Dodaj do ulubionych

Sąsiedzi (2)

07.10.03, 20:36
No nareszcie jestem w domu i mogę zasiąść przed monitorem!

Zaczynam opowieść:
Mieszkam w nowym budownictwie, w bloku 3 piętrowym, zakręconym na kształt
hmmm... rogala. W mojej klatce jest 8 mieszkań, po 2 na każdym piętrze. Ja
mieszkam na samej górze. Póki co, to na razie nie miałam żadnych większych
konfliktów, poza paroma sytuacjami na początku, kiedy to pani kolo 60 lat
mieszkająca 2 piętra pode mną waliła pięściami w moje drzwi gdy włączałam
muzykę np. o 12 w południe, 16.30 itp. Ale potem się uspokoiła i jest
normalnie, dzień dobry, nawet czasem dłuższa rozmowa na tematy neutralne.
Moje mieszkanie graniczy z mieszkaniem w klatce obok, które jest wynajmowane
przez studentów. Koszmar! Te balangi do 5 rano są straszne, człowiek nie
moze się wyspać! Policja rozkłada ręce, wszyscy sąsiedzi się skarżą ale jak
tylko patrol opuszcza klatkę - impreza zaczyna się na nowo. Doprowadza mnie
to do szału ale jakoś to znoszę.
CDN....
Obserwuj wątek
    • magda.no Re: Sąsiedzi (2) 07.10.03, 20:46
      Teraz ciąg dalszy - sedno sprawy.

      Zacznę od początku. Zanim mój blok został zbudowany, poznałam przez
      przyjaciółkę taką jedną dziewczynę. Po prostu poznałyśmy się na imprezie i w
      czasie rozmowy okazało się, że jej rodzice też kupili mieszkanie w tym bloku i
      że ona tam będzie mieszkać. Ucieszyłyśmy się bo fajnie mieć kogoś znajomego.
      Potem przy następnej okazji wyszło na jaw, że będzie mieć mieszkanie na
      poddaszu (jak ja) a wreszcie dogadałyśmy się konkretnie, ze będziemy
      sąsiadkami z jednego piętra. Było super!
      Potem poznałam przyszłego męża, zamieszkaliśmy razem i byo naprawdę ekstra. Po
      prawie roku sprowadziła się Ona. Akurat miałyśmy obie dużo czasu, ostatni rok
      studiów, kawka, ploty itp. Potem pojawił się jej konkubent (teraz już mąż) i
      też było fajnie, imprezki, oglądanie filmów. Po pewnym czasie doszło do tego,
      że miałam już ich a najbardziej Jej dosyć. Prześladowała mnie, ciągle mnie
      nachodziła, nawet to, ze akurat byłam zajęta jej nie przeszkadzało.
      Towarzyszyła mi przy sprzątaniu, gotowaniu, zmywaniu, kąpaniu się, dosłownie
      we wszystkim. Ja przestałam już do niej chodzić nawet jak mi zabrakło
      przysłowiowego jajka to wolałam iść do sklepu.
      CDN...
      • magda.no Re: Sąsiedzi (2) 07.10.03, 21:05
        Natrętna sąsiadka dręczyła mnie swoimi niezapowiedzianymi wizytami. Doskonale
        wiedziała czy jestem w domu, kiedy wychodzę, kiedy wracam, kiedy wraca mąż,
        wszystko. Nie zawsze udawało mi się zachowywać odpowiednio cicho, czasem
        słyszała że jestem w domu i musiałam otworzyć. Wiele razy dobijała się w
        najmniej odpowiadających mi momentach. Gdy w końcu otwierałam drzwi,
        natychmiast wsadzała swoją nogę do mojego mieszkania i stopniowo przesuwała
        się dalej. Aluzje nie dawały rezultatu a na szczerą rozmowę nie zdobyłam się
        do tej pory. Gdyby była to całkiem obca osoba pewnie powiedziałabym co myślę,
        ale ze względu, że dobrze się znamy - nie mogę.
        Zaczęło się robic coraz gorzej. Sąsiedzi wykorzystali nasze pomysły w swoim
        domu. Po prostu robili to co my mamy wymyślone. Ale to nic.
        Teraz mam fobię przed wychodzeniem z domu. Pomijam to, ze gdy słyszę jak u
        nich otwierają się drzwi to dostaję palpitacji serca. Ona uwodzi mi chłopa!!
        Normalnie robi to całkiem jawnie, na moich oczach. (Mój problem z nią opisałam
        kiedyś na innym forum ale nie jako magda.no). Okropne jest to, ze przychodzi
        do niego jak ja jestem w pracy. Wtedy juz sobie wyobrażam co wyprawia. Przy
        mnie się wcale nie hamuje a co dopiero jak mnie nie ma... Szczęściara ma
        dobrze płatną pracę, na dodatek w dość dziwnych godzinach i tylko 3 dni w
        tygodniu (nie agencja!). Często ma też wolne. Swój czas poswięca zakupom,
        robieniu się na bóstwo, chodzeniem do kosmetyczki itp. Na wszystko ma czas i
        dlatego może mnie lub mojego męża (chętniej) odwiedzać kiedy jej się podoba.
        Ja często udaję, ze nas nie ma w domu, ona wtedy dzwoni i przez telefon pyta
        czemu jej nie otwieramy.
        Mówię Wam to horror, mam nadzieję że nawiąże się jakaś dyskusja na ten temat
        to wtedy zaprezentuję Wam konkretne przykłady.
        • wo_bi Rety, wspolczuje :((( 07.10.03, 21:16
          To jest koszmar, jak tak dalej pojdzie, to zacznie u Ciebie nocowac, jesc,
          kapac sie!!!! Chyba powinnas zastosowac drastyczne srodki. Tak, wiem, latwo
          powiedziec, trudno wykonac.... Zycze powodzenia...

          Pozdrawiam :)
          --
          Nikt nie jest tak głupi, żeby od czasu do czasu takiego nie udawać.
          (c)S. J. Lec
          • r.richelieu Re: Rety, wspolczuje :((( 07.10.03, 21:31

            właśnie, nie lubisz, ba, nienawidzisz babska i jeszcze masz jakieś obiekcje.
            To, że uwodzi Ci chłopa to pikuś, w końcu mądry chłop wie czyim jest
            chłopem ;), ale że zagraca Ci życie sobą to po prostu, powiedz jej, że nie
            masz czasu dla niej, że nie chcesz tak często się kawkować, że
            oczywiście obrazi się, ale pewnie ona jest z tych pasożytnicus sąsadus więc
            wynajdzie sobie inną zabawkę
          • magda.no Re: Rety, wspolczuje :((( 08.10.03, 14:02
            Wo_bi, z tą kąpielą to nie kracz! Już poruszyła ten temat. Niedługo zakładamy
            wannę z bąbelkami - chętnie przyjdzie na małą kąpiel. To takie zarty ale na
            pewno chciałaby... Boję się!
        • lolyta Re: Sąsiedzi (2) 07.10.03, 21:33
          Wspolczuje... ale nie bardzo rozumiem: jak to "musialam jej otworzyc"? a gdybys
          jej nie otworzyla to co? Wylamalaby drzwi? Moze wlasnie nie powinnas jej
          otwierac, zeby do niej cos dotarlo? A ze potem zadzwoni spytac dlaczego? to tym
          lepiej, mozesz jej wtedy odpowiedziec ze wlasnie uprawialas dziki seks z mezem
          i nie mieliscie ochoty zeby ktokolwiek Wam przeszkadzal.


          --
          Wsadź-że waść ósmą jaźń w tę głęboką gęślą gżąśl!
          • lolyta Re: Sąsiedzi (2) 07.10.03, 21:36
            O, mam pomysl. Tylko musisz wyczaic moment kiedy jej maz jest w domu. Kiedy ona
            przyjdzie odwiedzic Was/Twojego meza, Ty wyjdz z domu i idz z wizyta do jej
            meza... i zacznij go odwiedzac przy kazdej okazji. I niech Twoj maz tez jego
            odwiedza kiedy sie tylko da.

            --
            Wsadź-że waść ósmą jaźń w tę głęboką gęślą gżąśl!
            • wo_bi Re: Sąsiedzi (2) 07.10.03, 21:38
              lolyta napisała:

              > O, mam pomysl. Tylko musisz wyczaic moment kiedy jej maz jest w domu. Kiedy
              ona
              >
              > przyjdzie odwiedzic Was/Twojego meza, Ty wyjdz z domu i idz z wizyta do jej
              > meza... i zacznij go odwiedzac przy kazdej okazji. I niech Twoj maz tez jego
              > odwiedza kiedy sie tylko da.
              >

              Hmm czasowe, ale powinno byc skuteczne... :)))
              --
              Nikt nie jest tak głupi, żeby od czasu do czasu takiego nie udawać.
              (c)S. J. Lec
            • summa Re: Sąsiedzi (2) 07.10.03, 21:56
              lolyta napisała:

              > O, mam pomysl. Tylko musisz wyczaic moment kiedy jej maz jest w domu. Kiedy
              ona
              >
              > przyjdzie odwiedzic Was/Twojego meza, Ty wyjdz z domu i idz z wizyta do jej
              > meza... i zacznij go odwiedzac przy kazdej okazji. I niech Twoj maz tez jego
              > odwiedza kiedy sie tylko da.

              hmm, jest pewne ryzyko, że im (znaczy sąsiadom) się to spodoba

          • magda.no Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 14:11
            Lolyto ja już wiele razy nie otwierałam jej drzwi! Na dodatek gdy potem
            przyłapywała mnie na schodach, wychodzącą z domu to pytała czemu nie otwieram.
            Przerobiłam już różne wersje tłumaczenia się: od kąpieli po seks z mężem. A
            jej odpowiedź na to była idiotyczna bo natychmiast zaczynała pleść coś na
            temat seksu grupowego!!! Czasem też tylko uchylam drzwi i wystawiam samą głowę
            dosłownie i mówię np. że jestem goła. Ona odpowiada, że poczeka aż się ubiorę.
            No kretynka!
            • ralston Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 14:19
              magda.no napisała:

              > Lolyto ja już wiele razy nie otwierałam jej drzwi! Na dodatek gdy potem
              > przyłapywała mnie na schodach, wychodzącą z domu to pytała czemu nie
              otwieram.
              > Przerobiłam już różne wersje tłumaczenia się: od kąpieli po seks z mężem. A
              > jej odpowiedź na to była idiotyczna bo natychmiast zaczynała pleść coś na
              > temat seksu grupowego!!! Czasem też tylko uchylam drzwi i wystawiam samą
              głowę
              > dosłownie i mówię np. że jestem goła. Ona odpowiada, że poczeka aż się
              ubiorę.
              > No kretynka!

              No to wygląda na to, że nie ma się co bawić w jakieś aluzje - skoro dość
              oczywiste zdawałoby się dla wszystkich rzeczy do niej nie docierają. Trzeba
              chyba łopatologicznie i wprost oznajmić, żeby się odpapierniczyła. Nawet
              kosztem tego, że się obrazi. Nie może być przecież tak, że będzie Cię
              terroryzować w Twoim własnym mieszkaniu. Trzeba jasno postawić granice.

              --
              Tea Time
              Zapraszam :)
              • lolyta Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 18:26
                Chora sytuacja, naprawde. Ale jak sobie o tym tak mysle to w sumie nie Ty sie
                jej powinnas tlumaczyc, tylko ewentualnie ona Tobie (z tych niezapowiedzianych
                wizyt). Cos jest w powiedzeniu, ze tlumacza sie tylko winni (albo ci, ktorzy
                sie za winnych uwazaja). Mimo wszystko w dyskusji zawsze gora jest ten, ktoremu
                sie ktos tlumaczy, a nie tlumaczacy sie - no przecie mocarz sie nigdy przed
                slabym nie bedzie usprawiedliwiac. Wiec jesli do niej nie dociera, to po prostu
                powiedziec "no bo nie" i "nie mam zamiaru ci sie tlumaczyc". Pomysl, co ona Ci
                moze zrobic? Policje zawola ze jestes dla niej niemila? Poskarzy sie Twojemu
                mezowi? Nooo, ewentualnie - jak Ci to juz w innym watku napisalam - wpusc ja
                raz, z tym watkiem otwartym na ekranie kompa...

                --
                Wsadź-że waść ósmą jaźń w tę głęboką gęślą gżąśl!
        • summa Re: Sąsiedzi (2) 07.10.03, 21:47
          Chyba sobie przypominam taki wątek na Kobiecie. Tylko juz nie pamiętam na czym
          stanęło? bo wydaje mi sie że niektóre rady tam były sensowne.
          Ja się zawsze panicznie bałam takiego uzależnienia od sasiadów (zwłaszcza -
          sąsiadek plotkarek), dlatego z sąsiadami mam stosunki poprawne, choć nie
          towarzyskie (zapędy najbliższej sąsiadki ucięłam w zarodku, czyba nawet
          nieswiadomie), a mam wśród znajomych przypadki podobne do Twojego, chociaż może
          nie tak drastyczne.
          Lolyta ma rację - spróbuj nie otwierać, najwyżej się obrazi. Ale mąż musiałby
          też przyjąć taką taktykę. Chyba będziesz musiała iśc na całośc, żeby sie jej
          pozbyć (z awanturą o uwodzenie męża włącznie)
        • aguszak Magda... 08.10.03, 13:30
          Cóż można powiedzieć, tylko tyle (nie obraź się), że tak naprawdę jesteś sama
          sobie winna, bo sama dopuściłaś (dopuściliście) do takiej sytuacji. Ja np. nie
          widzę żadnego problemu: porozmawiaj, a jak to nie pomoże, to powiedz wprost, że
          sobie nie życzysz i koniec. A dodatkowo jeszcze dziwi mnie fakt, że Twój mąż ją
          wogóle wpuszcza do Waszego domu, pod Twoją nieobecność...!

          --
          Sygnaturki wszystkich krajów!
          Łączcie się ;)
          • magda.no Re: Magda... 08.10.03, 14:22
            Wiesz aguszak, ja naprawdę żałuję, że tak się stało. Niestety, teraz mogę
            tylko zastanawiać się jak to odkręcić. Znałyśmy się wcześniej ale nie na tyle,
            żebym mogła ją poznać z tej strony. A mój mąż... Z nim jest trochę problem bo
            jest bardzo towarzyski i chętnie przyjmuje w domu wszystkich gości, woli to od
            chodzenia do kogoś. On właściwie dopiero teraz zaczyna widzieć o co mi chodzi.
            • malen_a Re: Magda... 08.10.03, 14:30
              magda.no napisała:

              > Wiesz aguszak, ja naprawdę żałuję, że tak się stało. Niestety, teraz mogę
              > tylko zastanawiać się jak to odkręcić. Znałyśmy się wcześniej ale nie na
              tyle,
              > żebym mogła ją poznać z tej strony. A mój mąż... Z nim jest trochę problem bo
              > jest bardzo towarzyski i chętnie przyjmuje w domu wszystkich gości, woli to
              od
              > chodzenia do kogoś. On właściwie dopiero teraz zaczyna widzieć o co mi chodzi.


              ale dobrze, ze juz przejrzal na oczy i tez ma tej baby dosc;
              zreszta nie ma co patrzec w przeszlosc tylko kategorycznie (!)
              poprosic/zarzadac, zeby juz Wam nie przeszkadzala i tyle
              powodzienia i tak ogolnie jak sie dzis zjawi to powiedz jej o tym juz dzis a
              nie odkladaj na nastepna wizyte :-)))
              --
              Ja jestem bardzo konsekwentna,
              nigdy niczego nie koncze...
      • capa_negra Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 07:29
        Przyznaje nie rozumiem - nie lubisz babska, rujnuje ci zycie, uwodzi męza a ty
        nic????
        Zaczełabym /najpierw grzecznie/ od mówienia jej przy niemal każdej okazji -
        wybacz jestem zajęta, nie mam czasu, wychodze
        Potem moze mniej grzecznie - przyszłas nie w porę , uprzedzaj mnie o swoich
        wizytach.
        Gdyby i to nie pomogło - przestałabym otwierac drzwi , a w przypadku dłuższego
        łomotania bądż wymówek w tym temacie poprostu wywaliłabym kawe na ławe - mam
        cie dość / tak w skrócie/, ale jak znam siebie to na jednym zdaniu by sięnie
        skończyło.
        --
        A weź ty takie rady, zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek.

        Dekameron
        • magda.no Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 14:28
          Capo masz rację. Ja już próbowałam delikatnie (może za delikatnie) zwracać jej
          uwagę. Po prostu do niej to nie dociera, wszystko przyjmuje za żart. Mówię, że
          jestem zajęta - odp: ja tylko na chwilę. Mam gosci - odp: mozesz mi pożyczyć
          jajko? Gdy idę do lodówki ona już jest w pokoju. Przypadek beznadziejny.
          Pisałam już co było jak nie otwierałam jej drzwi. Ona wie, że jestem bo
          wygląda przez okno i widzi u mnie zapalone światło. Ukrywać się nie mam
          ochoty. A awantura byłaby niezłym wyjściem tylko boję się, że wtedy będzie
          odwiedzać mojego męża tylko pod moją nieobecność, złośliwie.
          • ralston Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 15:10
            magda.no napisała:

            A awantura byłaby niezłym wyjściem tylko boję się, że wtedy będzie
            > odwiedzać mojego męża tylko pod moją nieobecność, złośliwie.

            Mam nadzieję, że masz na tyle rozsądnego faceta, że będzie sobie w stanie z tym
            poradzić...
            --
            Tea Time
            Zapraszam :)
    • anahella Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 03:24
      Moj znajomy nie byl taki namolny, jak Ty opisujesz swoja kolezanke, jednak tez
      mialam przez chwile taki problem. Pare razy odmowilam, przyjecia go w domu
      tlumaczac: "przepraszam, jestem bardzo zajeta, nie moge cie teraz przyjac, jak
      bede wolniejsza to zadzwonie" i oczywiscie nie dzwonilam. Ta bolesna terapia
      nauczyla go dzwonic przed zlozeniem wizyty. Pare miesiecy uczylam go ze nie
      przyjmuje do wiadomosci "bede u ciebie" natomiast mile jest widziane "czy moge
      przyjsc". Konsekwentna odmowa upierdliwej babie moze poskutkuje? Przygotuj
      sobie kulutralne aczkowlwiek stanowcze wypowiedzi. Takie zwykle, proste bez
      emocji. Zwykle "jestem zajeta" albo "nie moge cie przyjac" powtarzane
      wielokrotnie moga byc skuteczne. Mysle , ze aluzje sa tu psu na bude. Jezeli
      baba nie ma za grosz taktu to zadnych aluzji nie zrozumie. Jej trzeba wykladac
      kawe na lawe. Nieotwieranie drzwi gdy absolutnie nie masz ochoty na jej wizyty
      to swiete prawo. Jezeli ona dzwoni i pyta dlaczego nie otwieralas to masz prawo
      poweidziec ze nie masz ochoty na gosci. No i nie tlumacz sie: Twoj dom - Twoja
      twierdza.

      --
      Sygnaturka zamknieta, rem... rema... renament? Remament!


      Jak na gorze, tak na dole
      Dekameron
      zapraszam
      • magda.no Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 14:37
        Anahello z tym mówieniem, że nie mam ochoty na gości itp. to się zgadzam.
        Tylko powiedz mi co zrobić kiedy np. mam wolny wieczór, żadnych zajęć, kolacja
        gotowa, mąż też nie ma nic do roboty, siedzimy przed tv i wtedy ona puka. Mąż
        uzna mnie za dzikusa chyba. Jest bardzo towarzyski i dla niego nie ma
        problemu. Bo co mamy do roboty? Obejrzymy film we czwórkę.
        • lolyta Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 18:35
          Co zrobic? nie wpuscic i wykorzystac ta sytuacje do porozmawiania z
          mezem,wyjasnienia mu dlaczego nie masz ochoty tej pani przyjmowac w domu. Masz
          do tego swiete prawo, no na litosc, nie musisz sie ze wszystkiego tlumaczyc, TO
          JEST TWOJ DOM, mezowi powiedz ze baby nie trawisz i tyle, no przecie w Twoim
          domu to Ty masz sie dobrze czuc a nie sasiedzi i malzonek, jesli normalny
          facet, powinien to zrozumiec i stanac po Twojej stronie. Jesli sie boisz ze
          zacznie robic Wam jakies swinstwa to powiedz jej ze gosci przyjmujecie tylko we
          czwartki ALE NIE TLUMACZ SIE JEJ DLACZEGO. I konsekwentnie nie otwieraj drzwi w
          inne dni tygodnia.

          --
          Wsadź-że waść ósmą jaźń w tę głęboką gęślą gżąśl!
          • ralston Re: Sąsiedzi (2) 09.10.03, 09:45
            lolyta napisała:

            (...) Jesli sie boisz ze zacznie robic Wam jakies swinstwa to powiedz jej ze
            gosci przyjmujecie tylko we czwartki ALE NIE TLUMACZ SIE JEJ DLACZEGO. I
            konsekwentnie nie otwieraj drzwi w inne dni tygodnia.
            >
            Albo jeszcze lepiej powiedz, że w 'wybrane czwartki' - przecież od czasu do
            czasu możesz nie mieć ochoty przyjmować gości również i w czwartek ;)
            --
            Tea Time
            Zapraszam :)
    • lashana Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 10:24
      O Matko, co za straszna baba. Szczerze mówiąc, myślałam że Capa Negra trochę
      przesadza w strachu przed spoufalaniem się z sąsiadami, a tu od razu się
      okazało jakie to może przynieśc fatalne skutki.
      Też myślę tak jak grono Szanownych Przedmówców, ten układ jest chory i trzeba
      go przeciąć, jak za przeproszeniem doskwierający wrzód na .... . Bardziej lub
      mniej grzecznie, zależy od tego czy stosunki chcesz ochłodzić, czy przerwać...
      • ralston Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 13:57
        lashana napisała:

        (...). Bardziej lub mniej grzecznie, zależy od tego czy stosunki chcesz
        ochłodzić, czy przerwać...


        Uwaga! Stosunek przerywany bywa nieskuteczny ;)
      • capa_negra Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 14:03
        Moja droga - ja sąsiadów którzy chcieli sie spoufalac przerobiłam w poprzednim
        miejscu zamieszkania jescze w domu rodzinnycm .
        Typowy blok , 4 pietra 15 mieszkań, częśc matek karmiących , część emerytów
        Nie my z nimi oni z nami chcieli sie spoufalac - pozyczanie przysłowiowej soli
        i cukru to pikuś, oni odbierali moje listy polecone, rachunki i notorycznie
        chcieli pozyczać pieniądze .
        Sąsiadka obok to chyba czatowała na mnie z okiem przy judaszu - obłed w ciapki
        czułam sie więźniem sasiadów.
        Jedna sąsiadka - długi na mieszkaniu, ale nowe szmaty byc musiały wysłała
        kiedyś 12 letnia córkę po 50 zł które pale lat temu miało jeszcze jakąs
        wartość - mój ojciec poprosił dziecko żeby matka sama przyszła .
        I wiesz co ?? za chwile ryk na klatce - te sk..syny , nawet dziecku na lekarza
        nie pozycza.
        Nie dość ze przyszło dziecko - to jeszcze to dziecko chodziło po całej klatce
        pozyczac kase "dla mamusi" , a kupowało papierosy... ale o tym mamusia
        dowiedziała sie długo później
        Pomijam systematyczne wizyty trzech męzów swoich zon a to po 5 zł "na kawę" ato
        po 20 - no bo wiesz suszy.......
        A i jeszcze drobiazg - jak ja sie wyprowadziłam, a tato zaczął remont swojego
        mieszkania to zaczeły sie pojawiac donosy a to do Rady Nadzorczej SP
        mieszkaniowej - "ze darmo i 2 x ojciec mieszkanie remontuje" a to do US bo to
        Nienormalne zarobić na mieszkanie w rodzinie gdzie wszyscy pracuja , maja
        wyższe wyksz. i normalnie zarabiaja
        Normalne by było jakby jedno albo 2 było na zasilku i najlepiej piło, a w domu
        nawet malowania sie nie robiło
        Wierze w fajnych sąsiadów - naprawde - , ale sama najchetniej mieszkałabym
        otoczona wysokim murem - sąsiedzi mnie tego nauczyli....
        --
        A weź ty takie rady, zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek.

        Dekameron
        • r.richelieu Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 14:47
          To ja może o własnych sąsiadach.
          Piętro wyżej mieszkali zaawansowani emeryci. On mimo swoich 80? lat lubi się
          zabawić i popić. Ona znerwicowana z tego powodu strasznie. On co prawda w domu
          bardzo rzadko pijał, ale kiedy wracał ona robiła mu straszną awanturę, że w
          sąsiednich blokach było słychać. Mieli psa. Kiedy on wychodził z psem na
          spacer to najpierw był wypasiony bydlak, a dopiero potem on, chudy jak wiórek.
          Kiedy wołała na obiad to najpierw psa, a męża wcale. Kiedy pies był jeszcze
          szczeniakiem to uczyła go siusiać kucając i podnosząc nogę pod krzakiem.
          żółte papiery miała, posiedziała, wyszła, niby ok ;)
          Dwa piętra wyżej mieszka dresiarz, prawdziwy boss i co tu dużo mówić, fajnie,
          że mieszka bo na osiedlu czuję się jak u pana boga za piecem. Wkurza mnie gdy
          stanie pod klatją z kumplami w środku nocy i drą mordy albo kiedy już się
          wydrą i rozejdą, on staje pod drzewem i słychać przeciągły siiik mimo tego, że
          do domu ma 2 minuty drogi. O 2-3 w nocy wszystko słychać bardziej. Wróciwszy
          do domu zwykle bierze kąpiel. W tym celu odkręca kurki na maksa i woda chluuu
          z impetem do wanny, tak, że ja dwa piętra niżej to słyszę. Ale to nic, bo
          kobieta od psa bierze wtedy jakeiś żelastwo i jazda w kaloryfery walić żeby
          przestał puszczać wodę do wanny. Uderzanie w kaloryfer daje naturalnie
          niesamowicie głośne efekty, po chwili pół bloku na nogach, co się dzieje? co
          się dzieje? Walenie w kaloryfer to jej sposób na stres, a że stresuje się byle
          czym to dziw, że kaloryfery to wytrzymują. Jakiś czas temu umarła i..
          ucieszyli się wszyscy. To straszne, żeby cieszyć się gdy ktoś umiera, ale to
          było głębokie westchnienie ulgi. Jej mąż po jedno albo dwudniowej żałobie
          wrócił do życia i teraz jest już narzeczonym jakiejś panieny. Paniena ma 50-
          parę lat on 80?, no ale z takimi pieniędzmi jest dobrą partią ;)

          Mieszka też kobieta, która ma denerwujący sposób bycia. Ma syna, który
          studiuje kierunek, na który przyjmują tych co już nigdzie się nie dostali. I
          chwali się tym synem na lewo i prawo, że taki zdolny niesłychanie. Ma córkę
          licealistkę, bardzo wyrośnięte dziewczę, wygląda dojrzalej dużo ode mnnie i
          wymyśliła sobie baba, że córki najlepszą reklamą będzie chłopak. No i znalazł
          się jakiś chłopak to nie dość, że w dupę mu włazi tylko po to by z córunią
          chodził to jeszcze po raz kolejny chwali się jakie to córunia ma powodzienie.
          Mają samochód, starego żęcha, którego jeśli chcą umyć to podstawiają pod samo
          wejście, żeby sąsiedzi mieli trudność z dostaniem się do domu i musieli skakać
          nad tymi ich wiaderkami. A myć potrafią pół dnia, dosłownie, jakieś 4-5 godzin.

          Mam też w klatce złodzieja, za rękę się nie złapało to nie wiadomo kto to, ale
          kiedyś notorycznie z zamkniętej na 3 spusty piwnicy ginęły rowery, ot taka
          moda. Teraz nikt rowerów w piwnicy nie trzyma
        • lashana Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 17:17
          Wiesz, gdybym miała takie doświadczenia z sąsiadami, to po przeprowadzce pewnie
          bym wiała na widok jakiegokolwiek chcącego do mnie zagadać sąsiada. :)))))))
          Dopiero czytając o Waszych doświadczeniach widzę jakie miałam
          szczęście.Naprawdę część sąsiadów mam ok, a część bardzo sympatycznych.Z tymi
          bardziej zaprzyjaźnionymi utrzymujemy bliższe kontakty, zostawiamy sobie klucze
          gdy wyjeżdżamy , wyjmujemy pocztę ze skrzynki gdy sąsiadów dłużej nie ma,
          holujemy gdy auta odmawiają posłuszeństwa itd itp.
          Ponieważ ja nie pracuję, więc gdy dzieci były młodsze, to czworo dzieci z
          trzech rodzin sąsiadów zostawiało u nas klucze, żeby ich nie nosić do szkoły.
          Do tej pory nie wiem, jak poradziłabym sobie kiedyś bez sąsiadów. Dzieci były
          jeszcze małe, późny wieczór i nagle mój mąż zasłabł.Wysłałam dzieci do sąsiadów
          po pomoc.Wezwałam pogotowie, zawieźli męża do szpitala, ale mnie nie mogli
          zabrać. Wtedy mąż jednej sąsiadki zawiózł mnie do szpitala, druga została z
          dziećmi dopóki nie wróciłam. Na szczęście okazało się że to nic poważnego,
          efekt przepracowania i ogromnego stresu w pracy. Wszystko skończyło się dobrze,
          ale bez pomocy sąsiadów sytuacja byłaby znacznie gorsza (inni bliscy znajomi
          mieszkali dość daleko)
    • magda.no Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 14:57
      Następna dawka - wieści o sąsiadce ciąg dalszy.

      Teraz wytłumaczę Wam dlaczego jej wizyty mnie wnerwiają.
      W 95% przypadków ona przychodzi wtedy, kiedy mi to kompletnie nie pasuje. Np.
      sprzatam. Wiadomo, że wtedy nie zakładam najlepszych ciuchów tylko jakieś
      domowe dresy, włosy są w nieładzie, makijaż rozmazany albo nie ma go wcale.
      Tymczasem ona wpada do mnie a) pochwalić się nowym ubraniem, b) nowym
      kosmetykiem, c) nowym sukcesem. Skubana zawsze jest wystrojona, ładnie
      pomalowana, pachnąca - specjalnie stroi się do nas. Tak samo kiedy wieczorem
      przychodzę z pracy, po drodze załatwiam jakieś sprawy to oczywiście widać, że
      jestem zmęczona i za bardzo nie mam siły na cokolwiek.
      Na dodatek jej praca przynosi sporo kasy a zabiera mało czasu. Dlatego ona ma
      zawsze wszystko załatwione, w domu ciągle gotuje jakieś pyszności, którymi się
      chwali. A kiedy (b.rzadko) my tam przychodzimy to dom wręcz lśni czystością a
      na stole np. gorące ciasto. Jest tak zorganizowana, że nawet gdy się ją
      zaskoczy to wcale jej to nie przeszkadza. U mnie zazwyczaj jest odwrotnie.
      Staram się, mąż mi nawet pomaga w domu ale... Powiem wprost - nie rozmawiałam
      z mężem na temat powodów mojej niechęci do sąsiadki, ale wydaje mi się, że w
      porównaniu z nią niestety przegrywam pod wieloma względami. Nie wiem czy
      zostanę dobrze zrozumiana.
      Okropny jest też sposób jej zachowania w kontakcie z moim mężem. Na moich
      oczach go uwodzi a moje uwagi obraca w żart. Najgorsze było lato, kiedy to
      paradowała wystrojona i opalona. Raz wnerwiłam się strasznie. Nasze balkony
      nie sąsiadują ze sobą, ale są oddzielone jeszcze oknami z mojego pokoju. Mimo
      to słychać, że ktoś jest na balkonie obok. Pewnego dnia jedliśmy na balkonie
      obiad a ona zaczęła do nas zagadywać. Zobaczyłam ją dopiero jak wstałam od
      stołu. Otóż opalała się topless a rozmawiając z nami tylko rękami zasłoniła
      biust. I co Wy na to?
      • malen_a Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 15:00
        a co Twoj maz na to? pisalas, ze juz zaczela takze jemu juz za skore "zalazic"
        ale chce cos z tym zrobic?

        --
        Ja jestem bardzo konsekwentna,
        nigdy niczego nie koncze...
        • magda.no Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 15:14
          Mąż przy mnie się z niej śmieje. Uważa, ze jest trochę głupawa i że ma po
          prostu taki styl bycia. Myślę, że on ją nawet lubi. Nie przyznaje się do tego
          ale chłop - wiadomo: łasy na komplementy, popatrzeć też jest na co więc nic
          dziwnego. Nie podejrzewam go o romansowanie z nią ale... Kto wie co się moze
          zdarzyć jak się taka baba uprze.
          • malen_a Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 15:18
            magda.no napisała:

            Nie podejrzewam go o romansowanie z nią ale... Kto wie co się moze
            > zdarzyć jak się taka baba uprze.


            ale jak facet nie bedzie chcial to nic sie nie zdazy:-)
            a czy przeszkadza mu to jej nachodzenie i przesiadywanie w Waszym domu? jak Ty
            sie krepujesz to moze on radykalniejsze kroki podejmie

            --
            Ja jestem bardzo konsekwentna,
            nigdy niczego nie koncze...
            • magda.no Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 15:23
              Mam nadzieję, że nie będzie chciał.
              Jemu te niezapowiedziane odwiedziny nie przeszkadzają wcale. Przyjmuje ją/ich
              chętnie, z tym że u niego to zjawisko normalne. Zachowuje się tak samo w
              stosunku do każdych gości. Oczywiście inni nas uprzedzają. Swoją drogą to
              trochę nawet bez sensu dzwonić lub wysyłać sms zza ściany z pytaniem czy można
              przyjść. Nie wiem, może tylko mi wydaje się to dziwne bo znałam Ją jeszcze
              zanim zostałyśmy sąsiadkami.
          • ralston Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 15:25
            magda.no napisała:

            > Mąż przy mnie się z niej śmieje. Uważa, ze jest trochę głupawa i że ma po
            > prostu taki styl bycia. Myślę, że on ją nawet lubi. Nie przyznaje się do tego
            > ale chłop - wiadomo: łasy na komplementy, popatrzeć też jest na co więc nic
            > dziwnego. Nie podejrzewam go o romansowanie z nią ale... Kto wie co się moze
            > zdarzyć jak się taka baba uprze.

            Jeśli nie będzie chciał, to jej upór nic tu nie zmieni. Ale pewnie bezpieczniej
            będzie trzymać tę kobietę z dala od Was. Kolejny powód, dla którego należy to
            dość stanowczo przerwać, nawet, jeśli czasem będzie to oznaczać oglądanie
            telewizji we dwójkę. Chociaż - zawsze przeciez jak się ma ochotę pobyć w dany
            wieczór z kimś, można zaprosić innych znajomych...
            • malen_a Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 15:28
              >
              > Jeśli nie będzie chciał, to jej upór nic tu nie zmieni. Ale pewnie
              bezpieczniej
              >
              > będzie trzymać tę kobietę z dala od Was. Kolejny powód, dla którego należy to
              > dość stanowczo przerwać, nawet, jeśli czasem będzie to oznaczać oglądanie
              > telewizji we dwójkę. Chociaż - zawsze przeciez jak się ma ochotę pobyć w dany
              > wieczór z kimś, można zaprosić innych znajomych...


              dokladnie tak, to my juz postanowilismy i zrywaj z nia kontakt, spokojnie, ale
              kategorycznie!!! :-))

              --
              Ja jestem bardzo konsekwentna,
              nigdy niczego nie koncze...
      • ralston Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 15:21
        magda.no napisała:

        (...) Pewnego dnia jedliśmy na balkonie
        > obiad a ona zaczęła do nas zagadywać. Zobaczyłam ją dopiero jak wstałam od
        > stołu. Otóż opalała się topless a rozmawiając z nami tylko rękami zasłoniła
        > biust. I co Wy na to?


        A my na to: podaj adres jej balkonu... ;)
        --
        Tea Time
        Zapraszam :)
        • magda.no Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 15:28
          Słuchaj, jak już nie będę mogła wytrzymać to chyba sprzedam to mieszkanie albo
          Ci je wynajmę. Przyjeżdżaj do Lublina, nawet niekoniecznie w lecie. Ona czasem
          do nas puka jak już jest ubrana w piżamkę!!! Oczywiście z jakąś głupotą np.
          pożyczyć apap czy coś innego od gorączki.
          • ralston Re: Sąsiedzi (2) 08.10.03, 15:38
            magda.no napisała:

            > Słuchaj, jak już nie będę mogła wytrzymać to chyba sprzedam to mieszkanie
            albo
            > Ci je wynajmę. Przyjeżdżaj do Lublina, nawet niekoniecznie w lecie. Ona
            czasem
            > do nas puka jak już jest ubrana w piżamkę!!! Oczywiście z jakąś głupotą np.
            > pożyczyć apap czy coś innego od gorączki.


            To mi przypomina scenę z Misia: "Och Misiu, a ja taka nieubrana..." :)))
            A w Lublinie, to w której części to mieszkanko?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka