 Re: Puste wieczory 21.02.09, 20:11
        A ja właśnie potrzebuję kameralnego towarzystwa. Sama mogę robić
        zakupy. Teatr, kino w samotności to dla mnie nie to. Zresztą chyba
        nie tylko dla mnie bo zwykle dookoła siedzą inni w towarzystwie.
    • anirat Re: Puste wieczory 21.02.09, 20:17
      Znam, chociaz się im póki co nie daje smile
      • jola-311 Re: Puste wieczory 21.02.09, 20:30
        Czego nie dajesz?
        • goszko1902 Re: Puste wieczory 22.02.09, 14:22
          tak, najgorsza jest właśnie samotność- przynajmniej dla
          mnie.Odchodzimy, bo czujemy się samotni w związku ,a nie
          umiemy, "boimy" się stworzyć nowy.Ja przynajmniej bardzo tęsknię za
          kimś bliskim.Nie odkrywam Ameryki, ale chciałabym być kochana, ale i
          szanowana. Zawsze było mi tego brak.
          • ewwa35 Re: Puste wieczory 22.02.09, 17:12
            rozumiem Was dobrze ja mam 36 lat jestem samotna i tęsknię za drugą połową
            .też chętnie poszłabym do kina , ale nie mam z kim -chodzenie samemu to nie dla
            mnie byłoby mi smutno i myślałabym o tym , że przyszłam tu sama. teraz siedzę w
            domu i patrzę jak śnieg sypie
            • frip0 Re: Puste wieczory 22.02.09, 17:18
              Spróvbuj sie przełamać i zacznij wychodziś sama -Ja to paktykuje od
              lat;d
    • dwagrosze Re: Puste wieczory 22.02.09, 18:05
      Ale nie ma co się użalać, tylko z powodu, że się jest samotnym. Skoro tak się ułożyło, to zapewne jest to stan przejściowy, dłuższy lub krótszy. Przecież można iść przykładowo na siłownie po pracy, umówić się ze znajomymi i iść coś zjeść. Od jakiegoś czasu jestem samotnikiem, ale na brak zajęć specjalnie nie narzekam, mimo, że musiałem odświeżyć znajomości, nawiazać nowe to jakoś daje sobie radę. A znajomych każdy ma.
      W kinie akurat sam nigdy nie byłem, jakoś nie bawił bym się dobrze sam. Jest naprawde sporo rzeczy, żeby się nie nudzić, ważne, żeby się chciało...
      • gapuchna Re: Puste wieczory 22.02.09, 18:50
        Dwagrosiki (tajemnicze hhihihih), dobrze mówisz. Tylko ..... Tylko w wieku 30+
        większość ma domy, dzieci, są zajęci życiem, zarabianiem. Mało komu chce się z
        koleżanką iść gdzieś. Taka realna prawda.

        Widze to choćby po mojej najbliższej przyjaciółce. Jak są dzieci, to bardzo
        ciężko, co jest zrozumiałe.
    • yskejp Re: Puste wieczory 22.02.09, 18:19
      Puste wieczory, zwłaszcza jeżeli jest to stan zupełnie nowy bywaja
      przykre, ale mozna sobie jakos czas zorganizowac.
      Mówiąc szczerze to unikam takich wieczorów organizując sobie zajęcia
      zast
      • jola-311 Re: Puste wieczory 22.02.09, 19:04
        Cześć, witajcie! To ja wczoraj zaczęłam ten wątek. Fajnie, że KTOŚ
        się dołączył. Mój problem to ten, że skończyłam pięćdziesiątkę i
        jakby wszystko się dla mnie skończyło. No, nie przesadzajmy, ale
        jakoś specjalnie nie widzę, zebym się postarzała, ale jakoś nikt nie
        zaprosił mnie na Sylwestra. Pierwszy karnawał calutki przesiedziałam
        w domu. Znajomi są, ale raczej wyjeżdżają, czy"bywają' parami i jak
        się jest samej... kiepsko. Nie znaczy, że nie mam co robić. Nie mam
        chociażby z kim zwyczajnie pogadać.Albo właśnie pójść do kina.
        • jeszcze.ja.live Re: Puste wieczory 22.02.09, 19:18
          witaj Jolu.
          Ja ciągle jeszcze cieszę sie z odzyskanej "samotnosci" więc te
          dolegliwosci odczuwam inaczej.
          Oczywiście żartuję sobie, że juz tylko Jehowi zaczepiają mnie na
          ulicy w związku z czym nie mam złudzen. To żart, bo kazdy ma
          potrzebę bliskosci z drugim człowiekiem, ale u mnie bez desperacji.
          Mam szerokie zainteresowania i zazwyczj dni są zbyt krótkie.
          Być moze za jakiś cas?
          • jola-311 Re: Puste wieczory 22.02.09, 19:32
            Nie powiedziałam, ze czuję się zdesperowana. Wszystko OK! Chyba
            tylko trochę mi żal, że nie mam z kim podzielić się codziennymi
            spostrzeżeniami, albo zwyczajnie popatrzeć komuś w oczy i posłuchać
            jego. Jakoś do niedawna było inaczej. Chyba po doświadczeniach
            pierwszego małżeństwa, nie chciałam tego kroku stawiać drugi raz. I
            chyba właśnie od jakiegoś roku czuję pewien brak. Czyżby już wszyscy
            mężczyźni z mojej kategorii wiekowej... Albo właśnie. Ukończywszy
            pięćdziesiątkę, wypadłam poza kategorię!
    • anirat Re: Puste wieczory 22.02.09, 19:34
      Chciałam napisac, ze tez jestem sama, i tez wracam do domu i nikt na
      mnie nie czeka, Opanowałam chodzenie samej do kona, restauracji do
      teatru, czytam ksiązki, pracuje. Staram się nie dac smutką, przeciez
      moze byc gorzej smile Mam mnostwo wirtualnych znajomych, niby to nie
      real, ale są i cieszą smile Chcę korzytac z zycia na tyle na ile sie da
      w dobrym tego słowa znaczeniu, a ze sama... trudno, taki los smile
      Pozdrawiam.
      • jola-311 Re: Puste wieczory 22.02.09, 19:50
        A ile masz lat? Ja zostałam wdową jak byłam trzydziestoparolatką.
        Nie trafił się kandydat nadający się do wychowywania moich dzieci,
        ale do tego, zeby pogadać, pójść do kina czy nawet wyskoczyć na
        wakacje bywało. Po ostatnim nieudanym pseudozwiązku zanurkowałam w
        pracę. No ale ostatnio przebudziłam się ze stwierdzeniem: Boże, ja
        jestem taka sama. Przecież nie jestem aż taka! Ale nie da się ukryć,
        że brakuje mi tego, że nikogo nie obchodzi jak spędziłam wekend.
        • rumunska_ksiezniczka Re: Puste wieczory 22.02.09, 21:40
          gapuchna, piszesz, że jak sie ma 30+ to znajomi mają już rodziny itp., ciężko
          ich wyciągnąć, prawda to. jednak dziwny jest fakt, ze jak sie ma 27 to znajomi
          również są już pozajmowani i nie tak bardzo rwą się do wyjść w piątkowy wieczór
          na browarka, w tygodniu nie mają czasu, bo praca. wiek o niczym nie świadczy ;-P

          anirat - ja się właśnie staram nie opanować sztuki bycia samej do perfekcji, bo
          jakbym opanowała, to druga osoba mogłaby mi burzyć pewien porządek. mam
          nadzieję, że zawsze samotność będzie dla mnie utrapieniem wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka