Dodaj do ulubionych

dobra nowina...

07.03.09, 23:26
... mój bliski znajomy poznał dziewczynę na sympatia.pl.
są ze sobą dobrych kilka miesięcy.
twierdzi, że się zakochał - takiemu to dobrze, co?
kochani, nie poddawajcie się, tylko jazda na portale randkowe wink)))
Obserwuj wątek
    • czarny.onyks Re: dobra nowina... 07.03.09, 23:30
      no tak...a ja zawiesiłamwink

      tylko nieliczni wygrywają w totka
      i niektórzy trafiają na perły na sympatiiwink
      • rumunska_ksiezniczka Re: dobra nowina... 07.03.09, 23:31
        jeszcze nie wiadomo, czy to perła.
        ale jednak daje nadzieję wink
        • czarny.onyks Re: dobra nowina... 07.03.09, 23:41
          kilka miesięcy z kims poznanym na portalu to juz jest cośwink

          chyba, że spotkanie odbywa się co miesiącwink
          • rumunska_ksiezniczka Re: dobra nowina... 07.03.09, 23:45
            przebieranie w elektronicznych ofertach to chyba znak czasu...
            swoja drogą jaka jest inna możliwość? jeśli ktoś jest domatorem albo ie chodzi
            na imprezy do klubów, to nie ma szansy na poznanie kogoś - wybieranie spośród
            realnych ofert.
            gdzieś trzeba tę połówkę poznać. pytanie gdzie.
            mnie to nie odrzuca.
            ja jestem gruboskórna i cyniczna, więc mało rzeczy mnie odrzuca wink
            wiesz, potem i tak dochodzi do spotkania w 4 oczy i tyle.
            • gapuchna Re: dobra nowina... 07.03.09, 23:50
              To faktycznie - jeśli masz taką postawę, to możesz działać smile I oby ci się
              udało!!! smile
              • hesse.1 Re: dobra nowina... 07.03.09, 23:58
                sposób komunikacji.. sposoby komunikacji... Bejzbol?
                • rumunska_ksiezniczka Re: dobra nowina... 08.03.09, 00:00
                  kurka wodna, weźcie go zbanujcie w końcu, bo komuś krzywdę tym bejzbolem zrobi!!!
                  wink
                  • rumunska_ksiezniczka Re: dobra nowina... 08.03.09, 00:02
                    he he, ustrzeliłam cztery zera w poprzednim poście wink
                    takie małe a cieszy wink
    • aglajaaa Re: dobra nowina... 07.03.09, 23:30
      Widzisz, niektórzy się zakochują, bo trafiają na człowieka... tego Człowieka...
      Miejsce nie ma znaczenia.
      Choć portale randkowe... tam miłość mało kto odnajduje, to jakieś odosobnione
      przypadki, chyba... Zdaje mi się, że tam zgoła czego innego szukają... i co
      innego proponują...
      • rumunska_ksiezniczka Re: dobra nowina... 07.03.09, 23:34
        chyba tak.
        ważne, by wychodzić do ludzi.
        jeśli jakiś portal jest ku temu okazja, to już dobry początek wink

        ps.
        uwielbiam ten kawałek:
        www.youtube.com/watch?v=W4bMbzIExmk
    • gapuchna Re: dobra nowina... 07.03.09, 23:35
      Hm, jestem kompletnie przeciwna takim miejscom smile Człowieka trzeba poznać "żywego".
      • rumunska_ksiezniczka Re: dobra nowina... 07.03.09, 23:37
        no dobra, gapuchna, ale jak się nie ma okazji?
        w życiu nie poznałam nikogo w pubie, czy na koncercie.
        przecież nikt normalny nie przykleja sobie na czole żółtej karteczki 'jestem do
        wzięcia'.
        • gapuchna Re: dobra nowina... 07.03.09, 23:39
          No nie wiem. Ale z drugiej strony to takie mocno sztuczne: ogłosić się, ze się
          poszukuje partnera/zony/męża. I przebierać jak w sklepie z towarem? Nie odrzuca
          cię to?
      • aglajaaa Re: dobra nowina... 07.03.09, 23:37
        Ależ Gapuchno, poznaje się żywego człowieka. Poznaje się...
        • gapuchna Re: dobra nowina... 07.03.09, 23:39
          I kończy się to, kończy .... szybciej niż mgnienie wiosenne smile
          • aglajaaa Re: dobra nowina... 07.03.09, 23:44
            Kończy się...?
            U mnie.. nie zdawałam sobie sprawy, że się zaczęło... Myślałam, że to zwykła
            znajomość... Dopiero kiedy to zakończyłam, bo mieliśmy różne oczekiwania...
            dotarło do mnie, że jednak coś czuję...
            Ale to standard... ja zawsze doceniam (zauważam) coś, gdy to tracę...
            • gapuchna Re: dobra nowina... 07.03.09, 23:50
              Moze to na wyrost? Tego nie wiem.... ale od byłego faceta usłyszałam kiedyś
              takie zdanie: nie ma w necie szczęśliwych ludzi, szczęśliwi są w życiu. Pokutują
              we mnie te słowa. Moze dlatego nie wychodzę poza schemat konwersacji? No nie wiem?
              • rumunska_ksiezniczka Re: dobra nowina... 07.03.09, 23:58
                gapciu, ale czy na serio wierzysz w to, że w necie nie ma szczęśliwych ludzi?
                wejdź sobie na sympatia.pl, wejdź i zobacz.
                to nie są smutasy takie jak na 'samotnych' - żart ;-PPP
                to ludzie, którzy cieszą się życiem, tworzą internetową społeczność i spotykają
                się poza netem.
                • aglajaaa Re: dobra nowina... 08.03.09, 00:08
                  Taaaak... I nawet perłę można znaleźć...
                • gapuchna Re: dobra nowina... 08.03.09, 00:32
                  Juz jestem smile

                  Rumunko, czy są szczęśliwi? Moze inaczej - czegoś im zbywa, ze piszą, tak to
                  widzę. Pamiętam, jak dobrze opisała to Kawamija - chciałoby się wyjść na kawę do
                  jakiejś kawiarni, ale jest już jedenasta w nocy, nikt nie ma czasu. Co zrobić? -
                  ano na forum sobie wejść smile))

                  Na samotnych często jest smutno, to fakt. Nie ma co udawać, ze jest inaczej.
                  Sama nie wiem, dlaczego tak jest? Tak fajnie jest żartować, a jakoś nie
                  najczęściej wychodzą rozrywkowe wątki.

                  Spotkania grupowe z netu. Hmmm, ja rozumiem, to jest miłe, na pewno. I nie wiem?
                  może i ja kiedyś zapragnę takiego spotkania. Wiem, ze teraz mnie to nie ciągnie.
                  Mam już swoje grono znajomych, nie mam wiele czasu, więc w tej chwili to nie dla
                  mnie.

                  No i ja chyba należę do tych, co to widzą szklankę do połowy pustąsmile Nie widzę
                  wielkich pozytywów szukania w sieci. Zobacz, jak często tu pojawiają się posty
                  zrezygnowanych ludzi, którzy opisują, ze chcą, starają się i nie wychodzi. To
                  takie jakieś smutne.

                  Ale wiem, ze mogę mylić się na całej linii smile Dlatego lubię rozmawiać o tym, ale
                  nikogo broń Boże nie przekonuję do słuszności mego podejścia smile
                  • mappi Re: dobra nowina... 08.03.09, 14:33
                    ...a jednak jakieś pozytywy są...czego dowodzi wątek Księżnej smile
                    ja doświadczeń podobnych nie miałam ale cieszę się że przydarza się to innym
                    ludziom..
                    a dlaczego mielibysmy nie znaleźć miłości przez net???...dlaczego???
                    przecież z definicji to nie jest niemożliwe...
                    więc ludzie próbują...to kolejna metoda walki z samotnością...czy to portale czy
                    to forumy ..jak zwał tak zwał...
                    ...walka z samotnością?...hmmm....
                    sami się na nią skazujemy...świadomie czy podświadomie?
                    a o co my tak walczymy???
                    co jest celem tej potyczki?...czy gubimy człowieczeństwo nasze gdzieś po
                    drodze...tkwiąc samotnie...być w pustce i nią być jednocześnie...

                    a miłość...cóż ona?...jednym daje innym odbiera...
                    ale czy my może decydować...na kogo akurat spojrzą jej osobliwe oczy??
                    ...nie....
                    więc kto?

                    p.s. zastanawialiście się kiedyś nad tym ...czy istnieje choćby jedna rzecz
                    której nie można byłoby znaleźć i internecie???
                    • rumunska_ksiezniczka Re: dobra nowina... 08.03.09, 20:47
                      mappi napisała:
                      >
                      > p.s. zastanawialiście się kiedyś nad tym ...czy istnieje choćby jedna rzecz
                      > której nie można byłoby znaleźć i internecie???
                      >

                      podobno, jak czegoś nie ma w internecie, to w ogóle tego nie ma, wink
              • lemoniada83 Re: dobra nowina... 10.03.09, 11:53
                a popatrz tylko na twarze ludzi z portali randkowych. czy wygladaja
                oni na nieszczesliwych? zakompleksionych? przeciez wielu z nich to
                wyksztalceni, atrakcyjni ludzie i moze w tym lezy problem ze trudno
                nam jest uwierzyc jak taka osoba moze byc sama. trzeba miec tez duza
                odwage by chociazby wstawic swoje zdjecie, "zareklamowac" sie jakos -
                ale czy tak postepuja nieszczesliwi?? NIE - nieszczesliwi wyja do
                poduchy i nie maja odwagi zrobic zadnego kroku by zmienic swoj los.
                • rumunska_ksiezniczka Re: dobra nowina... 10.03.09, 13:07
                  nie ma co demonizować ludzi z portali randkowych!
                  ja mam konta na takich portalach - ze zdjęciem nawet.
                  i nie sądzę, że TRZEBA MIEĆ DUŻĄ ODWAGĘ. nie uważam też, że jestem zakompleksiona!
                  po prostu nie mam okazji poznania faceta nie przez net, bo mam taka a nie inną
                  pracę, sparowanych znajomych, nie hulaszczy tryb życia prowadzę.
                  i rzeczywiście, lemoniado, wydaje mi się, ze to sa ludzie szczęśliwi, którzy
                  wiedza czego chcą.
                  • gapuchna Re: dobra nowina... 10.03.09, 17:32
                    A mnie zastanawiało kiedyś, czego szukają te osoby, przy których zdjęciu/anonsie
                    widnieje data założenia konta. Matko jedyna! - są tacy, co siedzą w necie kilka
                    lat. Dlaczego???
                    • rumunska_ksiezniczka Re: dobra nowina... 10.03.09, 17:41
                      gapuchna nie denerwuj mnie wink
                      co to znaczy kilka lat?
                      a jak ci powiem, że pierwsze konto na randki.o2 założyłam ponad 2 lata temu, to
                      co o mnie pomyślisz?
                      to jest parę lat, a nie kilka. dlaczego?
                      bo tak: zakładasz, czatujesz, spotykasz się, dupa. odpuszczasz. zaglądasz znowu,
                      czatujesz, itp. itd. potem przerwa 1/2 roku np. bo się z kims umawiasz, potem
                      przerwa bo masz inaf, itd. itp. i mija kilka lat.
                      w życiu realnym tak samo.
                      • gapuchna Re: dobra nowina... 10.03.09, 18:12
                        Tak, ale nie tracisz czasu na "pisanie" smile Wiele spraw ma inne przyspieszenie,
                        także rozstanie smile
    • aniab13111 Re: dobra nowina... 07.03.09, 23:47
      To jak sie kogoś pozna, czy przez net czy na ulicy nie ma najmniejszego
      znaczenia - życie realne i tak wszystko zweryfikuje... bo wszystko zalezy od
      oczekiwań i intencji obu stron...

      Czarny_onyx - masz zabójczą stopkę wink
      • lemoniada83 Re: dobra nowina... 10.03.09, 11:47
        zgadzam sie z tym w 100%. tyle ze im sie jest starszym tym trudniej
        kogos poznac w realu, a nikt nie chodzi z wywieszka na czole "szukam
        meza, chlopaka, przyjaciela".
        kazdy zwiazek zawierany jest z samotnosci, jestesmy z kims bo nie
        chcemy byc sami wiec net nie jest niczym zlym. jezeli ktos nie
        imprezuje itp. to ma chyba wieksze pradwopodobienstwo spotkania
        kogos w necie niz na drodze praca-dom.

        gapuchna napisala:
        Ale z drugiej strony to takie mocno sztuczne: ogłosić się, ze się
        poszukuje partnera/zony/męża. I przebierać jak w sklepie z towarem?
        Nie odrzuca cię to?
        Mnie nie, no bo czy w realu nie szukamy tego samego?a przebieranie?-
        a czy w realu nie wybieramy tego kto nam sie bardziej podoba?fakt,
        niektorym facetom moze sie od tego przebierania w d..ach
        poprzewracac: bo moze ta..a moze tamta.. ale w realu tez sa tacy.

        p.s. znam wiele par ktore sie poznaly przez net.
        • gapuchna Re: dobra nowina... 10.03.09, 17:46
          Nie jestem romantyczna i nie lubię wielkich uniesień. Ale nie potarfię czekać na
          to, że być może komuś wpadnę w oko. To po prostu nie dla mnie. No nie wiem, moze
          jakiś splot okoliczności, przypadkowe poznanie kogoś nawet w sieci - tak. Ale
          nie - założyć wywieszkę i czekać. Ja z moja psychiką tego po prostu nie umiem.

          Powiem tak: jadę na zajęcia. Spotykam na nich kogoś interesującego. Zaczynamy
          rozmawiać, mamy podobne poglądy lub odwrotnie - fajnie się różnimy, nić sympatii
          - to jest dla mnie realne. I nie dokonuję wyboru, nie przerzucam na zimno
          dziesiątek zdjęć, rachując .... no nie, ten za niski, nie- ten ma głupi uśmiech,
          nie- ten jakiś taki dziwaczny. Dając zdjęcie w anonsie - dla mnie - staję się
          towarem do oceny i nabycia.

          Nie upieram się, ze moje myślenie jest na wierzchu. Ja po prostu takie a nie
          inne mechanizmy dostrzegam.

          Znam tylko jedna szczęśliwą parę z netu, ale poznali się dobre 9 lat temu, chyba
          jeszcze w innych czasach internetowych, są małżeństwem od 5 lat, mają dwójkę
          dzieci. Ci faktycznie trafili na siebie. Inne związki, znane mi osobiście lub z
          opowieści, własnie netowe, dawno się rozpadły. Wiem, realne też się rozpadają.
          Dlatego jeszcze raz podkreślę: nie upieram się, ze to ja mam rację.

          Ja mam też taką swoją teorię na mężczyzn szukających w necie. Mówię o
          mężczyznach, no bo kobiety mnie nie interesują. Otóż tu działa mechanizm: o,
          fajna, dobrze się nam rozmawia, jestem z nią 2-3miesiące, jesteśmy razem. Ale
          ..... któregoś dnia rodzi się myśl: hmmmm, ciekawe czy nie ma kogoś ciekawego,
          nowego, innego. Wchodzi facet w net i co widzi? Kolejne nowe zdjęcia, anonsy,
          kolejne ładne, piękne ciała, twarze..... i od nowa...... Człowiek, który żyje
          netem, który realizuje jakoś swoje życie w necie, jest innym osobnikiem od
          ludzi, budujących swoje życie w realu. Net ma to do siebie, że wydaje się być
          bardzo łatwa, dostępną formą komunikacji. A tak nie jest. To techniczna złuda i
          nic więcej.
          • rumunska_ksiezniczka Re: dobra nowina... 10.03.09, 18:06
            po pierwsze - ja tez się nie upieram, że mam rację. przedstawiam tylko swój
            subiektywny punkt widzenia.
            po drugie - wiem o co ci chodzi z tym poznawaniem 'normalnie'. ale ja nie mam
            gdzie poznawać. fakt, zapisałam się na język, chodzi tam kilka fajnych osób płci
            męskiej. ale to wcale tak nie działa, że po zajęciach gadamy. raczej do domu i
            tyle. a ja jakoś nie podejdę i nie zagadam...
            po trzecie - masz dużo racji w tym, co napisałaś o facetach z netu. ale tak samo
            jest z kobietami. człowiek uzależnia się od gonienia króliczka. od tej
            niepewności: czy dojdzie do spotkania, jaki on jest na prawdę. potem następuje
            zderzenie z rzeczywistością i rozczarowanie. i trzeba zacząć od początku.
            zgubne to.
            hesse napisał kiedyś - nie bądź tylko lustrem, obrazem.
            mam wrażenie, że jestem obrazem wśród obrazów - czasami.
            • gapuchna Re: dobra nowina... 10.03.09, 18:20
              Opowiem ci coś.

              Jakiś miesiąc, może trochę więcej, poznałam tu świetnego faceta. Zagadał
              prywatnie praktycznie tego samego dnia, kiedy wymieniliśmy posty na forum.
              Doskonale nam się rozmawia. No po prostu doskonale. Chciałabym móc go poznać,
              ale wiem, że jest to niemożliwe. Za dużo różnic wszelkich, po prostu wszelkich.
              Ale jest to, co w rozmowie lubię: żart, radość, dobra obserwacja życia, miłe
              słowa, duża dawka intelektu.

              Gdybyśmy się poznali realnie, pewne sprawy byłyby jasne od samego początku. Net
              stwarza złudę czegoś udanego, a życie prostuje kompletnie wszystko. Jak wiele
              innych znajomości netowych, ta też umrze śmiercią naturalną.

              Mnie to nie buduje smile
              • rumunska_ksiezniczka Re: dobra nowina... 10.03.09, 18:26
                gapciu, na (nie)pocieszenie powiem ci, że ja miałam takich historii z 10 może
                więcej. czasem dochodziło do spotkania w realu, czasem nawet nie.
                mnie to też nie buduje. ale co mam zrobić? nic nie robić i narzekać?
                nie jestem odludkiem, ale nie poznaję facetów w świecie nie wirtualnym. chodze
                po kawiarniach, pubach, innych miejscach.
                ale zgodzę się z tym, że jeśli ktoś podchodzi serio do nawiązywania znajomości,
                to powinien unikać rozbudowania netowego kontaktu, bo ten pogłębia właśnie tę
                nierzeczywistą wizję.
                • gapuchna Re: dobra nowina... 10.03.09, 18:51
                  Wiesz księżno, ja to mocno zaznaczam: ja nie traktuje netu realnie. Więc mnie to
                  nie boli smile Po prostu fajne zdarzenie, ale rozmyje się jak wiele innych smile
                  • rumunska_ksiezniczka Re: dobra nowina... 10.03.09, 18:56
                    chyba teraz wiem o co ci chodziło wtedy z tym traktowaniem netu jak netu wink
                    ja traktuje net jak część mojej rzeczywistości. może to dziwne.
                    ale fakty są faktami. poznałam tu LUDZI, żywych ludzi. nie mogę inaczej go
                    traktować.
                    ale chyba tez mamy inne cele bycia w necie, to dlatego inaczej go traktujemy.
                    ja chcę tych ludzi poznawać w realu. inaczej to dla mnie nie ma sensu.
                    • gapuchna Re: dobra nowina... 10.03.09, 19:21
                      Ja nie umiem tego oddać dobrze słowami, czego ja tu szukam. Czegoś szukam
                      zdecydowanie, bo jestem. Mało tego - nie będę ukrywać, ciągnie mnie tu. Wróciłam
                      niedawno do domu. Normalnie powinnam coś opowiedzieć, zrobić, czy chociażby do
                      wyrka się machnąć, a ja piszę smile))))

                      Ale czego ja tu szukam?

                      Nie wiem.

                      Pierwsze spotkanie zaproponowano mi chyba jeszcze w czerwcu tamtego roku Wtedy
                      było zdecydowanie za wcześnie. Miałam w sobie tylko ból. Dużo rozmawialiśmy
                      telefonicznie, była data i .... no i wykręciłam sięsmile Nie wiem, czy mam tego
                      żałować, czy nie? Uważam, ze bardzo łatwo jest się umawiać przez net, tylko że w
                      tym nie ma tego "czegoś" - nie wiem, czy mnie zrozumiesz. Ciężko to tak pisanym
                      słowem oddaćsmile

                      Niedawno spotkałam się z kimś, z kim rozmawiam od dawna. Fajny facet, przede
                      wszystkim dlatego, ze ma żonę smile On mi psioczy, ja jemu psioczę, podobnie
                      nadajemy i podobnie narzekamysmile Ślemy sobie głupie dowcipy, on bywa na salonach,
                      więc czasem mi coś fajnego opowie, zilustruje zdjęciem. Generalnie jest nam
                      dobrze w rozmowie. Zadzwonił nagle i mówi: jestem w Toruniu, o tej i o tej
                      czekam.... I sama nie wiem, jak to zadziałało, ale się spotkaliśmy. Po pół roku
                      rozmów, z tym ze my głównie rozmawiamy telefonicznie, raczej nie piszemy ze
                      sobą. Zjedliśmy obiad, spacer, dobra kawa, rozmowa, tak, jakbyśmy wczoraj się
                      rozstali. Chociaż potem przyznał, jak bardzo był speszony smile)) Ale wiem, czemu
                      to wypaliło: on jest "bezpieczny" smile)),żona, córka, buduje dom, dobija
                      czterdziestki powoli. Nie ocenia mnie, nie oczekuje ode mnie niczego. Jak dobrzy
                      koledzy.....

                      Może tego właśnie tylko mi tzreba?
                      • rumunska_ksiezniczka Re: dobra nowina... 10.03.09, 19:29
                        jizas, gapuchna! właśnie użyłaś TEGO słowa! bezpieczny.
                        głównie przy takim facecie czuję się najlepiej. nie wiem czemu. jak wiem, ze go
                        nie mogę mieć, albo, że 'wiadomo, ze nic z tego nie będzie', to jest najfajniej.
                        nie wiem, może to ze mną jest coś nie tak. może ja potrzebuję kolegi, przyjaciela?
                        sama nie wiem.
                        ale zaczynam chociaż trochę cię rozumieć. czyli jednak sama sobie zaprzeczasz.
                        bo gdyby net był tylko netem, to nie było by telefonów i spotkań.
                        a uwierzysz, że ja wolę się spotkać w realu, niż pogadać z kimś przez telefon?
                        to jest niesamowite, ale dostaję stanu podbiegunkowego wink jak ktoś chce, żebym
                        pogadała telefonicznie. dziwna jestem.
                        • lemoniada83 Re: dobra nowina... 10.03.09, 20:18
                          "jak wiem, ze go nie mogę mieć, albo, że 'wiadomo, ze nic z tego nie
                          będzie', to jest najfajniej." - oj dziewczyny!!!!!!! czyli boicie
                          sie zwiazkow?! niby szukam kogos a boje sie?smile)
                          czarno na bialym to napisane.
                          • gapuchna Re: dobra nowina... 10.03.09, 20:28
                            Nie wiem, czy ja się boję, czy nie chcę, czy nie mogę. Prawda jest taka, ze nikt
                            mnie od roku tak naprawdę nie zainteresował. Czasem myślę sobie, że może ja już
                            wszystko co w uczuciach miałam - oddałam? I że tzreba spokojnie dokończyć życie?
                            że sporo emocjonalnie pzreżyłam, może więcej niż niejedna osoba przez całe swoje
                            życie uczuciowe?

                            No za cholerę nie wiem, co sądzić o sobie smile
                          • rumunska_ksiezniczka Re: dobra nowina... 10.03.09, 20:28
                            hmmmm, no nie da się ukryć, że jest ziarno prawdy w tym, co napisałaś. ale kto
                            się nie boi?
              • robert.83 Re: dobra nowina... 10.03.09, 18:35
                To ja też coś opowiem.

                Dawno dawno wszedłem razu pewnego na czat na konkurencyjnym portalu
                (powiedzmy, że mógł się nazywać na "I".. a kończyć na "nteria").
                To był mój debiut. Wlazłem na do pokoju dla samotnych (bo tak się
                akurat czułem) i popijając piwko oglądałem jednym okiem co tam się
                dzieje.
                Odezwało się kilka dziewczyn (miałem 18 lat, one 15-20) a wśród nich
                jedna, z którą... spędziłem kolejne 4,5 roku. W tym czasie
                było "żyli długo i szczęśliwie". Koniec.

                A w zasadzie nie o tym chciałem pisać. Faktycznie zgadzam się z tym,
                że internetowy parawan daje ciekawe pole manewru, retuszu itp.
                Pierwsze spotkanie w rzeczywistości rzeczywistej było dla mnie
                pewnym szokiem. Ale akurat w moim przypadku wyszło tak, że szybko
                odnaleźliśmy w sobie wzajemnie te osoby z listów (takich na
                kartkachsmile) i z maili. Wszystko było ok, to była normalna dziewczyna
                z krwi i kości, zdrowa na umyśle, atrakcyjna i inteligentna.

                Tak, przez internet można kogoś poznać i się zakochaćsmile.

                Mnie TO budujesmile.
              • lemoniada83 Re: dobra nowina... 10.03.09, 18:36
                Jak wiele innych znajomości netowych, ta też umrze śmiercią naturalną - bo
                netowe powinno sie zaraz przenosic do realu.
                tym sie roznia fora tematyczne od portalu rand., ze na portalu randkowym od razu
                wiadomo kto jest z jakiego miasta, czy jest w zwiazku (miejmy nadzieje ze pisze
                prawde)itp.
                uwazam ze nie ma zludzen jak osoby spotykaja sie w realu dosc szybko po wymianie
                kilku maili, niz jak rozmawiaja ze soba dlugi czas, bo wtedy dopiero nakrecamy
                sie, ludzimy (zwlaszcza jak nie wiemy jak wyglada)
                • gapuchna Re: dobra nowina... 10.03.09, 18:49
                  Nie przeniosę do reala, bo dzieli nas wszystko: odległość, wiek, możliwości. I
                  chyba w sumie też i to, ze nie widzę sensu. Ja. Myślę, ze ta osoba również.

                  No nie wiem, moze to tylko mój problem. I tego, ze ja tylko piszę?
    • kawamija Re: dobra nowina... 08.03.09, 17:33
      Będzie troche faktów.........

      Znam 2 pary "netowe", jedni są razem od ok roku, drudzy są
      zaręczeni.....niedługo słub
      Ex męza poznałam w klubie studenckim - jest juz były....
      Znam parę - pobrali się po 3 miesiącach znajomości - są razem 20
      lat..
      Ja wyszłam za mąz po prawie 5 latach "znajomości"( che,che) i
      wiadomo....więć.........

      Wnioski: można spotkać Kogoś i tu,i tam........mozna........choc
      wydaje mi się,ze nikt nawet decydując się na ślub, nie zna tej
      drugiej osoby tak na 100 %, bo.....bo nawet siebie az tak nie
      znamy....stąd kolejny wniosek.....to czy się uda byc razem nie
      zależy TYLKO od nas - jest tez ta druga osoba i jest to po części
      niewiadoma.......
    • vertigo5 Re: dobra nowina... 10.03.09, 08:12
      A ja odradzam szukanie partnerów zarówno w necie jak i w realu - z
      tego najpewniej mogą być krew, pot i łzy wink Lepiej żyć w ciszy,
      spokoju i celibacie wink
    • clooney_g Re: dobra nowina... 10.03.09, 09:03
      rumunska_ksiezniczka napisała:


      > kochani - jazda na portale randkowe wink)))


      Z pewną taką nieśmiałością spytam : na którym można
      Ciebie wynależć ? :}
      • rumunska_ksiezniczka Re: dobra nowina... 10.03.09, 09:20
        he he na dwóch, ale nazwy nie podam, szukajcie, a znajdziecie wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka