Dodaj do ulubionych

ISO w urzędzie...

18.03.05, 19:03
Poszedł razu pewnego biedny Żyd do bogatego Rotszylda po pożyczkę. Stanął
przed jego nowiutkim, luksusowym biurowcem o stu piętrach i się rozmarzył. W
pewnej chwili podszedł do niego strażnik i się pyta po co ten tu przyszedł.
Biedny Żyd powiedział, że po pieniądze. Strażnik napisał coś na karteczce,
wręczył ją Żydowi i powiedział "Idź na pierwsze piętro i pokaż tą karteczkę,
ale jej nie czytaj". Żyd zrobił jak mu kazano. Na pierwszym piętrze urzędnik
dopisał coś na tej karteczce i wysłał Żyda na drugie piętro. Na drugim
piętrze urzędnik przeczytał karteczkę, coś dopisał i wysłał Żyda na trzecie
piętro. Sytuacja ta powtarzała się jeszcze 96 razy. Wreszcie Żyd przyszedł na
99 piętro. Tam urzędnik przeczytał karteczkę coś dopisał i wysłał do samego
Rotszylda. Rotszyld wziął karteczkę, przeczytał, odwrócił, coś napisał i
wysłał Żyda piętro niżej. Tam urzędnik przeczytał kartkę, coś napisał i
wysłał Żyda piętro niżej. Sytuacja ta powtarza się aż do pierwszego piętra.
Na pierwszym piętrze urzędnik przeczytał karteczkę coś napisał i wysłał Żyda
do strażnika przed budynkiem.

Strażnik przeczytał karteczkę, odwrócił Żyda i kopnął go z całej siły w dupę
przykazując aby ten więcej tu nie przychodził. SMutny i pobity Żyd przyszedł
do domu. Po jakimś czasie humor mu się jednak poprawił. Żona zaczęła mu
dogadywać "Z czego się cieszysz głupi Żydzie przecież nie dali ci
pieniędzy!!!". Żyd odpowiedział:

- Pieniędzy mi w prawdzie nie dali ale jaka u nich O R G A N I Z A C J A!!!

Tak w skrócie można opisać zasadę działania każdego systemu ISO, również
HACCP działa na podobnych zasadach. Tony, tony papieru. Procedury. Przepisy.
A wiadomo: głupi urzędnik będzie zawsze głupim urzędnikem. Zawsze będzie
chciał mieć czysto w papierach. Więc jeśli procedura nie zezwala, bo obywatel
jest brunetem a nie szatynem, to pozwolenia nie dostanie. Pamiętajmy, że ISO
to nie ludzie. ISO to procedura, algorytm postępowania i tyle.

Wasz jedyny i niepowtarzalny Admin.
luke100
Obserwuj wątek
    • olmisio Re: ISO w urzędzie... 01.04.05, 20:27
      Myślałem ale ludziska się czepiają,więc kiedy podano stronę www.sukces.pl gminy
      powiedziałem no to jest to. Burmistrz pokazuje swoje najlepsze zadania wykonane.
      Alem sie przejechał?
      Kto wymyślił taki konkurs? Toż istna farsa.I dopiero tam dowiedziałem się po co
      kupiono kamerkę internetowa i podejmowano działania o słynne ISo ?
      Za kamerkę 20 punktów ale ISO to 350 .Można także sobie poklikać na zabytki
      gminy . Miałem chyba majaki bo ujrzałem na zdjęciach budenek starostwa powiatu
      do zwiedzania bo to najciekawsze do zwiedzania w gminie.
      Ide spać a was zapraszam zajrezyjcie sobie sami, podaję namiary .
      www.zpp.pl/index.php?path=main/glowna/konkursy/ranking_gmin


      I jeszcze jedno powiat ma 60 miejsce,a gmina 16.Zrobimy ISio i będziemy pierwsi
      SUPER GMINA 2005 . Nie o to nam chodzi prawda?

      LUke 100 świetne. Gratuluję

      Patrzyłem na forum Kielce tam także epidemia mody na ISO

      a co tam wkleję to zobaczycie za co mamy www.sukces.pl
      Ranking najlepszych gmin w roku 2005
      Włoszczowa
      woj. świętokrzyskie

      MIEJSCE
      16


      Lp. Punkty Za co ?
      1. 400 Za założonego e-maila nadanego przez ZPP więcej »
      2. ..............Za certyfikat ISO 9001:2000 więcej » tego brak ale 350 punktów
      3. .............Za e-gminę więcej » 150 punktów nie mamy ale sie staramy
      4. 15 + 15 + 30 = 60 Za umieszczenie prezentacji (historia+mapka+6 zdjęć = 60
      punktów) więcej »
      5. 30 Za logo ZPP na stronie internetowej gminy więcej »
      6. 0 Za informacje o energii odnawialnej (25 punktów za każdy opisany projekt).
      więcej »
      7. 20 Za główny e-mail gminy więcej »
      8. 20 Za kamerkę internetową więcej »
      9. 15 Za osobę odbierającą pocztę ZPP więcej »
      10. 10 Za herb gminy więcej »
      11. 10 Za stronę www więcej »
      12. 10 Za BIP-a więcej »
      13. 102 Liczba imprez więcej »
      14. 11 Liczba ofert więcej »
      15. 4 Liczba przetargów więcej »
      692



      Gmina otrzymuje wyróżnienie "super gmina", jeżeli posiada przyznane punkty w
      każdej z kategorii pokazanych w powyższym zestawieniu. Gmina musi mieć wpisaną
      przynajmniej jedną imprezę, ofertę oraz przetarg. Gmina musi posiadać pełną
      prezentację gminy.

      Punktacja odświeża się co 30 minut.

    • wloszczowiak Re: ISO w urzędzie... 23.04.05, 14:43
      www.gmina-wloszczowa.pl/index.php?page=urzad_informacje_015
      W Urzędzie Gminy Włoszczowa wdrażany jest system zarządzania jakością według
      wymagań normy ISO 9001:2000. Certyfikacja systemu zarządzania podniesie
      wiarygodność działań podejmowanych przez Urząd względem mieszkańców gminy i
      partnerów instytucjonalnych. Zalecane w przedmiotowej normie rozwiązania są
      powszechnie stosowane przez administrację publiczną w Unii Europejskiej i są
      elementem wzrastającej konkurencyjności działania.
      U podstaw podjęcia tych działań leży przekonanie o konieczności ciągłego
      doskonalenia działań podejmowanych przez Gminę takich jak: szybkie reagowanie
      na potrzeby społeczności, kreowanie wizerunku publicznego, doskonalenie
      procedur obsługi mieszkańców gminy oraz pełne wykorzystanie wiedzy i
      doświadczeń pracowników Urzędu Gminy.
      Pomoc doradczą przy pracach związanych z wdrażaniem systemu zarządzania
      jakością sprawuje UMBRELLA - Stowarzyszenie Konsultantów. Koszty z tym związane
      zamykają się w kwocie brutto 24 000 zł.

    • milord2005 Re: ISO w urzędzie... 05.06.05, 00:08
      ISO to nie jest głupi pomysł ale :primo procedury powinny grać non stop a nie
      tylko w trakcie starania się o certyfikat, secundo pracownicy musz rozumieć
      celowość tych zabiegów ,tertio nasz urząd. nie jest dostępny dla ludzi na
      wókach inw. i samo to powinno udaremnić starania o ISO.60 tysięcy w tym roku
      miłościwie nam panujący JFG przeznaczył na trąby i puzony bo zachciało mu się
      orkiestry dętej,więc 24 tysiaki na ISO to Pikuś
      • wloszczowiak Re: ISO w urzędzie... 05.06.05, 09:01
        Bardzo się cieszę, że na forum pojawił się milord2005, bo z wypowiedzi wygląda,
        że jest osobą dobrze zorietowaną w naszych włoszczowskich realiach. Wiem że
        bardzo dużo osób zagląda na to forum, lecz tylko jako czytelnicy.
        Wracając jednak do tematu. Czy tam gdzie jest dyktatura i praktycznie decyzji
        nie podejmuje urzędnik, a jest jedynie narzędziem do jej realizacji można mówić
        o ISO. Z tego co wiem ZSB "STOLBUD" miał ISO, TERAZ POLSKA no i co?
        Tam gdzie walczy się z demokrację i pracownik nie ma nic do powiedzenia, żadne
        procedury nie mają sensu. Jeżeli chodzi o gminę to uważam, że powinny się
        zmienić przepisy i burmistrz nie powinien mieć tak nieograniczonej władzy, bo w
        niektórych przypadkach może to doprowadzić do nieodwracalnych skutków.
        • milord2005 Re: ISO w urzędzie... 05.06.05, 13:32
          Łatwiej będzie nam zmienić burmistrza niż przepisy , to ustawa o samorządzie
          gminnym daje burmistrzowi (wybranemu w wyborach bezpośrednich)ogromną
          władzę.Sprawą zasadniczą pozostaje więc kwestia wyboru właściwego człowieka na
          to stanowisko a ta szansa staje przed nami już w przyszłym roku.Wierzę, że
          włoszczowianie pamiętają powiedzenie o psie ,któremu nie obcina się dwa
          razy.Za rządy lokalnego watażki już dziękujemy!!!!Myślę,że ścieżka awansu z
          kołchozu na urząd burmistrza też się skończyła(czyż analogia z karierą
          ŁUKASZENKI nie wydaje się być zatrważająca???).A wracają do ISO to ,podobnie
          jak stanowisko burmistrza , nie jest dane na zawsze (chyba ,że się mylę może
          ktoś mnie sprostuje).
          • milord2005 Re: ISO w urzędzie... 05.06.05, 13:33
            Oczywiście o psim ogonie ,którego nie obcina się dwa razy
            • wloszczowiak Re: ISO w urzędzie... 05.06.05, 14:55
              Jest sprawą oczywistą, ze to ustawa o wyborze burmistrza i o samorządzie gminy
              reguluje te kwestie. Piszę o tym ponieważ myślę, że będzie szansa dokonać
              poprawek w tych aktach prawnych po objęciu władzy przez prawicę. Jest to
              konieczne bo jak jakiś wataszka przyjdzie do władzy to zgodnie z obowiązującymi
              procedurami praktycznie jest nie do odwołania.
              Jeżeli chodzi o wybory, to tak. Włoszczowianie już posmakowali tej władzy i
              mają porównanie. Zastanawiam się tylko nad jednym, czy nie mają już dość
              objetnic kolejnych kandydatów i czy w związku z tym wezmą udział w wyborach.
              Zwolennicy obecniej władzy odliczą się w 100%, dlaczego nie muszę chyba pisać,
              etaty dla "mierny bierny ale wierny".
              • milord2005 Re: ISO w urzędzie... 05.06.05, 19:03
                Jeśli tak podejść do sprawy to znaczy ,że pora umierać.Jeszcze jedna kadencja
                JFG to śmierć Włoszczowy ,która już jest ciężko chora ale jeszcze nie
                śmiertelnie.
                • luanna Re: ISO w urzędzie... 30.06.05, 13:46
                  Gdy od jakiegoś czasu słyszę fanfary o kampaniach o ISO, wiarygodna
                  gmina ,etyczna służba cywilna itd..... unoszę się z krzesła a pięści
                  zaciskają się odruchowo.

                  Pamiętam gdy weszła w życie pierwsza ustawa regulująca tą kwestię, rektor i
                  założyciel Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu pan Pawłowski uruchomił na
                  swojej uczelni nowy kierunek studiów. Chciał kształcić absolwentów właśnie dla
                  potrzeb służby cywilnej. Po roku wydział zlikwidował.

                  W jednym z wywiadów powiedział że dopóki z absolwentem jego uczelni będzie
                  wygrywać córką szwagra radnego nie ma sensu produkować tak wszechstronnie
                  wykształconych bezrobotnych. Tak więc temat znany jest od lat. U nas gdzie nie
                  ma niezależnej silnej prasy no i organizacji obywatelskich problem występuje
                  jeszcze bardziej jaskrawo.

                  Myślę że najpierw trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego tak się dzieje
                  że córka szwagra radnego, syn przewodniczącego wygrywa z fachowcem.

                  Między fachowcem który wygrywa konkurs a Szefem Urzędu , nigdy nie wywiąże się
                  taka więź zależności jak miedzy kimś kto powołanie na dobrze płatne stanowisko
                  w lokalnej administracji zawdzięcza nie swojej wiedzy i wykształceniu ale tylko
                  przychylnej decyzji.
                  Fakt że wykształcony pracownik „pociągnie” urząd w kierunku sprawnego działania
                  przeważnie Szefa nie za bardzo interesuje. Urząd to nie prywatna firma. Nawet
                  rządzony przez dyletantów nie zbankrutuje. Ewentualne większe koszty pokryje i
                  tak nie wiedząc o tym podatnik. Nie ma też presji społecznej bo zwykły obywatel
                  tak naprawdę nie wie co to znaczy sprawnie działający urząd. Nie ma możliwości
                  porównań Oczywiście gdy szef czyli burmistrz sołtys lub starosta chce rządzić
                  realizując to co obiecał w kampanii wyborczej i stosując prawo, w
                  wszechstronnie wykształconym pracowniku służby cywilnej znajdzie sojusznika i
                  pomocnika.

                  Niestety zbyt często bywa że burmistrz, starosta wójt, sołtys, dyrektor swoją
                  funkcję traktuje jak zdobycz która już się może nie powtórzyć. Wtedy chce
                  wycisnąć z pozycji jaką zyskał wszystko co możliwe. Bywa ,że nie zawsze z
                  poszanowaniem prawa.
                  Ktoś kto zna ustawy przepisy...........i swoją wartość, może się sprzeciwić
                  łamaniu prawa więc jest niewygodny. Ktoś mierny będzie wierny, wdzięczny i
                  przymknie oko na to lub tamto. Poza tym ,zatrudniona w odpowiedniej ilości
                  grupa „braci szwagrów radnego” oznacza przychylność rady zamieniając ją w
                  maszynkę do głosowania. W małym miasteczku np. naszym gdzie lokalni politycy
                  nie maja do dyspozycji TV i prasy nie programy decydują o ponownym wyborze ale
                  wdzięczność zatrudnionych osób i ich rodzin. Ich głosy mniej więcej wystarczą
                  żeby ponownie zostać radnym gminnym lub powiatowym.

                  Oczywiście są wyjątki. Są urzędnicy wyłonieni w taki sposób którzy doskonalą
                  swoje umiejętności. Chcą dobrze wykonywać swoja pracę. Jednak przy zmianie ekip
                  rządzących po wyborach to oni są w pierwszej kolejności ofiarami tzw.
                  reorganizacji . Czy Burmistrz nasz tego nie uczynił?

                  Opisany wyżej dobór kadr powoduje że Urzędach często następuje nieformalny
                  podział na władcę i dworzan. Władcę ostro tępiącego głosy sprzeciwu, oraz
                  dworzan realizujących z pokorą każde polecenie. Objawem takiej ewolucji są
                  toczące się czasami latami sprawy w sądach pracy o niezgodne z prawem
                  zwolnienia pracowników.
                  W zdecydowanej większości przegrywane przez urzędy. Teoretycznie Urząd
                  wyposażony w radców prawnych powinien zawsze wygrywać. Jednak przegrywa bo
                  dworzanie – prawnicy nie mają odwagi przedstawić władcy prawdziwej analizy
                  prawnej sytuacji. Często takie sprawy zamienią się w prywatną wojnę Szefa z
                  osobą zwolnioną bo przecież w razie przegranej w niczym on nie ryzykuje.
                  Koszty zawsze ponosi podatnik.
                  Przykład z naszego podwórka wygrane sprawy pracowników naszej gminy.


                  Opisana wyżej wzajemna sieć powiązań powoduje że nikt nie
                  wystąpi w obronie petenta gdy jego sprawa jest rozpatrywana opieszale lub
                  niezgodnie z prawem. Żaden urzędnik wyższego szczebla nie wyciągnie
                  konsekwencji wobec swojego podwładnego bo sam bywa że nie jest bez winy.
                  Terminy nie są przeważnie dotrzymywane bo urzędnik wie że nic mu za to
                  praktycznie nie grozi. Sama miałam przygodę z odkręcaniem błędnie zredagowanej
                  decyzji. Ktoś po prostu napisał nie tę podstawę prawną tam gdzie powinien. Po
                  rocznej przepychance poprawki naniesiono, ale nikt nie poniósł konsekwencji z
                  tego powodu. Czyli hulaj dusza piekła nie ma. Oczywiście pokrzywdzony jak się
                  uprze może oddać sprawę do sądu i żądać zadośćuczynienia jednak nikt tego nie
                  robi. Trudno wymagać żeby prywatna osoba która miała szczęście załatwić
                  pomyślnie sprawę walczyła w imieniu następnych ewentualnych pokrzywdzonych o
                  zwolnienie lekceważącego obowiązki pracownika.

                  To szef powinien takie sytuacje monitorować i wyciągać wnioski. Nie robi tego
                  bo ważniejsza dla niego jest wdzięczność pracownika i jego rodziny
                  przekładająca się na głosy w wyborach niż jakiegoś tam bezimiennego obywatela.
                  Gdy podejmowane są decyzje dotyczące lokalnych społeczności Schody i prawdziwa
                  bezkarność zaczyna się gdy urząd podejmuje decyzję dotyczących lokalnych
                  społeczności.
                  Między naruszaniem prawa, a mądrym gospodarowaniem jest wielki obszar w którym
                  zbyt często poruszają się rządzący pewni swojej bezkarności. Do tego dochodzi
                  fakt że fatalne skutki podjętych decyzji pojawiają się po latach i związek
                  przyczynowo skutkowy bardzo trudno udowodnić. W takiej sytuacji bywa że
                  wszystko zależy już tylko od determinacji pojedynczych mieszkańców -
                  społeczników, którzy są jakąś namiastka społeczeństwa obywatelskiego. Władza z
                  takich ludzi robi pieniaczy no i walka do której z jednej strony staje
                  burmistrz, starosta wójt, a z drugiej pojedynczy obywatel przeważnie z góry
                  skazana jest na niepowodzenie.

                  Lokalne rządzące elity zbyt często praktycznie nie odpowiadają za nic i
                  naprawdę lokalna społeczności musi mieć dużo szczęścia aby w takiej sytuacji
                  trafić na burmistrza wójta sołtysa prawdziwego gospodarza. W takiej sytuacji
                  też każda ustawa dyscyplinująca urzędników i samorządowców staje się martwym
                  przepisem. Na przykład ustawa o jawności dochodów samorządowców. Pomyłka pana
                  prezydenta Kaczynskiego wytropiona przez dziennikarzy groziła poważnymi
                  konsekwencjami. U nas takie pomyłki niczym nie grożą bo nie ma nikogo kto mając
                  władzę byłby zainteresowany napiętnowaniem takich działań. Nie ma też
                  niezależnych dziennikarzy którzy odważyli by się z taka sprawą wystąpić. Tak
                  więc często bywa że wpisuje się to co wygodne, a ci nieliczni którzy podchodzą
                  solidnie do sprawy stają się ostatnimi naiwnymi.
                  Co dalej ?
                  Decyzje samorządów lokalnych zwłaszcza te dotyczących przyszłości lokalnych
                  społeczności składają się na naszą wspólną przyszłość. Nie można liczyć że w
                  najbliższym czasie wykształci się społeczeństwo obywatelskie i będzie patrzeć
                  na ręce rządzącym. Przyszłość tysięcy naszych małych ojczyzn nie może się też
                  opierać na pojedynczych społecznikach.

                  Teoretycznie wybrani przez mieszkańców radni powinni dyscyplinować urzędników
                  władzy. Niestety obserwacja ich działań zbyt często rozczarowuje. Zbyt często
                  Panowie Radni zapominają kogo powinni reprezentować.

                  Ponieważ sprawy zaszły już bardzo daleko (piszę o naszej lokalnej społeczności )
                  uważam że należy zacząć MYŚLEĆ. Dziś zbyt często władza samorządowa mówi
                  mieszkańcom, tym którym jeszcze się chce zabierać publicznie głos : udowodnij
                  albo milcz bo będziesz miał kłopoty.
                  Efektem jest milczenie bo przecież zwykły obywatel nie zatrudni na własny koszt
                  ekipy Rutkowskiego aby udowodnić władzy ewentualny przekręt.

                  Osobiście uważam że tylko mądry wybór samorządowców i umiejętne mechanizmy
                  kontroli i ścigania ekip bezprawia (co można jednoznacznie określić mianem
                  społeczeństwa obywatelskiego) pozwoli na optymistyczne patrzenie w przyszłość
                  czego sobie i

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka