aga.andro 09.06.09, 09:52 Już wcale nie chcę się łączyć. Bo to tylko kłopoty... Porównuję bez sensu to co jest, z tym co było i marnuję nie tylko mój czas - czas z tym skończyć. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rumunska_ksiezniczka Re: wątek bez sensu 09.06.09, 10:03 aga, ale nie każdy musi być sparowany, dochodze do takiego wniosku. poznanie drugiej osoby nie wywraca naszego świata do góry nogami, nie stajemy się kimś innym. życie pozostaje takie same, my wciąż jesteśmy sobą - plus ta druga osoba. dlatego może tyle rozczarowań, bo oczekiwania nie pokryły się z rzeczywistością. a sens jest zawsze, bo nawet jeśli nie wyszedł z tego związek, to w końcu jesteś bogatsza o rózne doświadczenia. Odpowiedz Link
aga.andro Re: wątek bez sensu 09.06.09, 11:07 Może nie zmienia- ale czasem wyciąga z człowieka coś co było głęboko ukryte... Jestem ofiarą niespełnionych oczekiwań, tak mi się przynajmniej wydaje. Pasowałam do wymyślonego "ideału", ale niestety w praktyce okazało się, że sam "ideał" nie jest do końca tym czego on oczekiwał Trochę wysoka cena za doświadczenie - totalny spadek poczucia własnej wartości, nawracające doły bez dna... To już chyba lepiej uznać swoją niekompatybilność i odpuścić. Odpowiedz Link
timiy2 Re: wątek bez sensu 09.06.09, 10:40 ...wszystko jest bez sensu, ale trzeba żyć bo nigdy nie wiadomo co się człowiekowi trafi... Odpowiedz Link
uny Re: wątek bez sensu 09.06.09, 11:14 dlaczego bez sensu? bez sensu jest "sikanie do kufla z piwem bo kolor i smak ten sam" (ktoś to kiedyś powiedział i mi zostało). powiem Ci coś. ja też nie mam ochoty się łączyć. wystarczy mi tego dobrodziejstwa. nie mam ochoty marnować czasu na bezskuteczne podchody. dowiedziałem sie o sobie kilku przykrych rzeczy i zrozumiałem, że nie powinienem sie z nikim wiązać. wszystko czego sie czepie trafi szlag. dosyć tego. mam sporo rzeczy do zrobienia i zobaczenia, nie muszę sie z nikim dzielić moimi pasjami. chce pożyć. to tyle. Odpowiedz Link
rumunska_ksiezniczka Re: wątek bez sensu 09.06.09, 11:20 uny, aga, jak was czytam, to normalnie jakaś katastrofa. rozumiem, że człowiek wyczerpuje się emocjonalnie, że się wypala, męczy. ale na prawdę nie ma żadnego pozytywu w byciu razem? może należy ten wyimaginowany obraz/ideał schować do kieszenie i zobaczyć drugiego człowieka? zobaczyć jego wady i małostki i uśmiechnąć się. zaakceptować je, może pokochać - a na pewno polubić. może nie warto zbyt wiele oczekiwać, a wszystko będzie niespodzianką ale moim zdaniem to drugi człowiek powinien być celem. życie w pojedynkę, choć możliwe i nawet szczęśliwe, jest jednak niepełne. Odpowiedz Link
aga.andro Re: wątek bez sensu 09.06.09, 11:39 Oczywiście, że są pozytywy w byciu razem - to nie chodzi o to, że o nich kompletnie zapomniałam. Chodzi o to, że ja już nie umiem być z kimś, więc po co się męczyć. Może i szukam ideału, ale boję się, że jeżeli z niego kompletnie zrezygnuję, to skończy się nieszczęśliwym byciem w parze. Odpowiedz Link
robert.83 Re: wątek bez sensu 09.06.09, 12:13 > nigdy nie oczekiwałem wiele. > mam dość. "Masz dość" i co dalej? Obrazisz się? Jeśli "mienie dość" miałoby się przejawiać tym, że przestaniesz mieć jakieś tęgie ciśnienie na znalezienie sobie partnerki to chyba tylko dobrze, tak myslę. Trochę zdrowego, olewczego luzu jeszcze nigdy nikogo nie zabiło. To straszna presja i straszne brzemię, kiedy CAŁEJ swojej wartości upatruje się w znalezieniu kogoś. Wiem co mówię. Jesteś solo - masz za to przepraszać?! Jesteś ok - pełnowartościowy i ciekawy gość, Uny. Mówi Ci to facet, poniekąd konkurent. Szanuję Cię i mam w d... czy jesteś solo czy w pięciokącie. Wpienia mnie życzenie ludziom "odnalezienia połówki" bez wcześniejszego upewnienia się, że oni sami tego chcą. Są ludzie "kompletni" jak są sami. Traktowanie ich jako niepełnosprawnych jest urąganiem własnej inteligencji. Odpowiedz Link
uny Re: wątek bez sensu 09.06.09, 12:26 widzisz. mój problem polega na tym, że ja miałem tą swoją połówkę. nie chce innej. na nikogo ani na nic sie nie obrażam. jest jak jest, nie jestem kulawy ani ostatni. jakoś daje sobie rade w życiu. nie chce być tylko oszukiwany, wole prawdę w oczy i przysłowiowy "krzyżyk na drogę". najgorsza jest świadomość własnego frajerstwa. to tyle. Odpowiedz Link
robert.83 Re: wątek bez sensu 09.06.09, 13:11 Nie miałem takiej sytuacji więc nie wiem jak to jest. Mam nadzieję, że dopuszczasz możliwość, że wśród kilkunastu milionów Polek (tak sobie zawęziłem roboczo), może być jeszcze jedna nawet lepsiejsza. A z nie byciem oszukiwanym i nie wciskaniem sobie kitu... nie mógłbym się bardziej zgodzić. Odpowiedz Link
robert.83 Re: wątek bez sensu 09.06.09, 12:03 Myślę, że: 1. Istotna część samotnych stawia bezsensowne "wymagania" ludziom wokół. Zachowania typu: ~ - poznam Cię i dam się poznać, jeśli... - Na spotkanie poszedłbym, ale akurat leci 1543536 odcinek "Mody na dynastię" a w ogóle nie lubię chodzić po zmroku. 2. Wiele osób "analizuje swoje analizy"... ocenia siebie i sytuację na każdym kroku... mieszka w nibylandii pełnej słów "jutro", "kiedyś", "może"... Bujając w obłokach nie patrzy pod nogi, nawet jeśli pod te nogi rzuca się książę z bajki!!!!... nie dana mu będzie szansa 3. Mysli, że jest od tego, żeby JĄ/JEGO zdobywać - ma inicjatywę na poziomie twarogu w dziale nabiału. Jestem, więc czekam na oferty. Perspektywa otworzenia dzioba lub nie chowania głowy w piasek jest porażająca. 4. Już od pierwszej minuty kontaktu filtrują "pacjenta" jako kandydata na żonę/męża. Po kolei! Może to materiał na wieczorne piwko? Tylko tyle i aż tyle ("aż" szczególnie kiedy przychodzi wieczór na solo i nie ma z kim iść do kina/włączyć filmu). A gdyby tak zagadać do tego "nikczemnego śmiertelnika", spędzić z nim parę godzin, może więcej, jeśli będzie miło... może bardzo wiele? Odpowiedz Link
aga.andro Re: wątek bez sensu 09.06.09, 12:32 Skomentuję, bo aż się prosi: ad.1. - życie uczy coby nie dawać się poznać za szybko - testujesz drugą osobę, badając ile i w którym momencie możesz o sobie powiedzieć, żeby nie odsłonić się i nie narazić niepotrzebne zranienie. No chyba że jesteś kompletnym nieuleczalnym niemal naiwniakiem - ale i tego się po pewnym czasie oduczysz ad.2. Co do Nibylandii to się muszę zgodzić - bywa. Z analizą przesadzam, w ogóle z myśleniem przesadzam. Ale co do dawania szansy... ad.3. NIe widzę nic złego w tym, że chcę żeby o mnie zabiegano. Równouprawnienie rzekome przewrociło facetom w głowach niestety i teraz to oni chcą być podrywani... A z drugiej strony na inicjatywę ze strony kobiety reagują dziwnie. Proponuję spotkanie - i nagle okazuje się, że termin spotkania nie odpowiada. I to ja mam zmienić moje plany, to ja mam się starać a on robi mi łaskę, bo w ogóle się zgodzi na spotkanie - ludzie, to już naprawdę przekracza wszystkie granice. ad.4. Ja wszystkich traktuję wyłącznie jako kumpli - bo dokładnie tak się zachowują... I nie kolego - to spotkanie to na pewno nie była randka! I nie myśl sobie... Kurczę - znów chaos straszny ale jakoś tak to szło... Odpowiedz Link
robert.83 Re: wątek bez sensu 09.06.09, 12:43 I nie kolego - to spotkanie to na pewno nie była randka! I nie myśl sobie... Rozumiem, że to tak ogólnie było, nie do mnie. Albo mylisz mnie z kimś innym. Równouprawnienie rzekome przewrociło facetom w głowach niestety i teraz to oni chcą być podrywani... TAK! Przydzedł ten dzień! Szampan leje się strumieniami, hahaha. "Rzekome równouprawnienie" jest fajne jak mówimy o przywilejach, tak? Teraz nie ma płci... chcesz coś dostać to się o to bij! Tak szczerze. Nie kupuję tego rzekomego równouprawnienia, z przyjemnością będę patrzył jak ta idea wróci tam skąd przyszło. Różnimy się, i całkiem zrównanym będzie nam niewygodnie. I Ty to wiesz i ja to wiem. Żeby było jasne - nikt nie jest ważniejszy/lepszy/uprzywilejowany... jesteśmy różni więc powinniśmy być różnouprawnieni. Odpowiedz Link
aga.andro Re: wątek bez sensu 09.06.09, 12:54 Różnouprawnienie - to fakt, że na równouprawnienie nikt z nas nie jest gotowy! Ja z chęcią oddam inicjatywę wszelaką - naprawdę mam już dosyć bycia tą aktywniejszą, tą która w rozmowie ma zawsze ostatnie słowo, przy okazji tą, której nie należy się nawet głupie "pocałuj mnie w wiadomo co, nie mam ochoty z tobą rozmawiać". Mężczyźni to jeszcze więksi tchórze niż kobiety - zawsze wybierają ucieczkę. Odpowiedz Link
robert.83 Re: wątek bez sensu 09.06.09, 13:01 Mężczyźni to jeszcze więksi tchórze niż kobiety - zawsze wybierają ucieczkę. Kobiety to jeszcze większe ignorantki niż mężczyźni, zawsze uogólniają. Oddałabyś inicjatywę, ale pod warunkiem, że zachowasz prawo do decydowania, nie? No powiedz. Przypominam - kiedy mężczyźni mieli monopol na inicjatywę, kobiety były zmuszone ich słuchać. Nadal na to idziesz? Odpowiedz Link
aga.andro Re: wątek bez sensu 09.06.09, 13:09 Od razu ignorantki... po prostu wyciągają wnioski z doświadczeń. I to fakt - uogólniam. Niekiedy nawet te pozytywne rzeczy ;P Ja na nic nie idę, bo nie muszę! Ja nic nie muszę! Wykazywać inicjatywy też. Decyduję tylko ja - im dalej tym gorzej. Kolejny dowód na to że nie nadaję się do życia w parze. Odpowiedz Link
robert.83 Re: wątek bez sensu 09.06.09, 13:22 Może nie dziś, może nie za 10 lat... ale przyjdzietaki dzień, kiedy technika umożliwi mi wsadzenie łapy do monitora i wyciągnięcie Cię tu na moją stronę na POWAŻNĄ rozmowę! Bój się już dziś! Aga, bardzo krytyczna jesteś dla siebie, wiesz? Nie masz dla siebie kszty litości i chyba czerpiesz jakąś perwersyjną przyjemność z wgniatania się werbalnie w grunt, co? Nie każda porażka da sięwytłumazcyć tym, że to Twoja wina. Czasem, ale tylko czasem.. tak w 75%... Twojej winy nie ma w ogóle. Czemu, Dziewczyno, Tak się łajasz? Zasługujesz dużo lepsze traktowanie (i samotraktowanie). Odpowiedz Link
aga.andro Re: wątek bez sensu 09.06.09, 13:38 Robert - ja to wiem, ale że tego lepszego traktowania akurat ani śladu, to staram się racjonalizować. Ponieważ obwinianie złego świata na nic się nie zda, to zostaje mi tylko jeden obiekt, na który można zwalić winę za stan rzeczy - ja sama. Przyznaj, że jest w tym jakaś (pokręcona, bo pokręcona ale zawsze) logika Odpowiedz Link
robert.83 Re: wątek bez sensu 09.06.09, 13:55 Przyznaję, że jestem w szachu. Jeśli "obnażę" słabość tej logiki, wejdziesz znów z tymi gadkami o niskiej samoocenie... jeśli zrobię inaczej, przyznam Ci rację w najgupszym stwierdzeniu jakie dziś słyszałem. A kto Ci powiedział, że obwinianie złego świata nic nie da? Kto powiedział, że da mniej niż obwinianie samej siebie?! Czasem nie ma winy. Jak patrzysz na (jeszcze) nierozwiązane zadanie z matematyki napisane na kartce, to kto jest winny, że nie jest rozwiązane? Idąc Twoją logiką - TY. Odpowiedz Link
aga.andro Re: wątek bez sensu 09.06.09, 14:05 Ok - zrezygnujmy z pojęcia winy na rzecz rządzącego ludźmi prawa przyczynowości. Może nie ma winy, ale przyczyną główną tego, że jestem sama,jestem ja. Bo może rzeczywiście mam zbyt duże wymagania, bo chyba naprawdę chcę być zdobywana, podziwiana i chcę być dla kogoś kimś wyjątkowym... Bo wmówiłam sobie, że coś nie ma prawa się powtórzyć (nie dosłownie, ale nawet w sensie ogólnej sytuacji)... Odpowiedz Link
basia799 Re: wątek bez sensu 09.06.09, 13:16 ej, przecież to nie jest do końca tak... mnie też czasami to irytuje, bo widzę, że trochę to się poplątało i wielu mężczyzn ze śpiewem na ustach akceptuje i wręcz domaga się tego, żeby to kobieta miała głos decyzyjny we wszystkich sprawach, trzymała kasę itede. I fajnie, że możemy decydowac. Problem polega chyba jednak na tym, że chcemy się też móc miec na kim oprzec, czuc się bezpieczne... a nie słyszec w kółko: "jak chcesz kochanie", "to wybierz kochanie". wrrr ale nie można generalizowac. Nie wszyscy mężczyźni są tacy i kobiety też nie wszystkie. Aha, i choc poznałam największego tchórza na świecie, to wcale nie uważam, że mężczyźni ZAWSZE wybierają ucieczkę. Niektórzy owszem, ale to po prostu pech, że się na taki egzemplarz trafiło Odpowiedz Link
aga.andro Re: wątek bez sensu 09.06.09, 13:29 z moim pechem lepiej będzie w takim razie jeśli naprawdę dam sobie spokój - najwyraźniej przyciągam takowych. Odpowiedz Link
rumunska_ksiezniczka Re: wątek bez sensu 09.06.09, 13:26 aga, napisałaś: - życie uczy coby nie dawać się poznać za szybko - testujesz drugą osobę, > badając ile i w którym momencie możesz o sobie powiedzieć, żeby nie odsłonić si > ę > i nie narazić niepotrzebne zranienie. ale właściwie dlaczego nie mozna dać się poznać zbyt szybko? co to znaczy 'zbyt'? dlaczego życie tego uczy? rozumiem, że kiedyś się odsłoniłaś i dostałaś cios, bo twoje wyznania, emocje nie spotkały się ze zrozumieniem, z akceptacją, z pozytywnym odbiorem. a nie wzięłaś pod uwagę, że to odbiorca twojego przekazu był nieodpowiedni a nie sam przekaz? oczywiście, nie wolno wszystkich na lewo i prawo obdarzać zaufaniem stuprocentowym od razu, ale jakieś testowanie tez nie wchodzi w grę. jak sobie to wyobrażasz? jak zrobić komuś test na zaufanie, na szczerość? przeciez to już samo w sobie nie jest szczere? nie rozumiem takiego postępowania. rozumiem natomiast, że ktoś nie chce być zraniony. wtedy rzeczywiście potrzeba czasu na oswojenie się, bliższe poznanie, ale kredyt zaufania trzeba dać. bez tego nie odsłonisz się nawet w dziesięciu procentach. ale to jest tylko mój punk widzenia, oczywiście nie znam twojej sytuacji. Odpowiedz Link
aga.andro Re: wątek bez sensu 09.06.09, 13:47 Rumuńska! Co do mnie to ja raczej z tych nieuleczalnie naiwnych, niezależnie od stopnia połamania serca i zsinienia miękkich tkanek. Ja się odkrywam szybko i beztrosko - a potem płaczę ( na szczęście tylko w czasie PMS ) Wiem, że określenie co jest za szybko bywa bardzo trudne - w moim jedynym jak dotąd i wyjątkowo błyskawicznym pseudozwiązku nic nie było za szybko, chociaż było za szybko - myślę, że zrozumiesz to odbiorca twojego przekazu był nieodpowiedni a nie sam przekaz? - no właśnie - trzeba uważać KOMU mówimy o sobie naprawdę ważne rzeczy. Może się w końcu kiedyś tego nauczę. Odpowiedz Link
rumunska_ksiezniczka Re: wątek bez sensu 09.06.09, 12:38 właściwie to nic dodać, nic ująć. ja myślę, że najważniejszy jest zdrowy rozsądek w podejściu do tematu - we kwestii np. filtrowana pod względem materiału na męża/żonę. sorry, ale najpierw powinien włączyć się filtr kandydata na kolegę/koleżankę i dopiero od tego można w ogóle zacząć cokolwiek. z drugiej strony, całkiem paradoksalnie, rozsądek nic nam nie da, ponieważ najlepiej patrzy się 'sercem'. mam tu na myśli intuicję, uczucia, odczucia, 'nosa'. albo masz z kimś wspólne tematy, albo nie. albo się nudzisz w czyimś towarzystwie albo nie. albo ta nuda jest fajna i relaksująca, albo dobijająca. oczywiście trzeba sobie ustalić priorytety, czego szukamy. jesli ktoś szuka ideału, to skazany jest na porażkę od samego początku. ideały istnieją tylko w matematyce, w filozofii. Odpowiedz Link
kawamija Re: wątek bez sensu 09.06.09, 15:22 " kruca bomba , mało casu" jetem w pracy, mało czasu ale musze napisać............przeczytałam watek i świetnie sie Was czyta......... -*-*-*- ....żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi.......bo nie jesteś sam..... Odpowiedz Link
beja_81 Re: wątek bez sensu 09.06.09, 20:09 Aga kiedyś Ci minie ten stan ... ale jest warunek, musisz odciąć się od tego "jedynego" błyskawicznego pseudozwiązku. Pamiętać o doświadczeniach, ale już nie analizować ... Nie ma co się za tamtym oglądać, co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Masz czystą kartę ... zapisuj ją powoli, rozważnie i nie nawiązuj do tego co było/nie było . Wypowiedziała się ta, co to taka doświadczona ... hehehehe. Odpowiedz Link
aga.andro Re: wątek bez sensu 09.06.09, 23:03 Rada dobra! Tylko przy moim charakterze trudna do zrealizowania Poza tym - wciąż mi się zdaje, że mam za mało czasu na powolne zapisywanie tej pustej karty... Odpowiedz Link
konrad.1979 Re: wątek bez sensu 09.06.09, 23:26 aga.andro napisała: > Już wcale nie chcę się łączyć. Bo to tylko kłopoty... Porównuję bez sensu to > co jest, z tym co było i marnuję nie tylko mój czas - czas z tym skończyć. A ja bym poczekał na twoim miejscu z takimi deklaracjami, nigdy nie wiadomo Agnieszko co gdzie kiedy ci pisane Odpowiedz Link
aga.andro Re: wątek bez sensu 10.06.09, 07:30 Właśnie dlatego, że nie wiadomo - czas już skończyć z wykluczaniem samotnego życia jako możliwej wersji przyszłości. Odpowiedz Link
frip0 Re: wątek bez sensu 10.06.09, 12:28 To wszystko nie ma sensu nie ma sensu kupować kredensu Ciągle słucham głosu twojego mają go za mojego narzeczonego Odpowiedz Link