jan_stereo
07.09.07, 23:05
powiedzmy, ze ktos mnie przeprogramowal i nagle smieje sie od wschodu do zachodu, o zmroku moja blokada znika i jestem soba, smuce sie strasznie, ale o poranku znowu sie ciesze niepomiernie. pytam sie wiec czy wazniejsze jest to co przezywam czy to co chcialbym przezywac, a moze moja konstrukcja nie definiuje mojej osoby, ale jej biezace doswiadczenia emocje, jak to jest,kto jest bardziej wesoly. Klaun ktory wiecznie placze faszerowany chemicznymi srodkami, czy zdolowany facet smiercia bliskich rzacy 24/7 po aplikacji antidotum na smutek,takie ze az go bola miesnie brzucha ?
Powiedzcie mi moi drodzy i madrzy...