zabiegana_ksiezniczka
19.08.09, 22:54
Moja historia nadaje się na serial. Mój obecny stan psychiczny chyba mniej. Byłam z kimś. 4 lata. Po 3 zaczeło się psuć. On miał romans z moja przyjaciółka. Zrobiłam awanturę, przyjaciółkę pogoniłm. Z nim zostałam. Ale romans się nie skończył. Walczyłam z tym przez cały rok doprowadzając siebie do riuny psychicznej. Pewnego dnia koleżanka pozbierała mnie z kanapy i zabrała na imprezę. Spotkałam dawnego znajomego. Zadziałała chemia. Coś mnie pokusiło, żeby zaryzykować. Skończyłam dotychczasowy związek z Panem1, chiałam żeby o mnie walczył. Nic z tych rzeczy. Zaręczył się po 3 miesiącach, niez Przyjaciółką. Z inną. A ja... po jakimś czasie zakochałam się w Panu2. Bez pamięci się zakochałam. Przez 2 lata byłam najszczęśliwsza na świecie. Pozbierał mnie po tamtym, świata poza mną nie widział.I nagle, bez ostrzeżenie. Boom. Dostałam po głowie. Pan2 mnie zostawia. Mój świat się kończy, a ja nie wiem co mam ze sobą zrobić... A Pan1 bierze zaraz ślub, który przez zrządzenie losy bedę podziwiać. Nigdy w życiu nie czułam się taka samotna...