Dodaj do ulubionych

a Czesi nie maja tłustego czwartku hihihi

31.01.08, 13:51
o tradycji zajadaniem się pączkami wiem dopiero od 11 lat, wcześniej
pojęcia nie miałam ,że jest takie fajne święto smile
Polacy w Czechach, zajadacie się dziś pączkami ?

Ps. 11 lat temu, ludzie dzwonili do Radia 3 z przepisami na chrust i
pyszne pączki, dostawali za to "trójkowe kubki" też zadzwoniłam i
powiedziałam,że czuję się poszkodowana ( oczywiście z usmieszkiem -
rozmowa na wesoło ), bo w Czechach święta owego nie ma i nie dostanę
ani pączka ani kubka no i dostałam z pozdrowieniami od Mana smile
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: a Czesi nie maja tłustego czwartku hihihi 31.01.08, 14:19
      > ani pączka ani kubka no i dostałam z pozdrowieniami od Mana smile

      To zazdroszczę kubeczka trójkowego smile

      Co do pączków to przecież tu je też można zjeść. Może nie są tak smaczne jak
      nasze i bez polewy lukrowej ale zawsze to leprze niż nic. A tłustego czwartku mi
      nie brakuje.
    • japolan Przynajmniej sa konsekwentni 31.01.08, 19:03
      Dobry wieczór,

      Sądzę, że Czesi są konsekwentni, przynajmniej w tym zakresie.
      Większość lekceważy Pana Boga i Chrześcijaństwo. Skoro nie uznają Wielkiego postu, to po jasną ... mieliby uznawać i obchodzić Wielki Czwaertek?

      Z poważaniem,
      • kropkacom Re: Przynajmniej sa konsekwentni 31.01.08, 19:44
        > Sądzę, że Czesi są konsekwentni, przynajmniej w tym zakresie.

        Nikt nie zabrania czeskim katolikom obchodzić postu. Jak się nie jest katolikiem
        to nawet w takim kraju jak Polska nie ma się obowiązku go uznawać tradycji
        postnej. A tłusty czwartek nie jest przypadkiem typowo polską tradycją?
        • l.e.a kropkacom 31.01.08, 19:52
          Ano właśnie jest polską tradycją, byłam katoliczką długie lata mimo
          to w Czechach ani ja ani nikt z moch znajomych nic nie słyszał nigdy
          o tłustym czwartku, dlatego cieszę się, że 11 lat temu zostałam
          uświadomiona smile
          • japolan Re: kropkacom 31.01.08, 22:09
            Dobry wieczór,

            Proszę tylko nie twierdzić, że katolicyzm polega na wierze w ... bociana.
            A wyznanie Pani jest zaiste odważne. smile

            Z poważaniem,
            • bohemian1 Re: kropkacom 01.02.08, 14:00
              ...nee, preci v neposkvrnene poceti a uz jsme u "bociana"...
              • japolan Re: kropkacom 01.02.08, 23:55
                Szanowny Panie,

                Ja "piłem" do użytego przez przedmówczynię (ewentualnie: przedpiszczynię - to taki neologizm) twierdzenia o uświadomieniu, które przez wiele osób w Polsce jest odnoszone do wiedzy z zakresu relacji męsko - damskich.
                Chodzi o pewien zabieg w ramach dyskusji.
                Proszę mego objaśnienia nie traktować jako wyrazu złośliwości. Dość często mam kontakty z obcokrajowcami, którzy zapoznają się z językiem polskim. I wiem, że pewne objaśnienia się przydają.

                A w Dogmat o Niepokalanym Poczęciu, oczywiście, wierzę.

                Z poważaniem,
      • elve Re: Przynajmniej sa konsekwentni 01.02.08, 00:59
        wielki to zdaje się za niecałe dwa miesiące dopiero?
      • milaf Re: Przynajmniej sa konsekwentni 21.02.08, 23:43
        Wielki Czwartek to jeden z dni Tridum Paschalnego poprzedzające dzień Zmartwychwstania,natomiast Tłusty czwartek jest świecką tradycją i ten to czwartek poprzedza środe popielcową,
        Być może czesi nie obchodzą tłustego paczkowego czwartku ale zapusty(ostatki )we wtorek przed wyzej wymieniona sroda juz jak najbardziej
        Pozdrawiam
      • ampolion Re: Przynajmniej sa konsekwentni 03.04.08, 04:02
        Co ma piernik do wiatraka, tlusty czwartek to nie Wielki Czwartek.
    • bohemian1 Re: Przynajmniej są konsekwentni 01.02.08, 08:33
      Hmm, takze ty Velikonocni dny jmenujeme takto: Popelecni streda,
      Zeleny ctvrtek, Velky patek, Bila sobota, Velikonocni nedele,
      Velikonocni pondeli. Svatek volny od prace mame pondeli a na jizni
      Morave a jiznich Cechach se odbyva pomlazkou. Zrejme pro vetsinu
      Cechu tyto svatky znamenaji svatky jara.
      • japolan Re: Przynajmniej są konsekwentni 01.02.08, 23:51
        Szanowny Panie,

        Pięknie dziękuję za objaśnienia.
        I, jeśli wolno, uprzejmie proszę Pana, jako znawcę, o objaśnienie dwóch kwestii:
        1) Dlaczego w Poniedziałek Wielkanocny jest w kościołach (przynajmniej trzymających się czeskich tradycji katolickich) poświęcenie pokarmów? My mamy tzw. święconkę (rozumianą jako poświęcenie pewnych składników śniadania w Niedzielę Wielkanocną) w Wielką Sobotę. Czy wielkoponiedziałkowe święcenie pokarmów u Was odpowiada naszemu wielkosobotniemu święceniu ich?
        2) Jak długa jest tradycja (zatwierdzona specjalnym przywilejem papieskim dla Ziem Czeskich) sprawowania (w określone święta lub uroczystości kościelne) Mszy Świętej (nie-NOM) w języku starocerkiewnym?

        Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź,
    • elpatrico Re: a Czesi nie maja tłustego czwartku hihihi 01.02.08, 13:53
      Jak dobrze napisal Japolan, to Czesi wlasciwie nie uznaja zadnego swieta religijnego. Dla nich to tylko dni wolne, kiedy to nie trzeba isc do pracy. Naprzyklad Swieta Bozego Narodzenia to dla nich tylko prezenty, salatka i ryba. Nic wiecej. Najwiekszym czeskim swietem to tylko Sylwester. Moze to smutne, ale taka prawda.
      Jezeli chodzi o Tlusty czwartek to w czeskim radiu mowili o Tlustém čtvrtku, ale tylko to, ze bedzie. Kiedys do roboty przynioslem paczki i faworki, to ludziom oczywiscie smakowaly i mowili, ze cos takiego jest czy raczej bylo w czeskiej tradycji i faworki nazywaja sie Boží milosti. Mowili tez, ze robia sie tak samo. Wiec moze tradycja faworkow jak i samo chrzescianstwo przyszlo z Czech, ale pod wplywem czasu i roznych czynnikow poszlo w zapomnienie.
      • bohemian1 Re: a Czesi nie maja tłustego czwartku hihihi 01.02.08, 14:04
        aaaproc je smutne, ze nasim nejvetsim svatkem je Silvestr? Vetsinou
        se dobre bavime, i ta TV nekdy neni tak nejhorsi, skrome bych
        doplnil, ze na Silvestra jeste pracujeme, na Novy rok mame volno.
        • honzas Re: a Czesi nie maja tłustego czwartku hihihi 03.02.08, 11:13
          Tlustý čtvrtek je spojen s masopustem, fašankem jak se mu říká na Moravě. Je to den, kdy se má jít co nejvíce a co nejtučnější jídlo, aby člověk měl sil po celý rok. V Jižních Čechách se dá setkat ještě s "pytlovým čtvrtkem" - konec masopustu. Zbytek jídla se budď snědl, nebo uložil do pytle smile

          Svěcení pokrmů se odbývá v neděli, většinou vejce a mazance upečené v sobotu po svěcení ohně. Také se světí "beran", věnec upletený z kočiček. Ten se pak má rozložit do polí, aby byla zajištěna úroda.

          Velikonoční svátky začínají samozřejmě Květnou nedělí, méně známy jsou názvy předcházejícíh nedělí.
          1. Černá, 2. Pražná, 3. Kýchavá, 4. Družebná, 5. Smrtná, 6. Květná
          Pak následuje

          Modré pondělí
          Šedivé úterý
          Škaredá středa
          Zelený čtvrtek
          Velký pátek
          Bílá sobota
          Neděle .
          Pondělí velikonoční

          Chtěl bych upozornit, že v různých regionech mohou být významné rozdíly.
          A taky bych chtěl polemizovat s tvrzením Poláků, že Češi jsou bezvěrci. Jsou velké rozdíly mezi Čechy, Moravany a Slezany, podstatná věc je, že nevěříme církvi.
          Pokud je Bůh všude, proč chodit do kostela ?
          • japolan Dziękuję 03.02.08, 14:59
            Dzień dobry,

            Bardzo dziękuję za przekzane informacje.
            Być może będę miał czas póxniej odnieść się do końcowej partii Pańskiego listu.

            Z poważaniem,
          • japolan Panteizm 03.02.08, 19:11
            Dobry wieczór,

            Teraz postaram się odnieść do końcowej partii Pańskiej wypowiedzi.

            1. Zdaję sobie sprawę z tego, że często operujemy stereotypami, nie tylko w relacjach polsko - czeskich.
            2. Przykładowymi stereotypami są: Czech - ateista i Polak - wierzący (a nawet pobożny), na ogół katolik. Rzeczywistość odbiega od (także tych) stereotypów. Weźmy dwa przykłady:
            a) "Nasza" moderatorka jest taką ignorantką w sprawach wiary chrześciaańskiej, że nawet nie wie, kiedy się Wielki Post zaczyna, i nawet nie wstydzi się głosić publicznie bzdur na ten temat.
            b) Pewien mój kamrat z Republiki Czeskiej - człowiek świecki - stwierdził podczas wieczornej rozmowy telefonicznej, iż musimy ją kończyć, bo on ma jeszcze oficjum (czyli modlitwy) do odmówienia. Mnie takie rzeczy to mówił jedynie ksiądz z Niemiec - posługujący dla katolików w Polsce.
            3) Dostrzeganie obecności Pana Boga wszędzie może być cennym darem Bożym. Jako taki należy się nim dobrze posługiwać i mieć na niego baczenie, by go nie zmarnować. Ten właśnie dar może być zmarnowany w postacji herezji panteizmu. Po co gabić się w czyjeś zdjęcie, jeśli ten ktoś jest osobiście dostępny, osiągalny? Świat jako dar Boży może i powinien być ceniony, lecz koncentrowanie się na tym, zwłaszcza w sytuacji możliwości dostępu do Ciała Pańskiego w Kościele, jest chore, bo każda herezja jest chorobą duszy.
            Proszę sobie wyobrazić, że dzić po Mszy Świętej (nie-NOM) przez ponad pół godziny dyskutowaliśmy na temat odczuć, pewnych przywiązań do określonych modlitw i praktyk liturgicznych. Panteista mógłby być w szoku, a my mieliśmy na uwadze jak najlepsze i jan najpełniejsze uczestnictwo w Ofierze Mszy Świętej.
            Pan Bóg ofiarował nam - ludziom ten świat oraz oraz możliwość uzyskania uczestnictwa w Niebie, lecz nawet cały świat jako dar Boży to coś mniej niż jedna możliwość uczestniczenia - oczywiście, w sposób swoisty - w Chrystusowej Ofierze Krzyża. Dlatego uczestniczymy we Mszy Świętej, gdyż daje nam ona możliwość "zajrzenia" na Golgotę w najważniejszym dla ludzkości momencie historii. Nasza obecność na Mszy Świętej to, przede wszystnikm, skorzystanie z dawanej przez Pana Boga szansy. W jakimś stopniu to także ofiara z naszego czasu, a niekiedy także wysiłku. I tak powinno być. Bylibyśmy skrajnie zepsutymi samolubami, gdybyśmy tylko korzystali z darów Bożych, nie dając od siebie niczego. Trudno tu mówić o dawaniu czegoś "w zamian". bo cóż my możemy dać Bogu takiego, czego On nie mógłby mieć? Wartość naszego daru przejawia sie w tym, że dajemy coś, czego inny człowiek nie jest w stanie dać - każdy swój własny czas, we włąsne ofiary oraz swe włąsne intencje.

            Jak Pan zatem widzi, my - katolicy - dostrzegamy obecność Pana Boga wszędzie (przynajmniej tam, gdzie obecne jest dobro). I dziwimy się, dlaczego - jak się zdaje - dobrzy ludzie poprzestają na tak maleńkiej dawce relacji z Panem Bogiem.

            Z poważaniem,
            • honzas Re: Panteizm 04.02.08, 10:00
              Děkuji za vyjádřený postoj.Můj postoj a jak mohu srovnávat, v opatrných dotazech okolo - Češi jsou velmi uzavření ve svých projevech ohledně víry. Církev je chápána jako omezující a nepřátelský element. Raději řekneme, že jsme nevěřící, i když to není pravda, aby nevzniklo podezření, že máme něco společného s církevní hierarchií.

              K tématu se stavíme přezíravě, ale prakticky každý z nás prošel, nebo prochází údobím hluboké víry. Ale vnitřně, bez vnějších projevů. Zpověď považujeme za podvod, je to vyzvídání a opravdu odpustit mi přece může pouze Bůh a ne kněz. Nedělá mi problém uvěřit, že Ježíš Kristus zemřel na za mě na kříži. Nemohu uvěřit, že vstal z mrtvých.

              Bible není Boží slovo, ale vhodně pospojované a upravené materiály. Co se nehodilo, bylo zničeno, nebo skryto. Kde je pravda ? V církvi rozhodně ne. To z nás činí heretiky smile

              Mám známé Poláky, občas se o církvi vyjadřují pohrdlivě a diví se, že s nimi nesouhlasím. Diví se, jsi ateista, a bráníš církev. Já se směju, jak jste na to přišli ? Nebráním církev, bráním Boha.

              Je to jeden z těch 3 velkých omylů, kterých se dopouští Poláci ve vztahu k Čechům, Moravanům a Slezanům
            • elve Re: Panteizm 05.02.08, 00:01
              Pan do tej pory nie zrozumial, ze pomylil Wielki Czwartek z tłustym. resztę - z
              litości - pominę milczeniem.
              • japolan Re: Panteizm 05.02.08, 00:14
                Dobry wieczór,

                Rozmawialiśmy o Tłustym Czwartku i Wielkim Poście. I w tym kontekście nalezy odczytywac użyte przez Panią słowo "wielki". Gdyby chciała Pani odnieść się do Wielkiego Czwartku, bo by Pani to wyraźnie napisała.
                Proszę nie odwracać kota ogonem lub zwiększyć swoją kompetencję jezykową, także w zakresie polszczyzny.

                Z poważaniem,
                • elve Re: Panteizm 06.02.08, 00:32
                  Rozmawialiśmy o tłustym czwartku, o Wielkim Poście - wtedy - nie. Wielki
                  Czwartek pojawia się po raz pierwszy w trzecim poście od góry, Pana autorstwa
                  zresztą. Może się Panu wszystko kojarzy, i dlatego pomylił Pan tłusty czwartek z
                  Wielkim, ale naprawdę proszę mnie swoimi ułomnościami nie obciążać.

                  Gdyby chciała Pani odnieść się do Wi
                  > elkiego Czwartku, bo by Pani to wyraźnie napisała.

                  O co chodzi w tym zdaniu? Oprócz tego, że Pan z pewnością wie lepiej?

                  Przy okazji: "tłusty czwartek" piszemy małą literą. To tyle w kwestii
                  kompetencji językowej.
                  • japolan Re: Panteizm 06.02.08, 01:20
                    Szanowna Pani,

                    Jeśli - zreszą, po raz kolejny - nie będzie Pani manipulowała wypowiedziami i wątkami, to historia wypowiedzi dowodzi, kto co napisał.
                    Nie roszczę sobie prawa do doskonałości. Proszę jednak dokładnie przeczytać wypowiedź swej "siostry w ateiźmie" - zresztą nikt dotąd nie prezentował rozumienia, które Pani teraz stara się nam przedstawić.

                    Za niedoskonałości w swych wypowiedziach przepraszam. W wypowiedziach, lecz nie w ich złośliwych interpretacjach.

                    Z poważaniem,
              • japolan Pod cesarskim wpływem ... 05.02.08, 02:12
                Proszę nie wykorzystywać mojego przejęzyczenia - w jednym z poprzednich postów.
                Nadal uważam, że nieobchodzenie katolickich zwyczajów przez osoby, które podkreślają swój dystans wobec katolicyzmu, za coś bardziej zdrowego niż demomstrowanie trzymania się zwyczajów przez ludzi, którzy udają religijnych, a nawet pobożnych.
                W przypadku Czechów - ateistów, przynoszenie prezentów przez Jezuska uznaję za dziwactwo, a może nawet za infantylizm. Dużo łatwiej jest bowiem rozczulać się nad Bożą Dzieciną i do Niej przyznawać niż trwać w nauce Chrystusowej, choć Chrystus Pan jest jeden. Pastorałki są przyjmeniejsze w odbiorze od Via Crusis i Mater Dolorosa.

                W sumie to dość chore, że miliony ludzi nadal nie są w swoistej niewoli cesarsko - królewskich wpływów. Jakież kompleksy musiano wdrukować w psychikę członków tego tak miłego memu sercu Narodu, że jeszcze nie otrząsnął się z rzeczywistych - a (kto wie) także wydumanych - traum poprzednich pokoleń!
                Kto uczynił z tak wielu Czechów tak uległych niewolników historycznych komleksów - rzeczywistych i pozornych?

                Z poważaniem,
                • honzas Re: Pod cesarskim wpływem ... 05.02.08, 07:57
                  Přiznám se, netuším co vedlo Čechy,( teď mám na mysli jenom opravdu jen Čechy), k odklonu od katolické víry. Znám docela dobře historii, mohl bych to odvodit z historického vývoje Království Českého, ale co se stalo v hlavách lidí, co se odhadovat neodvážím.

                  Zrovna tak se neodvážím odhadnout, kdo je více v zajetí omylů a fikcí. Víra není podložena důkazy, proto je to víra.
                  Je praxí církve, zejména katolické, snažit se přesvědčit ostatní o své pravdě a nadřazenosti.

                  Naštěstí, dnes nelze použít, aspoň tady, nátlak, vyhrožování a nakonec násilí.

                  Příliž často je nauka o lásce Kristově doprovázena cinkotem peněz a politikařením a v minulosti i potoky krve. Příliž často jsou "malověrní" poučování klackem nebo je jimi pohrdáno.

                  Možná, že je to právě to místo, kdy si řada lidí řekla, dost. Víra je mezi člověkem a Bohem, prostředníci jsou tedy zbyteční.
                  • japolan Re: Pod cesarskim wpływem ... 06.02.08, 01:16
                    Szanowny Panie,

                    Odnośnie do dowodów na istnienie Pana Boga:
                    Proszę zapoznać się (zwłaszcza) z odpowiednimi partiami "Sumy teologicznej" Świętego Tomasza z Akwinu. Kiedyś w sewwisie "Katolik Revue" (katolikrevue.cz) była informacja o nowej edycji (ewentualnie reprincie) tego dzieła, w języku czeskim.

                    Odnośnie do kwestii pośredników:
                    Przedstawiony przez Pana pogląd można nazwać fragmentem herezji Marcina Lutra, aczkolwiek (wydaje mi się, że) jest to pogląd starszy. Katolicyzm nie wykluczał i nie wyklucza bezpośredniej więzi człowieka z Panem Bogiem. Kapłaństwo sakramentalne - oczywiście, właściwie sprawowane - jest dobrym zabezpieczeniem przed uzurpatorami pośrednictwa w tak ważnej sprawie. Proszę zwrócić uwagę na zaskakujące rozwiązanie w przypadku (zwłaszcza współczesnych) protestantów, w tym luteran. Za Marcinem Lutrem odrzucili sakramentalny charakter kapłaństwa, ale nawet - przynajmniej dawniej - pisali o władzy kluczy (odpowiednik Sakramentu Pokuty), choć kapłanów nie mają (poza księżmi / popami, którzy do nich przeszli). Przez długi czas uczciwie stawiali sprawę, przynajmniej w Polsce: mieli pastorów i superintendentów. Teraz pastorów nazywają "księżmi, superintendentów zaś "biskupami". Mężczyźni ci wkładają stroje naśladujące stroje duchownych katolickich. Są nawet nazywani "księżmi" i "biskupami" w środowiskach (formalnie) katolickich. A nawet używają Novus Ordo Missae (posoborowego rytuału mszalnego) do sprawowania swej "pamiątki Pana".
                    Doświadczenie uczy, że w sytuacji braku prawdziwych (czyli z ustanowienia Bożego) pośredników ludzie potrafią sobie wynaleźć liderów, którzy nawet uzurpują sobie status analogiczny do posiadanego przez kapłanów ważnie wyświęconych. Nic dziwnego: gdzie nie ma czci dla Pana Boga, tam sobie ludzie bałwany wynajdą i cześć im oddawać będą; niekiedy sami dla siebie bywają takimi pogańskimi bałwanami.

                    Z poważaniem,
                    • honzas Re: Pod cesarskim wpływem ... 06.02.08, 09:02
                      A tady je asi jádro rozdílnosti názorů na "prostředníky". Nikde jsem nenašel v Bibli místo, kde by byli zmínění "praví boží prostřednící". Tedy vyjma jedné věty Krista k Petrovi. Mi osobně se jeví, že si z něj dělá legraci. Petros je kamínek, ne skála.
                      Kristus byl přece živý člověk, který jedl a pil, bavil se, byl veselý, ale také určitě smutný. Určitě dělal i vtipy. A miloval ženy.

                      Můj spasitel určitě pije pivo,víno, jí dobrá jídla, rozumí vtipu a rád se směje. Musí mít smysl pro humor, jinak by lidstvo dávno zničil a věnoval se chovu koček.

                      Není právě modlářstvím "výroba" svatých ? Není to právě práce katolické církve ?
                      • japolan Re: Pod cesarskim wpływem ... 06.02.08, 22:43
                        Szanowny Panie,

                        Jeśli się już wierzy - na serio, a nie dla żartu, czy dla ludzkich oczu - to trzeba dbać, by przedmiot wiary był tego wart. Nie warto wierzyć w gusła, a do tych można zaliczyć własne wyobrażenia.
                        Mam na myśli religię nadprzyrodzoną, a taka jest jedna - czyli katolicyzm.
                        Warto dbać o to, by nie wierzyć we własne lub czyjeś majaki lub bajania. Nikt rozsądny nie twierdzi, że w historii poszczególnych wyznań, w tym katolicyzmu, nie było niczego złego.
                        Nie jestem historykiem. I proszę mi wierzyć, malą liczba katolików - podobnie do członków innych wyznań - jest historykami. Katolicy starają się realizować swoje powołanie. Pracują, zakładają rodziny albo nie, są wysportowani albo nie, są towarzyscy albo nie. Muszą zapracować na samych siebie i tych, których utrzymują. To zajmuje dużo czasu. Są jeszcze przyjaciele, znajomi. Zdarzają się chwile odświętnie i smutne. To wszystko zajmuje czas.
                        Żaden katolik nie ma obowiązku rzucać swoich spraw, zaniedbywać modlitw, lekceważyć bliskich - bo akurat komuś się przypomniało, że jakich katolik to lub owo zrobił, albo czegoś nie zrobił.
                        Katolik, jak każdy człowiek, ma obowiązek dbania o zbawienie wieczne swej własnej duszy oraz dusz osób bliskich, zwłaszcza z rodziny. Inne są obowiązki księży lub osób zakonnych, inne osób świeckich, zwłaszcza utrzymujących rodziny.
                        Odnośnie do mnie: Mam obowiązki, do których nie należy ewengelizowanie narodu, który dał się otumanić chorym naukom. Poza obowiązkami podstawowymi, za bardziej owocne uważam rozmawianie o Wierze twarzą w twarz niż sieciowe przywoływanie dowodów na zasadność takiej lub innej Prawdy Wiary. Ja mam, po pierwsze, dbać o zbawienie własne swej nieśmiertelnej duszy. Starania o Pańską duszę to Pański obowiązek. Każdy z nas zostanie na Sądzie Bożym oceniony. Jeśli jest Pan zainteresowany rzeczywiście Wiarą, to - nawet w Republice Czeskiej - znajdzie Pan prawdziwie katolickiego kapłana, który Panu pomoże na ścieżkach zbawienia.
                        Proszę pamiętać: lepiej trafić do Nieba z obcokrajowcami niż do piekła, gdzie będzie pełno "swoich".

                        Z poważaniem,
                        • honzas Re: Pod cesarskim wpływem ... 07.02.08, 07:10
                          V tom se asi nikdy neshodnem. Já Vám rozumím a akceptuji Vás i Vaši Víru. Vy nikoliv, jste přesvědčen nejen o tom, že jste zvolil správnou cestu,ale především že ostatní s jiným názorem zvolili, špatnou.

                          V tom to bude, nejsme bezvěrci a ateisté. Prostě si myslíme, že cesta ke spasení může být různá a je to věc bytostně osobní. Nevěříme v církev, ale v Boha...

                          Děkuji Vám za diskuzi, byla podnětná, tedy pro mne určitě.
                          • japolan Re: Pod cesarskim wpływem ... 07.02.08, 11:52
                            Szanowny Panie,

                            Jestem pod dużym i bardzo dobrym wrażeniem Pańskiego kulturalnego podejścia do syskusji.
                            Sądzę, że chodzi nie tylko o kwestie religijne, ale również o podstawową kwestię filozoficzną, zwłaszcza z zakresu filozofii poznania.
                            Prawda jest jedna. Wszystko inne - nawet pozornie prawdziwe - jest fałszem.
                            Proszę zwrócić uwagę na to, iż nie chodzi o wymyśloną przez chrześcijan, a zwłaszcza katolików, definicję prawdy. Chodzi o definicję prawdy, którą wywodzi się w filozofii od Arystotelesa, czyli filozofa z pogańskiej starożytnej Grecji. Definicja ta brzmi: "Veristas est adequatio rei et intellectus". "Prawda to zgodność rzeczy i rozumu". Chodzi o to, by prawidłowo postrzegać, rozumieć przedmiot poznania oraz przedstawiać właściwie informacje o przedmiocie poznania.
                            Tylko prawda jest ciekawa.

                            Zachęcam Pana do zainteresowania się zagadnieniem prawdy, przynajmniej w zakresie filozofii. Wiem, że dziś króluje wśród ludzi przesąd (zwany poglądem naukowym), jakoby prawda mogła być pluralna. Bardzo trudno dostrzec istotę problemu bez odwołania się do klasycznego (wywodzącego się przynajmniej ze starożytnej Grecji) odróżniania: nauki o bycie (ontologię) i epistemologii (nauki o poznaniu). Czym innym jest, nawet mocno ugruntowane, przeświadczenie o poznaniu prawdy (na ogół w jakimś zakresie), a czym innym stan rzeczy - czyli to, co istnieje obiektywnie w czasie i w przestrzeni (tak jest z pewnością w odniesieniu do tego, co poznawalne zmysłami). Bardzo dobrze, jeśli stan umysłu jest zgodny ze stanem rzeczywistym. Dobrze, jeśli nawet mylący się człowiek dąży do poznania prawdy.
                            Nieszczęście czasów współczesnych polega na tym, że człowiek zadowala się swoim własnym przekonaniem i nawet nie jest skory do pokornego zastanowienia się nad tym, czy jego przeświadczenie jest zgodne z rzeczywistym stanem rzeczy.
                            W przypadku filozofów, myślicieli, wybitnych osobowości - być może - dałoby się takowe nastawienie jakoś uzasadnić głębią i powagą dokonanych przez te osoby rozważań. Statystycznie rzecz biorąc, większość ludzi nie filozofuje na poziomie naukowym, lecz przyjmuje - jakże często w wersji uproszczonej, zwulgaryzowanej - jakieś wyimki z dzieł filozoficznych, lub ich omówień (niekiedy marnej jakości).
                            Chcę zakładać, iż nalezy Pan do osób filozofujących ma poziomie wybitnym, i że doszedł Pan do zaprezentowanego stanowiska samodzielnie. Proszę rozważyć we własnym sumieniu, czy Pan sam do tego doszedł, czy też jest to skutek działania (być może wysublimowanej w środkach) propagandy subiektywistycznej.

                            W przypadku subiektywizmu na gruncie religijnym: Sądzę, że uczciwiej byłoby człowiekowi na ołtarzyku postawić swoją własną podobiznę i przyznać, że sam widzi się w roli boskiej; zamiast wmawiać sobie (a być może także innym), iż Pan Bóg jest właśnie takim, jakim mi się widzi.

                            Ja, oczywiście, mam swoje poglądy w kwestiach religijnych. Jednak jestem gotów swój sąd zwryfikować, gdyby okazało się, że jest (w jakimś aspekcie) różny od dogmatycznego nauczania Świętego Kościoła Katolickiego.

                            Od dawna jestem pod wrażeniem zachowania Świętego Ignacego z Loyoli, który miał odwagę pójść - z pisarzem publicznym (odpowiednikiem współczesnego notariusza) i świadkami - do domu inkwizytora oraz zażądać od inkwizytora jednego z dwóch zachowań: oficjalnego oskarżenia albo uwolnienia od podejrzeń.

                            Gdyby chcciał Pan podyskutować z kimś o tych sprawach, proszę wziąć pod uwagę księdza Jerzego Gapskiego:
                            www.modranska.farnost.cz/kontakty/view-4.html
                            i księdza Stritzko:
                            fsspx.cz
                            Z poważaniem i pozdrowieniami,
                            • madzinkiewicz Re: Pod cesarskim wpływem ... 19.03.08, 00:34
                              "Chodzi o to, by prawidłowo postrzegać, rozumieć przedmiot poznania
                              oraz przedstawiać właściwie informacje o przedmiocie poznania.
                              Tylko prawda jest ciekawa."

                              co oznacza sformułowanie "prawidłowo postrzegać" oraz "właściwe
                              informacje"?
                              Informacje i to, która z nich jest właściwa, która nie, to kwestia
                              interpretacji. Interpretacja jest czerpaniem z własnego (żaden
                              człowiek nie jest obiektywny) doświadcznia i wiedzy. Interpretacja
                              jest również retoryką.
                              Do jakiej JEDYNEJ prawdy mają zmierzać ludzkie przemyślenia zatem?
                • tomek9991 Hmmmmm 07.02.08, 11:49
                  Człowieku, zmiłuj się, jak można być tak nietolerancyjnym, tak przepojonym
                  pogardą i czepiac się
                  innych tylko dlatego, że mają inne spojrzenie na świat, inną religię ?
                  • japolan Kto się czepia? 07.02.08, 11:59
                    Szanowny Panie,

                    Proszę przeczytać z uwagą to, co napisałem, także dziś.

                    Miła atmosfera, tak chętnie zwana tolerancją, jest mniej ważna od Prawdy.
                    Widziałem, i to więcej niż jeden raz, ludzi na pokaz tak tolerancyjnych, że aż dziw brał, z tak przylepionym do twarzy uśmiechem, że aż trudno było uwierzyć - ci sami ludzie jakże często za deklarowaną tolerancją skrywali obojętność, a nawet pogardę, wobec bliźnich, przez takich nawet pełnoletni faceci mieli łzy w oczach.

                    Sam wolę rozmowy z uczciwym protestantem czy ateistą niż kontakty z deklarowanym katolikiem - maniakiem erotycznym, złodziejem, karierowiczem, oszustem (to przykładowe postawy grzeszne).

                    Z poważaniem,
                  • japolan Polecam lekturę 07.02.08, 12:17
                    Szanowny Panie,

                    Odnośnie do nietolerancji:
                    Czemu nie protestuje Pan przeciwko współczesnemu mordowaniu chrześcijan (nie tylko katolików) oraz innym formom gnębienia ludzi za wyznawanie Chrystusa?
                    Proszę przeczytać tekst na tn temat:
                    milcarek.blogspot.com/2008/02/droga-krzyowa-wspczesnych-mczennikw.html
                    Z poważaniem,
                • bohemian1 Re: Pod cesarskim wpływem ... 21.03.08, 20:23
                  Na Vasi posledni otazku nema smysl odpovidat a se ji vubec zabyvat. Vesmes je
                  urazliva a vychazi z predpojatosti a presvedceni o sve pravde a obchazi jine.
                  Mily Japolane, svet je duhovy, plny barev a neni jenom cerny..., zkratka a
                  dobre, jsme jini a to je fajn, ne?
    • l.e.a no tak zrobił się wątek dotyczący religii 04.02.08, 08:44
      A mi chodziło wyłącznie o te smaczne, tłuste pączki.
      Masopust jest mi oczywiście znany ale zajadanie sie pączkami ? to
      chyba wyłącznie tradycja Polska ?
      • honzas Re: no tak zrobił się wątek dotyczący religii 04.02.08, 09:29
        Myslím že ne, pojídání a obdarovávání koblihami (paczkami) na Mastný čtvrtek se děje i na Slezku, Moravě, v Rakousku a Čechách. Existuje přísloví "Masopustní koblihy na slunci, červená vajíčka ve světnici"
        • l.e.a Honzas 04.02.08, 10:23
          Dekuji za pouceni - pochazim ze Slezka konkretne z Trince ale tento
          zvyk opravdu nikdo z me rodiny ani okoli nezna.
          • l.e.a Re: Honzas 04.02.08, 10:33
            A nikdy jesm v tomto dni jsem nevidela fronty zakazniku, kteri by
            stali nekolik desitek minut pro koupi koblih smile
            • honzas Re: Honzas 04.02.08, 11:32
              Jsem taky ze Slezka, od Hlučína a tady to je docela běžné.
              • l.e.a Re: Honzas 04.02.08, 11:44
                Tak to je opravdu mile prekvapeni smile
    • ewa9786 Re: a Czesi nie maja tłustego czwartku hihihi 05.02.08, 18:09
      No własnie, mój chłopak, który też jest ze Slezska (Jabłonków)
      dopiero w zeszłym roku dowiedział się o tłustym czwartku. W tym roku
      dostał ode mnie własnoręcznie robione pączkismile Myśle, że tradycja
      pączków i faworków nie jest zbyt znana w Republice Czeskiej. Też mi
      ciężko sobie wyobrazić Czechów stojących kilkanaście minut za
      paczkami w tłusty czwartek.
      Pozdrowienia dla l.e.a., znamy sie z forum kuchniasmile)
    • kanapony nie mają też barszczu czerwonego instantw sklepach 17.02.08, 21:05
      a nahledałam się sporo!
      prędzej kupiłabym w Brnie suszi instant niż torebkę barszczu
      czeronego
      och, jak mi go brak było
      swoją drogą u nas o czeskie specjały też trudno
      dwa kraje sąsiednie, dwa kraje słowiańskie!!! a Chiny i Japonia są
      dla nas mniej egzotyczne
      • honzas Re: nie mają też barszczu czerwonego instantw skl 20.02.08, 21:33
        To je fakt, instatní boršt sice existuje, (červený i bílý - Bonita), ale koupit se prakticky nedá. Prý to nikdo nekupuje...
        • elpatrico Re: nie mają też barszczu czerwonego instantw skl 21.02.08, 15:03
          Teď nevím jestli píšeš o boršči (ruské polívce) nebo o barszczu (bialy, czerwony). To jsou pro mě dvě naprosto rozdílné věci. U nás je vše co je z červené řepy boršč, ale mělo by se to asi rozlišovat na boršč a baršč. Zrovna před měsícem jsem v Kauflandu náhodou viděl a koupil "instantní polévku z červené řepy", čili barszcz czerwony. Takové malé sáčky vyrobené pod značkou, pod kterou Kaufland prodává své výrobky. Ještě jsem to nejedl, ani nevím kdo to vyrábí, ale aspoň vím, že to existuje a dá se to tam koupit.
          • kanapony Re: nie mają też barszczu czerwonego instantw skl 22.02.08, 08:59
            to to!! zupa z czerwonej rzepy ;D
            kup i spróbuj, praktycznie nie ma niezjadliwych (w razie czego
            trzeba nieco popieprzyc, posolic lub pokwaskowac)
          • honzas Re: nie mają też barszczu czerwonego instantw skl 22.02.08, 20:07
            Aha, měl jsem to za jedno jídlo. Děkuji za vysvětlení. Na druhé straně boršč není jenom ruská polévka, je to jídlo hodně rozšířené a pokud já vím, (docela jsem se o to zajímal), neexistuje "správný" recept. Je to holt varianta na řepnou polévku...
      • slavko2 Re: nie mają też barszczu czerwonego instantw skl 21.02.08, 22:30
        swoją drogą u nas o czeskie specjały też trudno
        > dwa kraje sąsiednie, dwa kraje słowiańskie!!! a Chiny i Japonia są
        > dla nas mniej egzotyczne

        nie do końca się z Tobą zgodzę,
        primo Czechy nie są krajem słowiańskim, lecz kulturowo najbliższym
        Austrii i Bawarii, Saksonii
        secundo zależy jakie czeskie specjały masz na myśli bo:
        Pilsner Urqull i Budbar jest lany w Polsce nie jest jednak to samo
        piwo co w CR, knedliki są też w powszechnej sprzedaży, serki
        olomoucke (ołomunieckie) tówniez bez problemu dostaniesz
        alkohole jak Becherocka równiez bez problemu do kupienia. W sumie
        nie jest tak źle
        • l.e.a Re: nie mają też barszczu czerwonego instantw skl 22.02.08, 08:48
          slavko2 napisał:

          > secundo zależy jakie czeskie specjały masz na myśli bo:
          > Pilsner Urqull i Budbar jest lany w Polsce nie jest jednak to samo
          > piwo co w CR,

          ble jedyne czeskie piwo jakie lubię to Radegast10 i Kozel černé.
          Brakuje mi w Polsce naszych dobrych morawskich win.


          > knedliki są też w powszechnej sprzedaży,

          a to pierwsze słyszę... od 10 lat mieszkam w Polsce i knedla
          NIGDZIE nie widziałam, w końcu nauczyłam się i robię sama
          • slavko2 Re: nie mają też barszczu czerwonego instantw skl 22.02.08, 10:31

            >
            > a to pierwsze słyszę... od 10 lat mieszkam w Polsce i knedla
            > NIGDZIE nie widziałam, w końcu nauczyłam się i robię sama
            >
            >trafiają sie w hipermarketach oczywiście to nie to samo co
            oryginalne czeskie , podobnie jest z piwem jest to niemniej jednak
            jest to jednak namiastka czeskich produktów
            • l.e.a Re: nie mają też barszczu czerwonego instantw skl 22.02.08, 10:39
              slavko2 napisał:

              >
              > >
              > > a to pierwsze słyszę... od 10 lat mieszkam w Polsce i knedla
              > > NIGDZIE nie widziałam, w końcu nauczyłam się i robię sama
              > >
              > >trafiają sie w hipermarketach oczywiście to nie to samo co
              > oryginalne czeskie , podobnie jest z piwem jest to niemniej jednak
              > jest to jednak namiastka czeskich produktów

              w hipermarketach są tylko drożdzowe buły/knedle nie mają nic
              wspólnego z knedlem czeskim
        • kanapony Re: nie mają też barszczu czerwonego instantw skl 22.02.08, 09:12
          a cóż Ty za herezje tu wypisujesz?
          Czesi nie Słowianie???
          wybacz, ale wg mnie z moich obserwacji to bzdura
          nie są jak Polacy - owszem, ale przecież "Słowianie" to nie jest
          jednolity zbiór (i całe szczęście)

          tak, jakby ktoś stwierdził, że rdzenni Poznaniacy są bliżsi kulturze
          niemieckiej więc Wielkopolska to właściwie nie Polska

          a Czeskie specjały... masz jakiś czarodziejskie sklepy w okolicy
          nie wiem, jak piwo, bo słabo się znam na markach, ale widuję raczej
          polskie nazwy - coraz więcej
          Becherovki niemal nie widuję w sklepach
          kledlika w zyciu nie widziałam ani tych innych różności, które
          widziałam w Brnie czy Pradze (a czasem nie wiedziałam nawet, co to
          za cuś)
          • slavko2 Re: nie mają też barszczu czerwonego instantw skl 22.02.08, 10:21
            być moze wszystko zależy od regionu w którym mieszkasz.
            Co do Czechów upieram się, ze Czesi nie są narodem słowiańskim.
            Przejrzyj książkę teleoniczną to wszystko będzie jasne. Czy
            mniejszość niemiecka w Polsce, która mówi po polsku jest ludnością
            Słowiańska?

            tak, jakby ktoś stwierdził, że rdzenni Poznaniacy są bliżsi kulturze
            > niemieckiej więc Wielkopolska to właściwie nie Polska

            rdzenni Poznaniacy są bliżsi kulturze niemieckiej ale należą do
            Polski tu żadnej sprzeczności nie ma
            • milaf Re: nie mają też barszczu czerwonego instantw skl 22.02.08, 12:15
              > Co do Czechów upieram się, ze Czesi nie są narodem słowiańskim.
              To się głupio upierasz!
              Co do nazwisk to o niczym nie świadczą. Osobiście mam nazwisko ukrainske chcesz przez to powiedzieć za jak byś zobaczył moje nazwisko w książce telefonicznej stwierdził byś ze jestem Ukrainką mimo tego ze moja polska prapraprababka wyszła za praprapradziadka który był Ukraińcem, ale mieszkali w Polsce? Ich dzieci i dzieci ich dzieci i końcu moja mama i ja nie uważamy się za nie- Polaków mimo mojego nazwiska.
              PO za tym Słowianie – kryterium lingwistycznie - ogół ludności posługującej się językami słowiańskimi. Najliczniejsza indoeuropejska grupa ludnościowa w Europie, zamieszkująca wschodnią, środkową oraz południową część tego kontynentu.

              Do Słowian zalicza się: Białorusinów, Bośniaków, Bułgarów, Chorwatów, Czarnogórców, Czechów, Kaszubów, Ślązaków, Łemków, Macedończyków, Polaków, Rosjan, Serbołużyczan, Serbów, Słowaków, Słoweńców i Ukraińców oraz ponad 140 pomniejszych grup.
            • japolan Re: nie mają też barszczu czerwonego instantw skl 22.02.08, 12:29
              Szanowny Panie,

              Kiedyś (chyba w sieci) spotkałem pogląd, że Austriacy są (w zasadzie) zgermanizowanymi Słowianami.
              Oglądanie mapy samych Niemiec (zwłaszcza ich wschodniej części) pozwala na stwierdzenie nazw miejscowych słowiańskich, bliskich słowiańskim lub łatwych do przetłumaczenia na typowo słowiańskie.

              Z poważaniem,
              • jul.s Re: panteizm- 12.03.08, 22:02

                -do pana japolana-

                -przeczytałem ,całkiem przypadkiem ,Pańskie wypowiedzi na temat
                panteizmu - zresztą niezwykle interesujące - pewnie nie ma w nich
                ani trochę nieprawdy -

                -niemniej jednak uderza mnie fakt "zawłaszczania" dla wiary
                katolickiej tej właśnie idei

                - jestem fanem Spinozy - jego /i nie tylko/ idea najlepiej pomaga
                zrozumieć lub "znieść niezrozumienie wszechświata" i akceptować
                istnienie Boga - bez stworzonych przez ludzi prawd katolickich
                które niestety nijak mają się do oczywistych pewników naukowych -

                - na pewno czyta Pan np. księdza Michała Hellera - w żadnym miejscu
                ten wielki naukowiec i też ksiądz katolicki nie pisze z taką
                lekkością przywłaszczając dla wiary katolickiej osiągnięć tej
                filozofii

                - dokonuje Pan chyba w ten sposób nadużycia - które może łatwo jest
                przyswajalne przez ludzi słabiej oczytanych
                • japolan Re: panteizm- 13.03.08, 00:10
                  Dobry wieczór,

                  Jeśli komuś pomagają poglądy Spinozy - dobre i to.
                  Ja zwyczajnie nie chcę się cofać. Jestem katolikiem i bue muszę rozglądać się dalej. Bycie katolikiem nie zwalnia z myślenia. Podczas niedawnych rekolekcji ksiąd powiedział: "Największym wrogiem człowieka jest bezmyślność.".
                  Między innymi z racji obowiązków, na rozczytywanie się w dziełach filozoficznych nie mam teraz czasu. Obowiązek myślenia dotyczy - w zakresie spraw religijnych - przede wszystkim myślenia o mojej kondycji moralnej.

                  Z podziękowaniem za kulturalną wypowiedź i z wyrazami szacunku,
                  • jul.s Re: panteizm- 13.03.08, 20:09
                    ..oczywiście
                    • kanapony Re: panteizm- 13.03.08, 21:40
                      • jul.s Re: panteizm- 14.03.08, 15:30
                        -kanapony-
                        • kanapony Re: panteizm- 14.03.08, 20:44
                          pewnie, że tak
                          masz rację!
                          mnie również wkurzają niedopowiedzenia
                          i dziwią ludzie z poglądami ze średniowiecza (w moim, oczywiście,
                          przekonaniu)
                          wink
                          chodziło mi o to, że to była woda na młyn pewnego pana
                          czy systematycznie czytasz to forum?
                          a jak on zacznie... to to, co się tu dzieje (moja wczorajsza słowna
                          przepychanka to pikuś...)

                          a swoją drogą... że jeszcze nie zaczął Cię nawracac?
                          ciekawe... co mu myśli tak zajmuje???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka